A nad nami III – Węży, Lwy, Anioły i Oczy

Dziś Węże, Smoki będą kiedy indziej..

Węży sporo, coraz więcej.. a nigdy nie brakowało..
(i mała rada: jak się czegoś boisz, spróbuj wyobrazić to sobie humorystycznie..)
Walka to za duzo powiedziane – tutaj raczej Struś wrzeszczy w panice, a Wąż atakuje i kąsa..Dlatego:

Nie warto być strusiem i chować głowę w piasek.
Bardzo to niedobra strategia ochrony.
Źródło wiele razy powtarzało, jakie to ważne, i że czasem nawet wystarczy:

WIEDZA OCHRANIA
IGNORANCJA SPROWADZA ZAGROŻENIE

ludzie i strusie..
strusie i ludzie..
No dobra, może i jakieś smoki się zawieruszyły, ale to jedna rodzina..
Smoków to w ogóle mam setki, tysiące..

Nie wszystkie oczy patrzą złośliwie..

niektóre dość komicznie…

Ale są takie, które chłodno obserwują.. i raczej mało przyjaźnie.

“Gad” ma pewne cechy symboliczne (podobnie jak Lew), te cechy to m.in. zimnokrwistość, hierarchia, terytorialność.. Ośrodek gadzi w mózgu człowieka za te cechy ponoć odpowiada. Niektóre gady bywa, że zjadają swoje młode. U Lwów – odwrotnie, rodzina się broni i dla siebie poświęca!

Lwy walczą z Wężami.

Lwy w tym ważnym Czasie o nas nie zapomniały i chcą nam, ludziom, pomóc.

Warto uważnie obserwować zewnętrzny świat, obiektywną rzeczywistość wokół siebie. Bo my sami – raczej na pewno jesteśmy czujnie obserwowani i.. kontrolowani. A są zakusy, by jeszcze bardziej poddać nas totalnej kontroli.

Ale są miejsca, gdzie możemy się poczuć – jak pod skrzydłami Anioła.

I zawierzyć opiece Miłości i Opatrzności Bożej.

Ale, ale – gdy się nam mówi, by się modlić – to się nas często zwodzi.
Sama modlitwa i prośby nie wystarczą! Trzeba się zorganizować i robić, wpływać na zmianę Rzeczywistości! Inaczej – pusta modlitwa – to diabłu raczej potrzebna!

Jutro wyjeżdzam z Mamą w długo oczekiwaną podróż do alchemicznej Pragi i nie tylko.

w Pradze byłem już w marcu tego roku, ale trochę zimnawo było i nieźle wiało.. I sms od brata, którego nie znałem, Lapis Agntor, dowiedziałem się, że nieszczęśliwie zmarła. Miała 30 lat. Jak wróciłem, pojechałem na jej pogrzeb w Bytomiu.

Pozdrawiam Wszystkie Mamy – nie wszystkie wiecie jaką władzę posiadacie!

Wykorzystujcie tę władzę zawsze Dobrze!

33 minuty po Północy, dnia następnego (19 sierpnia AD 2019)
..no, już 34… (OO:35)

Postanowiłem dodać jeszcze kilka fotografii z ostatnich dni, na których też – piękne niebieskookie węże (i nie tylko).

A mama, ..to mnie raczej nie traktuje poważnie..,
no, ale tak już jest.. nikt nie jest prorokiem we własnym domu : – )

Marat Dakunin

Mateusz

A nad nami (II) oraz praca z odroczonym wynagrodzeniem

Dziś trochę fotografii.

Ogólnie, to tyle pracy przede mną..
A sam robię.
Jakby ktoś chciał ze mną pracować, to może napisać Tutaj,
tyle, że z góry mówię, że tutaj wynagrodzenie z zasady jest płacone z opóźnieniem
(czasem dużym, za to wielkie), choć na pewne bonusy doraźne można liczyć..

Tutaj mniej więcej plan roboty, a to i tylko wirtualnie i też nie wszystko.

DAKUNIN.COM

Jutro święto chińskiej bogini księżyca, może coś przygotujemy..

Nie pamiętam czy pokazywałem tego Serafina (charakterystyczne serce i skrzydła)

Na tej stronie pisze trochę podstawowych wiadomości:


The highest Choirs of Angels who dwell closest to the Throne of God are the Seraphim, the Cherubim and the Thrones. All these holy angels are pure spirits of contemplation. Their holiness is so intense that the human mind is incapable of comprehending their levels of adoration and participation in the Divinity.
(...) And hovering above the Lord, were the Seraphim angels. Each of these beings had six wings, and with two they covered their faces, with two they covered their feet, and with the remaining two they flew” (Isaiah 6:2). In this Old Testament passage, Isaiah is clearly referring to the great Temple of Jerusalem, which is also called the First Temple, or Solomon’s Temple, which was built around the time of 960 BC. Only God can say in what order of importance the angels take. The Seraphim are included in the ranks of the company of angels, in the Celestial Hierarchy spoken of in Hebrews 12:22. Their number is considerable. The title of Seraphim is applied to those angels assigned to God’s altar and they are connected with the holiness of God. These beings also served as agents of purification for Isaiah as he began his prophetic ministry, they relate to sacrifice and cleansing and are associated with fire. They are sometimes referred to as “burning fires of love”. The Hebrew word for Seraphim means a burning that is poisonous (serpent); a seraph or symbol creature (from their copper colour); fiery serpent. One placed a hot coal against Isaiah’s lips with the words, “See, this has touched your lips; your guilt is taken away and your sin atoned for” (Isaiah 6:7). Similar to the other types of holy angels, the Seraphim are totally obedient to God. (...)
The Seraphim’s love and holiness is so great that it fills all creation in and through God. The intense love of the Seraphim protects the whole cosmos. It spills over and guards the entire world as it pours down through the lower eight Choirs of Angels. Each Seraphim reflects God in a special way, as do all angels. And yet, the Seraphim are angels of the purest and deepest created level of adoration. (...)

No i trochę z Nad Nami..

Helloou !

Poza tym, 8.8 moje urodziny w Warszawie urządził Malarz – Czarownik
(ale obecnie jest Obrażony)

Kot Czarownika
Nie pamiętam czy pokazywałem tego kota, z Safed
To jest przeróbka genialnego obrazu Malarza – Czarownika pt. (tzn przeróbka) – ZEZOWANIE PRZY BANANIE – obrazu Czarownika niestety nie mogę pokazać bez jego zgody a ma muchy w nosie (Belzebuby) i focha.
A to już coś innego…

Prawie że mi złamał serce ten Czarownik (no ale ja już umarłem i żyję Powtórnie, więc nie tak łatwo mnie połamać..).

uszanowanie dla Wieniczki Jerofiejewa

Poza tym – przypominam, że jednak Apokalipsy nie unikniemy – i się zbliża!

Albowiem: Natura oczyszcza się w Ogniu.

Apokalipsa oznacza zmianę systemu, no i dobrze, bo wreszcie trzeba powstać (powstać z kolan..;-) z tego UPADKU CZŁOWIEKA, który miał miejsce tak dawno temu (a bo ja wiem, raczej ponad 200.000 lat temu).

Trochę tekstów (miniatura – 10 stron) z tym związanych – jest tutaj:

Ale później będzie fajnie – jak wiemy z Pism – Tysiącletnie Królestwo – a od siebie dodam, że w sumie to nie znam szczegółów jak będzie, ale powinno być już wg SERVICE TO OTHERS(Służba Innym (Drugiemu, Bliźnim) a nie SERVICE TO SELF (Służba Sobie Samemu) – gdyż Ziemia przeszła na inną polaryzację
(i przechodzi na gęstość 4; ale to zależy jak się liczy).
Co za tym idzie, ludzie, którzy Zauważają Innych i Dają Im – więcej niż sobie (w znacznym stopniu, niby określa się nawet, że +50%) awansują – pozostaną tutaj. Ludzie, którzy zostają w STS (Służba Sobie – inaczej mówiąc, egoistyczne zamiatanie pod siebie, nie tylko materialne, także energii, uczuć itd.) – urodzą się ponownie już na innej planecie. Padają też takie wizje, że na “Ziemi” (ale w 3 gęstości), pod “czerwonym niebem” (popioły zalegające atmosferę?).
Ci, należący do STS, urodzą się ponownie (reinkarnują) jeśli mają dusze, a raczej jeśli mają wyższe centra, czyli nie są Portalami Organicznymi) –

[podobno Portal Organiczny – to człowiek, który:
a) nie ma wyższych centrów tj. wyższego centrum emocjonalnego (terminologia Murawiewa, Gurdżijewa) oraz wyższego centrum intelektualnego oraz
b) jeśli chodzi o centrum seksualne, ma podczepione pod “czakrę seksualną” ssanie, która odprowadza zgromadzoną energię (np. wyssaną z innego człowieka, jak np. wampirowanie energetyczne – takie tropy poddaję, bo mi się to tak kojarzy…. ). Gdzie odprowadza tę energię? Ano do tych, którzy trzymają człowieka w niewoli i się nim żywią (głównie energetycznie) od czasów Upadku Człowieka (sami zresztą ten upadek wywołali, trochę podstępnie – vide Wąż w Raju). Mowa tutaj o istotach należących do 4 STS
(4 poziom Służby Sobie). Uważają one zresztą, że mają prawo człowieka niewolić, bo sam się im wolną wolą oddał (to częściowo jest prawda, ale podstęp – przynajmniej w Sprawiedliwym prawie – UNIEWAŻNIA ZAWARTĄ UMOWĘ!).
Tak ja to – na gorąco niejako, na potrzeby skromnej notki blogowej, widzę i opisuję. Czy jestem tego wszystkiego pewien? Nie jestem. Ale dużo na to wskazuje i dużo to potwierdza. A co? No, choćby Znaki na Niebie.

Czy jestem pewien tego, co tutaj piszę? Nie nie jestem, a nawet, co do Portali Organicznych to zawsze się sprzeciwiałem takiej teorii (praktyce) ze względów empatyczno – humanistycznych
i egalitarnych. Ale jeśli i nawet, to co mój sprzeciw może?

Jeszcze raz: Zawsze mam wątpliwości – ale dużo potwierdza
to co piszę (choćby: znaki na niebie).

Źródła należy zawsze weryfikować, bezpośrednie bardziej jeszcze niż pośrednie. Bezpośrednie to takie choćby jak przekazy chanellingowe.
Polecam tylko jeden takowy ( choć np. tzw. materiał Ra ma frapujące fragmenty), mianowicie:
Cassiopaea (odbiorca: Laura Knight – Jadczyk), na ten bowiem zostałem nakierowany ponad 10 lat temu, a nawet zrobiłem honorową stronę.

Ogólnie to wg informacji Chanellingu Cassiopaea (patrz wyżej) moimi słowami – jest tak, że pewne BYTY duchowe
(6-ta gęstość, transient passengers, bardziej tradycyjnie: byty anielskie, czysta wiedza – która jest miłością) przekazują nam wartościowe informacje, i one się przemieszczają w czasoprzestrzeni kosmicznej (na Fali – Wave).
Precyzyjniejszą wiedzę i komentarze z zakresu nauk ścisłych udostępnia Arkadiusz Jadczyk, fizyk, mąż Laury, którego miałem przyjemność poznać , wraz z rzeczoną Małżonką – także osobiście i odwiedzić – wiosną 2014 r, pod Tuluzą, we Francji).


Gdy "Kasjopejanie" byli, w latach 80'tych XX w.,
w rejonie Plejad, przedstawiali się jako:

- Plejadianie (odbiorca: Barbara Marciniak).

Inicjacja kontaktu nastąpiła też z rejonu Kasjopei, 15/16 lipca 1994 r., przedstawiając się jako:
- Kasjopejanie (odbiorca: Laura Knight - Jadczyk).

Wg informacji Kasjopejan, następnym "przystankiem" miał być Lew (gwiazdozbiór.. konotacje Syriusza, Liry itd. są mi znane, ale nie mam uporządkowanej sprawdzonej wiedzy na ten temat) .
Symboliczna inicjacja kontaktu nastąpiła 15 lipca 2016 r, Źródło nazwałem:
- Lwy, a odbiorcą jest Marat Dakunin (Mateusz).

A później:

Tak ładnie – jak niżej – to może jeszcze nie będzie, ale na pewno ładniej niż teraz,
w sensie duchowym ( i uczciwiej, sprawiedliwiej, piękniej).
Poza tym, szczególik który pamiętam: ‘labilna fizykalność’ (ciało staje się – w 4 gęstości już nie więzieniem dla duszy, a domem, który można – mniej lub bardziej dowolnie – ale zmieniać, kształtować).
Dodatkowa ciekawostka z pamięci – i pewne ostrzeżenie – w 4 gęstości myślenie życzeniowe ma ten skutek, że staje się RZECZYWISTOŚCIĄ – NA TYM POZIOMIE (GĘSTOŚCI). Szybkie wnioski: – Aha, to trzeba uważać i konieczny jest wcześniejszy trening/selekcja… Inny wniosek: Pamiętajmy, że “staje się rzeczywistością…ale TYLKO dla tego samego poziomu. To przypomina informację podaną przez Kasjopejan, że 4 STS, które niewolą ludzi – popełniają błąd tego typu, że nie widzą aktualnego realnego stanu rzeczy, który jest dla nich mniej korzystny niż im się to jawi (gdyż myśleniem życzeniowym stwarzają sobie ILUZJĘ – rzeczywistość na ICH poziomie, ale już nie na innym).

Poza tym, może odwiedzę dziś lub jutro (jak przestanie padać) znajomego Ducha Jana Matejki

duch Jana Matejki

A może poznam się bliżej z pewnym Mimem z Krakowa..

Duchy Koni męczonych przez dorożkarzy na krakowskiej starówce się dopominają – będę musiał coś z tym zrobić – ale jeszcze nie wiem jak, bo ponoć nic się nie da z tym zrobić (dopiero Apokalipsa pomoże…).

No i na koniec – przypominam raz jeszcze!

Mateusz – Marat

P-@S
Planowałem – poniższe, bardzo ważne, oświadczenie, zamieścić w przyszłym tekście lub gdzieś na jednej z przygotowywanych stron, ale jednak zdecydowałem się, w pewnej skróconej formie, już tutaj, pod tym, istotnym odcinkiem BL8GA, napisać na temat taki:

Być może Kogoś zastanowi to, że podkreśliłem tutaj dwukrotnie, że NIE MAM CO DO RÓŻNYCH KWESTII PEWNOŚCI – że co do różnych informacji, tropów, symboliki, znaczeń, TOWARZYSZĄ MI WĄTPLIWOŚCI.

Musiałem tak uczynić, będąc uczciwym intelektualnie i szczerym emocjonalnie, starając się ważyć złoty środek pomiędzy precyzją, na jaką mnie obecnie stać, estetyką i formą przekazu i prostolinijnością, konieczną wysławianiu Prawdy Duchowej.

Nie chciałbym jednak, by osłabiało to wagę tego, co piszę.
Odwrotnie. To powinno przydać temu wiarygodności.

Ze swej strony staram się zachować najwyższą staranność we wszystkim, tematyka jednak w której się poruszamy jest szczególna. Szczególna nie tylko przez to, że częściowo dotyczy wydarzeń przyszłych (a możność trafnej przepowiedni jest tutaj szczególnie trudna, przywołując znane powiedzenie Nielsa Bohra..).
Nie o proroctwa tutaj chodzi, nie o strasznie i tym bardziej nie o jakieś egotyczne motywy.


[Nawiasem mówiąc jednak, Proroctwa właśnie nie są z natury swej konkretne, lecz przedstawiają wydarzenia SYMBOLICZNIE oraz nierzadko bazują na pewnym paradoksie, którego liniowe myślenie ludzkie nie jest w stanie ogarnąć.
Wystarczy wskazać tutaj 2 najbardziej znane przykłady z kultury popularnej: proroctwo – kto zabije władcę Nazguli z powieści “Władca Pierścieni” Tokiena czy choćby proroctwo o lesie podchodzącym pod zamek, co miało zwiastować upadek króla Makbeta z dramatu W. Szekspira…]

Każdy wie, że nie takie pisanie i nie takie treści przynoszą korzyść, poważanie czy inne profity. Odwrotnie: jak zostało już powiedziane 2 tyś. lat temu nie gdzie indziej, niż w ewangeliach – poruszanie się w takich treściach przynosi raczej Nienawiść ludzką (“będą was prześladować”), cenzurę (już pewne jej objawy mogę zaobserwować, choćby otrzymując komunikat, że moja treść została zgłoszona jako “obraźliwa” dla użytkowników (przy próbie dodania np. na grupy w mediach społecznościowych itp., wcześniej, nawet przy treściach o znacznie mniejszej wadze gatunkowej, zdarzały się zablokowania możliwości dodawania itd.) i.. coś, czego autor dociekający intelektualnie i nigdy nie rezygnujący z logiki, bać się może i najbardziej: śmieszności.
Dużo by o tym pisać.

Z uśmiechem przytoczyć można pewne porzekadło, nie pretendując jednak do żadnej roli: “Mistyk nie może bać się śmieszności”.

Chciałbym jednak tylko napisać jeszcze jedno o WĄTPLIWOŚCIACH; o tym ich aspekcie, który łączy się z tym, gdy zmagamy się z treściami wyjątkowo trudnymi, materiami DUCHOWYMI, mającymi charakter ponadczasowy i niematerialny, niefizyczny lub panfizyczny.
Otóż, cechą takich treści, takich przekazów, takich informacji jest to, że są w znacznej mierze NIEDOOKREŚLONE, SYMBOLICZNE, CZĘŚCIOWO METAFORYCZNE, że zostawiają odbiorcy pewną, znaczną, swobodę, że pozostawiają mu WOLNĄ WOLĘ w nadaniu ostatecznego praktycznego kształtu temu, co intuicyjnie odczuje, empatycznie wyrozumuje i sformułuje w sobie tak, by dać temu pewne praktyczne kształty.
Jest to cecha przekazu z DOBREGO ŹRÓDŁA, tego co płynie od Sił Światła, życzących nam, ludziom, naszego najwyższego duchowego dobra

(które jakże często jest zupełnie inne niż bardziej doraźnie rozumiane dobro, nie tylko materialne, nacechowane bardziej “przyjemnościami” niż “Radością”).

TO, co jest zbyt stanowczo podane, zbyt narzucające się konkretem, faktami, wymyślnymi – mającymi olśnić czy zadziwić zdarzeniami, nazwami itd. itp. – tak, że wręcz WYMUSZA na nas pewną całościową wizję, obraz i wnioski czy kierunek postępowania nawet dookreślony nominalnie – może pochodzić od sił, które wcale wolnej woli człowieka nie szanują, od sił, które – odwrotnie – w swej naturze i dążeniach mają zawłaszczanie cudzej wolności, a potem zawłaszczanie cudzej tożsamości, energii, życia, na końcu – i Duszy.

Tak ważne jest szanowanie informacyjnej Wolności człowieka – Odbiorcy.
I bardzo dużo z samego tylko tego faktu, i formy w jakiej podawanej są nam treści, można wyciągnąć wniosków..

To, co wyżej spisałem, choć dalekie od wyczerpania tego tematu i dalekie od tego, co należałoby napisać, by przedstawić wszelkie intuicje, przemyślenia i doświadczenia w tym tylko temacie, tym zagadnieniu
“PEWNOŚCI – a WĄTPLIWOŚCI”
– w tak istotnych i tak przecież, nadzwyczajnych
i niecodziennych treściach, jest jednak bardzo ważne.
Proszę mieć to na uwadze, także wtedy, gdy, Drodzy Czytelnicy, spotykacie się z różnymi przekazami, klipami, audycjami na YouTube, artykułami i innymi treściami, których morze jest w Internecie i nie tylko, a które to treści raczą Was fantastycznymi i fantazyjnymi informacjami, gdzie wymienia się rasy kosmiczne, nazywa jakichś bogów czy bogini konkretnymi imionami, podaje szczegóły na temat różnych cech, budowy futurologicznych nieznanych nam rzeczy, czy też konkretne daty, konkretne przyszłe wydarzenia..
Proszę mieć to na uwadze – w kontekście tego co piszę wyżej,

a także co w ogóle tutaj piszę i jak piszę (a także CO POKAZUJĘ) , o czym
i w jakiej formie – i wyciągnąć dla Siebie odpowiednie wnioski.
Albowiem także w tym momencie, jak w każdym innym tutaj na BL8GU niczego nie pragnę ani nie zamierzam NARZUCAĆ – a tylko przedstawić Waszemu wolnemu Duchowi, Waszemu Gorącemu Sercu i Waszemu zaostrzonemu Intelektowi – do Rozważenia i Rozsądzenia.

Co zgadza się z zaleceniem Murawiewa: sprawy serca waż rozumem, a sprawy rozumu kładź też na serce.

Przy czym – zbyt ostry nóż może już kroić tylko powietrze (Enzelberg).

Żal Mateusza Lewity

Wstęp 1

1 Ewangelie to późne dokumenty, z II wieku „naszej ery”.

2 Już nawet nie o to chodzi, że redagowane, tłumaczone,

3 przycinane, zmieniane i manipulowane.

4 Skłamane. Czasem w dobrych intencjach, czasem w złych.

5 Choć lepiej powiedzieć: czasem bez złych intencji.

6 Niby opisują fakty, które działy się.. sto lat wcześniej.

7 W II wieku pisanie różnych hagiografii

8 było rodzajem popularnej konwencji.

9 Reputacja Józefa Flawiusza, głównego świadczącego

10 o historycznym Jezusie,

11 jako historyka, jest fatalna.

12 Z terenu Izraela i Syrii nie mamy innych dokładniejszych źródeł.

13 Banalna prowincja,

14 co to kogo interesowało, Swetoniusza?

15 Józef Flawiusz taki mądry był, taki bystry, że już w wieku 14 lat (!),

16 nadstawcie uszu,

17 dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie.

18 Tak zaświadcza w swojej autobiografii.

19 Cudnie, nieprawdaż?

20 Albrecht Dürer to ładnie namalował.

21

22 Malarze znani są z tego, że pięknie malują rzeczy, które nie istnieją.

23 A może nigdy nie istniały?

24 Malarze znani są z tego, że czasem malują rzeczy, które nie istnieją.

25 Tylko się zdawały.

26 A może dopiero mają zaistnieć?

27 Artyści są znani z tego, że marzą. Znani są z wyobraźni.

28 Ale, oprócz rąk umysłu, używają serca, więc może coś widzą lepiej?

29 Bez czczej fantazji, na ostrzu jaźni, w źrenicy.

30

cyt. Franiszek z Asyżu, grafika William Blake, dot. fot. i kolaż Marat Dakunin

31 Chrystus był jeszcze mądrzejszy niż Józef Flawiusz.

32 Z ewangelii wiemy, że dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie

33 w wieku lat 12 (!!).

34 Śpiewnie. ..

35 Ekhm.. ***

36 Flawiusze..

37 Pierwszy z nich, Wespazjan był dobrym cesarzem.

38 Niskiego pochodzenia ród sięgnął pryncypatu. Parweniusze..

39 Wespazjan za młodu trudnił się handlem mułami,

40 co byłoby nie do pomyślenia dla patrycjusza

41(co wzbudza do niego we mnie sympatię).

42 Plebejusze objęli Cesarstwo.

43 Koniolub Grubas pisał, że Imperium wcale się nie rozpadło.

44 Tytus za młodu fałszował dokumenty państwowe.

45 Niezbyt to dobry prognostyk, jak dla przyszłego władcy.

46 Tytus spalił Żydom świątynię. Zły ten Tytus

47 Ekhm.

48 JHWH . ***

49 Ale Domicjan to był już psychopata.

50 Zabijał rylcem pszczoły.

51 Brata Tytusa może otruł może nie, nie moje czasy.

52 Niemniej sprawa rogata.

53 Jak widać coś się tutaj psuje z biegiem czasu.

54 I Hezjod zaświadcza także: Złoty Wiek,

55 Później Srebrny, Brązowy czy Miedziany

56 I najgorszy Żelazny.

57 Coś tu cyklicznie kuka. Jakaś Buka. ***

58 I wtedy Bóg rzekł: 59 Kłamcy i manipulanci.

60 Zafałszowali, zepsuli.

61 A ludzie dali się zwieść.

62 Zostali zwiedzeni.

63 Trzeba to jakoś naprawić.

64 Zrobimy im dowcip.

65 I nawet te fakty, niektóre, które zmyślili, nakłamali

66 i nazwali ewangelią – uczynimy przepowiednią. . .

67 Żeby oddzielić ziarno od plew.

68 Na polach i w winnicach pana pracy dużo,

69 a robotników niewielu.

70 Smutek mnie jakowyś ogarnia,

71 Nostalgia. Mam zmienne nastroje.

72 Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

73 Ale nie jest jakoś strasznie trudno.

74 Tylko Żal aż ściska gardło.

75

Pewna czarownica z Poznania mi to wysłała i twierdzi, że to Ya.
76

77

15 lipca 2016 AD, przed 6 rano, okno 2 pokoju

1977-

10.8.5.4.3.1.2 (NCnNCz cz. Zapomniałem która chyba 12)

Niestety jeden wpis musiałem skasować i mała zmiana planów.
Może kiedyś o tym coś napiszę, do tego wpisu dodam wizualia później, jestem w biegu w sumie w drodze, choć jednak w domu..

Nieprzyzwoicie Szczery Pelikan którego nikt nie chce – i zatrzymują się na Małym Kamieniu czyli Czerwonym Lwie

Z Warszawy przyjechałem pendolino o 5.50
na 8.13 w Krakowie Głównym

Pewnemu R. download jednak C. i to np.

Walka Boskiego Bohatera z Wężem w malarstwie „fantasy”Konstantina Wasiliewa

No dobrze, tyle grypsu – kto może mieć z tego pożytek – niech zrywa.
Ja trochę notuję jako impresję też i nauki na błędach.

Kontynuujmy nasze rozważania nad prawdziwym znaczeniem psychologii przypowieści
i opowieści ewangelicznych.

Pamiętamy historię Wieży Babel.

Zajmijmy się teraz innymi przykładami użycia słowa i pojęcia „skały” (czy też kamienia), w odwiecznym języku wyrażającym prawdę o wyższym rozwoju.

Aby sięgnąć wyższego poziomu możliwego dla człowieka,
musi on wyrazić właściwe życzenie a żeby mogło to mieć miejsce musi wpierw po prostu wiedzieć o co prosić, co sobie życzyć.

Chrystus powiedział: „Proście, a będzie wam dane”.

Lecz dopóki nie wiemy czegoś o tej skale czy wodzie wiedzy rozwoju wewnętrznego, skąd możemy wiedzieć o co dokładnie się zwracać?

Chrystus nie miał na myśli próśb o rzeczy należące do zwykłego życiowego porządku, lecz te które są pomocą w rozwoju człowieka i jego rozumienia.

Tutaj jest nie bez kozery dygresja do starego wpisu DROGA DO KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO gdzie pisałem m.in. tak za Arkiem:

"Mar 11:23 Zaprawdę powiadam wam: 
Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
Mar 11:24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, 
stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie."

W przekładzie Nowego Świata brzmi to jednak inaczej:

"Mar 11:23 Zaprawdę wam mówię, że kto by rzekł tej górze: ‚Podnieś się i rzuć w morze’, a nie powątpiewał w swoim sercu, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, tak mu się spełni.
Mar 11:24 Dlatego też wam mówię: Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie, wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli."

Zasadnicza różnica jest w tym „ wierzcie, że właściwie już otrzymaliście”, którego brakuje w pierwszej wersji. A, według różnych ezoterycznych przekazów, jest to niezmiernie ważne. Gdy, na przykład, chce się być bogatym, należy wierzyć, że się już jest bogatym, no i odpowiednio do tego się zachowywać, jak na bogatego przystało, a nie na biednego. Czemu z pierwszego przekładu ten fragment wypuścili? Jakby to nie było ważne. A przecież jest niezmiernie ważne! Ktoś bezmyślny albo wredny to redagował!”. (Arkadiusz Jadczyk)



W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz..”) padają określone prośby, dotyczy to właśnie właściwego poszukiwania pomocy, zajmiemy się tym później. Przyjrzyjmy się teraz dziwnemu zdarzeniu, gdy Chrystus odmienia, nadaje nowe imię Szymonowi. Szymon oznacza „słuchanie”, lecz Chrystus nadaje mu nowe imię: Piotr (Peter), co po grecku oznacza skałę. Chrystus oczywiście reprezentuje tę Prawdę, o której cały czas mówimy. Sam siebie nazwał „Prawdą”. Mówił o wyższym poziomie ewolucji możliwym dla każdego człowieka. Nauczał środków i sposobów osiągnięcia tego poziomu. Uczył o odrodzeniu się człowieka – o drugich, czy raczej ponownych, powtórnych narodzinach. W geście nadania nowego imienia Szymonowi odnosi się do literalnego, dosłownego znaczenia nauczania. Mówi do Szymona: „Jesteś Piotrem (skałą), i na tej skale wzniosę swój kościół i bramy piekielne go nie przemogą. Dam ci klucze do królestwa niebieskiego” (Mateusz XVI, 18-19).

Szymonowi – Piotrowi dane zostały klucze do Królestwa Niebieskiego.
Niebo, jak już wspomnieliśmy, to ten wyższy poziom, którego osiągnięcie jest nieodłącznie związane z każdym człowiekiem – jest potencjalnie możliwe. Ale Chrystus daje wyłącznie Piotrowi, jak Skale, klucze. Przykazania, wyryte w kamieniu, także są takimi kluczami. Lecz, wzięte dosłownie, nie są wystarczające. Poza swoją zewnętrzną, powierzchowną formą, otwierają się na znaczenia psychologiczne. Mieszczą ważkie wewnętrzne znaczenia.
Prawda ezoteryczna w formie takiej skały, w kamieniu, nie jest wystarczająco elastyczna, by prowadzić do jakiegokolwiek realnego rozwoju wewnętrznego.
Musi zastać zrozumiana, a nie jedynie ślepo przestrzegana czy naśladowana.

W Księdze Rodzaju jest powiedziane, że Jakub odsunął kamień przykrywający wylot studni. Kamień przykrywający otwór studni oznacza, w odwiecznym języku, że dosłowne, literalnie odbierana Prawda zasłania i blokuje psychologiczne jej zrozumienie. Lecz kamień został odsunięty i woda mogła zostać zaczerpnięta. Wodą jest zatem psychologiczne zrozumienie dosłownie, zewnętrznie wyrażonej Prawdy, które określa się skałą. W ten sposób przywołany ustęp może być w całości właściwie zrozumiany

Jakub, wyruszywszy w dalszą drogę, powędrował do ziemi synów Wschodu1Tam ujrzał studnię w polu i trzy stada owiec wylegujących się wokół niej; z tej bowiem studni pojono stada. Wielki zaś kamień przykrywał jej otwór. Toteż gromadzono tu wszystkie stada i wtedy dopiero odsuwano kamień znad otworu studni, a po napojeniu owiec przesuwano go znów na dawne miejsce nad otwór studni. 

Kamień blokujący otwór studni to obraz sytuacji, gdzie ludzie przyjmowali prawdę ezoteryczną jedynie literalnie, skupiali się na słowach. Koncentrowali się na przykład na kwestiach czysto rytualnych. Dosłownie: nie zabijali, nie mordowali – nie widzieli jednak powodu by nie zabijać i nie mordować po cichu, w swoich sercach.

Chrystus we własnej osobie, który reprezentuje wewnętrzną Prawdę, lub „Drogę” lub „Życie”, lub „Świat” został nazwany „kamieniem odrzuconym przez budowniczych”.

Psalmista powiada: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps.  118,22).

To dziwna fraza.
Kim są ci budowniczy?
Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?

Itd.

Jestem jednak wyjątkowo zmęczony i przeładowany informacyjnie, więc zakończę ten odcinek na tych pytaniach..Pytania zawsze są bezpieczniejsze.
I ja pytałem,,

Aha, czasami warto pytać 2 a nawet 3 razy!

A jeśli chodzi o Najważniejsze to pytać nieustannie.

Święte Światło, Psychoterapie i Tajemnica Mateusza Lewity

Zapowiadałem, że następny wpis miał się pojawić niebawem, a wychodzi to niebawem nie takie niebawem, może nawet zupełnie bawem, ale w sumie niedługo..

Dużo różnej pracy. A za 3 dni urodziny (8.8).
Jutro muszę Tacie zawieść książki Virginii Woolf.

A i niespodziewane zdarzenia.

Nawet, tak się zdarzyło, że może mogłem komuś pomóc..

Ale ta osoba, do końca chyba tej pomocy nie chce…
Pomóc komuś to najczęściej – jeśli pomoc mądra i skuteczna – się sprowadza do odpowiedniego wytłumaczenia Chorej Osobie, dlaczego i jak może sobie pomóc sama..
Różnie to z tym jest..
Przykładowo choćby w schorzeniach psychicznych (a i duchowych) notuje się większą skuteczność, gdy Pacjent ufa “lekarzowi” – choćby, wierzy (lub wie) w jakiś jego autorytet…na ten przykład choćby mniejsze powodzenie ma terapia – psychoterapia,
czy psychiatryczna osób wysoce inteligentnych – gdyż z natury rzeczy trudniej wtedy o taką relację, gdy lekarz czy terapeuta w oczywisty sposób przewyższa chorego inteligencją (lub jako taki się choremu jawi) – trudno więc o wspomniany wyżej efekt zaufania czy autorytetu.., a co za tym idzie trudniej też chorego nakłonić, przekonać czy też w ogóle ukazać mu sprawę tak, by go zmobilizować do odpowiedniego uleczenia siebie samego, choćby dając wskazówki, co należy robić, a czego unikać..

I w sumie – taki wskazówki pewnej przypadkiem do mnie piszącej (na FB) osobie dałem, starając się korzystać z całego mojego doświadczenia życiowego i choć wcale mi się nie wydawało, że cokolwiek w tak trudnej sprawie (cierpień duchowych) pomóc mogę, to okazało się, chyba, że pomóc nawet jakoś mogę czy mógłbym, ale Pacjent(Ka) wcale nie taka skłonna się do ukazanych prawideł i zasugerowanych zmian wzorców postępowania zastosować. A dlatego, że coś tam jednak za bardzo lubi i pożąda..
A w naturze tak już jest, że jak się z pożądaniem i lubieniem czegoś bardzo przesadzi, to się to odbija w drugą stronę i powoduje przykrości. Wiedzieli o tym już starożytni epikurejczycy..
Tak już jest, oj znam się ja na tym sam, aż za dobrze, święty nie jestem, a może nawet najgrzeszniejszy z grzesznych (no, może nie naj, ale bardzo grzeszny -to zresztą cecha Mateusza, że – tym się choćby i przede wszystkim od Faryzeuszy ukazanych w przypowieści z Ewangelii – różnił, że on o tym, że bardzo niedobry jest, wiedział i się tego wstydził – a oni nie wiedzili, ba – sądzili, że są bardzo dobrzy, oj, prawie, że święci..
I to byłaby jedna z ważniejszych przyczyn, dla których tak niedoskonałego człowieka jak Mateusza Praw…(pardon, Celnika) Pan Jezus wybrał. Że i takiego wśród 12 Dobrych Ludzi miał (którzy to wszyscy wcale tak doskonali nie byli, ale się starali… ba, głupi byli nawet jak but, tak, że nawet Pana Jezusa nie raz wnerwiali.. No ale cóż, jak się nie ma co się ma (tacy ludzie, no..) – to się lubi co się ma (pomyślał Pan Jezus i podrapał się w Aureolę – pewnego razu, który to nie jest wspominany w ewangeliach [a to dlatego, że mocno są one co do faktów zmanipulowane i skłamane. Co do nauk i przypowieści – mniej, ale co do faktów i toku wydarzeń i samego życia i bycia i kolei losów Pana Jezusa – to oj, aż ręka swędzi i ucho, tak są skłamane.. Będę o tym jeszcze pisał, a juści!

Taki krótki wpis, a tyle wątków się pojawiło, dygresji…
I wszystkie jakby takie – rzucone, a nie dokończone.
Jakże tak można, bałaganiarsko pisać?

Ale tematów i treści przecież takie nieprzebrane bogactwo… i wszystkie ważne.
Toteż czasem trzeba i tak napisać. A to co zaczęte, będzie gdzieniegdzie tu i ówdzie kontynuowane, więc jeśli ciekawość wzbudzona (a czasem i nerwy, a co, ja wiem, że nerwy także, bowiem treści różne takie, że człowiek przyzwyczajony do tego, jakie były i są, i gdy się zupełnie nowe na temat takich treści słyszy lub czyta, jak tutaj, twierdzenia, wtedy nie tylko oczy się szeroko mogą otworzyć ale i ręka zaswędzić, by takiego Niecnotę, co Prawdy takie głosi – nowe a nieznane (i kontrowersyjne!) – palnąć, a chociażby – jeśli palnąć nie można – bo internetowa odległość nie pozwala – wyzwać – jakimś najgorszym słowem, nie przypiął ni przyłatał choćby – Ad Personam!

Tak, tak, tyle to treści i taki tutaj w tym wpisie bałagan..

Co to za apostoł? Ano, bo poza tym, że grzesznik – to strasznie chaotyczny człowiek, czasami (nie zawsze, bo się potrafił spiąć, ale ogólnie to często taki niepozbierany i bałaganiarz). No cóż, nikt z 12-stki nie był doskonały. Ale, że aż tak – takiego? No fakt, sam muszę przyznać, że do tej pory, od Początku się głowię i dziwię i w głowę tą (wspominaną) zachodzę i wschodzę (i poprawiam aureolę, która – inaczej niż u Pana Jezusa – wcale do tej łepetyny nie pasuje, jakby, nie przymierzając, słoma z butów przeszkadzała jej się dopasować) – od samego Początku, nieustannie (jak w nowennie..a może i litanii..), do teraźniejszej, teraźniutkiej chwili, się głowię, jak takiego typka, jak Mateusz Pra (pardon, Celnik) można było pośród Dwunastu Policzyć.
Ano nic, jedyna może odpowiedź właściwa na to, że Boskie wyroki niezbadane i dla Boga nie ma nic niemożliwego, więc może i to możliwe i Prawdziwe.
Tak sobie myślę, gdy wspominam biografię i koleje życia oraz, znane mi, cnoty i niecnoty (te drugie głównie) Mateusza zwanego LEWitą.
Bo, tutaj zdradzę tajemnicę, najbieglejszemu tylko biografowi rzeczonego i historiozofowi znaną, że: wbrew utartym mniemaniom, nie dlatego tak się on zwał, że z plemienia i kasty lewitów pochodził, ale dlatego, że z Lwiego Plemienia został tutaj przysłany, aby Ludziom pomagać.
Bo Ludzi, nie wiadomo w sumie do końca czemu i za co, to Koty jednak kochają.
[a poza tym, jak już wspominałem, ale powtórzę, bo to ważne, a poza tym od tego zdania się pewna bestsellerowa Powieść rozpoczyna, że:

– Żydzi nie są żadnym narodem wybranym. Ulubioną rasą Pana Boga (i Pana Jezusa także, tylko inny podgatunek) są Koty!

A teraz trochę Świętego Światła.

SSS – Świetę Światło w Safed, mieście kabalistów (Palestyna, styczeń 2019 AD)

Acha, jeszcze jedno, tak wspobnie trochę, taki auto-komentarz, może wczesny i może mylny, ale póki co, jestem nawet z siebie (trochę) zadowolony.

van Eyck, Małżeństwo Arnolfinich, w otoce lustra Artysta zamieścił małą auto-recenzję (no i tutaj wiadomo już, że nie wczesną, ani nie mylną), która brzmi:

Najlepsze, co kiedykolwiek Namalowałem.

I mi się tak, na Teraz, wydaje.

Dobranoc i do Usłyszenia – po 8.8.

Wpis dedykuję Rodzicom i Arkowi , M

PS
Po namyśle, o 3:33 w nocy postanowiłem dodać jeszcze 2 fotografie..
Dlaczego? Dlatego, że powyższy wpis jest lekki i dużo w nim humoru (mam taką nadzieję, bo taki miał i być), ale cała tematyka (a bardzo jest aktualna i staje się, z upływem czasu, coraz aktualniejsza) jest poważna, a nawet bardzo poważna.
I chciałbym o tym z całą powagą zapewnić. MD

cloud bird snout fire – Igni Natura Renova Integra (“the whole of nature is renewed by fire”)

Ale jest Nadzieja.

“Hope” (Nadzieja), Safed – miasto kabalistów, Palestyna styczeń 2019 AD, (c) MD


NCnNC – Ezoteryczna interpretacja historii budowy Wieży Babel

Powtórzmy, na czym skończyliśmy, zapowiadając przybliżenie prawdziwej
historii Wieży Babel.

mal. Pieter Bruegel de Oude

Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.


Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji.


Człowiek musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.
Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel. Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego. Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Historia Wieży Babel wydaje się bardzo dziwna i nie ma wielkiego znaczenia, jeśli odbierana jest dosłownie. Zaczyna się od tego, że kiedyś, dawno temu, pod dniach Noego i Arki, wszyscy ludzie mieli wspólny język.


„I cała Ziemia mówiła jednym językiem i jedną mową” (Ks. Rodzaju, XI, 1)

“Pomieszanie języków” mal. Gustave Doré

Wtedy, jak jest napisane, ludzie nadeszli „ze Wschodu” (co znaczy: od Prawdy).

“Wschód” kojarzony jest z Duchowością, kulturą i spuścizną niematerialną, po dziś dzień.

[Może być to rozumiane, że tam, skąd przyszli – nie musi chodzić tutaj o następstwo geograficzne, ale także czasowe czy po prostu cywilizacyjne – istniała jeszcze i była dostępna ta Prawda, o której mówimy. Może być to też rozumiane jako wskazanie o bardziej negatywnym wydźwięku – nadeszli „ze Wschodu” tj. „od Prawdy”, czyli prawdę opuścili, porzucili ją, stracili z nią kontakt].

Ludzie ze Wschodu przybyli na równiny i zaczęli rozmyślać i planować wybudowanie wieży, która mogłaby sięgnąć Nieba.
Zwróćmy uwagę na dalszy szczegółowy ciąg tej historii:

„I mieli oni cegły w miejsce skały (kamienia) i szlam (muł) zamiast zaprawy. I mówili: – Chodźmy, zbudujmy miasto i wieżę, której wierzchołek może sięgnąć nieba..”.

Nadeszli ze Wschodu i do budowy mieli tylko cegły – rzecz wytworzoną przez samego człowieka – a nie skałę czy kamień. Wschód, jak już zostało napomknięte, w odwiecznym języku reprezentuje źródło prawdy ezoterycznej. Zeszli oni na równiny
– to jest, zstąpili w dół w wyższego poziomu – mimo tego, myśleli, że są w stanie stworzyć coś należącego do tego wyższego poziomu i porządku, nie posiadając już wiedzy i materiałów, które byłyby do tego zdatne.

Tak więc zaczęli budować wieżę – to jest myśleli, że mogą, tylko z własnych idei
i umysłów – nawiązać kontakt i osiągnąć najwyższy poziom, nazywany tutaj Niebem
(i podobnie określany w Nowym Testamencie). Niebo – odnosi się zatem do wyższego poziomu człowieka, Ziemia zaś do zwyczajnego człowieka, człowieka w stanie naturalnym.

Ludzie zaczęli więc budować z tym, co sami mieli, ale wyraźnie zostało zapisane,
że w miejsce skały lub kamienia mieli tylko cegły i tylko muł zamiast solidnej zaprawy.

Wyższy poziom nie może zostać zrozumiany przez niższy. Człowiek na wyższym poziomie rozwoju nie może być zrozumiany przez tego, który trwa na niższym. Człowiek, taki jakim jest, nie może osiągnąć wyższego poziomu zanim nie wejdzie
w kontakt z wiedzą, nazywaną Prawdą, która może go do tego wyższego poziomu doprowadzić. Tak więc budowa wieży skazana była na porażkę.

W ten dziwny sposób, w jaki odwieczny język przedstawia rzeczy, wygląda to tak, jakby Bóg sprzeciwił się ludzkim planom, i zazdrośnie je pokrzyżował. Ale aby zrozumieć prawdziwe znaczenia należy patrzeć głębiej.
To człowiek popełnił błąd, nie Bóg. Człowiek próbował wznieść się wyżej dzięki swej zwyczajnej wiedzy, wytworzonej i zgromadzonej tylko przez niego samego i ta nazwana jest tutaj cegłą czy mułem (szlamem).

 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 
I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». 
A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» 
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi. 
[za Biblią Tysiąclecia]

Jest jednak bardzo trudnym to wszystko zrozumieć, gdy rzeczy bierze się dosłownie. Możemy zgodzić się z tym, że jeśli inżynier zbuduje jakąś część silnika, która jest błędnie obmierzona lub też zbudowana z niewłaściwego materiału, jego silnik nie będzie działał prawidłowo. Człowiek może wtedy powiedzieć: „To wina Boga!”. To nie tak, że Bóg reaguje – sprzeciwia się lub karze – to życzenie, prośba, zamierzenie człowieka jest wadliwe i co za tym idzie odpowiedź nie będzie taka, jakiej człowiek oczekuje. Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia. I to jest „Bóg” czy też, jeśli się woli, Wszechświat, który studiuje nauka.

 [Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia]
Dodatkowa rada od Marata Dakunina: warto o tym pamiętać, gdy np. chcemy podpowiedzi - korzystając z synchroniczności - w jakiejś ważnej życiowej sprawie.
Moim zdaniem, skonstruowanie właściwego, precyzyjnego, jednoznacznie mogącego być zrozumianym i ocenionym (gdy np. pyta się o wskazanie alternatywy) - jest kluczowe. Złe, nieprecyzyjne, mylące, dwuznaczne, wieloznacznie rozstrzygalne pytanie - a podpowiedź nie tylko będzie bezwartościowa, ale może okazać się też i szkodliwa, gdy jej zawierzymy.. i się na tym przejedziemy. A wina przecież jest od początku wtedy po naszej stronie wg. zasady Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego pytania.
Dodatkowa rada ode mnie: warto pamiętać, że należy pytać - jeśli mamy na myśli swoje "dobro" - jedynie o dobro najwyższe rozumiane jako dobro naszej Duszy (i tylko na tak rozumiane odpowiedź będzie najwyższej jakości od czynników dla nas życzliwych).
To, że dobro Duszy wcale nie oznacza to samo, co coś, co wydaje nam się w krótszym terminie dla nas przyjemniejsze, wygodniejsze lub nawet "moralnie słuszniejsze" - jest rzeczą oczywistą.
Jako ciekawostkę dodam, że pewien profesor fizyki korzysta (jedynie w poważniejszych sprawach) z podpowiedzi, która daje starożytna chińska Księga Przemian (jak wróżyć korzystająć z I-Cing opracowań powszechnie dostępnych w bród).

Niewłaściwa prośba wywołuje niewłaściwą odpowiedź.
Ale tak naprawdę nie jest to niewłaściwa odpowiedź ale dokładnie taka odpowiedź, jaka musiała paść biorąc pod uwagę daną treść i formę życzenia.
Przypowieść o Wieży Babel jest tego dobrą ilustracją.
Człowiek zaczął budować wieżę z cegieł i mułu zamiast z kamienia i zaprawy.
A Bóg odpowiedział: –
No, tak nie można.

Do usłyszenia (bardzo niedługo!).

Poczucie humoru jest boską cechą.

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Odc. 10

Zapowiadałem, że obowiązek każe (ale to jest taki obowiązek, który jest zgodny z prawdziwym “Ja”, więc się go raźno wykonuje, a nie pozornie..) przedstawić następną cześć z naszego omówienia psychologicznego znaczenia przypowieści ewangelicznych, więc to czynię.

Na określenie Prawdy w pismach ezoterycznych zawartych w Starym i Nowym Testamencie stosowane są różne słowa. Poprzednio było dużo na temat “wody”. „Woda” nie jest jedynym rodzajem obrazowania reprezentującego ten rodzaj prawdy, jaki nas interesuje. W odwiecznym języku także „skała” i „wino” oznaczają tego rodzaju Prawdę, ale w innej skali znaczeniowej.

Skała (kamień, ang. stone) ma oddawać najbardziej zewnętrzny i literalny rodzaj prawdy ezoterycznej. To pojęcie mówi o Prawdzie w jej najmniej elastycznej formie. Przykładowo, przykazania zostały zapisany na kamiennych tablicach.
Musimy zrozumieć, że prawda o możliwym rozwoju człowieka musi oprzeć się na odpowiednio solidnych i trwałych podstawach, przynajmniej dla tych, którzy są niezdolni do dostrzeżenia jakiegokolwiek głębszego znaczenia.

Omówimy pokrótce niezwykłą historię Wieży Babel, zapisaną w Księdze Rodzaju. Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.
Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji. Musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym
i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.

Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel.
Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego.
Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Skały na Półwyspie Synaj (fot. jak zawsze tutaj – Marat Dakunin)

Tym sposobem zapowiedziałem, że będziemy się teraz zajmować, i to dość szczegółowo Wieżą Babel.
Pomyśli ktoś: oj, przecież wszystko już na ten temat chyba powiedziano, a i wymalowano! (wszystkim chyba kojarzy się znane arcydzieło malarstwa malarza B. – i to, jak on tę wieżę przedstawił, często mamy przed oczami).
A może jednak nie wszystko – i nie to, co może się przydać, co nie utraciło aktualności?
Więc opowiemy historię tej wieży raz jeszcze..


W następnym odcinku, a może i dwóch.

Tymczasowo – wątków dużo – i nie wszystkie ziemskie może nawet.

Bardzo dużo różnych tematów i wątków się ostatnio pojawiło, i się cisną, i proszą się, by je poruszyć. Większość praktyczna, życiowa, ważna, nawet bardzo ważna, i co jeszcze ważniejsze: aktualna, bardzo aktualna, a nawet przyszłościowa, rzecz można..

ale.. Jakaś hierarchię i plan trzeba wprowadzić, bo też i nie można o wszystkim na raz i o wszystkim wszystko, nigdy się tak nie udało i nie uda.

Był kiedyś w Polszcze rabbi Bunam, nazywany Mądrym, który miał plan i pomysł, by napisać książkę, w której zawrze wszystko co na temat człowieka można powiedzieć. I nazwać tę książkę chciał “Adam”.
Jednak, przemyślawszy wszystko, odstąpił od swojego zamiaru.
Zaprawdę mądry był rabbi Bunam.

Tak więc i ja, muszę wszystko przemyśleć, o czym się da pisać, a o czym się nie da, a z tego o czym się da, trzeba przemyśleć jak, i w jakiej formie, by ktokolwiek zrozumiał i jakąś korzyść odniósł.

Tak na przykład – choćby – w kwestii pisania o Pozaziemskich Cywilizacjach, to kilka dni temu zauważyłem, że istnieje choćby tak problem:

Oficjalnie przyjmuje się, że nigdy nie nastąpił kontakt ludzi 
z jakąkolwiek inteligentną cywilizacją pozaziemską (takie założenie wynika z utrzymywania, że brak jakichkolwiek przekonywujących dowodów na takie kontakty, czy to z przeszłości czy obecnie..- abstrahuję tutaj zupełnie od tego, czy jest to słuszne czy nie, nie o tym piszę).

Jeśli spojrzeć na to zagadnienie z innego punktu widzenia, można stwierdzić, że może być to twierdzenie całkowicie fałszywe.
Kontakt z różnymi inteligentnymi cywilizacjami 
(ich przedstawicielami itd.) był zawsze i jest nadal, tylko, że nie przybiera on form oficjalnie czy publicznie spodziewanych, postrzeganych czy wyobrażanych, jak taki kontakt mógłby nastąpić i wyglądać.

Dzieje się tak z różnych względów, z których bardzo istotne są choćby takie jak te, że ludzie różnią się od siebie w wielkim stopniu, zarówno intelektualnie jak też moralnie (duchowo) oraz to, jak ukształtowane są systemy społeczne i pewne społeczno-informacyjne mechanizmy i instytucje,
szczególnie te wykształcone przez XIX-wieczną 
i XX-wieczną cywilizację na Ziemi.

Tak więc, kontakt indywidualny i nieoficjalny, niepubliczny, 
miał miejsce zawsze i ma miejsce nadal, natomiast przedmiotem fascynacji tłumów czy opinii publicznej pozostaje kontakt pomiędzy ludźmi a “Obcymi” jako pewien medialny czy fabularny twór, ukształtowany na podstawie częściowo prawdziwych, częściowo celowo zmanipulowanych informacji, z jeszcze większą dozą zupełnie dowolnych domysłów, fantazji i myślenia życzeniowego.

Jest jeszcze jeden aspekt: ludzie, którzy mają najpoważniejsze i najrzetelniejsze informacje w tym zakresie, którzy są najbardziej ostrożni i sceptyczni, obiektywni i uważni w interpretacji, nie przekazują tych informacji publicznie, a nawet swoim znajomym, z bardzo prostego powodu.
Jak myślicie, jakiego?

Jak dużo tutaj jeszcze pozostaje do powiedzenia, prawda?

Oj, dużo.

Jednak jakąś kolejność i jakąś formę, choćby tymczasową, znaleźć trzeba.

A przy tym warto trzymać się – trzeba! – przyjętych na siebie zobowiązań.

Tak więc w pierwszej kolejności, wypełniając zobowiązanie, pojawi się tutaj, już za chwilę może, zobaczymy, jak mi się szybko będzie pisać..i znajdować… następny odcinek cyklu:

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – cz. 10

A później może zahaczymy jakiś inny wątek, czy temat…

pozdrowienia od Lwów!

i sam Was pozdarwiam także

A.. kolega miły, przyjacielski, muzyk (bardzo utalentowany także tekściarz i myśliciel społeczny) – Krzysztof Rodak, był tak miły, że przesłał mi takie to oto obrazowanie na mój temat.. A że tym tematem w 10-tkę trafił, to od razu pokazuję! I dziękuję!

M

Taka mała Apokalipsa

Nie pisałem prawie nigdy o sprawach politycznych, utrzymywałem, że się na tym w ogóle nie znam (jak się wydaje, utrzymujących, że się znają na polityce, wielu jest, może szczególnie u nas – więc jakoś oryginalny w moim zwierzeniu jestem).
Ale, coś do mnie się zwracają i Anioły, i Lwy, że w tej sferze, także trzeba coś zrobić.. i spokoju nie dają, linki podsyłają, każą na nielicznych, odważnych i prawych ludzi, i dziennikarzy, uwagę zwracać.

To zwróciłem, na tych nielicznych, odważnych..

Zajmują się tam tym, czym NIKT się zająć nie chciał i nie chce – nie tylko rządowe media i te prywatne (TVNy i inne) ale i te niezależne, te antysystemowe (wrealistyczne, michałkiewiczowe czy inne jakieś).

Zastanawiają się też, jak to przed Wyborami Najbliższymi jest społeczeństwo rozgrywane, że jakby już chciało na antysystemową opcję zagłosować, to się jej boi, bo ci antysystemowi to albo LGBT by pałowali, albo kapliczki i kościoły znieważali – z tą ideą walczyli lub z przeciwną..

A ja zastanawiam się, czy jest jeszcze Czas (czy Niemiłosierny Heropas pozwoli?),
by w Polsce powołać Partię Ludzi Chcących Normalności, po prostu ludzi normalnych, partii nie akcentującej ideologicznej walki z tym albo tamtym (z LGBT, z kościołem (vide Wiosna..), za ultrakatolickim pieniem, przeciwko, za przeciwko, za przeciwko (tak się to rozgrywa!) …etc.etc.) ale akcentującej po prostu: zniesienie Złodziejskiego Mafijnego Systemu i zastąpienie go systemem mniej złodziejskim, optymistycznie: uczciwym (a ponieważ wszystko w Czasie się psuje, jak już Hezjod wiedział, to oczywiście jakiś nadzór trzeba postawić, by psucie się nie szło zbyt szybko w tym żelaznym wieku).

Trzeba po prostu to wszystko oczyścić – taką małą Apokalipsę Systemowi zrobić – i to nie jest utopia, to się może udać, bo Normalnych i chcących to wszystko ukrócić jest więcej. Jak się wszystko oczyści to przez jakiś czas będzie dość czysto – choćby na początku – i o to chodzi. Później będzie później. I to nie jest utopia. Czy to się uda? Czy są jacyś normalni Ludzie, którzy nie tylko mają DOSYĆ tego Złodziejstwa ale także mogą się zaktywizować, choćby na ten krótki czas, by to OCZYŚCIĆ?

A z historii – jak z Biblii, przeszłych, które mogą być równie dobrze i prorocze, proszę sobie poczytać, kto chce, dla Pokrzepienia Serc.. i poczęstować się CHLEBEM (i bułką, a nawet zapiekanką) – kilka stron w pdf.

Do wpisu dodam ilustracje i fotografie w najbliższych godzinach.

MD

Owidiusz non Olet

O ile pamiętam Owidiuszowi zawdzięczamy zwięzłe:
“sztuka ukrywa wysiłki sztuki”.

Tapeta na górze niniejszego bloga
(widoczna w pełnym rozmiarze tylko w formacie komputerowym)
przedstawia dzieło sztuki.
Zostało mi ono podarowane (może dlatego, że był to dar dla daru) tak,
że mogłem je utrwalić, ale nie ja je stworzyłem. Niemniej w kategoriach esteto-logicznych, handlowych i prawnych jestem jedynym autorem pracy.

Konie na krakowskim rynku są zmęczone.
Wpędzone w niezłą kabałę.
Ale duchy koni są rześkie, z chrap bucha im duch.
Szlachetni wysmukli jeźdźcy siodłają je nieśpiesznie.
Sylwetki w podróżnych opończach ledwo widać.
Co nam to mówi o ludziach?
Co nam to mówi o celach człowieka i jego wolności?
Duch. Para. Bruk.
Uczucia.


Oryginalną pracę można zakupić, wykończenie ręczne,
jedyny egzemplarz materialny, sygnowany, certyfikat,
oprawa, (format: circa 80×60), cena 2100 pln
Oferty i zapytania, możliwe przesłanie do obejrzenia większego formatu:
poevision@poevision.com
lub tel. 660544718