Jesienne sprzątanie i planowanie, cele ludzi, Duch Matejki i Ecce Homo

Jesień idzie, pod koniec sierpnia zeszłego roku jeszcze koty się wyraźnie prężąc ogony na dachu na przeciwko żegnały letnio ze mną, zapowiadając tegoroczne lwy..

I jakoś mi się zawieruszyły tutaj starsze fotografie, i to nawet jedna mojego Taty, nie wiadomo dlaczego, może dlatego, że jesienne,
a jesienne do jesiennego ciągnie, to według takiej zasady, że podobne przyciąga podobne (ale zasada, że przeciwności się przyciągają -też ma swój moment triumfu, pisałem ja i o tym, ale nie pamiętam dokładnie gdzie i jak..muszę sobie przypomnieć, to napiszę znów i może składniej i sensowniej).

Fotografia mojego Taty Bogusława – wykończona i sksiężycowana przeze mnie już.. czy zepsuta?
a to też – po lecie – w 2012 roku – na konińskim jeziorze chyba – stateczkiem dla gości OKFA – festiwalu kina niezależnego i amatorskiego w Koninie – bardzo to był dla mnie okres nieciekawy, .. nie ma co wspominać, miałem tam taki króciutki film – którego nikt nie zrozumiał – bo i nie był z mojej winy najlepiej zrobiony do rozumienia pewnie, kto chce może rzucić okiem;
W opisie (obraz się powinien sam obrazem wypowiadać, to też i w filmie tylko jeden moment jest, gdy ktoś coś mówi, tzn. słowami), 
napisałem coś takiego, ale raczej niepotrzebnie:

W doktrynie chrześcijańskiego kościoła powszechnego, człowiek
znajdujący się w niebezpieczeństwie śmierci, na którego
sumieniu ciąży grzech ciężki (a na czyimż nie ciąży), a więc
zrywający przymierze z Bogiem i który nie zdąży się przed
śmiercią z grzechu tego wyspowiadać i przyjąć Najświętszego
Sakramentu (odnowić przymierza) skazany zostanie na wieczne
potępienie (piekło). Jednak – mimo niemożliwości spowiedzi
i przyjęcia przed śmiercią sakramentów może on uzyskać
zbawienie – jeśli wzbudzi w sobie przed śmiercią tzw. żal
doskonały. Oznacza to, że będzie żałował szczerze swoich
grzechów nie ze względu na grożącą karę, nie z powodu strachu
przed potępieniem i piekłem ale tylko i wyłącznie dlatego, że
obraził Dobrego Boga Miłości.

Tego rodzaju żal w sytuacji zagrożenia śmiercią (sytuacji
granicznej) wydaje się przy conditio ego humana niepodobnym..
Nawet starając się bowiem usilnie, świadomie usunąć strach i
skupić na samym „bezinteresownym” żalu, skrusze i miłości czyż
można wyeliminować choć cząstkę tego ludzkiego „interesu”
eschatologicznego? Czy bojaźń nie będzie wracać jak bumerang,
nie poddając się nakazowi bezinteresownej skruchy, czy w ogóle
strach (myśl) o śmierci można przemóc? 
 Wydaje się, że dla człowieka nieobdarzonego swoistym
charyzmatem altruizmu, świętego, możliwe jest to tylko poprzez
pewną transracjonalność, ingerencję przypadku, czegoś
pozaświadomego, a być może – w chwili śmierci – skupieniu się
nie na sobie właśnie, ale na innych, bliskich, bliźnich. 
(ENG)
According to the Christian doctrine, a dying man, who does not
manage to confess and take communion before his death, has
still got a chance of God’s forgiveness.
However, he should; at least at the very last moment before
his death, repent his sins and not be driven by selfish fear
of punishment or hell. When a dying man regrets that he has
rejected God’s love with his sins; when he thinks of his
neighbour instead of himself, he expresses the so-called
PERFECT REPENTANCE. 

Taak.. To tyle takich wspominek, a co do sprzątania jesiennego, to jest takie schorzenie (szczególnie osób chyba samotnych, w podeszłym wieku, może i szczególniej starszych kawalerów) jak zbieractwo.. miałem do uprzątnięcia pewną piwnicę zajętą od dołu do góry niejako zupełnie.. I przyznać muszę, że choć trochę na początku się udzielałem, to jednak nie ja wysprzątałem, a Duch Matejki był tak miły i uczynny, że nie tyle mi pomógł w sprzątaniu, co mówić wprost i bez ogródek: wysprzątał za mnie.
Najpierw może pokażemy człowieka, a później szatę.. tzn, piwnicę, znaczy się pomieszczenie.
Czy mówiąc jeszcze inaczej: najpierw człowiek, później .. otoczenie?
Czy może: najpierw podmiot, później przedmiot?
O co to chodziło?
I jakieś waśnie się z tego rodzą, pamiętam.
W każdym razie Kant Immanuel zalecał: Człowieka uczyń zawsze tylko Celem, nigdy środkiem do celu…
A jak teraz jest, czy Człowiek zawsze jest tylko celem? Nigdy środkiem?
A może jest odwrotnie? Wszyscy ludzie, społeczeństwo, narody, są środkiem, środkami są mnogimi do celu, do celów, do jakichś celów, ale jakich? Czy dla nich? No skoro są środkami do celów, to te cele pewnie już nie dla nich.. A dla kogo w takim razie?
Czyje to są cele?
Jakiegoś innego społeczeństwa czy jakichś innych jednostek, które się tym to oto, traktowanym jako środek (mniej lub bardziej niewolniczo) – społeczeństwem – wysługują?

Mnożą się tutaj pytania o środki i cele, i to w różnych kierunkach, i są ciekawe, ale miejca w małej notce brak, ale pewne tropy są podane w formie literackiej miniatury – tutaj – https://dakunin.com/pieczywo_czesc1.pdf


Rzekło się, że od człowieka zacząć trzeba, więc niech będzie, oto i Człowiek:

Duch Matejki pod Księżycem, a może to Twardowski, skoro też w Krakowie i pod księżycem? Nic na pewno tutaj nie wiadomo..

Z jakichś przyczyn Duch Matejki, zwany też Rasputinem (niesłusznie, gdyż w odróżnieniu od rzeczonego rosyjskiego wizjonera, mistyka – co najmniej dwuznacznego.., tenże zachowuje w pełni celibat i czystość i to już od dawna.., oraz – nie miesza się do polityki!)

telewizji bardzo nie lubi:

Wstępuje w niego czasem takiego ‘dzikiego kota duch’ – szczególniej, gdy programy publicystyczne widzi – to go drażni wyjątkowo! Trzeba uważać!

Gdy wysprzątał Duch piwnicę do dna samego, taki oto Ćpun chaosu koto-królik się ukazał:

można powiększyć (jak wszystkie fotografie tutaj – prawy klawisz myszki i pokaż grafikę w nowej karcie itp.)

A to jest tak mniej więcej w połowie – chaosu

połowa chaosu

I w tym miejscu ten wpis zakończę, bo się zadumałem.

Please follow and like us:
error0