Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc. 21)

(fotografia nieba – chmur; wyjaśniam dla rozwiania wątpliwości czy domysłów)


Zobaczymy lepiej, czym jest i jak rozumiany może być diabeł – szatan, gdy zrozumiemy lepiej co tak naprawdę oznacza kuszenie.

W opisie kuszeń u Łukasza wspomniane jest, że Jezus „przebywał w dzikich ostępach przez 40 dni”, będąc kuszonym przez diabła. Liczba 40 pojawia się także, przykładowo, w historii dotyczącej Potopu, gdy deszcz padał nieprzerwanie przed czterdzieści dni
i nocy, w alegorycznej opowieści o tułaczce dzieci Izraela, tułających się czterdzieści lat na pustyni (tak samo, w „dzikich ostępach”), jest także powiedziane, że Mojżesz pościł przez czterdzieści dni i nocy zanim otrzymał Przykazania na kamiennych tablicach.

Tutaj, u Łukasza, 40 dni w „dzikości” bezpośrednio odnosi się do idei pokuszeń:

Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu, a wiedziony był przez Ducha na pustyni czterdzieści dni, i był kuszony przez diabła. Nic przez owe dni nie jadł, a po ich upływie poczuł głód.

(Łukasz IV, 1 -2)

Wtedy następuje opis pierwszego kuszenia związanego z powyższym okresem, które jest przedstawione w ten sposób:

Rzekł Mu wtedy diabeł: «Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz temu kamieniowi, żeby stał się chlebem».

(Łukasz IV, 3)

Spójrzmy wpierw na powierzchowny, literalny, pierwszy poziom znaczeniowy. Chrystus poczuł głód i diabeł zasugerował, by przemienił, dla siebie, kamień w chleb.
Jezus odpowiedział:

Odpowiedział mu Jezus: «Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek».

(Łukasz IV, 4).

Na tym literalnym, powierzchownym poziomie jest to tym czym się zdaje – kuszeniem
o typowo fizycznym, cielesnym charakterze. Pamiętajmy jednak, że zostało powiedziane, że Jezus pozostawał w dzikich ostępach przed 40 dni, będąc kuszonym.
Jeśli dosłownie potraktujemy te ostępy, jako fizyczne miejsce – choćby dziki, odludne tereny, pustynię, jak to jest, że nic nie jest powiedziane na temat tych kuszeń, które przez ten cały czas miały miejsce? Można po prostu powiedzieć, że głodował na odludziu.

A tutaj bynajmniej nie odludzie, a plac przed Tesco


Jednak w połączeniu z zagadnieniem wewnętrznej rozwoju i ewolucji powinniśmy przez to pojęcie „dzikich terenów”, odludzia czy pustyni rozumieć pewien stan umysłu, ducha, stan wewnętrzny, porównywalny w czymś zewnętrznie mogącym być opisanym, to jest stan, gdy nie ma niczego, czym może kierować się człowiek, gdzie nie jest już pośród znanych sobie rzeczy i w przyjaznym otoczeniu.

Jest to dzikość strapienia, dezorientacji i zamętu, wewnętrznego zakłopotania i konsternacji, gdy człowiek jest w całości pozostawiony samemu sobie, co jest testem;
i nie wie w którym kierunku się udać a nie może udać się po prostu w swoim własnym kierunku, nie powinien.

To samo w sobie wystawia na pokuszenie, przez cały ten czas gdy jest pozbawiony znaczeń i drogowskazów, głoduje z braku zwyczajowych znaczeń.

Przepraszam za dłuższy okres niepisania na blogu.
Jutro następny wpis.

Please follow and like us:
error0

Dodaj komentarz