Pytania i Odpowiedzi (FAQ #1)

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta. Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Myślącemu czytelnikowi nasuwa się tutaj, jak i mi się nasuwało, w dawniejszych latach i później, właściwie i nadal, wiele ważkich pytań.

Pytania te związane są z kwestiami podstawowymi: z całym kształtem i zasadami tego, co Stworzone, ze Stwórcą (Bogiem, Źródłem czy jakkolwiek by je/go nazwać), z tym jaki jest (jeśli ktoś dopuszcza się, a uważam, że do pewnego stopnia jest to uprawnione, antropomorfizacji; „Na Boży obraz i podobieństwo”, „Jako na Górze tak i na Dole”), jakie są zasady, reguły, prawa przenikające Rzeczywistość (i czy rzeczywistość to to co widzimy, a może żyjemy bardziej w czymś iluzorycznym, jak gra komputerowa czy hologram – po to by się czegoś nauczyć, do czegoś dojrzeć, bo człowiek najszybciej i najlepiej uczy się właśnie gdy zaangażowany jest w rodzaj gry, a gra taka jak życie jest przecież dość angażująca).. Nasuwają się pytania związane z naturą takich pojęć i takich naszych przeczuć i odczuć wewnętrznych, jak „dobro”, „sprawiedliwość”, ale także „kara”, „grzech” (błąd), czy „zło”.

Nie sposób na te wszelkie takie pytania odpowiedzieć tutaj. Być może (na pewno) są jednak dobrym tematem rozmów – takich, które prowadzi się już bezpośrednio, w zaprzyjaźnionym gronie, a jeśli nie, to – najlepiej – w gronie ludzi którzy wiedzą, że inny też może mieć racje i dopuszczają zmianę swoim zapatrywań, wśród ludzi którzy chcą się ciągle uczyć, którzy wiedzą, że warto żyć tak, jakby miało się nazajutrz umrzeć, a uczyć warto się tak, jakby się miało żyć wiecznie.

Na pewne z tych pytań jednak na tym blogu odpowiemy, czy też raczej: postaram się odpowiedzieć. Bardziej od siebie nawet, i ze swojego doświadczenia życiowego niż posiłkując się tekstem „Nowy Człowiek” Maurice’a Nicolla. Ten bowiem raczej nie trudzi się (zapewne słusznie) próbą rozwiązywania takich wątpliwości, wychodzi bowiem zapewne z założenia, że jego czytelnik takie kwestie już sobie jakoś prywatnie zagospodarował i wie, co warto, nie roztrząsa postmodernistycznie pewnych „oczywistości serca” i sięga po jego tekst, mając już jakieś wspólne z autorem „rozumienie rzeczy”.

Ja jednak, na pewne takie fundamentalne pytania i wątpliwości w toku wpisów na tym blogu będę starał się, jakkolwiek ułomnie, próbować nakreślić pewne możliwe do zaakceptowania tezy a nawet „odpowiedzi”, sądzę bowiem, że Czytelnik, który tutaj zagląda, może tego potrzebować, że może być to mu pomocne.
Jest w tym też oczywiście i niebezpieczeństwo, bo kto prezentuje jakieś swoje tezy i opinie, jakkolwiek dobrze nie uzasadniane, wystawia się na naturalną dla każdego człowieka mającego jeszcze ego (a kto go jeszcze, choćby zredukowanego, nie ma? – nie byłby już taki człowiek człowiekiem..), potrzebę polemiki. Gdy pokusą do tego jest próżność lub chęć powodowania konfliktu, wtedy najgorzej, ale bywa też, że rezultat jest bardzo cenny – i z dyskusji rodzi się wartość dodana, wiedza i Prawda pewniejsza, współdzielona. Oby tak było i to bardzo by mi się podobało, i po to oczywiście pod każdym wpisem tutaj przewidziane jest miejsce na komentarze.

Na koniec może, o Prawdzie i jej posiadaniu (ten tryb językowy, taki właścicielski już jest podejrzany – jak.. choćby pewne nazwy – kto np. nazwie się „Prawo i Sprawiedliwość” czy nie ma choćby poświadomej potrzeby zawłaszczenia prawa i sprawiedliwości dla siebie, pryncypialnie i stronniczo, tak, że innym już ni prawa ni sprawiedliwości wtedy nie staje?), opowiem dowcip, znany, ale może ktoś nie słyszał.

Mówi oto pewien Żyd:

– 50 % racji, jeśli kto ma tyle, to bardzo dobrze, to wspaniale, tylko Bogu dziękować i się kłaniać…;

– a 60 % racji.. – tyle, to już cud najprawdziwszy, że o więcej nie wolno wręcz prosić!

– a 70 % racji..to podejrzane.. to naprawdę podejrzane i zaufać trudno;

– 100 % racji! ??? Kto mówi, że ma rację na 100 procent ten zbój i oszust i diabeł wcielony! Uczciwy człowiek od takiego ucieka.