58

Trochę mineło od ostatniego wpisu.

Świadom kiepskiej sytuacji wzywałem wtedy Lwy – by jakoś pomogły.

Lwy – też koty.


I siły dobra pomogły, specyficznie, jak to mają w zwyczaju, a raczej: jak jedynie mogą – to pomogą!
(pomoc nadejdzie, jeśli prośba jest szczera i pochodzi od właściciela, a nie np. chwilowego złodzieja jego tożsamości.. – bo przecież, jak zauważał choćbyGurdżijew, i jak napomykają teksy tzw. ewangeliczne, osobowości w człowieku więcej niż jedna).

Siły ciemności nie troszczą się o dobrostan człowieka – za nic mają jego “wolność” (czy “godność”) zatem: pomagać mogą bezpośrednio – na siłę – i spektakularnie rzecz można. Czy w finalnym rozrachunku będzie to jednak dla duszyczki korzystane..insza inszość.

Siły światła wiedzą jednak, że wszelka pomoc stałaby się jej przeciwieństwem, gdyby wychodząc na przeciw życzeniom (marzeniom), prośbom czy błaganiom nawet człowieka, naruszałaby jednak jego sferę wolności – inaczej mówiąc, załatwiałaby coś nazbyt za bardzo za niego samego.
Dlatego pomoc – od sił Dobra – i ku dobremu – przychodzi często pośrednia, w masce sytuacji lub zdarzenia, które może bynajmniej się z odpowiedzią na naszą prośbę czy w ogóle jakąś formą pomocy czy wsparcia, nie kojarzyć.
Może to być np. odpowiednio donośne zwrócenie uwagi, że kierunek jaki obraliśmy jest na tyle wadliwy, że należy raczej zawrócić niż brnąć dalej, licząc na “pomocny wiatr”.
A korygować plany czy wizje, szczególnie jeśli wiążą się z wyobrażeniami o celu życiowym i marzeniami o szczęściu, nie jest łatwo. Szczególnie, gdy w tym kierunku bardziej dryfujemy, niż rozsądnie nawigujemy – czy dziwne, że szalone i złośliwe siły biorą sobie nas wtedy za zabawkę, kierując na mielizny, jak śpiew zwodniczych syren?


Końcem sierpnia zeszłego roku Ark cytował u siebie:

“You are in prison. If you wish to get out of prison, the first thing
you must do is realize that you are in prison. If you think you are
free, you can’t escape.”
―G.I. Gurdjieff

Na co komentator “zakręcony” odpowiadał:

Jeśli mówimy o uwięzieniu
intelektualnym w “bagnie” wiedzy
to jesteśmy zgodni :)))

Na co “newdem” (czyli Marat Dakunin, w imieniu licealnie pretensjonalnego: New Demiurg Industries) ważył się domyślać:

Nie, raczej jest mowa o więzieniu ego względnie utrwalonych zaptrywań na pewne sprawy. Tutaj, dyskusja na blogu, to małe więzienie i można się wyswobodzić. Wystarczy zrozumieć mądrego. powodzenia. m

Wydawało się więc wtedy: Dobra nasza! – choć – jednak jakaś świadomość kłopotów była!

No i – co tu się dziwić.
Pajacowanie w kwestiach nader żywotnych – bo materii dotyczących miało miejsce – u mnie:

“Swoją drogą to też Panu się udzieliło jasnowidzenie synchroniczne.. Bo ja w pewnym sensie, przy moim trybie życia i tym, czym się zajmuję, niejako podjąłem decyzję tj. zrezygnowałem z kasy/mamony (od ok. 8 lat nie zarabiam..)”

Bez komentarza.

Zabrakło harmonii i dbania o krótsze nogi (a co to znaczy, napiszę już w następnym odcinku).

A, jak cytował z pewnej powieści także w tamtym wątku Ark, należy uważać, bo:

” (…) Ale nawet jeśli jest pan kotem, to musi pan pamiętać, że powiedzonka o dziewięciu życiach i spadaniu na cztery łapy są tylko powiedzonkami. Widziałem już martwe koty, które ginęły po pierwszym upadku.– Po co pan mi o tym mówi?– Bo chciałbym, żeby pan dla mnie jeszcze długo pracował, a moje marzenie spełni się tylko wtedy, kiedy zacznie pan na siebie uważać.”

Koty często wspinają się po dachach a nawet wyżej, co naraża na niebezpieczeństwa..


Albowiem nie należy mniemać, że Kot zostanie wrócony do życia – jeśli zabraknie powodów do następczej satysfakcji . A na satysfakcję należy sobie zasłużyć! *

* Znów oddaję głos Arkowi:
“Przysłowie wywodzi się z angielskiego. Najpierw było, że  „Curiosity killed the cat”. Angielska Wikipedia wyjaśnia,  że powiedzenie to miało ostrzegać przed niebezpieczeństwami zbędnych dochodzeń i badań, jednak znaleźli się ludzie wrręcz zalecajcy dochodzenia i badania na pozór zbędne. Ci ludzie dodali puentę:
But satisfaction brought it back”.
W tłumaczeniu na polski nie brzmi to tak zgrabnie jak w angielskim oryginale. Ja tłumaczę to tak:

Ciekawość kota zabiła,
satysfakcja życie mu wróciła.

W angielskim gramatycznie poprawnie jest “Curiosity killed the cat, but satisfaction brought it back”, jednak w mowie potocznej opuscza się „ale”
i mówi się rytmiczniej “Curiosity killed the cat, satisfaction brought it back“.”

A spokojnie siedzą na tylnich nogach czasem na ciemnym niebosklonie.

22.11.2020 + Mi*Lion

Tekst ten, nie może być jaśniej i mniej – zagadkowo – podany, z pewnego powodu,
który w jednym aspekcie się wyjaśnia na samym końcu.
Co jest odstępstwem (które powinno być jak najrzadsze, w miarę talentu i możliwości formy) od tej żelaznej reguły, by wszystko dawać jak najprościej tylko można i jak najzrozumialej się tylko da dla Czytelnika – jak najtrawialniej – powiedziałby matematyk Tichy – byle by nie trywialnie – czyli, byle by zachować istotę tego, co się przekazuje i co ma mieć wartość, a nie być pustosłowiem czy laniem dawno już przegotowanej wody.

Było tutaj,
niejednokrotnie powiedziane,
że Przekaz, który, przyjęło się nazywać,
chrystusowym,
został zepsuty już u samego początku
, obarczony szkodliwym symbolem,
Prawda tak została pomieszana z kłamstwem, że to, co mogło rzeczywiście,
dla Człowieka, być Dobrą Nowiną,
stało się receptą na, trwającą już niemal 2000 lat, parodię.

[napisane, przywołane, powiedziane było choćby:

Tutaj,

– czy Tutaj .]

a Tutaj zostało zaznaczone ratunkowe rozwiązanie (werset 58 – 66),

Zostało też – opublikowane – zupełnie nowe krytyczne opracowanie,
Autorki, której krytyzm nie raz dowiódł już, że zasługuje na zaufanie
– wersja wystawiona na academia – przekopiowana na serwer Pleoromy:

Laura Knight – Jadczyk
“FROM Paul

TO Mark
Paleo-

Christianity”


Skoro, Ciemność i jej siły, sprowadziły na Ludzi parodię,
to Światło, które dysponuje nieskończonym poczuciem humoru
(co jest nie do przecenienia w najtrudniejszych momentach),
w swej Opatrzności – posłużyć się mogło, rzucając kotwicę ratunku,
zaplanowaną konfiguracją zdarzeń, ludzi, miejsc i powiązań, jawiącą się nie inaczej niż jako

PARODIA PARODII

.

W ten sposób jest to też dialektyczne –
i co wpierw dramaty stwarza,
później powraca jako farsa.
[Prawo Trzech – u Gurdżijewa wymienia element:
aktywny, pasywny i neutralizujący].
Z elementem neutralizującym, osobiście, mam problem.

Ciemność jednak nie zna prawdziwego śmiechu – jedynie szyderstwo i kpinę.
Warto o tym pamiętać, gdy to, co się unaocznia (i sprawdza, i powraca)
wydaje się tak fantastyczne, i bajkowe, i wręcz dziecinno – nieprawdopodobne,

nad Lewkową..


że jest od razu odrzucane. Bo może to być, w tym wypadku,
wylanie Syna Bożego z kąpielą.
[O tym, że to, co racjonalne i możliwe – a co przenigdy – często
jest przesądem
i przyzwyczajeniem –
Tutaj].


Czy każdy, kto ma Oczy do Widzenia,
Uszy do Słyszenia,
nie widzi jasno i nie słyszy donośnie?

Przypatrzeć się był czas i – nie jest to tak, że niedoskonałość – ludzka – wszędzie się może znaleźć jednostkowo – ale jest raczej tak – że do szerzenia niedoskonałości zostało coś powołane i trwa od tysiącleci.

Dalibóg, przecież to Widać!

Przecież OKO to WIDZI!

Parodię Prawdy, parodię Dobra, parodię Piękna, parodię Sprawiedliwości.

fotografia wyjątkowo podkoloryzowana (zaznaczam, gdyż standardowo oryginał nie jest
w żaden sposób zmieniany, poza podkreśleniem kształtów i form przez retusz konstrastów itp. –
Marat Dakunin
tutaj ta sama fotografia bez edycji i podkolorowania

Wybrane z kilkuset zestawień – znaków w pobliżu, symbolicznym, obiektów “religijnych”

nad Starą Synagogą, Kazimierz – Kraków
fot. dzisiaj tj. 22 Listopad (22.11.) 2020 r.

Lecz można to dziecko z kąpielą wylać także w inny sposób.
Bo wymagana jest niezwykła przezorność i rozwaga odróżniania.
Roztropność. (Thinking with the Hammer oraz celtycka logika triskelo)
Ten romantyczny mrok może nas też prowadzić:

Mało jest bardziej kpiny godnych poczuć ideowych,
niż tzw. polski mesjanizm,
a jednak, z okazji 22 listopada
[a matematycy od kwaternionów mówią,
że 22 to to samo, co 44]
pamiętając o Opatrznościowym Planie
opartym na dowcipie sparodiowania parodii

rozważmy teraz liczbę

44

(a sięgając w historię, pamiętać warto też o innych systemach,
jak choćby rzymskim,
tj.

XLIV

Lion Resurrection rys. Albert Pike (chyba) edit MD

Z internetu dowiedzieć się można, że:

Kiedym go pytał, co on w rzeczywistości rozumiał przez tę liczbę 44, odpowiedział mi opowiadając obszernie pracę swoją nad tem miejscem Dziadów. – Było to w Dreźnie. – Miał nadzwyczajne natchnienie. – Przez trzy dni nie mógł się oderwać od pisania. – Stół zasłany był czystym papierem, a on przez cały dzień leżał prawie na stole i pisał – zaledwie tyle tylko odrywał się od pracy, ile było potrzeba niekiedy zjeść cokolwiek, poczem wracał natychmiast do siebie i ciągnął dalej pracę.”

[I tutaj muszę rzecz jeszcze bardziej zaciemnić, z pewnego powodu, miast jasno i precyzyjnie i syntetycznie wskazać]

Samotność! — Cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:

      Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną, i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką;

Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb’ nurtów docieką,
      Gdzie pędzi, czy się domyślą? 

A jednak uciekłem! Kto uciekł, niech innym w ucieczce pomoże!

Mocy tej nie wziąłem z drzewa Edeńskiego
Z owocu wiadomości złego i dobrego,
Nie z ksiąg ani z opowiadań,
       Ani z rozwiązania zadań,
Ani z czarodziejskich badań,
[o czym pamiętać winni zafascynowani magią bardziej niż czynem]
Jam się twórcą urodził!
Nowym demiurgiem – w miejsce tego złego,
Stamtąd przyszły siły moje,
Skąd do Ciebie przyszły Twoje,
       Boś i Ty po nie nie chodził:
Masz, nie boisz się stracić — i ja się nie boję

Czyś Ty mi dał, czy wziąłem,
skąd i Ty masz, oko
Bystre, potężne?

w Niebie oczu setki (jeśli nie-milijon) – więc pokazać warto oko zielonej Natury

W Naturze Zielonej jednak mieszka pełnia – więc i oko Cienia.

w chwilach mej siły, wysoko
Kiedy na chmur spojrzę ślaki,
       I wędrowne słyszę ptaki,

ptaki chronią przed pogonią drapieżnika
jaskółczym
Opatrzności symbole i Ducha
trzy zwiarowane ptaszki – tutaj – na dowód skali rozpiętości dowcipu
dla Każdego, kto czeka


Żeglujące na ledwie dostrzeżoném skrzydle:
Zechcę, i wnet je okiem zatrzymam jak w sidle 

 Nazywam się Mi-lijon: bo za milijony
 Kocham i cierpię katusze.
 Patrzę na ojczyznę biedną,
 Jak syn na ojca wplecionego w koło

*

Patrz! – ha! – to dziecię uszło – rośnie – to obrońca!
Wskrzesiciel narodu,
Z matki obcej [z planety górzystej]

krew jego dawne bohatery,
A imię jego będzie czterdzieści i cztery.

*

Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów;
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
A imię jego czterdzieści i cztery.

(fragmenty Dziadów, A. Mickiewicza)

Tutaj można poczytać o różnych interpretacjach.

Tutaj o dodatkowych.

(..) Inni uważali, że poeta odwołał się do rachunku kabalistycznego i że przekazał hebrajskie litery pod postacią liczb. 4 miałoby oznaczać „D”, a 40 – „M”. Wspólnie zaś, w pozbawionym samogłosek zapisie hebrajszczyzny, litery składały się na „ADAMA”.

Interpretacja przemówiła do wielu autorów, choć szybko ustalono, że Mickiewicz albo nie znał się na kabale, albo wykazał wyjątkową niedbałość.

„Ściśle rzecz biorąc w hebrajskim występuje na początku przydech, którego znak ma wartość liczbową 1, a więc w sumie Adam to 45, a nie 44” – wyjaśniała Maria Czeppe w pracy Jeszcze w sprawie „Czterdzieści i cztery”. (..)

*

A tutaj jeszcze inne interpretacje.
Między innymi dotyczące Karola Wojtyły, Piłsudskiego, ..i nowsze..
Szukano..zbawcy Narodu (nie tylko..)

Co do samego śniętego Jana Pawła II – to łączy się to też z przepowiednią o “wielkim sercu z Krakowa”.
Ale, czy ja wiem, może to jednak nie o niego chodziło (chodzi), i nie on to był tym wielkim sercem z Krakowa, bo choć – coś dobrego i zrobił – to jednak, oczu – tak jakby zgoła nie miał, jakby miał je szpilami ceremonialnymi (ornatu haftowanego maryjnym ściegiem) wykłute.
Tak to widział artysta:

Fotografię zrobiłem w pasażu lotniska Chopina w Warszawie – w marcu 2020 r. – gdzie urządzona była wystawa konkursu dla dzieci – na ładne namalowanie papieża. Zapewne dziecku – doradzał tutaj lub sam się wmieszał – jakiś bardziej dojrzały domownik – artysta.

Zatem, to nie o nim raczej mówi wizja wieszcza,
obrośniętego jak łoś (a może i trochę jak lew):

To namiestnik wolności na ziemi widomy!
On to na sławie zbuduje ogromy
swojego Kościoła!
Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;
A życie jego – trud trudów
A tytuł jego – lud ludów
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
A imię jego czterdzieści i cztery.
Sława! sława! sława!

Słowa te więc być może dalej czekają na swojego Bohatera.

***

A skąd i dlaczego trzeba to podać splątane?

A dlatego, że jest niebezpieczeństwo, przy takich biograficznych wspominkach (i mesjanistycznych), że PLAN SIĘ NIE UDA.

Kiedy się bowiem Plan może nie udać? – jedynie?

Tedy, zostało powiedziane
, gdy się Bohater nazbyt szybko dowie
o Przepowiedni,
która o jego Bohaterstwie i Zwycięstwie
mówi i czyny jego opiewa.

Jaka zatem rada?
Taka, że należy robić to, co zostało powierzone – jeśli tak się wydaje naszemu:
– sercu
– i głowie (w tej kolejności),
bez względu na wszelkie okoliczności i efekty czy oddźwięk,
przede wszystkim może – bez względu na ten spodziewany.
I mimo widma przegranej, które gdzieś majaczy. Ono tylko majaczy.

Wtedy i się osiągnie szczęście. Nie tylko dla siebie,
ale także
(i dla siebie – li tylko wtedy)

Na koniec zaś jedna rada i jedna zagadka (sic!):

Rada: – Nie jest ważne, kim się jest, jest ważne, co się robi.

Którą to radę, stosując w pierwszej kolejności do siebie, jak zawsze, gdy się rady daje (a tę otrzymałem od Arka), chciałbym poddać pod rozwagę wszystkim, którzy ostatnio się dumnie mają za Dzieci Gwiazd.

Zagadka zaś ukryta w obrazku niżej:

*

MD
88
77
/via 58

*

6-9-6

No więc, finanse i moc i takie tam – wrzesień mamy piękny tego roku, tymczasem, jak wspominałem, trwają prace poza “sieciowe” nad publikacjami, dlatego tutaj występuje dłuższa przerwa.

Obiecałem jednak coś w tzw. międzyczasie (time-in-be-tween?) wrzucić..

Czas bycia pomiędzy? – tu się chwilę zadumałem..

Proszę – jeśli ktoś nie widział, odżałować 10 minut ze swojego Czasu Życia, na tą krótką impresję z młodości i dojrzewania do dorosłości.. a nawet i z melancholii z tym związanej..melancholii miłości.

Dziękuję.

Co mogę – tymczasem (?) dalej podać?

No, taki choćby, amatorski – klip, przedstawiający ruchome chmury.

TCHM..

Można też zoczyć (zauwaużyć, znaczy się), że Drzwo także okiem śledzi wydarzenia i chmury, zatem pareidolia się rozciąga nie tylko na chmury i niebo ale i drzewa i liście, zatem na cała już prawie Naturę..

Z czego Wnioski należy czerpać..

Z poważaniem

Marat (Mateusz D.) Dakunin

i pozdrowienia

dla profesora Arka

Kiedy wspominam moją znajomość z profesorem Arkadiuszem Jadczykiem oraz to, jak on podchodzi do kwesti wiary i jej stosunku do nauki, przychodzi mi do głowy, że popularne teraz, słyszane tu i tam "Myślenie Pozytywne", "przyciągasz to o czym myślisz itd" - czy też inaczej wyrażane, ale summa summarum jest to jakiś rodzaj "WIARY, KTÓRA CZYNI CUDA", to wtedy, wydaje mi się bardzo ważne, by zaznaczyć, że:- Ta wiara ma moc czynienia cudów, gdy jest w zgodzie z obserwacją obiektywnego świata i wynika z tego jak widzimy i doceniamy naturę w okół nas - wtedy idziemy ręka w rękę z Bogiem i rzeczywiście możemy przenosić góry!Jeśli wiara - jest oderwana od szacunku dla obserwacji Innego, tego co w okół Nas, jeśli bazuje na uprzedzeniu, przesądzie, micie (źle pojętym, wykrzywionym), często tam, gdzie się przesądu nie spodziewamy - w nauce, tak, tak! - to wtedy sprowadza nie cud, a nieszczęście!