Praca i odpoczynek

Trochę odpocząłem, ale co odpocznę to zjawia się posłaniec i ogonem przypomina, że trzeba pisać..


Bo licho nie śpi


No to wieczorem pewnie coś napiszę..

M.

Interludium (nie czytać)

Tak się często gęsto tutaj sumituję, pisząc co piszę, i nie tylko, ale muszę Wam powiedzieć, o Wy niecni Goście, którzy mimo jasnego ostrzeżenia by tego nie czytać
(i co się rozumie oczywiście także: nie wchodzić, nie oglądać itd.) – jednak czytacie, weszliście i oglądacie..

Wbrew temu co się dawniej mawiało i co się dalej nierzadko mawia, że ciekawość wiedzie do piekła, mówię ja Wam, a gdy ja mówię, zaprawdę powiadam Wam, nie tylko ja mówię; a może nawet ja zgoła nic nie mówię...
 W najbliższych Czasach Proroków i Znaków nie zabraknie, więc trzeba uważać i czy aby się jest pod dobrymi skrzydłami! I nie na słowie tylko polegać, ale na tym co przynosi
i jak się w czasie z ludźmi obchodzi. 

Albowiem

BŁOGOSŁAWIONA JEST CIEKAWOŚĆ !

I gdy ostrzegani jesteście: – O to pytać nie należy, albo: – Tego sprawdzać się nie godzi, bo to pewne i święte, albo inne takie kwiatki,

a nie słuchacie – i Wy błogosławieni jesteście!

Zaprawdę powiadam Wam – bądźcie jak dzieci w ciekawości niecierpliwej i nieustającej!

Bądźcie ciekawscy jak KOTY!

Im bardziej co dogmatycznie wyniosłe i im wyżej wisi – tym celniej trącajcie łapką by sprawdzić na jakiej nici zawieszone i gdzie ta nić prowadzi.

Albowiem nie jest sztuką wejść do Labiryntu i zabić Minotaura,

sztuką jest z niego wyjść – na powrót – i dotrzeć do Ludzi z tym, co się im niesie.

Taka dola.

(PS. Ciekawe, kiedy Żydzi się dowiedzą, że nie są żadnym Boga narodem wybranym..
Ulubioną rasą Stwórcy są koty!)

rys. Bogusław Polch
już tu jesteśmy

z sieci..

w Pradze..
15.VII.2019 r.

pozdrawiam! M

Pytania, Prawda i racja.. [Nowy Człowiek na Nowe Czasy – NCnNC – odc. 5]

Napisałem na końcu ostatniego odcinka:

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta. Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Myślącemu czytelnikowi nasuwa się tutaj, jak i mi się nasuwało, w dawniejszych latach i później, właściwie i nadal, wiele ważkich pytań.

Pytania te związane są z kwestiami podstawowymi: z całym kształtem i zasadami tego, co Stworzone, ze Stwórcą (Bogiem, Źródłem czy jakkolwiek by je/go nazwać), z tym jaki jest (jeśli ktoś dopuszcza się, a uważam, że do pewnego stopnia jest to uprawnione, antropomorfizacji; „Na Boży obraz i podobieństwo”, „Jako na Górze tak i na Dole”), jakie są zasady, reguły, prawa przenikające Rzeczywistość (i czy rzeczywistość to to co widzimy, a może żyjemy bardziej w czymś iluzorycznym, jak gra komputerowa czy hologram – po to by się czegoś nauczyć, do czegoś dojrzeć, bo człowiek najszybciej i najlepiej uczy się właśnie gdy zaangażowany jest w rodzaj gry, a gra taka jak życie jest przecież dość angażująca).. Nasuwają się pytania związane z naturą takich pojęć i takich naszych przeczuć i odczuć wewnętrznych, jak „dobro”, „sprawiedliwość”, ale także „kara”, „grzech” (błąd), czy „zło”.

Nie sposób na te wszelkie takie pytania odpowiedzieć tutaj. Być może (na pewno) są jednak dobrym tematem rozmów – takich, które prowadzi się już bezpośrednio, w zaprzyjaźnionym gronie, a jeśli nie, to – najlepiej – w gronie ludzi którzy wiedzą, że inny też może mieć racje i dopuszczają zmianę swoim zapatrywań, wśród ludzi którzy chcą się ciągle uczyć, którzy wiedzą, że warto żyć tak, jakby miało się nazajutrz umrzeć, a uczyć warto się tak, jakby się miało żyć wiecznie.

Na pewne z tych pytań jednak na tym blogu odpowiemy, czy też raczej: postaram się odpowiedzieć. Bardziej od siebie nawet, i ze swojego doświadczenia życiowego niż posiłkując się tekstem „Nowy Człowiek” Maurice’a Nicolla. Ten bowiem raczej nie trudzi się (zapewne słusznie) próbą rozwiązywania takich wątpliwości, wychodzi bowiem zapewne z założenia, że jego czytelnik takie kwestie już sobie jakoś prywatnie zagospodarował i wie, co warto, nie roztrząsa postmodernistycznie pewnych „oczywistości serca” i sięga po jego tekst, mając już jakieś wspólne z autorem „rozumienie rzeczy”.

Ja jednak, na pewne takie fundamentalne pytania i wątpliwości w toku wpisów na tym blogu będę starał się, jakkolwiek ułomnie, próbować nakreślić pewne możliwe do zaakceptowania tezy a nawet „odpowiedzi”, sądzę bowiem, że Czytelnik, który tutaj zagląda, może tego potrzebować, że może być to mu pomocne.
Jest w tym też oczywiście i niebezpieczeństwo, bo kto prezentuje jakieś swoje tezy i opinie, jakkolwiek dobrze nie uzasadniane, wystawia się na naturalną dla każdego człowieka mającego jeszcze ego (a kto go jeszcze, choćby zredukowanego, nie ma? – nie byłby już taki człowiek człowiekiem..), potrzebę polemiki. Gdy pokusą do tego jest próżność lub chęć powodowania konfliktu, wtedy najgorzej, ale bywa też, że rezultat jest bardzo cenny – i z dyskusji rodzi się wartość dodana, wiedza i Prawda pewniejsza, współdzielona. Oby tak było i to bardzo by mi się podobało, i po to oczywiście pod każdym wpisem tutaj przewidziane jest miejsce na komentarze.

Na koniec może, o Prawdzie i jej posiadaniu (ten tryb językowy, taki właścicielski już jest podejrzany – jak.. choćby pewne nazwy – kto np. nazwie się „Prawo i Sprawiedliwość” czy nie ma choćby poświadomej potrzeby zawłaszczenia prawa i sprawiedliwości dla siebie, pryncypialnie i stronniczo, tak, że innym już ni prawa ni sprawiedliwości wtedy nie staje?), opowiem dowcip, znany, ale może ktoś nie słyszał.

Mówi oto pewien Żyd:

– 50 % racji, jeśli kto ma tyle, to bardzo dobrze, to wspaniale, tylko Bogu dziękować i się kłaniać…;

– a 60 % racji.. – tyle, to już cud najprawdziwszy, że o więcej nie wolno wręcz prosić!

– a 70 % racji..to podejrzane.. to naprawdę podejrzane i zaufać trudno;

– 100 % racji! ??? Kto mówi, że ma rację na 100 procent ten zbój i oszust i diabeł wcielony! Uczciwy człowiek od takiego ucieka.

Tymczasem,

M.

[NCnNC] Nowy Człowiek Na Nowe Czasy – Odc. 4

Powiedziane zostało ostatnio, że specjalne treści, odnoszące się do wewnętrznego rozważenia, wymagają specjalnego języka.

jasno świecić to jak jasno mówić – co lampka ma wspólnego z piórem..

Jeśli znaczenie zostałoby wyrażone literalnie, bezpośrednio – nikt by nie uwierzył, wszyscy wzięliby to za banał czy nonsens.

(Nawiasem mówiąc, kiedyś doszedłem do tego, że to, co określa się jako banał, jest po prostu najprostszą sprawdzającą się prawdą. Jednak celowo się ją tak stygmatyzuje, gdyż ta najprostsza skuteczna droga widziana jest także jako najtrudniejsza i szuka się skrótów..)

Idea nie zostałaby pojęta. I gorzej – zostałaby wyśmiana.
Wiedza wyższego rodzaju, porządku, głębsze znaczenie,
jeśli opada na dosłowny, zwykły, podstawowy poziom rozumienia,
brzmi nonsensownie lub zostanie najzupełniej błędnie odebrana i zrozumiana.
Wtedy stanie się bezużyteczna i gorzej (szkodliwa). 

Wyższe znaczenie może być przekazywane tylko tym, którzy są blisko do odebrania tego głębszego przekazu. Jest to jeden z powodów, dla których tzw. mistyczne, święte pisma – czyli te, które mają przekazać więcej niż tylko dosłowne znaczenie użytych słów – muszą wyższe znaczenia mieścić wewnątrz, dostosowanego do zewnętrznych celów „opakowania”.

różne opakowania..



Celem nie jest oszukanie czy zwiedzenie ludzi (choć tutaj fotografia przedstawia bardziej niecne przebrania i opakowania . . . . . .),
lecz zapobiegnięcie temu, by wyższe znaczenie opadło na niższy poziom rozumienia i by przez to nie zniszczona została jego subtelna istota.

Ludzie często wyobrażają sobie, że mogą pojąć i zrozumieć wszystko, jeśli tylko zostanie im to powiedziane. Jest to oczywiście nieporozumienie. Rozwój czyjegoś zrozumienia, zdolność dostrzegania subtelności, rozróżniania, jest długim procesem. Wszyscy zgodzą się z tym, że małe dzieci nie mogą być uczone o różnych sprawach życia bezpośrednio, ponieważ ich zrozumienie, ich doświadczenie, jest niewielkie. Jest też powszechnie wiadome, że wiedza o pewnych składnikach zwykłej rzeczywistości, nie może być zrozumiana bez odpowiedniego przygotowania, jak to jest choćby z wieloma dziedzinami nauki czy wiedzy technicznej. Nie jest oczywiście wystarczające dla odpowiedniego pojęcia, by po prostu komuś zostało to opowiedziane.

Celem wszystkich pism objawionych czy mistycznych jest przekazać wyższe znaczenia i głębszą wiedzę poprzez zwykły język i literalnie ujęte opowieści i informacje – jako punkt startowy.

Przypowieści mają swoje zwykłe znaczenie. Ich celem jest przekazanie czy podpowiedzenie wyższych znaczeń, używając do tego niższych – zwykłych, codziennych, w taki sposób, że słuchający czy czytający może zacząć myśleć i rozważać znaczenie autonomicznie w sobie, albo i nie.

dziecko ma prosty stosunek do świata..



Człowiek na początku rozumie dosłowne, złożone z opowiedzianych faktów, naturalne znaczenia. Aby podnieść, pogłębić zrozumienie, cokolwiek jest opowiedziane musi najpierw zostać odebrane na tym pierwszym, początkowym poziomie. Człowieka musi najpierw zatrzymać znaczenie dosłowne. Wyższe znaczenie jest celowo tak zaprojektowane, by początkowo odnaleźć się na zwykłym poziomie zrozumienia a później by podjęta została pewna praca w ludzkim wnętrzu, w jego rozumieniu, w kierunku odnalezienia poprzez zwykłe – kolejnego, głębszego poziomu rozumienia. Z tego punktu widzenia przypowieści są pewnym instrumentem służącym transformacji w odniesieniu do odbieranych znaczeń. Jak też następnie zobaczymy, instrument ten to także środek, medium, pomiędzy niższym a wyższym poziomem w rozwoju naszego zrozumienia.

Ewangelie
mówią przede wszystkim o możliwej potencjalnej ewolucji, rozwoju, zmianie
człowieka, określanej „Drugimi (Powtórnymi) Narodzinami” (jest to swoiste im i
właściwsze w tym wypadku pojęcie niż „odrodzenie” czy „rozwój” czy też modne
„oświecenie”, które to wcale nie warunkuje – co wiemy z pewnych przekazów –
także pozytywnego rozwoju etycznego). To jest ich naczelna idea.

Zacznijmy od ujęcia tej ludzkiej wewnętrznej ewolucji jako ewolucji skali i głębi ludzkiego rozumienia. Ewangelie nauczają, że człowiek żyjący na Ziemi jest w stanie podjąć określoną ewolucję wewnętrzną jeśli napotka właściwą naukę z tym związaną. Z tego powodu Chrystus powiedział:

„Ja jestem Drogą i Prawdą i życiem” (Jan 14:6)

Ta wewnętrzna ewolucja ma wymiar psychologiczny. Poszerzenie, pogłębienie, przemienienie swojego rozumienia należy do rozwoju psychicznego. Stanie się człowiekiem o większym zrozumieniu jest ewolucją psychologiczną. Leży to w sferze myśli, uczuć i zachowań – wszystkie wypływają z kształtu ludzkiego zrozumienia.

[W oryginalnym jęz., z którego czerpie ta parafraza słowa wyrażające rozumienie i zrozumienie: understanding – ma pewien dodatkowy wymiar, niesienie z sobą bardziej konkretne i uczuciowe brzmienia, niż w języku polskim. Dodaje jakby do tego, co się rozpoznaje, w sensie czystej wiedzy i informacji, pewien koloryt emocjonalny, w tym understanding pobrzmiewa bowiem także empatia – bardziej rozumiejący to także bardziej „współczujący”]

Człowiek jest tym, czym jest jego Rozumienie.
Jeśli chcemy zobaczyć, czym człowiek jest, a nie tylko, jakim się zdaje, jaki się przedstawia, powinniśmy patrzyć na poziom jego rozumienia.
Ewangelie mówią więc o realnej psychologii, opartej na nauczaniu, że człowiek, żyjący na Ziemi jest zdolny do określonej wewnętrznej ewolucji w zrozumieniu.

Dobra Nowina od początku do końca dotyczy tego możliwe rozwoju wewnętrznego człowieka. Ewangelie są niczym innym jak dokumentami, naukami psychologicznymi. Dotyczą psychicznych kwestii związanych z i warunkujących ten psychologiczny rozwój człowieka – to jest, m.in. co (jak) człowiek musi myśleć, odczuwać i czynić, aby osiągnąć nowy poziom zrozumienia.

Ewangelie nie opowiadają o wydarzeniach ze zwykłego, codziennego życia, przynajmniej nie głównie, nie to jest ich istotą.

Poddana jest idea, że człowiek, wewnętrznie, jest nasionem, które może wzrosnąć. 

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta.

Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Doszliśmy do ważnego, trudnego miejsca, ale jak na ekranowe czytanie, treść ta robi się zbyt długa, więc tutaj zrobimy krótką pauzę – by wrócić do tematu ze świeżym umysłem..

W każdym razie, jest do czego dążyć!

Drzewo przy Fundacji Elektrowni w Rybniku, tam gdzie pracowała Ewa, (c) M

Pozdrowienia!

M

A nad Nami

Tymczasem nad nami piękne letnie niebo.

Kiedyś nawet ludzie uważali zjawiska na niebie, nawet takie ulotne jak kształty chmur i to co razem ze światłem one są w stanie wyobrazić (a człowiekowi się skojarzyć) za Znaki, za proroctwa.

Tak podaje choćby słownik:

Clouds – There are two principal aspects to cloud-symbolism: on the one
hand they are related to the symbolism of mist, signifying the intermediate world between the formal and the non-formal; and on the other hand they are associated with the ‘Upper Waters’—the realm of the antique Neptune.
The former aspect of the cloud is symbolic of forms as phenomena and appearance, always in a state of metamorphosis, which obscure the immutable quality of higher truth. The second aspect of clouds reveals their family connexion with fertility-symbolism and their analogous relationship with all that is destined to bring fecundity. Hence the fact that ancient Christian symbolism interprets the cloud as synonymous with the prophet, since prophecies are an occult source of fertilization, celestial in origin.
Hence also the conclusion of Bachelard that the cloud should be taken as a symbolic messenger.
[A Dictionary of Symbols, J.E.Cirlot, Second Edition, pp. 51-52]

Chyba każdy zrozumiał.. Toć to prosty angielski .. no i są jeszcze te automatyczne translatory. A jeśli nie, lub chciałby zapytać: zawsze można w komentarzu.

No to, skoro tak, to może jakaś Opatrzność jednak nad nami czuwa?

Czasem nawet ta opatrzność daje znać, że z Miłością coś wspólnego ma..
bo mi się tak wydaje, ale takie coś co wygląda jak Serco-Skrzydło to też tradycyjnie był znak niejakich Serafinów..

Ostatnio nawet, w tej fali upałów, które teraz trochę złagodniały, zasygnalizowano jakby, że piekło zamarza i diabeł ucieka, przed lodowym chmurek podmuchem..

zobacz w większym formacie tutaj

Na niebie też różną zwierzynę, kto chce, może wypatrzeć..

I światło w Nasze Serca wlewa ukojenie..

A ten niedobry smok, rozsiadł się na całym złocie!

zobacz większe tutaj

Ale idzie Nowe i na nowo Przychodzi:

Ukryte znaczenia – Nowy Człowiek na Nowe Czasy (odc. 3)

Powiedzmy trochę o języku przypowieści.

Wszystkie pisma mistyczne posiadają zarówno zewnętrzne jak wewnętrzne znaczenie. Ukryte za dosłownym, literowym znaczeniem kryje się kolejne znaczenie, inny rodzaj informacji i wiedzy. Zgodnie z bardzo starą Tradycją człowiek kiedyś miał kiedyś bezpośredni kontakt z tą „wewnętrzną”, ukrytą w środku wiedzą.

[o tym jak poprawnie należy rozumieć pewne terminy, choćby takie jak „ezoteryczny” itp. można przeczytać w syntetycznych ujęciach np. tutaj:

uwaga – najlepiej kliknąć prawym klawiszem myszki i otworzyć w nowym oknie – podaję kilka linków do wpisów z poprzedniego roku:

oraz ogólniej:

W Starym Testamencie jest wiele historii niosących tę inną wiedzę, znaczenie całkiem odmienne od literalnego. Historia budowy arki i potopu, budowy wieży Babel, Jakuba i Ezawa i wiele innych zawiera wewnętrzne psychologiczne znaczenie oddalone od znaczenia dosłownego. W Nowym Testamencie, Ewangeliach, podobnie używane są przypowieści.

W ewangeliach pojawia się wiele przypowieści. Tak jak się przedstawiają w dosłownym, literalnym znaczeniu, odnoszą się do winnic, gospodarzy, sług, nierozważnych synów, do oleju, wody i wina, do nasion, siewcy i żyznej lub nieurodzajnej gleby i wielu innych rzeczy.
Język parabol jest trudny do zrozumienia na pierwszy rzut oka, czysto gramatycznie, tak jak to jest generalnie z językiem wszystkich pism mistycznych. Traktując je dosłownie, zarówno Stary jak i Nowy Testament pełne są sprzeczności, często o okrutnym i odpychającym wydźwięku.

Nastręcza się pytanie: dlaczego, te tak zwane mistyczne, święte pisma, posługują się taką zwodniczą formą? Dlaczego znaczenie nie jest wyrażone jasno i dosłownie? Jeśli w historii Jakuba wypierającego się Ezawa czy też wieży Babel czy arki Noego, mającej trzy piętra i pływającej po wodach gdy potop zalał Ziemię, niekoniecznie to, co dosłowne jest prawdziwe lecz ma całkiem odmienne wewnętrzne znaczenie, czemuż nie zostało ono przekazane w zupełnie ewidentny sposób? Dlaczego w Nowym Testamencie znów posłużono się formą przypowieści o podwójnym znaczeniu?

Dlaczego wprost nie zostało powiedziane to co miało być powiedziane?
Ktoś zadający takie pytania słusznie może dojść do wniosku, że tak zwane pisma objawione, święte, mistyczne, nie są niczym innym jak rozmyślnym rodzajem zafałszowania czy oszustwa.

Ideą stojąca za wszystkimi mistycznymi przekazami
jest przekazanie pewnego ważniejszego, wyższego znaczenia,
poprzez dosłowne i mogące być także odczytane literalnie konstrukcje,
Prawdy,
która musi być rozważona przez człowieka Wewnętrznie.

To wyższe, ukryte, wewnętrzne, czasem nazywane ezoterycznym,
znaczenie, wyrażone słownie i obrazowo, może być pojęte tylko poprzez odpowiednie zrozumienie i tutaj właśnie leży trudność w odpowiednim odebraniu wyższego znaczenia przez człowieka.

Literalny poziom zrozumienia nie jest najlepiej dostosowany do uzmysłowienia sobie i przeżycia  znaczeń psychologicznych.
Rozumieć literalnie, jest jedną rzeczą. Pojmować psychologicznie, drugą.
Przytoczmy w tym miejscu tylko kilka przykładów.

Przykazanie mówi: „Nie zabijaj”. Tak to brzmi dosłownie. Ale znaczenie psychologiczne to „nie będziesz zabijał nawet w swoim sercu”, takie psychologiczne rozszerzenie znaczenia występuję w Księdze Kapłańskiej. Dosłowne znaczenie kolejnego przykazania „Nie będziesz kradł” jest oczywiste, lecz jego znaczenie psychologiczne o wiele głębsze. Kraść, przyjmować postawę złodzieja, to także sądzić, że wszystko czynimy tylko z siebie samych, naszymi własnymi siłami i mocą, że coś może po prostu do nas naturalnie należeć, podczas gdy tak naprawdę nie wiemy kim naprawdę jesteśmy, jak w istocie myślimy i czujemy czy też jak realnie przedstawiają się nasze czyny, często będące jedynie złudzeniem czynienia czegoś z własnej woli. Zachowujemy się jak złodziej, gdy zakładamy, że pewne rzeczy są nam dane na wyłączność, gdy przypisujemy wszystko do siebie. Jest to związane z naszym podejściem, nastawieniem wewnętrznym.

Jeśli człowiekowi zostałoby to powiedziane bezpośrednio, nie zrozumiałby. Dlatego znaczenie jest ukryte pod powierzchnią.

Pora już późna, więc można szeptem dodać:

“Niech nie ustaje szukać, ten kto szuka,
aż znajdzie, a gdy znajdzie ogarnie go zdumienie,
a zdumiawszy się zakróluje, a zakrólowawszy spocznie.”

Poniższy obrazek można obejrzeć większy klikając np.
tutaj lub tutaj:

rozmowy talkings
rozmowy..

Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc 2.)

Dalej piszę, tutułem wprowadzenia:

Treści, które będą omawiane (przypowieści ewangeliczne i ich ezoteryczne znaczenie) określam jako jedne z „przekazów antycznych”, mieszczące się w czymś co można nazwać odwieczną, pradawną wiedzą, mądrością.

Może to dziwnie zabrzmieć – dla kogoś przyzwyczajonego do tradycyjnego stosunku (szczególnie u nas) do Pisma Świętego (Biblii, szczególniej Nowego Testamentu).
W środowisku, gdzie ewangelie są traktowane jako jedna z podstawowych spuścizn literackich czy duchowych (i takoż nieznanych i nierozumianych). Chciałbym podkreślić, że przynależność ta nie ma większego znaczenia. Równie głębokie prawdy, dla nas mniej dostępne z różnych przyczyn, znajdują się w przekazach innych tradycji i kultur.

Co do wiedzy dotyczącej wewnętrznego, duchowego rozwoju, wiedzy ezoterycznej – to ta Zachodnia jest jednak o wiele mniej dostępna i mniej znana niż Wschodnia. Jest tak m.in. dlatego, że musiała być głęboko ukryta przed manipulacją i zakłamaniem. I także dlatego, że manipulacji i zakłamania a także tendencji do centralizacji i podporządkowania rzeczy duchowych świeckim było na Zachodzie o wiele więcej niż na Wschodzie (choćby poszczególnym odłamom buddyzmu pozwolono się swobodnie rozwijać, podczas gdy wszelkie inne myślenie nazwano na Zachodzie herezją i tępiono).

Z drugiej strony, nie o wiarę czy naśladowanie konkretnych nazw czy postaci – tak mityczno – legendarnych jak historycznych (nawet) tu chodzi. Nie o wiarę, czczenie tego konkretnego Jezusa Chrystusa.

Chodzi i zawsze chodziło o to, by po ścieżce Prawdy dojść do Dobra.

I tylko to i ja mam na myśli: idąc zawsze za Prawdą dojdzie się do Boga.

I nie ma innej drogi do Ojca.

I taka jest też moja podstawa aksjologiczna.
Prawda i dobro – tylko w nie wierzę, to są moje aksjomaty.

Co do innych rzeczy zaś – wierzyć nie trzeba. Lepiej wiedzieć. I można.

Kto mówi zaś, że nie można lub woli wierzyć, czyni to często jedynie z lenistwa.

Czasem woli poddać się innym (autorytetom z takiego czy innego powodu), czasem wygodniej mu nie dociekać głębiej, czasem czyni to z lęku, czasem oportunistycznie.

A gdy można wiedzieć – a woli się wierzyć – rzecz to niebezpieczna.

Dlatego, m.in. całe to chrześcijaństwo zamieniło się przez wieki w swoją jedną wielką parodię – dokładne przeciwieństwo tego, czym być zaczęło i być powinno.

I co jeszcze, tak ciszej, dla wrażliwych uszu tylko, na koniec?

Fulcanelli pisze, że Mateusz oznacza: nauka. I Mateusza zadaniem było, napisać
w historii Ewangelię pierwszą, i zadaniem jego jest napisać ewangelię ostatnią.

Mateusz Lewita

Gdy Lwa nie ma w trawie harce

Dwa tygodnie temu wybrałem się do Wiednia.

W centrum trwała akurat Parada Równości (czy też Miłości) – na bogato..

Odwiedziłem m.in. budynek Theresianum, słynnej XVIII i XIX wiecznej szkoły dla arystokracji Cesarstwa Austro-Węgierskiego, do której uczęszczał mój dziadek Antonii (ojciec ojca). Mam w planach popularyzację pewnej historii z barwnego życia dziadka, dość bogatej psychologicznie i ciekawej faktograficznie, z wątkiem relacji polsko – żydowskich (Dziadek przyczynił się do uratowania wielu żyć podczas II Wojny Światowej).
Historię tę streściłem w formie dwóch miniatur literackich, które aż się proszą formą dramaturgiczną np. o sfilmowanie. Opisałem to na prostej amatorskiej stronie i mam w planach samodzielną realizację fabularyzowanego dokumentu, jeszcze w tym roku.. w najbliższym czasie zaś umieszczę propozycję wsparcia i udziału w tym przedsięwzięciu na którymś z serwisów crowdfundingowych (słyszałem, że Patronite blokuje co bardziej oryginalne i kontrowersyjne dla pewnych gremiów realizacje).

Kto ciekaw, zapraszam do odwiedzenia – strona znajduje się pod adresem http://filosemita.pl

Wróciwszy ze stolicy Austrii, popołudniem, zauważyłem, że Ktosik (Cosik) akurat pod moim blokiem, dokładnie prawie pod moim pionem klatki i poniżej mojego balkonu, wymalował skręcając trawę taki oto znak
(słynne znaki w zbożu nazywa się najczęściej: crop circle.)

(zdjęcia lekko podkontrastowałem aby uwydatnić powstałe z pozaginanej i poskręcanej trawy zarysy)

Z tego, co słyszałem, pewne z głośnych “crop circles” są robione przez dowcipnisiów i ewidentnie są dziełem człowieka, inne zaś jednak, poza niesłychanie precyzyjną i frapująca konstrukcją, mają tą cechę, że końce pozginanego zboża wykazuje określone promieniowanie.. to już ciężej możliwe do wykonania przez zwykłych kawalarzy.
Czy ten “mój” znak w trawie (na placyku zabaw pod moimi oknami i balkonem) też promieniuje? Nie mam odpowiedniej aparatury, żeby to sprawdzić.
Zszedłem jednak zrobić też kilka fotografii z bliska.

Najlepiej jednak oglądać tę “robotę” z góry, z balkonu, na pewnym zbliżeniu, wtedy można dostrzec w całości pewien.. no tak, znak.

Coś widzicie? I co? 🙂

Ja coś widzę..
Nawet już chyba wiem mniej więcej co..
Coś takiego:

A co to takiego?
Ktoś wie?

Ja, przyznam się, od razu to nie byłem pewien – nie bardzo wiedziałem, tylko, że mi się z czymś kojarzył.

A z czym i do czego doszedłem ..
i jaki to może mieć kontekst..
O tym następnym razem, niekoniecznie jednak w następnym odcinku,
W następnym odcinku bezpośrednio po tym bowiem wypadałoby zamieścić coś z obiecanej parafrazy…

Tymczasem!

Marat Dakunin (Mateusz)

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Przekroczyć Naiwność Wiary w Nowego Człowieka – Wprowadzenie (Odc. 1)

Na tym to ogólnym blogu, w odcinkach, co najmniej jeden na tydzień, publikować będę m.in. taki mój połowicznie oryginalny tekst – o jakim poniżej.

Czynię tak ponieważ niniejsze czasy potrzebują szybkiego przypomnienia pewnych prawd uniwersalnych. Kto z nich, w tych szybkich czasach, zdąży jeszcze skorzystać, tego zysk. Czemu kibicuję.

Przekroczyć Naiwność

Wybrane wskazania na głębię psychologiczną jednego z przekazów antycznych dotyczących duchowej ewolucji człowieka.

Psychologiczno – ezoteryczne znaczenie ewangelii (znaczenia przypowieści ewangelicznych).

Parafraza dzieła Maurice Nicolla „Nowy Człowiek” z komentarzem – Marat Dakunin.

Maurice Nicoll

Tekst Nicolla przeczytałem w języku angielskim („New Man”) i z tego języka, znanego mi w stopniu bardzo średnim, dokonuję parafrazy. Wszelkie błędy są moją winą, a wszelka zasługa jaką można przypisać przynależy się Autorowi oryginału.

Na początku uzasadnię w wielkim skrócie, dlaczego pewne konkretne, historyczne (prawdziwe lub fikcyjne, tak naprawdę) nazwy, imiona a czasem nawet wydarzenia – nie są istotne.

Jest tak dlatego, że ważne jest ZNACZENIE, a nie słowa.

I z tego znaczenia można dojść do PRAWDY – a jeśli idzie się cały czas trzymając prawdy – dojdzie się do Domu (do Boga, do Ojca, do szczęścia).

Jezus Chrystus powiedział: „Ja jestem Prawdą, Drogą i Życiem. Kto idzie za mną, ten ma życie wieczne”. I mi się wydaje, że mniej więcej to, co wyżej piszę, miał na myśli.

Dzięki zyskaniu takiego, sprawdzonego kręgosłupa, mogę mieć przynajmniej pewność, że przekazane zostało tutaj coś wartościowego, nawet gdyby moje liczne komentarze i pewne opinie, niekiedy odbiegające lub w pewnym sensie korygujące jak gdyby to, co może być wyczytane bezpośrednio z M. Nicolla, okazały się w najgłębszym sensie tego słowa, bezwartościowe.

Także moja parafraza ma za zadanie lepiej i przyjaźniej czytelnikowi, takiemu, jakiego sobie wyobrażam, pojąć, tak rozumowo jak emocjonalnie, najważniejsze sensy..

Postacie i zarys wydarzeń przedstawiony w ewangeliach nie wytrzymuje próby nowoczesnych metod badawczych i wiedza na ten temat to jasno stwierdza.

Ewangelie jednak to nie tylko postacie i zdarzenia, to także symbolika a przede wszystkim to nauki, głównie poprzez przypowieści..

Pisząc, co piszę, dokonuję znacznych skrótów, gdzieniegdzie zaś rozszerzam, dodaję komentarz, na końcu przeznaczam tę parafrazę do domeny publicznej, aby pozostać jak w najlepszej zgodzie z prawem autorskim ..

W następnym odcinku przedstawię wstęp do tej parafrazy „Nowego Człowieka”.

Mateusz

Marat Dakunin

Kraków, początek lata 2019 AD

Witam na nowym BL8GU !

A więc zaczęło się Lato..

Jest to blog (bl8g) ogólny; znaczy to, że będę tutaj pisał o wszystkich swoich projektach, planach i poczynaniach. W przygotowaniu są również strony dotyczące poszczególnych projektów – o tym więcej będzie na bieżąco.

Gdyby ktoś chciał się szybko zorientować, jaka będzie tematyka, może:

  • rzucić okiem na podtytuł w nagłówku, gdzie piszę, może i tajemniczo, ale jednak, że chodzi o pewne przygotowania, o pewien proces.. no i o.. szczęśliwe go zaliczenie. Mam zamiar ułatwić to Wam, którzy będziecie chcieli (i sobie – co się koreluje, jak to się mówi; to jest ręka rękę myje, a jeszcze inaczej: pomagając komuś, pomagamy sobie…; i w tym wypadku bardziej może niż gdziekolwiek indziej (i kiedy indziej) jest to Prawda (a nawet Święta Prawda)
  • poprzeglądać sobie pewne, tajemnicze może i także, ale niemniej intrygujące i podające pewne wyobrażenia o tematyce, wpisy, dygresje, fotografie i inne materiały które znajdowały się (i znajdują, tam pozostaną..) na blogu, który przypięty jest do strony mającej charakter … po angielsku najlepiej użyć tutaj słowa: tribute,
    w jęz. polskim nie ma tak zręcznego określenia. Chodzi o stronę składającą mały hołd cudzej inicjatywie i cudzym (nie moim, znaczy się, choć jakos mi bliskim) projektom. Od projektów tych jestem całkowicie niezależny, można powiedzieć – z nimi zaocznie zaprzyjaźniony (i pisać o tym też jeszcze będę wnet), pozostawiam więc na pamiątkę stronę takowy hołd składającą (Cassiopaea.pl) oraz – wspomniany tutaj właśnie jako źródło pewnych informacji na temat interesujących nas tematów – blog Blog.cassiopaea.pl

Niniejszym zapraszam do odwiedzania tego to oto – mojego głównego bloga ogólnego, natomiast później, gdy ruszą, wszelkich innych stron, na których zamierzam się dzielić tym, co wydaje mi się, warte podzielenia się z Ludźmi.

Pozdrawiam,

Marat Dakunin

PS Zatańczymy?

Wychodząc z założenia, że “dobre dobrego początki”

zaczynamy..może nie tyle rytmicznie, co ..chęci dopisują.