Jasne na Jasnym

Ostatnio trochę tutaj narzekałem..
Choć może – nie tyle narzekałem, co napomknąłem: o trudnościach, o smutku (dogłębnym nawet, oj – lepiej nie bluźnić, mając do czego porównać..), o “nieumiejętnościach”.
Ale..
Wczoraj..
Dzisiaj..
Spacerowałem.

dziś – 26.9.19 Kraków – zaraza na wodzie (a bo to i niedaleko kurii..)


Siedziałem i dziobałem z młodymi gołębiami (takimi z rozczochraną główką).

tu wersja z fajnego filmu – u Almodovara zawsze dużo uczuć w każdym jego filmie; i jaka zasłuchana pogodnie jej słucha starsza pani na widowni – a ten kruczy brunet co śpiewa tak lirycznie – czy jest przez to niemęski?

I przypomniała mi się piosenka, specjalnie dla mnie którą dostałem w sierpniu –
w noc przed moimi urodzinami od Pięknej Pani, która ma dwustu znajomych – a nazywa się Stella de los Santos (*)

i może się w końcu dowiem – do czego ta wolność prowadzi – gdy się Uda!

Spotkałem wielu ojców – spacerujących z synami.

to jednak nie dziś – fot. 2007 – plaża w Sydney


Myślałem o sprawach bliskich i dalszych, myślałem o uczuciach, ale nie przeszłych, historycznych, zamkniętych w minionym (minionym czasie i minionym siebie samym).
O obecnych uczuciach myślałem i je czułem, siebie – obecnego a nie obcego w sobie samym – czułem.

Jaka to radość nie do opisania – jakie to wspaniałe, nowe (inne niż inne, też wspaniałe, ale odmienne) uczucia: to uczucie i poczucie ojca i/do syna, do córki. Jakie uczucia rozpierają ich pierś – gdy pokazują synowi świat, gdy widzą, jak ich syn (córka) widzi świat, gdy dzielą się wspólnym rozumieniem i śmieją razem.

Ojciec, ojcowie – może wtedy widzą czasem, że podpowiedzieli kształt istnienia dla nowego wspaniałego i wielkiego Świata, widzą nowe wspaniałe Światy – w swoich dzieciach i one pozwalają się tym nowym światem dzielić, wpuszczają do niego jak starego odźwiernego, który sam nigdy nie zaglądał do ogrodu baśni.
Ja dzieci nie miałem i nie mam.

Tata z córką przy fontannie na Placu Szczepańskim w Krakowie (w czerwcu 2019)


Oczywiście… gdy rodzic chce ukształtować potomka podług własnych marzeń, rozgoryczeń czy uprzedzeń – wtedy tragedia gotowa, takie połamane światło – już w ręku niosącego kaganiec, jakie to smutne.
Ale nie miałem tutaj pisać o tym co negatywne, co błędne, co bolesne: nie potrzebuję tutaj kontrastu.

Bo poczułem ogromną wdzięczność za Wszystko.
Bo za nic – przecież – wszystko dostałem – marzenia marzeń!
I że małe dobro urośnie [i to malutkie nawet we mnie samym]- i zawsze się uda najlepiej jak może.
I już nie byłem smutny.

I n i e p o t r z e b u j ę j e s z c z e przez c h w i l ę kontrastu,
m o g ę p i s a ć j a s n e p o j a s n y m .

I pomyślałem, że pokażę jeszcze kilka starszych fotografii..

Franz von Stuck
William Blake – z “Jerusalem”
Paul K. Feyerabend myje naczynia. U dołu – Marat nie myje naczyń.
Please follow and like us:
error0