NCnNC – cz. 14

Człowiek, który jest przywiązany do dosłownego znaczenia wyższej Prawdy może zniszczyć sam siebie. To wyjaśnia, być może, dlaczego niektórzy religijni ludzie wydają się zniszczeni przez ich kontakt w wiarą i religią i stają się przez to gorsi nawet, niźliby uczyniło ich same życie.

To być może jest także ukazane w piątym rozdziale Ewangelii Marka, o człowieku opętanym przed ducha nieczystego, który na stałe mieszkał w grobach, o którym powiedziane jest, że zawsze „ranił się o skały”.
Skały – a więc branie wyższej Prawdy w jej dosłownym znaczeniu, na niższym poziomie – raniło go i czyniło nieczystym.
I od kiedy Jezusa można uznać za reprezentację, powiedzmy – obecnie, wyższego rozumienia takiej dosłownej Prawdy, człowiek ten płacząc zwrócił się do niego: „Czegóż ode mnie chcesz”, a Jezus wezwał duchy nieczyste do wyjścia z tego człowieka. Ten człowiek oznacza to, co dany człowiek jest w stanie zrozumieć – człowiek bowiem, jak już zaznaczyliśmy, jest w zasadzie tym – czym jest jego rozumienie, jakie jest jego rozumienie.
Ale to tylko przelotny rzut okiem na ten cud – tę przypowieść.

Mowa tutaj o winnicach, skałach, wodzie, winie, dawnych czasach, ale tak naprawdę mowa o tym, co jest jak najbardziej teraźniejsze i aktualne – i o tym, co się dzieje w nas psychologicznie i w okół nas – teraz i zawsze; Jerozolima, uliczka handlowa – styczeń 2019 rok (AD) – Jerusalem

[Pamiętajmy, że dopóki człowiek nie wykształci w sobie odpowiednio silnej indywidualności, ma wielorakie osobowości – legion, które walczą w nim
i zwodzą go.]

Odnosi się do określonego stanu w jakim może znajdować się człowiek, w kontekście nauczania o wyższej prawdzie. Sednem jest tutaj to, że biorąc wyższe, psychiczne prawdy literalnie człowiek może się poranić (i oczywiście jeszcze bardziej – ranić innych), staje się nieczysty.
Jego nieczystość została z niego wyrzucona i weszła w świnie, być może będziemy mogli zrozumieć więcej z pojawiających się tutaj znaczeń.

Jerozolima, 2019 AD – Jerusalem

Jezus zawsze uosabia prawdę nie literalną i nie li rytualną, głębsze zrozumienie Prawdy. Żydzi w opowieściach ewangelicznych niekoniecznie aktualnych (ówczesnych) realnych ludzi, członków narodu, ale określony poziom zrozumienia, w którym dominuje interpretowanie wszystkiego co należy do wyższego porządku wprost, dosłownie i literalnie. Każdy kto nie potrafi za słowami dostrzec znacznie psychologicznego, jest takim Żydem.
Tak więc, mówi się niekiedy, że „Żydzi ukamieniowali Chrystusa”.

Gdy Chrystus rzekł, że „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” , Żydzi mieli zamiar go ukamieniować, ponieważ ich literalnie nastawione umysły poczytało te słowa za bluźnierstwo. Wewnętrzne znaczenie jest takie, że ludzie rozumujący na poziomie dosłownego, rytualistycznego, zewnętrznego znaczenia „obrzucili”, ciskali te właśnie dosłowności niczym kamienie w tych, których rozumienie znajdowało się na wyższym poziomie.
Człowiek zawsze może ukamieniować innego człowieka narzucającym mu się znaczeniem bez zatrzymania się i przyzwolenia na refleksję czy odczucie na temat tego, co ktoś rzeczywiście miał na myśli.

obrazy, handel artystyczny, Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Odnieśmy się na chwilę do słowa i pojęcia wina, także używanego jako obrazujące Prawdę.  Głębiej zastanowimy się nad znaczeniem Prawdy ezoterycznej, gdy osiąga ona etap, wyższy stopień, na którym nazywana jest winem, w późniejszym czasie.
W tej chwili musimy rozeznawać, że skała (kamień) jest literalnym, dosłownym poziomem Prawdy ezoterycznej, woda odnosi się do kolejnego poziomu rozumienia tej samej Prawdy, wino zaś do najwyższego możliwego rozumienia.
W cudzie odnotowanym w drugim rozdziale Ewangelii Jana, Chrystus przemienia wodę w wino. Przy tej okazji wzmiankuje się, że polecił on sługom napełnić kamienne stągwie, kamienne zbiorniki – wodą i wtedy przemienił wodę w wino. Na przykładzie tego obrazu ukazane są trzy etapy, trzy stopnie, jaki przybierać może ludzki stosunek do Prawdy a oznacza to nic innego jak trzy rodzaje rozumienia Prawdy ezoterycznej.

Idea wina wiedzie naturalnie do idei winnic, które wino produkują. Zanim przejdziemy dalej w badaniu odwiecznego języka przypowieści, musimy przyjrzeć się znaczeniu tych winnic i spróbować odnaleźć wskazówki dotyczące ich prawdziwego znaczenia. Prawda, której cały czas próbujemy tutaj dotknąć nie jest, jak już wiemy, prawdą zwyczajną, powszednią. Jest ona jednak na ziemi zasiana. Także Chrystus nauczał tego rodzaju prawdy, w Kazaniu na Górze mówił nader otwarcie o pewnych jej aspektach, lecz głębsze znaczenia zostały ukryte i przekazane w formie przypowieści.

Powtórzmy, że człowiek nie może wymyśleć tego rodzaju prawdy – sam z siebie. Wskazaliśmy, że podobny temu, skazany na niepowodzenie wysiłek, opisany jest symbolicznie w historii budowy Wieży Babel.
Wyższa Prawda, która oznacza po prostu prawdę, która wiedzie do wyższego poziomu człowieczej auto-ewolucji, nie wrasta w normalnym życiu, lecz pochodzi od tych, którzy już osiągnęli ten wyższy poziom.

[Tutaj jeszcze raz przypomnę, że Wyższa Prawda może trafić i zostać właściwie zrozumiana tylko przez tych, którzy już jej elementy przeczuwają. Warto dodać, że przede wszystkim ( czy też może bardziej zwracać na to warto uwagę) – sercem (uczuciem) – nie tyle umysłem, intelektem.]

Ten wyższy poziom osiągnęło wielu. Niektórzy z nich, niewielu, są odnotowani w annałach zwyczajnej historii. My tutaj, ograniczmy się do Chrystusa (pisze Maurice Nicoll).
Oczywiście, być może takie – historyczne – i na pół legendarne postacie jak Budda, Lao-Tse, Sokrates..

Memy, znane postacie, plakaty, postery, rozrywka, fabryka marzeń; Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Chrystus wypowiedział wiele słów dotyczących ustanowienia tej nowej Prawdy na Ziemi i niekiedy używał obrazu „winnic”. Szkoła, ośrodek nauczania, bazujący na prawdzie tego rodzaju, jest określany przez niego właśnie winnicą, a celem tej winnicy jest przyniesienie, wydanie owocu. Jeśli nie obrodzi owocami, zostanie wycięta.
Chrystus także o sobie mówił jako o winie (krzewie winnym)

Ja jestem krzewem winnym , wy – latoroślami . Kto trwa we Mnie , a Ja w nim , ten przynosi owoc obfity , ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić . Ten , kto we Mnie nie trwa , zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie . I zbiera się ją , i wrzuca do ognia , i płonie . Jeżeli we Mnie trwać będziecie , a słowa moje w was , poproście , o cokolwiek chcecie , a to wam się spełni . Ojciec mój przez to dozna chwały , że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami . Jak Mnie umiłował Ojciec , tak i Ja was umiłowałem . Wytrwajcie w miłości mojej ! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania , będziecie trwać w miłości mojej , tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości . To wam powiedziałem , aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (Jan, XV, 5-11)

Chrystus przytacza taką oto przypowieść związaną z winnicą:

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.  Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”». (Łukasz, XIII, 6-9)

Z tego punktu widzenia człowiek przedstawiony jest jako zdolny do specjalnego wzrostu, rozwoju wewnętrznego, i winnice zostały urządzone aby uczynić tej rozwój możliwym i go wspierać. Oczywiście nie są to dosłownie winnice. Są to szkoły, miejsca
i osoby, związane z nauczaniem Wyższej Prawdy.

Czego uczą? Po pierwsze przekazują wiedzę, która, jeśli jest odpowiednio praktykowana, prowadzi do człowieka na wyższy poziom rozwoju, który jest nieodłącznie, ale jedynie potencjalnie, mu właściwy.

To czego nauczają człowieka, to to, że jest Indywidualnością, to znaczy – niepowtarzalną osobą.

Jako taki może osiągnąć wyższy poziom rozwoju mu przynależny, wyższy „stopień” samego siebie, i jest to najważniejsze i najbardziej znaczące jego zadanie życiowe, tylko taki rozwój może odpowiedzieć na jego najgłębsze pragnienia.

Rozpoczyna się od nauczania tej Prawdy i wiedzy dotyczącej i mieszczącej się w tej specjalnej prawdzie, ale prowadzi to do czegoś innego. Droga nauki i rozwoju prowadzi od Prawdy do pewnego definitywnego, stałego stanu, gdy człowiek nie działa już wyłącznie na podstawie prawdy, która zaprowadziła go na ten wyższy poziom rozwoju, ale działa naturalnie z tego poziomu, z udoskonalonego samego siebie.
Czasami nazywa się to Dobrem.
Wszelka Prawda musi w konsekwencji prowadzić do jakiegoś Dobra.
Do jakiegoś dobrostanu i dobrego w istocie działania, jako swojego głównego celu.
[Prawda, która finalnie nie przemienia się w Dobro jest bezużyteczna].

Taka jest główna idea należąca do pojęcia „winnic”. Wtedy zaczyna się produkować wino. Człowiek zaczyna działać z mocy samego Dobra, nie tylko posiłkując się czy kierując Prawdą, którą poznał i wtedy staje się Nowym Człowiekiem.

*

Tymi słowami kończy się wstęp do “Nowego Człowieka”.
Następnie przejdziemy do zagadnień bardziej szczegółówych,
poza tym – tego, czym trzeba się zająć – narasta.
Dodam tutaj jakieś ilustracje, ale w przeciągu kilku dni być może dopiero.

7 września wieczór – nadchodzi jesień – cofnijmy się teraz do początku tego wpisu, dodam kilka zdjęć.. – nadchodzi inna pora roku i trzeba zmienić sposób pracy, i pracę zefektywizować, bo na razie to nic nie ma..
Działanie w chwili, inspirowane, improwizacja, jest dobre, ale rzadko, albo tylko w pewnych cyklicznie nadchodzących porach (jak choćby pora lwów, w lecie), i takie improwizacje się sprawdzają, ale mają swoje ograniczenia i nie mogą być ciągle używane, jako jedyna forma pracy.. Niestety..,

Na inne okresy, na jesienne szarugi, na zimne mrozy, o wiele lepsza (jeśli nie jedyna) jest samodyscyplina, działanie i praca skrupulatnie wypełniająca założony wcześniej, przemyślany, mądry plan. Czy taki plan jest? No jakiś i jest.. Ale okres lata Lwów jakoś go przyćmił i muszę go sobie przypomnieć – zza blasków słońca lipcowego i sierpniowego muszę go wyciągnąć i zweryfikować, zdmuchnąć nagromadzony kurz letnich paproci i rosę.
Trzeba zmienić sposób tworzenia tego czegoś tutaj pożytecznego i zintensyfikować i to jest trudny moment, jak każdy moment, gdy się coś zmienia czy modyfikuje.. Ale oczywiście, cele pozostają te same.
Wysprzątałem chociaż jesiennie z pomocą ..
Ale.., to chyba już lepiej napisać w nowej notce, chociaż tutaj obiecałem trochę ilustracji – to ilustracje podrzucam, a z pisaniem przenoszę się na nową..

M.

Symbol i Symbolon

Obiecałem, że kolejny wpis – jeszcze dziś (1 września).
Jestem zmęczony, dziś próbowałem popracować nad pragmatyczną sferą iluzoryczną (sprawy materialne są iluzją z wyższego punktu widzenia, ale póki co, trzeba się z nimi borykać, i w tym sensie są pragmatyczne). Może coś z tej sfery kiedyś opowiem tytułem ciekawostki, przykładu lub zachęty, teraz jednak na to zbyt wcześnie..

Pierwszy dzień szkoły.

Mógłbym się rozpisać o tym, jak psuta jest edukacja w Polsce.
Byłem tego świadkiem jeszcze wtedy, gdy uczyłem ostatnie roczniki studentów prawa i nie tylko (ostatnie zajęcia wykładowe w ogóle miałem na studiach podyplomowych, unijnych, dla kadr samorządowych, w 2012 r.). Już wtedy było widać, że eksperymenty z edukacją powszechną, z nową maturą, skutkują pojawieniem się zauważalnej większości młodych ludzi mających problem z rozumieniem tekstów pisanych, samodzielnym myśleniem, możliwością przestudiowania samodzielnie większej całości itd. itp. Myślę jednak, że pisanie o tym, a nawet wskazywanie ratunku, nie ma jakiegoś większego sensu, raczej nie byłoby pożyteczne, bo przecież w kwestii zmian systemowych (choćby w edukacji) można nawet wiedzieć, co jest źle (a nawet tragicznie) i co zrobić by dać nadzieję na lepsze, ale przecież u tych mądrych i rozsądnych, którzy wiedzą i zrozumieliby – brak mocy sprawczej, a u pozostałych
– brak woli politycznej, zapewne..

Dlatego napiszę o symbolach.
Niedawna rozmowa znów przypomniała mi, że najczęściej błędnie się całą kwestię symboli i “symboliki” rozumie.
Chociażby – niesłusznie uważa się często, że w symbolach “każdy widzi – co chce”, czyli, pełna dowolność i.. fantazjowanie (wyobraźnia – tak, ta jest ważna, ale fantazjowanie czy bujanie w obłokach już dobre nie jest – subtelna różnica
i – jak zwykle to bywa – robi różnicę – diabeł ukrywa się w szczegółach).

Chciałbym więc przypomnieć:

Symbol

– zapośredniczał – łączył!
– znaczenie było nadane uprzednio; symbole też symbolom nie równe i niektóre mogą nawet łączyć – świat niższy z Wyższym, materialny z duchowym..

Symbole odsyłają inaczej niż Racjonalnie i Werbalnie – dzięki temu zawsze mogły pokonywać barierę logicyzującego i materializującego (szukającego uchwytnych, widzialnych, materialnie manifestujących się fenomenów) umysłu – dzięki nim ludzie przeszłych wieków mieli kontakt z Prawdziwym Źródłem.

Wydaje się, że wielka liczba ludzi obecnie – łączność – z tymi wyższymi rejonami – utraciła, właśnie także i dlatego, że utraciła odpowiednią percepcję symboli (i ma jej tylko namiastkę), co wydaje się celowym działaniem systemu – i choćby – telewizji…

Posługujemy się różnego rodzaju symbolami.

Przypomnijmy, że symbol – łączy , [gr. symbolon] to rozłamany na pół podczas zawierania umowy przedmiot z gliny, kości, drewna lub metalu, mógł to być pierścień. Połówki stanowiły znak rozpoznawczy dla dwóch osób, które łączyła jakaś więź – przyjaźń, pokrewieństwo, interesy, obowiązki, uczucia. Czasownik “symbállo” oznaczał “zbieram” lub “składam, łączę”.

Odwrotnie niejako – etymologia “diabła“. Diabolos pochodzi od greckiego dia-ballein – dzielić, rozdzielać. Dopowiedzieć można: nie widzieć związku, nie szukać wspólnoty, redukować, abstrahować.

Tutaj otwiera się wielkie pole, Angeologii, cenne i bardzo nieznane, ale zanim o nim więcej napiszę, muszę sam spróbować je jeszcze lepiej poznać, lepiej zrozumieć i najlepiej uzyskać rezultaty praktyczne – dopiero wtedy będę ze spokojnym sumieniem mógł pisać o tym na bl8gu (bo to, o czym tutaj piszę, przeszło już w większości nawet tekst praktycznego pożytku i skuteczności!). To ważne – choć wydaje się, że tylko deklarowane (taka to cecha pisanych deklaracji, dlatego raczej ich unikam) – nie oszukuję tutaj Czytelników, nie bawię się z nimi (ani nimi) ani nie kpię, piszę poważnie i o tym, co w moim rozumieniu i odczuciu – najistotniejsze.

Czego dotyczy ta angeologia?
Jak zwykle, gdy czegoś nie wiemy (ja tak robiłem i robię), można posłużyć się dociekaniu z etymologicznego znaczenia słowa, pojęcia. A “anioł” oznacza posłańca, tego kto przekazuje, zwykle doniosłe, ważne znaczenia. O roli przekazu obrazowego, też symbolicznego, wizji obrazowej, wizualiów, mogącym dotknąć rzeczy niematerialnych, archetypów, nieświadomych, psyche w jej głębi itd.) pisze post-jungowski bardzo ciekawy badacz J. Hillmann (wybór esejów w jęz.ang. pod tytułem “Blue fire”).

Na koniec, po trosze z zażenowaniem, po trosze z sentymentem, mogę pokazać fragment niegdysiejszej twórczości filmowej (mojej), który to fragment akurat zajmuje się pewnym z bardziej znanych Symboli..

Mogę też, czemu nie, pokazać inny fragment, z tego samego filmu (“Alfa Omega”, prod. 2007, reż. Marat Dakunin)

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – kontynuacja omówienia psychologicznego i ezoterycznego znaczenia przypowieści w ewangeliach (NCnNC cz. 13)

Pytań i propozycji tematów do poruszenia na razie brak.
Zatem trzeba znów od siebie..

Pisanie inspirowane na bieżąco bywa dobre i płodne (i w sumie tak się głównie toczy od prawie 3 miesięcy), ale ważna też jest (często ważniejsza) praca zaplanowana. No i oczywiście samodyscyplina, której tak nie lubimy i z którą taki mamy problem (ja przynajmniej mam, a jak mam problem to i nie lubię. Lubimy rzeczy bezproblemowe, prawda? No tak.. – ale lubimy też przygody, dreszczyk emocji, prawda? No więc jak to jest? Co w końcu lubimy i co chcemy? Tego tematu tutaj nie pociągnę, ale jest ważny i w skali makro łączy się także z zagadnieniem tego, jak wygląda świat stworzony i co się w nim dzieje, jakie są w nim prawa, zasady i jak się objawiają, a także co się na bieżąco dzieje, gdy się wchodzi ze Stworzeniem w interakcje, różne; choćby zgodnie z pewnymi prawami, a czasami i niezgodnie – są wtedy różne konsekwencje. Badając to, można wnioskować, jak to wszystko działa..

I jakoś wychodzi też na to, że niedoskonałośćwprowadzenie elementu “zła” (z całym obciążeniem tego pojęcia często nie możemy sobie dać rady i wszystko mylimy, dualizujemy, lub nie, relatywizujemy – ale często źle właśnie (sic!) itd..) jest (była) konieczna, by to Wszystko, to Życie – zaistniało i – żyło –
się Działo!

[ale nie znaczy to, że należy to “zło” wybierać, w stworzeniu się poruszając]

To jest temat rzeka, teologiczny i kosmologiczny, filozoficzny, bardzo ważny i trzeba się nim zająć – ale.. No właśnie, trzeba też jednak wypełniać to, co zaplanowane.

Zatem tutaj trzynasty już odcinek rozważań, jakie sygnalizuje tytuł wpisu.
Jaka jest symbolika 13-tki? Potocznie, pechowa. Ale, jak zwykle z symboliką: niejednoznaczna, i zależy do czego się odnosi. Zwykle zaś to widzimy post factum.. choćby – dana zmiana, dany fakt zaistniały (bo czymże jest fakt? Jakąś zmianą w otaczającej rzeczywistości) – na “dobre” był, czy też “na złe”. Bywa też, że nawet po fakcie nie widzimy i nie wiemy dokładnie albo sądzimy mylnie.. Tak to już jest.
Ale..
Wiedza w prawidłowej interpretacji faktów (a czasem nawet ich przewidzeniu, wnioskowaniu ante factum, nie post tylko) nam pomaga, jeśli jest pewna, jeśli jest prawdziwa (czyli zwykle zdobyta z pewnym wysiłkiem, i z wysiłkiem zweryfikowana, bo taka wiedza, jak zasłyszana czy przeczytana na portalu plotka czy nawet “artykuł naukowy” to często więcej może zrobić szkody niż pożytku, w myśl zasady, że

ZŁA WIEDZA JEST GORSZA NIŻ ŻADNA.

Ale dobra wiedza jest dobra (sic!). Dosłownie, bo, jak też stwierdza Maurice Nicoll, uczeń Gurdżijewa, którego dzieło w tym cyklu tutaj przywołanym parafrazuję i komentuję,

“Wszelka wiedza po to tylko jest, by się (..) zamienić w Dobro”.


Warto o tym pamiętać, o tym, że widza dla samej wiedzy, mądrości dla samych mądrości są czcze.


A także, jak ponoć mawia się pomiędzy aniołami – wiedza jest dla człowieka bardzo ważna – bo zwiększa zakres przyznanej mu wolnej woli!

Przejdźmy teraz w końcu do tego 13 – tego odcinka (jak widać, a to co piszę wyżej, piszę na bieżąco, inspirowany chwilą, w otwartym oknie edycji), ociągam się, zapowiadam, gaworzę (no, ale nie bredzę i nie leję wody, tutaj się, mam nadzieję, pilnuję!) bardzo mi się coś nie chce przechodzić z tego, co “się dzieje w momencie” do “zaplanowanego i zdyscyplinowanego” .. Może także dlatego, że nie samiutki sam ja od siebie tylko wtedy mówię i piszę, tylko jakby coś słyszę i wtedy usłyszawszy układam w myśl i piszę…

Ale trzeba..

Przypominam i daję link do pierwszego odcinka NCnNC:

Odcinek 12 (tutaj) skończył się na dziwnej frazie:

„Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps. 118,22).

To dziwna fraza. Kim są ci budowniczy? Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?
Oczywistym jest, że nauczanie Chrystusa przyszło do świata zbudowanego na przemocy, świata, gdzie prawie każdy wierzył, że przemocą cokolwiek się buduje,
że przemocą można coś ulepszyć. Kiedy Chrystus zostaje nazwany skałą, kamieniem – to znaczy, że fundamentalnie rzecz biorąc, nim jest, że od skały, kamienia – zaczyna.
Ale całe jego nauczanie nastawione jest na transformację, na przemianę skały w wodę, wody zaś w wino.

Żydzi rozumieli wszystko nader dosłownie, jako skałę. Chrystus znaczenia dosłowne pogłębiał o znaczenia psychologiczne. Ukazuje to jeden z „cudów”, które tak naprawdę są cudami psychicznymi – to jest transformację znaczenia dosłownego w psychologiczne zrozumienie.

W większości “cuda” były i są cudami psychicznymi.
Ukazują transformację znaczenia dosłownego w psychologiczne zrozumienie. Człowiek zaś, który jest przywiązany do dosłownego znaczenia wyższej Prawdy może zniszczyć sam siebie. To wyjaśnia, być może, dlaczego niektórzy religijni ludzie wydają się zniszczeni przez ich kontakt z wiarą i religią i stają się przez to gorsi nawet, niźliby uczyniło ich same życie.

Kolejny wpis jeszcze dziś..

Pytanie do Czytelników oraz Obrazy (kolejne)

A może – zapytałbym: O czym napisać? Co spróbować rozważyć? Do czego się odnieść? Na co nawet, niech Bóg przebaczy, spróbować odpowiedzieć?

Byłoby mi łatwiej myśleć w trudnych tematach a i odpowiedni i aktualny bardziej wybrać (i ważny), gdybym w tym zakresie spotkał się z jakąś interakcją.

Jak do tej pory tylko jeden komentarz mi się tutaj zdarzył,
ale to od Arka, a on zasadniczo moich mądrości nie potrzebuje – jak czegoś i nawet nie wie, co ja wiem, i czegoś, co ja widzę, nie widzi, to mu tego nie trzeba, bo jest zasadniczo na szczeblu drabiny takim, że ogarnia więcej i dalszy widzi horyzont.

z drabiny można spaść – ale od pewnego stopnia jest się też jakoś zabezpieczonym
mal. William Blake, mistyk ten poeta i malarz wyobrażał sobie piekło i niebo psychologicznie – że niejako zły, popędliwy człowiek w piekle sam swoim jest, a dobry – w sobie ma niebo i w okół siebie roztacza..
To mniej znane przedstawienie – Wenceslas Hollar

Ostatnio Ark na swoim blogu poleca czytać Gurdżijewa, zbiegiem okoliczności i ja, na facebooku, w tym samym czasie polecałem, ale trochę co innego (i nie wiem w sumie czy słusznie, polecałem bowiem lekturę dość zaawansowaną, zamiast najprostszej).
Co do tych zbiegów okoliczności, to nazywają się one synchroniczności i wcale nie są takie przypadkowe (choćby właśnie co do tego przykładu – od ponad 10 lat zdarzało mi się myśleć, pisać, publikować, śnić nawet – podobne tematy – co – tutaj przywołany prof. Arkadiusz.. Dlaczego? A pewnie dlatego, że jakoś mamy podobny a może nawet wspólny cel, że nad podobnymi rzeczami pracujemy (choć na zupełnie innych działkach..no, nie tak zupełnie, bo choć Ark jest znamienitym, światowej klasy fizykiem matematycznym, to często wypuszcza się na tematy psychologii, filozofii i nawet teologii, które to z kolei są moim bardziej konikiem i w których (może w teologii, ale bardzo osobno rozumianej, biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy i definiowanie) ja chciałbym osiągnąć kiedyś jakieś mistrzostwo.

Tak jakby ktoś chciał wiedzieć, to wyżej dałem link do PLEOROMY, która się dopiero tworzy, natomiast mój profil jest tutaj – Marat Dakunin.

A teraz obiecane fotografie.

Szrenica – schronisko
Praga, Katedra Św. Wita (obrazek można otworzyć w nowym oknie, wtedy pojawi się większy)

Obrazki (prawy przycisk myszy – otwórz grafikę w nowym oknie – wtedy są ciut większe, a gdy ktoś chciałby obejrzeć detale, na razie zapraszam na swój strumień foto na Flickr, natomiast ciągle w budowie mam pewne galerie tematyczne (głównie dotyczące jednak znaków na niebie).

gwiazda w katedrze
gwiazda w pracowni alchemicznej
pracownia
Powyższe zdjęcia z Pragi, a to słynna Złota Uliczka Parasoli
To już świt..
Kto dał się nabrać? Wyżej był zmierz, nie świt. Natomiast tutaj – na dole, są duszki 🙂
Duszki mają takie okrągłe żółte oczka – kto nie widzi – niech żałuje. A po prawej ze skośnym okiem jest kamygak.
Tutaj nie mam nawet hipotezy (choć mama mówiła coś o sposobie układania nóg przez dziecko) – może ktoś wie, co się utrwaliło? (dodam, że przeszło, na innych fotografiach już tego nie ma)
symboliczne, prawda?
To także. Aż za bardzo. PO mojemu: głowa capa. Podkolorowałem dla efektu, ale oczywiście wszystko inne dokumentalne. Co nam to mówi? MI się wydaje, że jeszcze ten cap – kozioł – szmatan – zezuje – czyli może coś o schizofrenii moralnej i hipokryzji?
A to już chmura na kurzej stópce, gdzie czarownica mieszka..

Na koniec kilka świadectw tego, że wszystko wokół nas nam się przygląda i żyje – lepiej więc dobrze się ukryj, Ty, który masz złe myśli : – ) !

dziób z okiem
jaszczurka, gekon, płaz?

A – na do zobaczenia – piesek (głaska ręka Mamy)

Sphinx (będę musiał się wybrać, może archiwa się otworzą.., ale tak zwlekam..)

i trochę światła – która świeci w ciemnościach, jak zwykle (i robi frajdę dzieciom!).

PS Ark kiedyś pisał o tym, że woda ma tajemnice i żeby uważać.. (znajdę to przytoczę, następnym razem – szukałem i jednak na razie nie mogę tego fragmentu znaleźć).
Tymczasem dodaje jeszcze 3 obrazki z powtórzoną uwagą:

Wszystko dookoła żyje i cię obserwuje,
więc uważaj co myślisz!

Po powrocie z Pragi – Dźwięk, Światło i Morze Tematów

Wróciłem już kilka dni temu, ale..
nie mogłem jakoś nic tutaj – na bl8gu ogólnym, napisać.
Nie dlatego, że tematów brak, przeciwnie – nadmiar.
A dodatkowo – bardzo ważnych. I nie wiadomo do końca które najważniejsze, a te
ważne też nie wiem do końca jak przedstawić, by były jako tako zrozumiałe, nie tylko
dla mnie (a część nawet dla mnie nie jest jeszcze zupełnie zrozumiała, niejako się dopiero poczyna rozumieć..rozkminiać. Przeżyte, zobaczone, uwidziane, unaocznione – analizować, wnioskować, układać w myśli.

A i jeszcze tego się dowiedziałem, że być może dżwięk nawet wyprzedzał światło!

O co tutaj chodzi? Zgoła nie o proste fizyczne relacje, bo wiadomo, że najpierw jest błysk, a potem dźwięczy grzmot. Chodzi raczej o to, że: wibracja, i wypowiedział On: SŁOWO - i stało się: ŚWIATŁO! 

Coś mi się przypomina, że o Śpiewającym Słońcu – to nawet z dekadę temu coś pisałem (tak oto po raz kolejny widzę, że wszystko, czym się kiedyś zajmowałem, nawet ubocznie i przypadkowo, rzecz można, służyć ma temu, czym się zająć mam – w życiu – najważniejszym – .. i już się zajmuję…
Tak pisałem – o Zasadzie Twórczości.


I jakże o wszystkim wszystko pisać i od razu?
Nie da się tak.

Dlatego, witając się (jeśli ktoś tutaj w ogóle zagląda) zaznaczam, że jestem, i będę, i myślę, co by tutaj pożytecznego przedstawić..Ale muszę trochę wszystko uporządkować..Poza tym – przecież tyle samoistnych spraw czeka – poza tym to ogólnym tutaj gdybaniem i przestawianiem.

W każdym razie – teraz przyśpieszę, i pewne tematy, nie wiem czy najważniejsze, ale te, które może bardziej rozumiem, czy też wydaje mi się, że wiem – jak spróbować przedstawić – zasygnalizuję.

Bo ktoś mi zarzucił, pewien Filozof, że zmieścić oceanu w łyżce nie można.
Ano, nie można.
Ale ja i co innego nie robię, tylko prawie całe życie szukam odpowiedniej łyżki.
I z tego labiryntu przecież trzeba wyjść, ważniejsze to nawet by wyjść i zanieść Ludziom – to co się w Sercu jego znalazło, zabiwszy Minotaura, co samo to zabicie i walka z Minotaurem niczym jest w skali trudności, można powiedzieć, w porównaniu do tego, jak trudno teraz iść drogą powrotną, tym labiryntem, by Ludziom coś pożytecznego zanieść..

Czy jak ten filozof się był wyraził, częściowo i słusznie chyba, że nie ma dalej mostów między Atenami a Jerozolimą..
No to trzeba te mosty zbudować.
I to takie bardziej stałe, nie tylko takie tymczasowe, jakie armia idąca cudze tereny podbijać buduje, żeby przejść przez rozlewiska, a później za sobą ściąga.
Takie mosty to my pamiętamy.. i nie o takie mi chodzi.

M

Grafik więcej dodam do tego wpisu w następnych godzinach (upał w Krakowie niemiłosierny).
A następne wpisy jeszcze dziś się może uka.. zamieszczę.

Pracownia Alchemika

A nad nami III – Węży, Lwy, Anioły i Oczy

Dziś Węże, Smoki będą kiedy indziej..

Węży sporo, coraz więcej.. a nigdy nie brakowało..
(i mała rada: jak się czegoś boisz, spróbuj wyobrazić to sobie humorystycznie..)
Walka to za duzo powiedziane – tutaj raczej Struś wrzeszczy w panice, a Wąż atakuje i kąsa..Dlatego:

Nie warto być strusiem i chować głowę w piasek.
Bardzo to niedobra strategia ochrony.
Źródło wiele razy powtarzało, jakie to ważne, i że czasem nawet wystarczy:

WIEDZA OCHRANIA
IGNORANCJA SPROWADZA ZAGROŻENIE

ludzie i strusie..
strusie i ludzie..
No dobra, może i jakieś smoki się zawieruszyły, ale to jedna rodzina..
Smoków to w ogóle mam setki, tysiące..

Nie wszystkie oczy patrzą złośliwie..

niektóre dość komicznie…

Ale są takie, które chłodno obserwują.. i raczej mało przyjaźnie.

“Gad” ma pewne cechy symboliczne (podobnie jak Lew), te cechy to m.in. zimnokrwistość, hierarchia, terytorialność.. Ośrodek gadzi w mózgu człowieka za te cechy ponoć odpowiada. Niektóre gady bywa, że zjadają swoje młode. U Lwów – odwrotnie, rodzina się broni i dla siebie poświęca!

Lwy walczą z Wężami.

Lwy w tym ważnym Czasie o nas nie zapomniały i chcą nam, ludziom, pomóc.

Warto uważnie obserwować zewnętrzny świat, obiektywną rzeczywistość wokół siebie. Bo my sami – raczej na pewno jesteśmy czujnie obserwowani i.. kontrolowani. A są zakusy, by jeszcze bardziej poddać nas totalnej kontroli.

Ale są miejsca, gdzie możemy się poczuć – jak pod skrzydłami Anioła.

I zawierzyć opiece Miłości i Opatrzności Bożej.

Ale, ale – gdy się nam mówi, by się modlić – to się nas często zwodzi.
Sama modlitwa i prośby nie wystarczą! Trzeba się zorganizować i robić, wpływać na zmianę Rzeczywistości! Inaczej – pusta modlitwa – to diabłu raczej potrzebna!

Jutro wyjeżdzam z Mamą w długo oczekiwaną podróż do alchemicznej Pragi i nie tylko.

w Pradze byłem już w marcu tego roku, ale trochę zimnawo było i nieźle wiało.. I sms od brata, którego nie znałem, Lapis Agntor, dowiedziałem się, że nieszczęśliwie zmarła. Miała 30 lat. Jak wróciłem, pojechałem na jej pogrzeb w Bytomiu.

Pozdrawiam Wszystkie Mamy – nie wszystkie wiecie jaką władzę posiadacie!

Wykorzystujcie tę władzę zawsze Dobrze!

33 minuty po Północy, dnia następnego (19 sierpnia AD 2019)
..no, już 34… (OO:35)

Postanowiłem dodać jeszcze kilka fotografii z ostatnich dni, na których też – piękne niebieskookie węże (i nie tylko).

A mama, ..to mnie raczej nie traktuje poważnie..,
no, ale tak już jest.. nikt nie jest prorokiem we własnym domu : – )

Marat Dakunin

Mateusz

A nad nami (II) oraz praca z odroczonym wynagrodzeniem

Dziś trochę fotografii.

Ogólnie, to tyle pracy przede mną..
A sam robię.
Jakby ktoś chciał ze mną pracować, to może napisać Tutaj,
tyle, że z góry mówię, że tutaj wynagrodzenie z zasady jest płacone z opóźnieniem
(czasem dużym, za to wielkie), choć na pewne bonusy doraźne można liczyć..

Tutaj mniej więcej plan roboty, a to i tylko wirtualnie i też nie wszystko.

DAKUNIN.COM

Jutro święto chińskiej bogini księżyca, może coś przygotujemy..

Nie pamiętam czy pokazywałem tego Serafina (charakterystyczne serce i skrzydła)

Na tej stronie pisze trochę podstawowych wiadomości:


The highest Choirs of Angels who dwell closest to the Throne of God are the Seraphim, the Cherubim and the Thrones. All these holy angels are pure spirits of contemplation. Their holiness is so intense that the human mind is incapable of comprehending their levels of adoration and participation in the Divinity.
(...) And hovering above the Lord, were the Seraphim angels. Each of these beings had six wings, and with two they covered their faces, with two they covered their feet, and with the remaining two they flew” (Isaiah 6:2). In this Old Testament passage, Isaiah is clearly referring to the great Temple of Jerusalem, which is also called the First Temple, or Solomon’s Temple, which was built around the time of 960 BC. Only God can say in what order of importance the angels take. The Seraphim are included in the ranks of the company of angels, in the Celestial Hierarchy spoken of in Hebrews 12:22. Their number is considerable. The title of Seraphim is applied to those angels assigned to God’s altar and they are connected with the holiness of God. These beings also served as agents of purification for Isaiah as he began his prophetic ministry, they relate to sacrifice and cleansing and are associated with fire. They are sometimes referred to as “burning fires of love”. The Hebrew word for Seraphim means a burning that is poisonous (serpent); a seraph or symbol creature (from their copper colour); fiery serpent. One placed a hot coal against Isaiah’s lips with the words, “See, this has touched your lips; your guilt is taken away and your sin atoned for” (Isaiah 6:7). Similar to the other types of holy angels, the Seraphim are totally obedient to God. (...)
The Seraphim’s love and holiness is so great that it fills all creation in and through God. The intense love of the Seraphim protects the whole cosmos. It spills over and guards the entire world as it pours down through the lower eight Choirs of Angels. Each Seraphim reflects God in a special way, as do all angels. And yet, the Seraphim are angels of the purest and deepest created level of adoration. (...)

No i trochę z Nad Nami..

Helloou !

Poza tym, 8.8 moje urodziny w Warszawie urządził Malarz – Czarownik
(ale obecnie jest Obrażony)

Kot Czarownika
Nie pamiętam czy pokazywałem tego kota, z Safed
To jest przeróbka genialnego obrazu Malarza – Czarownika pt. (tzn przeróbka) – ZEZOWANIE PRZY BANANIE – obrazu Czarownika niestety nie mogę pokazać bez jego zgody a ma muchy w nosie (Belzebuby) i focha.
A to już coś innego…

Prawie że mi złamał serce ten Czarownik (no ale ja już umarłem i żyję Powtórnie, więc nie tak łatwo mnie połamać..).

uszanowanie dla Wieniczki Jerofiejewa

Poza tym – przypominam, że jednak Apokalipsy nie unikniemy – i się zbliża!

Albowiem: Natura oczyszcza się w Ogniu.

Apokalipsa oznacza zmianę systemu, no i dobrze, bo wreszcie trzeba powstać (powstać z kolan..;-) z tego UPADKU CZŁOWIEKA, który miał miejsce tak dawno temu (a bo ja wiem, raczej ponad 200.000 lat temu).

Trochę tekstów (miniatura – 10 stron) z tym związanych – jest tutaj:

Ale później będzie fajnie – jak wiemy z Pism – Tysiącletnie Królestwo – a od siebie dodam, że w sumie to nie znam szczegółów jak będzie, ale powinno być już wg SERVICE TO OTHERS(Służba Innym (Drugiemu, Bliźnim) a nie SERVICE TO SELF (Służba Sobie Samemu) – gdyż Ziemia przeszła na inną polaryzację
(i przechodzi na gęstość 4; ale to zależy jak się liczy).
Co za tym idzie, ludzie, którzy Zauważają Innych i Dają Im – więcej niż sobie (w znacznym stopniu, niby określa się nawet, że +50%) awansują – pozostaną tutaj. Ludzie, którzy zostają w STS (Służba Sobie – inaczej mówiąc, egoistyczne zamiatanie pod siebie, nie tylko materialne, także energii, uczuć itd.) – urodzą się ponownie już na innej planecie. Padają też takie wizje, że na “Ziemi” (ale w 3 gęstości), pod “czerwonym niebem” (popioły zalegające atmosferę?).
Ci, należący do STS, urodzą się ponownie (reinkarnują) jeśli mają dusze, a raczej jeśli mają wyższe centra, czyli nie są Portalami Organicznymi) –

[podobno Portal Organiczny – to człowiek, który:
a) nie ma wyższych centrów tj. wyższego centrum emocjonalnego (terminologia Murawiewa, Gurdżijewa) oraz wyższego centrum intelektualnego oraz
b) jeśli chodzi o centrum seksualne, ma podczepione pod “czakrę seksualną” ssanie, która odprowadza zgromadzoną energię (np. wyssaną z innego człowieka, jak np. wampirowanie energetyczne – takie tropy poddaję, bo mi się to tak kojarzy…. ). Gdzie odprowadza tę energię? Ano do tych, którzy trzymają człowieka w niewoli i się nim żywią (głównie energetycznie) od czasów Upadku Człowieka (sami zresztą ten upadek wywołali, trochę podstępnie – vide Wąż w Raju). Mowa tutaj o istotach należących do 4 STS
(4 poziom Służby Sobie). Uważają one zresztą, że mają prawo człowieka niewolić, bo sam się im wolną wolą oddał (to częściowo jest prawda, ale podstęp – przynajmniej w Sprawiedliwym prawie – UNIEWAŻNIA ZAWARTĄ UMOWĘ!).
Tak ja to – na gorąco niejako, na potrzeby skromnej notki blogowej, widzę i opisuję. Czy jestem tego wszystkiego pewien? Nie jestem. Ale dużo na to wskazuje i dużo to potwierdza. A co? No, choćby Znaki na Niebie.

Czy jestem pewien tego, co tutaj piszę? Nie nie jestem, a nawet, co do Portali Organicznych to zawsze się sprzeciwiałem takiej teorii (praktyce) ze względów empatyczno – humanistycznych
i egalitarnych. Ale jeśli i nawet, to co mój sprzeciw może?

Jeszcze raz: Zawsze mam wątpliwości – ale dużo potwierdza
to co piszę (choćby: znaki na niebie).

Źródła należy zawsze weryfikować, bezpośrednie bardziej jeszcze niż pośrednie. Bezpośrednie to takie choćby jak przekazy chanellingowe.
Polecam tylko jeden takowy ( choć np. tzw. materiał Ra ma frapujące fragmenty), mianowicie:
Cassiopaea (odbiorca: Laura Knight – Jadczyk), na ten bowiem zostałem nakierowany ponad 10 lat temu, a nawet zrobiłem honorową stronę.

Ogólnie to wg informacji Chanellingu Cassiopaea (patrz wyżej) moimi słowami – jest tak, że pewne BYTY duchowe
(6-ta gęstość, transient passengers, bardziej tradycyjnie: byty anielskie, czysta wiedza – która jest miłością) przekazują nam wartościowe informacje, i one się przemieszczają w czasoprzestrzeni kosmicznej (na Fali – Wave).
Precyzyjniejszą wiedzę i komentarze z zakresu nauk ścisłych udostępnia Arkadiusz Jadczyk, fizyk, mąż Laury, którego miałem przyjemność poznać , wraz z rzeczoną Małżonką – także osobiście i odwiedzić – wiosną 2014 r, pod Tuluzą, we Francji).


Gdy "Kasjopejanie" byli, w latach 80'tych XX w.,
w rejonie Plejad, przedstawiali się jako:

- Plejadianie (odbiorca: Barbara Marciniak).

Inicjacja kontaktu nastąpiła też z rejonu Kasjopei, 15/16 lipca 1994 r., przedstawiając się jako:
- Kasjopejanie (odbiorca: Laura Knight - Jadczyk).

Wg informacji Kasjopejan, następnym "przystankiem" miał być Lew (gwiazdozbiór.. konotacje Syriusza, Liry itd. są mi znane, ale nie mam uporządkowanej sprawdzonej wiedzy na ten temat) .
Symboliczna inicjacja kontaktu nastąpiła 15 lipca 2016 r, Źródło nazwałem:
- Lwy, a odbiorcą jest Marat Dakunin (Mateusz).

A później:

Tak ładnie – jak niżej – to może jeszcze nie będzie, ale na pewno ładniej niż teraz,
w sensie duchowym ( i uczciwiej, sprawiedliwiej, piękniej).
Poza tym, szczególik który pamiętam: ‘labilna fizykalność’ (ciało staje się – w 4 gęstości już nie więzieniem dla duszy, a domem, który można – mniej lub bardziej dowolnie – ale zmieniać, kształtować).
Dodatkowa ciekawostka z pamięci – i pewne ostrzeżenie – w 4 gęstości myślenie życzeniowe ma ten skutek, że staje się RZECZYWISTOŚCIĄ – NA TYM POZIOMIE (GĘSTOŚCI). Szybkie wnioski: – Aha, to trzeba uważać i konieczny jest wcześniejszy trening/selekcja… Inny wniosek: Pamiętajmy, że “staje się rzeczywistością…ale TYLKO dla tego samego poziomu. To przypomina informację podaną przez Kasjopejan, że 4 STS, które niewolą ludzi – popełniają błąd tego typu, że nie widzą aktualnego realnego stanu rzeczy, który jest dla nich mniej korzystny niż im się to jawi (gdyż myśleniem życzeniowym stwarzają sobie ILUZJĘ – rzeczywistość na ICH poziomie, ale już nie na innym).

Poza tym, może odwiedzę dziś lub jutro (jak przestanie padać) znajomego Ducha Jana Matejki

duch Jana Matejki

A może poznam się bliżej z pewnym Mimem z Krakowa..

Duchy Koni męczonych przez dorożkarzy na krakowskiej starówce się dopominają – będę musiał coś z tym zrobić – ale jeszcze nie wiem jak, bo ponoć nic się nie da z tym zrobić (dopiero Apokalipsa pomoże…).

No i na koniec – przypominam raz jeszcze!

Mateusz – Marat

P-@S
Planowałem – poniższe, bardzo ważne, oświadczenie, zamieścić w przyszłym tekście lub gdzieś na jednej z przygotowywanych stron, ale jednak zdecydowałem się, w pewnej skróconej formie, już tutaj, pod tym, istotnym odcinkiem BL8GA, napisać na temat taki:

Być może Kogoś zastanowi to, że podkreśliłem tutaj dwukrotnie, że NIE MAM CO DO RÓŻNYCH KWESTII PEWNOŚCI – że co do różnych informacji, tropów, symboliki, znaczeń, TOWARZYSZĄ MI WĄTPLIWOŚCI.

Musiałem tak uczynić, będąc uczciwym intelektualnie i szczerym emocjonalnie, starając się ważyć złoty środek pomiędzy precyzją, na jaką mnie obecnie stać, estetyką i formą przekazu i prostolinijnością, konieczną wysławianiu Prawdy Duchowej.

Nie chciałbym jednak, by osłabiało to wagę tego, co piszę.
Odwrotnie. To powinno przydać temu wiarygodności.

Ze swej strony staram się zachować najwyższą staranność we wszystkim, tematyka jednak w której się poruszamy jest szczególna. Szczególna nie tylko przez to, że częściowo dotyczy wydarzeń przyszłych (a możność trafnej przepowiedni jest tutaj szczególnie trudna, przywołując znane powiedzenie Nielsa Bohra..).
Nie o proroctwa tutaj chodzi, nie o strasznie i tym bardziej nie o jakieś egotyczne motywy.


[Nawiasem mówiąc jednak, Proroctwa właśnie nie są z natury swej konkretne, lecz przedstawiają wydarzenia SYMBOLICZNIE oraz nierzadko bazują na pewnym paradoksie, którego liniowe myślenie ludzkie nie jest w stanie ogarnąć.
Wystarczy wskazać tutaj 2 najbardziej znane przykłady z kultury popularnej: proroctwo – kto zabije władcę Nazguli z powieści “Władca Pierścieni” Tokiena czy choćby proroctwo o lesie podchodzącym pod zamek, co miało zwiastować upadek króla Makbeta z dramatu W. Szekspira…]

Każdy wie, że nie takie pisanie i nie takie treści przynoszą korzyść, poważanie czy inne profity. Odwrotnie: jak zostało już powiedziane 2 tyś. lat temu nie gdzie indziej, niż w ewangeliach – poruszanie się w takich treściach przynosi raczej Nienawiść ludzką (“będą was prześladować”), cenzurę (już pewne jej objawy mogę zaobserwować, choćby otrzymując komunikat, że moja treść została zgłoszona jako “obraźliwa” dla użytkowników (przy próbie dodania np. na grupy w mediach społecznościowych itp., wcześniej, nawet przy treściach o znacznie mniejszej wadze gatunkowej, zdarzały się zablokowania możliwości dodawania itd.) i.. coś, czego autor dociekający intelektualnie i nigdy nie rezygnujący z logiki, bać się może i najbardziej: śmieszności.
Dużo by o tym pisać.

Z uśmiechem przytoczyć można pewne porzekadło, nie pretendując jednak do żadnej roli: “Mistyk nie może bać się śmieszności”.

Chciałbym jednak tylko napisać jeszcze jedno o WĄTPLIWOŚCIACH; o tym ich aspekcie, który łączy się z tym, gdy zmagamy się z treściami wyjątkowo trudnymi, materiami DUCHOWYMI, mającymi charakter ponadczasowy i niematerialny, niefizyczny lub panfizyczny.
Otóż, cechą takich treści, takich przekazów, takich informacji jest to, że są w znacznej mierze NIEDOOKREŚLONE, SYMBOLICZNE, CZĘŚCIOWO METAFORYCZNE, że zostawiają odbiorcy pewną, znaczną, swobodę, że pozostawiają mu WOLNĄ WOLĘ w nadaniu ostatecznego praktycznego kształtu temu, co intuicyjnie odczuje, empatycznie wyrozumuje i sformułuje w sobie tak, by dać temu pewne praktyczne kształty.
Jest to cecha przekazu z DOBREGO ŹRÓDŁA, tego co płynie od Sił Światła, życzących nam, ludziom, naszego najwyższego duchowego dobra

(które jakże często jest zupełnie inne niż bardziej doraźnie rozumiane dobro, nie tylko materialne, nacechowane bardziej “przyjemnościami” niż “Radością”).

TO, co jest zbyt stanowczo podane, zbyt narzucające się konkretem, faktami, wymyślnymi – mającymi olśnić czy zadziwić zdarzeniami, nazwami itd. itp. – tak, że wręcz WYMUSZA na nas pewną całościową wizję, obraz i wnioski czy kierunek postępowania nawet dookreślony nominalnie – może pochodzić od sił, które wcale wolnej woli człowieka nie szanują, od sił, które – odwrotnie – w swej naturze i dążeniach mają zawłaszczanie cudzej wolności, a potem zawłaszczanie cudzej tożsamości, energii, życia, na końcu – i Duszy.

Tak ważne jest szanowanie informacyjnej Wolności człowieka – Odbiorcy.
I bardzo dużo z samego tylko tego faktu, i formy w jakiej podawanej są nam treści, można wyciągnąć wniosków..

To, co wyżej spisałem, choć dalekie od wyczerpania tego tematu i dalekie od tego, co należałoby napisać, by przedstawić wszelkie intuicje, przemyślenia i doświadczenia w tym tylko temacie, tym zagadnieniu
“PEWNOŚCI – a WĄTPLIWOŚCI”
– w tak istotnych i tak przecież, nadzwyczajnych
i niecodziennych treściach, jest jednak bardzo ważne.
Proszę mieć to na uwadze, także wtedy, gdy, Drodzy Czytelnicy, spotykacie się z różnymi przekazami, klipami, audycjami na YouTube, artykułami i innymi treściami, których morze jest w Internecie i nie tylko, a które to treści raczą Was fantastycznymi i fantazyjnymi informacjami, gdzie wymienia się rasy kosmiczne, nazywa jakichś bogów czy bogini konkretnymi imionami, podaje szczegóły na temat różnych cech, budowy futurologicznych nieznanych nam rzeczy, czy też konkretne daty, konkretne przyszłe wydarzenia..
Proszę mieć to na uwadze – w kontekście tego co piszę wyżej,

a także co w ogóle tutaj piszę i jak piszę (a także CO POKAZUJĘ) , o czym
i w jakiej formie – i wyciągnąć dla Siebie odpowiednie wnioski.
Albowiem także w tym momencie, jak w każdym innym tutaj na BL8GU niczego nie pragnę ani nie zamierzam NARZUCAĆ – a tylko przedstawić Waszemu wolnemu Duchowi, Waszemu Gorącemu Sercu i Waszemu zaostrzonemu Intelektowi – do Rozważenia i Rozsądzenia.

Co zgadza się z zaleceniem Murawiewa: sprawy serca waż rozumem, a sprawy rozumu kładź też na serce.

Przy czym – zbyt ostry nóż może już kroić tylko powietrze (Enzelberg).

Żal Mateusza Lewity

Wstęp 1

1 Ewangelie to późne dokumenty, z II wieku „naszej ery”.

2 Już nawet nie o to chodzi, że redagowane, tłumaczone,

3 przycinane, zmieniane i manipulowane.

4 Skłamane. Czasem w dobrych intencjach, czasem w złych.

5 Choć lepiej powiedzieć: czasem bez złych intencji.

6 Niby opisują fakty, które działy się.. sto lat wcześniej.

7 W II wieku pisanie różnych hagiografii

8 było rodzajem popularnej konwencji.

9 Reputacja Józefa Flawiusza, głównego świadczącego

10 o historycznym Jezusie,

11 jako historyka, jest fatalna.

12 Z terenu Izraela i Syrii nie mamy innych dokładniejszych źródeł.

13 Banalna prowincja,

14 co to kogo interesowało, Swetoniusza?

15 Józef Flawiusz taki mądry był, taki bystry, że już w wieku 14 lat (!),

16 nadstawcie uszu,

17 dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie.

18 Tak zaświadcza w swojej autobiografii.

19 Cudnie, nieprawdaż?

20 Albrecht Dürer to ładnie namalował.

21

22 Malarze znani są z tego, że pięknie malują rzeczy, które nie istnieją.

23 A może nigdy nie istniały?

24 Malarze znani są z tego, że czasem malują rzeczy, które nie istnieją.

25 Tylko się zdawały.

26 A może dopiero mają zaistnieć?

27 Artyści są znani z tego, że marzą. Znani są z wyobraźni.

28 Ale, oprócz rąk umysłu, używają serca, więc może coś widzą lepiej?

29 Bez czczej fantazji, na ostrzu jaźni, w źrenicy.

30

cyt. Franiszek z Asyżu, grafika William Blake, dot. fot. i kolaż Marat Dakunin

31 Chrystus był jeszcze mądrzejszy niż Józef Flawiusz.

32 Z ewangelii wiemy, że dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie

33 w wieku lat 12 (!!).

34 Śpiewnie. ..

35 Ekhm.. ***

36 Flawiusze..

37 Pierwszy z nich, Wespazjan był dobrym cesarzem.

38 Niskiego pochodzenia ród sięgnął pryncypatu. Parweniusze..

39 Wespazjan za młodu trudnił się handlem mułami,

40 co byłoby nie do pomyślenia dla patrycjusza

41(co wzbudza do niego we mnie sympatię).

42 Plebejusze objęli Cesarstwo.

43 Koniolub Grubas pisał, że Imperium wcale się nie rozpadło.

44 Tytus za młodu fałszował dokumenty państwowe.

45 Niezbyt to dobry prognostyk, jak dla przyszłego władcy.

46 Tytus spalił Żydom świątynię. Zły ten Tytus

47 Ekhm.

48 JHWH . ***

49 Ale Domicjan to był już psychopata.

50 Zabijał rylcem pszczoły.

51 Brata Tytusa może otruł może nie, nie moje czasy.

52 Niemniej sprawa rogata.

53 Jak widać coś się tutaj psuje z biegiem czasu.

54 I Hezjod zaświadcza także: Złoty Wiek,

55 Później Srebrny, Brązowy czy Miedziany

56 I najgorszy Żelazny.

57 Coś tu cyklicznie kuka. Jakaś Buka. ***

58 I wtedy Bóg rzekł: 59 Kłamcy i manipulanci.

60 Zafałszowali, zepsuli.

61 A ludzie dali się zwieść.

62 Zostali zwiedzeni.

63 Trzeba to jakoś naprawić.

64 Zrobimy im dowcip.

65 I nawet te fakty, niektóre, które zmyślili, nakłamali

66 i nazwali ewangelią – uczynimy przepowiednią. . .

67 Żeby oddzielić ziarno od plew.

68 Na polach i w winnicach pana pracy dużo,

69 a robotników niewielu.

70 Smutek mnie jakowyś ogarnia,

71 Nostalgia. Mam zmienne nastroje.

72 Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

73 Ale nie jest jakoś strasznie trudno.

74 Tylko Żal aż ściska gardło.

75

Pewna czarownica z Poznania mi to wysłała i twierdzi, że to Ya.
76

77

15 lipca 2016 AD, przed 6 rano, okno 2 pokoju

1977-

10.8.5.4.3.1.2 (NCnNCz cz. Zapomniałem która chyba 12)

Niestety jeden wpis musiałem skasować i mała zmiana planów.
Może kiedyś o tym coś napiszę, do tego wpisu dodam wizualia później, jestem w biegu w sumie w drodze, choć jednak w domu..

Nieprzyzwoicie Szczery Pelikan którego nikt nie chce – i zatrzymują się na Małym Kamieniu czyli Czerwonym Lwie

Z Warszawy przyjechałem pendolino o 5.50
na 8.13 w Krakowie Głównym

Pewnemu R. download jednak C. i to np.

Walka Boskiego Bohatera z Wężem w malarstwie „fantasy”Konstantina Wasiliewa

No dobrze, tyle grypsu – kto może mieć z tego pożytek – niech zrywa.
Ja trochę notuję jako impresję też i nauki na błędach.

Kontynuujmy nasze rozważania nad prawdziwym znaczeniem psychologii przypowieści
i opowieści ewangelicznych.

Pamiętamy historię Wieży Babel.

Zajmijmy się teraz innymi przykładami użycia słowa i pojęcia „skały” (czy też kamienia), w odwiecznym języku wyrażającym prawdę o wyższym rozwoju.

Aby sięgnąć wyższego poziomu możliwego dla człowieka,
musi on wyrazić właściwe życzenie a żeby mogło to mieć miejsce musi wpierw po prostu wiedzieć o co prosić, co sobie życzyć.

Chrystus powiedział: „Proście, a będzie wam dane”.

Lecz dopóki nie wiemy czegoś o tej skale czy wodzie wiedzy rozwoju wewnętrznego, skąd możemy wiedzieć o co dokładnie się zwracać?

Chrystus nie miał na myśli próśb o rzeczy należące do zwykłego życiowego porządku, lecz te które są pomocą w rozwoju człowieka i jego rozumienia.

Tutaj jest nie bez kozery dygresja do starego wpisu DROGA DO KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO gdzie pisałem m.in. tak za Arkiem:

"Mar 11:23 Zaprawdę powiadam wam: 
Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
Mar 11:24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, 
stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie."

W przekładzie Nowego Świata brzmi to jednak inaczej:

"Mar 11:23 Zaprawdę wam mówię, że kto by rzekł tej górze: ‚Podnieś się i rzuć w morze’, a nie powątpiewał w swoim sercu, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, tak mu się spełni.
Mar 11:24 Dlatego też wam mówię: Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie, wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli."

Zasadnicza różnica jest w tym „ wierzcie, że właściwie już otrzymaliście”, którego brakuje w pierwszej wersji. A, według różnych ezoterycznych przekazów, jest to niezmiernie ważne. Gdy, na przykład, chce się być bogatym, należy wierzyć, że się już jest bogatym, no i odpowiednio do tego się zachowywać, jak na bogatego przystało, a nie na biednego. Czemu z pierwszego przekładu ten fragment wypuścili? Jakby to nie było ważne. A przecież jest niezmiernie ważne! Ktoś bezmyślny albo wredny to redagował!”. (Arkadiusz Jadczyk)



W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz..”) padają określone prośby, dotyczy to właśnie właściwego poszukiwania pomocy, zajmiemy się tym później. Przyjrzyjmy się teraz dziwnemu zdarzeniu, gdy Chrystus odmienia, nadaje nowe imię Szymonowi. Szymon oznacza „słuchanie”, lecz Chrystus nadaje mu nowe imię: Piotr (Peter), co po grecku oznacza skałę. Chrystus oczywiście reprezentuje tę Prawdę, o której cały czas mówimy. Sam siebie nazwał „Prawdą”. Mówił o wyższym poziomie ewolucji możliwym dla każdego człowieka. Nauczał środków i sposobów osiągnięcia tego poziomu. Uczył o odrodzeniu się człowieka – o drugich, czy raczej ponownych, powtórnych narodzinach. W geście nadania nowego imienia Szymonowi odnosi się do literalnego, dosłownego znaczenia nauczania. Mówi do Szymona: „Jesteś Piotrem (skałą), i na tej skale wzniosę swój kościół i bramy piekielne go nie przemogą. Dam ci klucze do królestwa niebieskiego” (Mateusz XVI, 18-19).

Szymonowi – Piotrowi dane zostały klucze do Królestwa Niebieskiego.
Niebo, jak już wspomnieliśmy, to ten wyższy poziom, którego osiągnięcie jest nieodłącznie związane z każdym człowiekiem – jest potencjalnie możliwe. Ale Chrystus daje wyłącznie Piotrowi, jak Skale, klucze. Przykazania, wyryte w kamieniu, także są takimi kluczami. Lecz, wzięte dosłownie, nie są wystarczające. Poza swoją zewnętrzną, powierzchowną formą, otwierają się na znaczenia psychologiczne. Mieszczą ważkie wewnętrzne znaczenia.
Prawda ezoteryczna w formie takiej skały, w kamieniu, nie jest wystarczająco elastyczna, by prowadzić do jakiegokolwiek realnego rozwoju wewnętrznego.
Musi zastać zrozumiana, a nie jedynie ślepo przestrzegana czy naśladowana.

W Księdze Rodzaju jest powiedziane, że Jakub odsunął kamień przykrywający wylot studni. Kamień przykrywający otwór studni oznacza, w odwiecznym języku, że dosłowne, literalnie odbierana Prawda zasłania i blokuje psychologiczne jej zrozumienie. Lecz kamień został odsunięty i woda mogła zostać zaczerpnięta. Wodą jest zatem psychologiczne zrozumienie dosłownie, zewnętrznie wyrażonej Prawdy, które określa się skałą. W ten sposób przywołany ustęp może być w całości właściwie zrozumiany

Jakub, wyruszywszy w dalszą drogę, powędrował do ziemi synów Wschodu1Tam ujrzał studnię w polu i trzy stada owiec wylegujących się wokół niej; z tej bowiem studni pojono stada. Wielki zaś kamień przykrywał jej otwór. Toteż gromadzono tu wszystkie stada i wtedy dopiero odsuwano kamień znad otworu studni, a po napojeniu owiec przesuwano go znów na dawne miejsce nad otwór studni. 

Kamień blokujący otwór studni to obraz sytuacji, gdzie ludzie przyjmowali prawdę ezoteryczną jedynie literalnie, skupiali się na słowach. Koncentrowali się na przykład na kwestiach czysto rytualnych. Dosłownie: nie zabijali, nie mordowali – nie widzieli jednak powodu by nie zabijać i nie mordować po cichu, w swoich sercach.

Chrystus we własnej osobie, który reprezentuje wewnętrzną Prawdę, lub „Drogę” lub „Życie”, lub „Świat” został nazwany „kamieniem odrzuconym przez budowniczych”.

Psalmista powiada: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps.  118,22).

To dziwna fraza.
Kim są ci budowniczy?
Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?

Itd.

Jestem jednak wyjątkowo zmęczony i przeładowany informacyjnie, więc zakończę ten odcinek na tych pytaniach..Pytania zawsze są bezpieczniejsze.
I ja pytałem,,

Aha, czasami warto pytać 2 a nawet 3 razy!

A jeśli chodzi o Najważniejsze to pytać nieustannie.

Święte Światło, Psychoterapie i Tajemnica Mateusza Lewity

Zapowiadałem, że następny wpis miał się pojawić niebawem, a wychodzi to niebawem nie takie niebawem, może nawet zupełnie bawem, ale w sumie niedługo..

Dużo różnej pracy. A za 3 dni urodziny (8.8).
Jutro muszę Tacie zawieść książki Virginii Woolf.

A i niespodziewane zdarzenia.

Nawet, tak się zdarzyło, że może mogłem komuś pomóc..

Ale ta osoba, do końca chyba tej pomocy nie chce…
Pomóc komuś to najczęściej – jeśli pomoc mądra i skuteczna – się sprowadza do odpowiedniego wytłumaczenia Chorej Osobie, dlaczego i jak może sobie pomóc sama..
Różnie to z tym jest..
Przykładowo choćby w schorzeniach psychicznych (a i duchowych) notuje się większą skuteczność, gdy Pacjent ufa “lekarzowi” – choćby, wierzy (lub wie) w jakiś jego autorytet…na ten przykład choćby mniejsze powodzenie ma terapia – psychoterapia,
czy psychiatryczna osób wysoce inteligentnych – gdyż z natury rzeczy trudniej wtedy o taką relację, gdy lekarz czy terapeuta w oczywisty sposób przewyższa chorego inteligencją (lub jako taki się choremu jawi) – trudno więc o wspomniany wyżej efekt zaufania czy autorytetu.., a co za tym idzie trudniej też chorego nakłonić, przekonać czy też w ogóle ukazać mu sprawę tak, by go zmobilizować do odpowiedniego uleczenia siebie samego, choćby dając wskazówki, co należy robić, a czego unikać..

I w sumie – taki wskazówki pewnej przypadkiem do mnie piszącej (na FB) osobie dałem, starając się korzystać z całego mojego doświadczenia życiowego i choć wcale mi się nie wydawało, że cokolwiek w tak trudnej sprawie (cierpień duchowych) pomóc mogę, to okazało się, chyba, że pomóc nawet jakoś mogę czy mógłbym, ale Pacjent(Ka) wcale nie taka skłonna się do ukazanych prawideł i zasugerowanych zmian wzorców postępowania zastosować. A dlatego, że coś tam jednak za bardzo lubi i pożąda..
A w naturze tak już jest, że jak się z pożądaniem i lubieniem czegoś bardzo przesadzi, to się to odbija w drugą stronę i powoduje przykrości. Wiedzieli o tym już starożytni epikurejczycy..
Tak już jest, oj znam się ja na tym sam, aż za dobrze, święty nie jestem, a może nawet najgrzeszniejszy z grzesznych (no, może nie naj, ale bardzo grzeszny -to zresztą cecha Mateusza, że – tym się choćby i przede wszystkim od Faryzeuszy ukazanych w przypowieści z Ewangelii – różnił, że on o tym, że bardzo niedobry jest, wiedział i się tego wstydził – a oni nie wiedzili, ba – sądzili, że są bardzo dobrzy, oj, prawie, że święci..
I to byłaby jedna z ważniejszych przyczyn, dla których tak niedoskonałego człowieka jak Mateusza Praw…(pardon, Celnika) Pan Jezus wybrał. Że i takiego wśród 12 Dobrych Ludzi miał (którzy to wszyscy wcale tak doskonali nie byli, ale się starali… ba, głupi byli nawet jak but, tak, że nawet Pana Jezusa nie raz wnerwiali.. No ale cóż, jak się nie ma co się ma (tacy ludzie, no..) – to się lubi co się ma (pomyślał Pan Jezus i podrapał się w Aureolę – pewnego razu, który to nie jest wspominany w ewangeliach [a to dlatego, że mocno są one co do faktów zmanipulowane i skłamane. Co do nauk i przypowieści – mniej, ale co do faktów i toku wydarzeń i samego życia i bycia i kolei losów Pana Jezusa – to oj, aż ręka swędzi i ucho, tak są skłamane.. Będę o tym jeszcze pisał, a juści!

Taki krótki wpis, a tyle wątków się pojawiło, dygresji…
I wszystkie jakby takie – rzucone, a nie dokończone.
Jakże tak można, bałaganiarsko pisać?

Ale tematów i treści przecież takie nieprzebrane bogactwo… i wszystkie ważne.
Toteż czasem trzeba i tak napisać. A to co zaczęte, będzie gdzieniegdzie tu i ówdzie kontynuowane, więc jeśli ciekawość wzbudzona (a czasem i nerwy, a co, ja wiem, że nerwy także, bowiem treści różne takie, że człowiek przyzwyczajony do tego, jakie były i są, i gdy się zupełnie nowe na temat takich treści słyszy lub czyta, jak tutaj, twierdzenia, wtedy nie tylko oczy się szeroko mogą otworzyć ale i ręka zaswędzić, by takiego Niecnotę, co Prawdy takie głosi – nowe a nieznane (i kontrowersyjne!) – palnąć, a chociażby – jeśli palnąć nie można – bo internetowa odległość nie pozwala – wyzwać – jakimś najgorszym słowem, nie przypiął ni przyłatał choćby – Ad Personam!

Tak, tak, tyle to treści i taki tutaj w tym wpisie bałagan..

Co to za apostoł? Ano, bo poza tym, że grzesznik – to strasznie chaotyczny człowiek, czasami (nie zawsze, bo się potrafił spiąć, ale ogólnie to często taki niepozbierany i bałaganiarz). No cóż, nikt z 12-stki nie był doskonały. Ale, że aż tak – takiego? No fakt, sam muszę przyznać, że do tej pory, od Początku się głowię i dziwię i w głowę tą (wspominaną) zachodzę i wschodzę (i poprawiam aureolę, która – inaczej niż u Pana Jezusa – wcale do tej łepetyny nie pasuje, jakby, nie przymierzając, słoma z butów przeszkadzała jej się dopasować) – od samego Początku, nieustannie (jak w nowennie..a może i litanii..), do teraźniejszej, teraźniutkiej chwili, się głowię, jak takiego typka, jak Mateusz Pra (pardon, Celnik) można było pośród Dwunastu Policzyć.
Ano nic, jedyna może odpowiedź właściwa na to, że Boskie wyroki niezbadane i dla Boga nie ma nic niemożliwego, więc może i to możliwe i Prawdziwe.
Tak sobie myślę, gdy wspominam biografię i koleje życia oraz, znane mi, cnoty i niecnoty (te drugie głównie) Mateusza zwanego LEWitą.
Bo, tutaj zdradzę tajemnicę, najbieglejszemu tylko biografowi rzeczonego i historiozofowi znaną, że: wbrew utartym mniemaniom, nie dlatego tak się on zwał, że z plemienia i kasty lewitów pochodził, ale dlatego, że z Lwiego Plemienia został tutaj przysłany, aby Ludziom pomagać.
Bo Ludzi, nie wiadomo w sumie do końca czemu i za co, to Koty jednak kochają.
[a poza tym, jak już wspominałem, ale powtórzę, bo to ważne, a poza tym od tego zdania się pewna bestsellerowa Powieść rozpoczyna, że:

– Żydzi nie są żadnym narodem wybranym. Ulubioną rasą Pana Boga (i Pana Jezusa także, tylko inny podgatunek) są Koty!

A teraz trochę Świętego Światła.

SSS – Świetę Światło w Safed, mieście kabalistów (Palestyna, styczeń 2019 AD)

Acha, jeszcze jedno, tak wspobnie trochę, taki auto-komentarz, może wczesny i może mylny, ale póki co, jestem nawet z siebie (trochę) zadowolony.

van Eyck, Małżeństwo Arnolfinich, w otoce lustra Artysta zamieścił małą auto-recenzję (no i tutaj wiadomo już, że nie wczesną, ani nie mylną), która brzmi:

Najlepsze, co kiedykolwiek Namalowałem.

I mi się tak, na Teraz, wydaje.

Dobranoc i do Usłyszenia – po 8.8.

Wpis dedykuję Rodzicom i Arkowi , M

PS
Po namyśle, o 3:33 w nocy postanowiłem dodać jeszcze 2 fotografie..
Dlaczego? Dlatego, że powyższy wpis jest lekki i dużo w nim humoru (mam taką nadzieję, bo taki miał i być), ale cała tematyka (a bardzo jest aktualna i staje się, z upływem czasu, coraz aktualniejsza) jest poważna, a nawet bardzo poważna.
I chciałbym o tym z całą powagą zapewnić. MD

cloud bird snout fire – Igni Natura Renova Integra (“the whole of nature is renewed by fire”)

Ale jest Nadzieja.

“Hope” (Nadzieja), Safed – miasto kabalistów, Palestyna styczeń 2019 AD, (c) MD