Symbol i Symbolon

Obiecałem, że kolejny wpis – jeszcze dziś (1 września).
Jestem zmęczony, dziś próbowałem popracować nad pragmatyczną sferą iluzoryczną (sprawy materialne są iluzją z wyższego punktu widzenia, ale póki co, trzeba się z nimi borykać, i w tym sensie są pragmatyczne). Może coś z tej sfery kiedyś opowiem tytułem ciekawostki, przykładu lub zachęty, teraz jednak na to zbyt wcześnie..

Pierwszy dzień szkoły.

Mógłbym się rozpisać o tym, jak psuta jest edukacja w Polsce.
Byłem tego świadkiem jeszcze wtedy, gdy uczyłem ostatnie roczniki studentów prawa i nie tylko (ostatnie zajęcia wykładowe w ogóle miałem na studiach podyplomowych, unijnych, dla kadr samorządowych, w 2012 r.). Już wtedy było widać, że eksperymenty z edukacją powszechną, z nową maturą, skutkują pojawieniem się zauważalnej większości młodych ludzi mających problem z rozumieniem tekstów pisanych, samodzielnym myśleniem, możliwością przestudiowania samodzielnie większej całości itd. itp. Myślę jednak, że pisanie o tym, a nawet wskazywanie ratunku, nie ma jakiegoś większego sensu, raczej nie byłoby pożyteczne, bo przecież w kwestii zmian systemowych (choćby w edukacji) można nawet wiedzieć, co jest źle (a nawet tragicznie) i co zrobić by dać nadzieję na lepsze, ale przecież u tych mądrych i rozsądnych, którzy wiedzą i zrozumieliby – brak mocy sprawczej, a u pozostałych
– brak woli politycznej, zapewne..

Dlatego napiszę o symbolach.
Niedawna rozmowa znów przypomniała mi, że najczęściej błędnie się całą kwestię symboli i “symboliki” rozumie.
Chociażby – niesłusznie uważa się często, że w symbolach “każdy widzi – co chce”, czyli, pełna dowolność i.. fantazjowanie (wyobraźnia – tak, ta jest ważna, ale fantazjowanie czy bujanie w obłokach już dobre nie jest – subtelna różnica
i – jak zwykle to bywa – robi różnicę – diabeł ukrywa się w szczegółach).

Chciałbym więc przypomnieć:

Symbol

– zapośredniczał – łączył!
– znaczenie było nadane uprzednio; symbole też symbolom nie równe i niektóre mogą nawet łączyć – świat niższy z Wyższym, materialny z duchowym..

Symbole odsyłają inaczej niż Racjonalnie i Werbalnie – dzięki temu zawsze mogły pokonywać barierę logicyzującego i materializującego (szukającego uchwytnych, widzialnych, materialnie manifestujących się fenomenów) umysłu – dzięki nim ludzie przeszłych wieków mieli kontakt z Prawdziwym Źródłem.

Wydaje się, że wielka liczba ludzi obecnie – łączność – z tymi wyższymi rejonami – utraciła, właśnie także i dlatego, że utraciła odpowiednią percepcję symboli (i ma jej tylko namiastkę), co wydaje się celowym działaniem systemu – i choćby – telewizji…

Posługujemy się różnego rodzaju symbolami.

Przypomnijmy, że symbol – łączy , [gr. symbolon] to rozłamany na pół podczas zawierania umowy przedmiot z gliny, kości, drewna lub metalu, mógł to być pierścień. Połówki stanowiły znak rozpoznawczy dla dwóch osób, które łączyła jakaś więź – przyjaźń, pokrewieństwo, interesy, obowiązki, uczucia. Czasownik “symbállo” oznaczał “zbieram” lub “składam, łączę”.

Odwrotnie niejako – etymologia “diabła“. Diabolos pochodzi od greckiego dia-ballein – dzielić, rozdzielać. Dopowiedzieć można: nie widzieć związku, nie szukać wspólnoty, redukować, abstrahować.

Tutaj otwiera się wielkie pole, Angeologii, cenne i bardzo nieznane, ale zanim o nim więcej napiszę, muszę sam spróbować je jeszcze lepiej poznać, lepiej zrozumieć i najlepiej uzyskać rezultaty praktyczne – dopiero wtedy będę ze spokojnym sumieniem mógł pisać o tym na bl8gu (bo to, o czym tutaj piszę, przeszło już w większości nawet tekst praktycznego pożytku i skuteczności!). To ważne – choć wydaje się, że tylko deklarowane (taka to cecha pisanych deklaracji, dlatego raczej ich unikam) – nie oszukuję tutaj Czytelników, nie bawię się z nimi (ani nimi) ani nie kpię, piszę poważnie i o tym, co w moim rozumieniu i odczuciu – najistotniejsze.

Czego dotyczy ta angeologia?
Jak zwykle, gdy czegoś nie wiemy (ja tak robiłem i robię), można posłużyć się dociekaniu z etymologicznego znaczenia słowa, pojęcia. A “anioł” oznacza posłańca, tego kto przekazuje, zwykle doniosłe, ważne znaczenia. O roli przekazu obrazowego, też symbolicznego, wizji obrazowej, wizualiów, mogącym dotknąć rzeczy niematerialnych, archetypów, nieświadomych, psyche w jej głębi itd.) pisze post-jungowski bardzo ciekawy badacz J. Hillmann (wybór esejów w jęz.ang. pod tytułem “Blue fire”).

Na koniec, po trosze z zażenowaniem, po trosze z sentymentem, mogę pokazać fragment niegdysiejszej twórczości filmowej (mojej), który to fragment akurat zajmuje się pewnym z bardziej znanych Symboli..

Mogę też, czemu nie, pokazać inny fragment, z tego samego filmu (“Alfa Omega”, prod. 2007, reż. Marat Dakunin)

Please follow and like us:
error0

Dodaj komentarz