Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc 2.)

Dalej piszę, tutułem wprowadzenia:

Treści, które będą omawiane (przypowieści ewangeliczne i ich ezoteryczne znaczenie) określam jako jedne z „przekazów antycznych”, mieszczące się w czymś co można nazwać odwieczną, pradawną wiedzą, mądrością.

Może to dziwnie zabrzmieć – dla kogoś przyzwyczajonego do tradycyjnego stosunku (szczególnie u nas) do Pisma Świętego (Biblii, szczególniej Nowego Testamentu).
W środowisku, gdzie ewangelie są traktowane jako jedna z podstawowych spuścizn literackich czy duchowych (i takoż nieznanych i nierozumianych). Chciałbym podkreślić, że przynależność ta nie ma większego znaczenia. Równie głębokie prawdy, dla nas mniej dostępne z różnych przyczyn, znajdują się w przekazach innych tradycji i kultur.

Co do wiedzy dotyczącej wewnętrznego, duchowego rozwoju, wiedzy ezoterycznej – to ta Zachodnia jest jednak o wiele mniej dostępna i mniej znana niż Wschodnia. Jest tak m.in. dlatego, że musiała być głęboko ukryta przed manipulacją i zakłamaniem. I także dlatego, że manipulacji i zakłamania a także tendencji do centralizacji i podporządkowania rzeczy duchowych świeckim było na Zachodzie o wiele więcej niż na Wschodzie (choćby poszczególnym odłamom buddyzmu pozwolono się swobodnie rozwijać, podczas gdy wszelkie inne myślenie nazwano na Zachodzie herezją i tępiono).

Z drugiej strony, nie o wiarę czy naśladowanie konkretnych nazw czy postaci – tak mityczno – legendarnych jak historycznych (nawet) tu chodzi. Nie o wiarę, czczenie tego konkretnego Jezusa Chrystusa.

Chodzi i zawsze chodziło o to, by po ścieżce Prawdy dojść do Dobra.

I tylko to i ja mam na myśli: idąc zawsze za Prawdą dojdzie się do Boga.

I nie ma innej drogi do Ojca.

I taka jest też moja podstawa aksjologiczna.
Prawda i dobro – tylko w nie wierzę, to są moje aksjomaty.

Co do innych rzeczy zaś – wierzyć nie trzeba. Lepiej wiedzieć. I można.

Kto mówi zaś, że nie można lub woli wierzyć, czyni to często jedynie z lenistwa.

Czasem woli poddać się innym (autorytetom z takiego czy innego powodu), czasem wygodniej mu nie dociekać głębiej, czasem czyni to z lęku, czasem oportunistycznie.

A gdy można wiedzieć – a woli się wierzyć – rzecz to niebezpieczna.

Dlatego, m.in. całe to chrześcijaństwo zamieniło się przez wieki w swoją jedną wielką parodię – dokładne przeciwieństwo tego, czym być zaczęło i być powinno.

I co jeszcze, tak ciszej, dla wrażliwych uszu tylko, na koniec?

Fulcanelli pisze, że Mateusz oznacza: nauka. I Mateusza zadaniem było, napisać
w historii Ewangelię pierwszą, i zadaniem jego jest napisać ewangelię ostatnią.

Mateusz Lewita

Gdy Lwa nie ma w trawie harce

Dwa tygodnie temu wybrałem się do Wiednia.

W centrum trwała akurat Parada Równości (czy też Miłości) – na bogato..

Odwiedziłem m.in. budynek Theresianum, słynnej XVIII i XIX wiecznej szkoły dla arystokracji Cesarstwa Austro-Węgierskiego, do której uczęszczał mój dziadek Antonii (ojciec ojca). Mam w planach popularyzację pewnej historii z barwnego życia dziadka, dość bogatej psychologicznie i ciekawej faktograficznie, z wątkiem relacji polsko – żydowskich (Dziadek przyczynił się do uratowania wielu żyć podczas II Wojny Światowej).
Historię tę streściłem w formie dwóch miniatur literackich, które aż się proszą formą dramaturgiczną np. o sfilmowanie. Opisałem to na prostej amatorskiej stronie i mam w planach samodzielną realizację fabularyzowanego dokumentu, jeszcze w tym roku.. w najbliższym czasie zaś umieszczę propozycję wsparcia i udziału w tym przedsięwzięciu na którymś z serwisów crowdfundingowych (słyszałem, że Patronite blokuje co bardziej oryginalne i kontrowersyjne dla pewnych gremiów realizacje).

Kto ciekaw, zapraszam do odwiedzenia – strona znajduje się pod adresem http://filosemita.pl

Wróciwszy ze stolicy Austrii, popołudniem, zauważyłem, że Ktosik (Cosik) akurat pod moim blokiem, dokładnie prawie pod moim pionem klatki i poniżej mojego balkonu, wymalował skręcając trawę taki oto znak
(słynne znaki w zbożu nazywa się najczęściej: crop circle.)

(zdjęcia lekko podkontrastowałem aby uwydatnić powstałe z pozaginanej i poskręcanej trawy zarysy)

Z tego, co słyszałem, pewne z głośnych “crop circles” są robione przez dowcipnisiów i ewidentnie są dziełem człowieka, inne zaś jednak, poza niesłychanie precyzyjną i frapująca konstrukcją, mają tą cechę, że końce pozginanego zboża wykazuje określone promieniowanie.. to już ciężej możliwe do wykonania przez zwykłych kawalarzy.
Czy ten “mój” znak w trawie (na placyku zabaw pod moimi oknami i balkonem) też promieniuje? Nie mam odpowiedniej aparatury, żeby to sprawdzić.
Zszedłem jednak zrobić też kilka fotografii z bliska.

Najlepiej jednak oglądać tę “robotę” z góry, z balkonu, na pewnym zbliżeniu, wtedy można dostrzec w całości pewien.. no tak, znak.

Coś widzicie? I co? 🙂

Ja coś widzę..
Nawet już chyba wiem mniej więcej co..
Coś takiego:

A co to takiego?
Ktoś wie?

Ja, przyznam się, od razu to nie byłem pewien – nie bardzo wiedziałem, tylko, że mi się z czymś kojarzył.

A z czym i do czego doszedłem ..
i jaki to może mieć kontekst..
O tym następnym razem, niekoniecznie jednak w następnym odcinku,
W następnym odcinku bezpośrednio po tym bowiem wypadałoby zamieścić coś z obiecanej parafrazy…

Tymczasem!

Marat Dakunin (Mateusz)

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Przekroczyć Naiwność Wiary w Nowego Człowieka – Wprowadzenie (Odc. 1)

Na tym to ogólnym blogu, w odcinkach, co najmniej jeden na tydzień, publikować będę m.in. taki mój połowicznie oryginalny tekst – o jakim poniżej.

Czynię tak ponieważ niniejsze czasy potrzebują szybkiego przypomnienia pewnych prawd uniwersalnych. Kto z nich, w tych szybkich czasach, zdąży jeszcze skorzystać, tego zysk. Czemu kibicuję.

Przekroczyć Naiwność

Wybrane wskazania na głębię psychologiczną jednego z przekazów antycznych dotyczących duchowej ewolucji człowieka.

Psychologiczno – ezoteryczne znaczenie ewangelii (znaczenia przypowieści ewangelicznych).

Parafraza dzieła Maurice Nicolla „Nowy Człowiek” z komentarzem – Marat Dakunin.

Maurice Nicoll

Tekst Nicolla przeczytałem w języku angielskim („New Man”) i z tego języka, znanego mi w stopniu bardzo średnim, dokonuję parafrazy. Wszelkie błędy są moją winą, a wszelka zasługa jaką można przypisać przynależy się Autorowi oryginału.

Na początku uzasadnię w wielkim skrócie, dlaczego pewne konkretne, historyczne (prawdziwe lub fikcyjne, tak naprawdę) nazwy, imiona a czasem nawet wydarzenia – nie są istotne.

Jest tak dlatego, że ważne jest ZNACZENIE, a nie słowa.

I z tego znaczenia można dojść do PRAWDY – a jeśli idzie się cały czas trzymając prawdy – dojdzie się do Domu (do Boga, do Ojca, do szczęścia).

Jezus Chrystus powiedział: „Ja jestem Prawdą, Drogą i Życiem. Kto idzie za mną, ten ma życie wieczne”. I mi się wydaje, że mniej więcej to, co wyżej piszę, miał na myśli.

Dzięki zyskaniu takiego, sprawdzonego kręgosłupa, mogę mieć przynajmniej pewność, że przekazane zostało tutaj coś wartościowego, nawet gdyby moje liczne komentarze i pewne opinie, niekiedy odbiegające lub w pewnym sensie korygujące jak gdyby to, co może być wyczytane bezpośrednio z M. Nicolla, okazały się w najgłębszym sensie tego słowa, bezwartościowe.

Także moja parafraza ma za zadanie lepiej i przyjaźniej czytelnikowi, takiemu, jakiego sobie wyobrażam, pojąć, tak rozumowo jak emocjonalnie, najważniejsze sensy..

Postacie i zarys wydarzeń przedstawiony w ewangeliach nie wytrzymuje próby nowoczesnych metod badawczych i wiedza na ten temat to jasno stwierdza.

Ewangelie jednak to nie tylko postacie i zdarzenia, to także symbolika a przede wszystkim to nauki, głównie poprzez przypowieści..

Pisząc, co piszę, dokonuję znacznych skrótów, gdzieniegdzie zaś rozszerzam, dodaję komentarz, na końcu przeznaczam tę parafrazę do domeny publicznej, aby pozostać jak w najlepszej zgodzie z prawem autorskim ..

W następnym odcinku przedstawię wstęp do tej parafrazy „Nowego Człowieka”.

Mateusz

Marat Dakunin

Kraków, początek lata 2019 AD

Witam na nowym BL8GU !

A więc zaczęło się Lato..

Jest to blog (bl8g) ogólny; znaczy to, że będę tutaj pisał o wszystkich swoich projektach, planach i poczynaniach. W przygotowaniu są również strony dotyczące poszczególnych projektów – o tym więcej będzie na bieżąco.

Gdyby ktoś chciał się szybko zorientować, jaka będzie tematyka, może:

  • rzucić okiem na podtytuł w nagłówku, gdzie piszę, może i tajemniczo, ale jednak, że chodzi o pewne przygotowania, o pewien proces.. no i o.. szczęśliwe go zaliczenie. Mam zamiar ułatwić to Wam, którzy będziecie chcieli (i sobie – co się koreluje, jak to się mówi; to jest ręka rękę myje, a jeszcze inaczej: pomagając komuś, pomagamy sobie…; i w tym wypadku bardziej może niż gdziekolwiek indziej (i kiedy indziej) jest to Prawda (a nawet Święta Prawda)
  • poprzeglądać sobie pewne, tajemnicze może i także, ale niemniej intrygujące i podające pewne wyobrażenia o tematyce, wpisy, dygresje, fotografie i inne materiały które znajdowały się (i znajdują, tam pozostaną..) na blogu, który przypięty jest do strony mającej charakter … po angielsku najlepiej użyć tutaj słowa: tribute,
    w jęz. polskim nie ma tak zręcznego określenia. Chodzi o stronę składającą mały hołd cudzej inicjatywie i cudzym (nie moim, znaczy się, choć jakos mi bliskim) projektom. Od projektów tych jestem całkowicie niezależny, można powiedzieć – z nimi zaocznie zaprzyjaźniony (i pisać o tym też jeszcze będę wnet), pozostawiam więc na pamiątkę stronę takowy hołd składającą (Cassiopaea.pl) oraz – wspomniany tutaj właśnie jako źródło pewnych informacji na temat interesujących nas tematów – blog Blog.cassiopaea.pl

Niniejszym zapraszam do odwiedzania tego to oto – mojego głównego bloga ogólnego, natomiast później, gdy ruszą, wszelkich innych stron, na których zamierzam się dzielić tym, co wydaje mi się, warte podzielenia się z Ludźmi.

Pozdrawiam,

Marat Dakunin

PS Zatańczymy?

Wychodząc z założenia, że “dobre dobrego początki”

zaczynamy..może nie tyle rytmicznie, co ..chęci dopisują.