Kusy i pokusy (Nowy Człowiek na Nowe Czasy – odc. 17)

W bieżących dniach nie czuję się najlepiej – i raczej nie najsprawniej myślę, piszę zatem ten wpis posiłkując się tym co wcześniej sobie opracowałem – i będzie to kolejna część parafrazy “Nowego Człowieka”, tym razem z moim komentarzem i dopowiedzeniami ograniczonymi do minimum (z powodów wyżej napomkniętych).

Bezpośrednio od siebie wspomnę może tylko o tym – co wczoraj pojawiło się jako – być może – znak i pewna rada, związana z tym, jak postępować, co zrobić by te trudne dni przetrwać, jak najszybciej (ale festina lente, cierpliwość jest cnotą) je odmienić w dobre.

Znak i rada, ciekawa, bo – może i dlatego właśnie – że mi na myśl w powyższym kontekście by to nie przyszło, co jest wskazane.. A może to taki podwójny wskaźnik: że to trudne, bo przed samym mną dalej jeszcze ukryte (choć staram się siebie samego
w niczym nie okłamywać!).

To bardzo ważne – najważniejsze zgoła – nie kłamać!
Najważniejsze, podstawowe wręcz: za wszelką cenę NIE OKŁAMYWAĆ SAMEGO SIEBIE.

A oto ten znak i po(rada) – jak się okazuje, trafiona w tym choćby, że związana z tym, o czym mam teraz napisać, czyli 17 odcinkiem “NCnNC”, w którym, omawia się właśnie pokusy (tak wypadło, to pierwszy rozdział po wstępie – w oryginalnym tekście
M. Nicoll’a).

a przy znaku porada:
“We gain the strength of the temptation we resist.”
Ralph Waldo Emerson
THE MONK – [K]EY

Co się tłumaczy mniej więcej tak: “Zyskujemy siłę (moc) pokusy, której się oparliśmy (która nami nie zawładnęła)”

Idea kuszenia w ewangeliach.

Nie zawsze odpowiednio jasne rozumiane jest to, że sam Jezus musiał przejść poprzez proces wewnętrznego wzrostu i ewolucji. Nie urodził się jako doskonały.
Gdyby tak było, nie mogłyby go dotyczyć jakiekolwiek kuszenia, nie mógłby zostawiać wystawiony na próby pokuszenia, tak jak jest to opisane, nie doświadczałby też stanów ducha, aż do rozpaczy włącznie.

Niektórzy religijni ludzie popełniają błąd, myśląc, że ewangeliczny Nauczyciel miał od początku tak nadzwyczajne moce i umiejętności, że wszystko było dla niego możliwe
i łatwe. Przywołajmy tylko przykład, gdy Jezus napomyka, że wyleczenie pewnego rodzaju choroby jest trudne, zanim można tego dokonać, konieczne jest wiele modłów
i poszczenie.

Wiele istnieje punktów widzenia i opinii na temat nieskończonych zdolności i nieskończonych mocy Jezusa, tak, że niektórzy ludzie nawet spierają się, że gdyby był Synem Bożym, dlaczegóż by nie wyleczył wszelkich chorób i nie przemienił oblicza całego świata? Jest to ten sam rodzaj argumentu, który używają ludzie twierdzący,
że jeśli Bóg istnieje, dlaczego istnieją także: ból, choroby, nieszczęścia i cierpienia, wojny i tak dalej, dlaczego pozwala, by wydarzały się okropności?

W tym miejscu przygotowanego wcześniej tekstu miałem kilka uwag technicznych – notatek – do siebie – i dla siebie – pisanych skrótami myślowymi. Nie rozwinę ich jednak dziś, z powodów wyłuszczonych na wstępie tego wpisu, choć, ekhibicjonistycznie, także tych notatek nie usunę, oto one:

[Moje uwagi na ten temat i wyjaśnienia: trochę zob. do arg. Mackiego, trochę od siebie o wolności i jej absolutnym rozmiarze, ale zastanowić się – przywołać niepełną wiedzę (rezultaty karmiczne) itd. ]

Fundament takich twierdzeń, pytań i wątpliwości jest całkowicie chybiony. Sama idea znaczenia życia na Ziemi w tym przypadku nie jest zrozumiana. W rzeczy samej, chybia się także centralnej idei ewangelii, to jest: znaczenia indywidualnej ewolucji i odrodzenia się człowieka (Powtórnych, Drugich Narodzin).

Powtórzmy dla jasności: Jezus także musiał przejść przez proces wewnętrznego rozwoju i ewolucji. Jezus nie narodził się doskonały, w pełni rozwinięty byt, całkowicie zrealizowana istota. Przeciwnie – przyszedł niedoskonały na niedoskonały świat, by wypełnić pewne dawno przepowiedziane zadanie.
Ta zapowiadana wcześniej misja dotyczyła ponownego ustanowienia, przywrócenia, w tym krytycznym momencie rozwoju ludzkości, połączenia pomiędzy dwoma poziomami, w ewangelii nazywanymi „Ziemią” i „Niebem”. Musiało się to odbyć praktycznie, wpierw w nim samym, by droga pomiędzy wyższym poziomem Świata (świata duchowego, który rozciąga się i emanuje poprzez różne stopnie bytu boskiego – do bytu Absolutnego) dosięgnęła ludzkości na ziemi i by człowiek uświadomił sobie i mógł wejść na przewidzianą dla niego drogę wewnętrznego rozwoju.

[moje uwagi techniczne: M. Nicoll niestety używa tutaj dość złożonego zdania, nie wyjaśniając i nie drążąc pojęć, które używa. Dlatego spróbuję pewne rzeczy wyjaśnić w sposób, w jaki sam, po wielu latach ewolucji własnych poglądów itd.. – rozumiem tego rodzaju sformułowania i obrazy..
Nawiązać – neoplatonizm, gradacje, emanacje, kabała (naczynia (rozbite) sefiroty – /sefiry sfiry – nigdy nie pamiętam jaka jest poprawna odmiana), imiona boże – Al Arabi – ale sendo: to jak to rozumieć w tej mojej filozofii jedności Boga a jednocześnie hierarchii – też wibracje i oktawy Gurdżijewa – PRZYGOTOWAĆ. O tych różnych opcjach wspomnieć i odesłać. Swoje rozumienie wyjaśnić!]

I to by było dzisiaj, bo dzień nieznośny, na tyle. Ciąg dalszy nastąpi i będzie dalej o pokusach – to dopiero pierwsze akapity..
Dodam jeszcze kilka zdjęć..bo jak pokusy, to i Kusy (jest w tytule), czyli Sz.P. Dyjabeł,
inaczej Szatan (NNK chyba wymyślił: Szmatan?)

Tutaj to nie wiem czy ktoś skojarzy…

Więc w drugiej kolejności – bardziej ewidentny Dyabeł

Niniejszego Tasmańskiego żarłoka w czasie pożywiania się (podane przez kelnera – opiekuna w zoo) uwieczniłem podczas wizyty w jednym z ogrodów – małych zoo w Sydney (Australia), rok 2007.
(powiększenie: prawy klawisz i pokaż grafikę..)

No, ten – znów nieoczywisty. Ale diabelsko się skojarzył Arkadiuszowi Jadczykowi (choć się on nie przestraszył, to jednak tak skojarzył).
Zrobiony na parkingu przed Tesco w Rzeszowie.

A na koniec będzie zupełnie nieprzyzwoity (wiadomo, to pan zepsucia i perwersji, nie tylko seksualnych) – rozkraczony zupełnie w pozie nieeleganckiej.

A jeśli Szatan to i Piekło.
Ostatnią fotografią wspomnę – już niestety były – czas letni – gdy trzeba było gasić piekło nad dachami na blokach na przeciwko mojego okna..

Uwaga: jest to oczywiście fotografia i NIE JEST PRZEROBIONA – nic nie jest zmienione czy “domalowane”
– po prostu zastosowano odpowiednie ustawienie kontrastów i filtru)

Powyższą fotografię (jak i inne) można oglądać wygodnie w dużym formacie i powiększeniach – np. na moim strumieniu zdjęć (ad hoc) na FLICKR.
Ta powyższa jest tutaj.

W ogóle – dopóki nie zostaną ukończone (są na ukończeniu pierwsze wersje – mam nadzieję, że do końca września już ruszą) strony specjalnie poświęcone Znakom na Niebie – to dość duży wybór jest na moim FLICKR – warto przeglądać, szczególnie
dochodząc na starsze strony ( na teraz jest 39 stron – trzeba przewinąć na sam dół i jest wtedy link do następnych – i prawie 4 tyś. fotografii)
– na teraz 3,823 . Przy czym archiwum (fotografie nigdzie nie wrzucone i nawet jeszcze nie przejrzane komputerowo z braku czasu) liczy może 10 razy więcej.

Dobranoc.

Do usłyszenia niebawem.

MD

Please follow and like us:
error0

10.8.5.4.3.1.2 (NCnNCz cz. Zapomniałem która chyba 12)

Niestety jeden wpis musiałem skasować i mała zmiana planów.
Może kiedyś o tym coś napiszę, do tego wpisu dodam wizualia później, jestem w biegu w sumie w drodze, choć jednak w domu..

Nieprzyzwoicie Szczery Pelikan którego nikt nie chce – i zatrzymują się na Małym Kamieniu czyli Czerwonym Lwie

Z Warszawy przyjechałem pendolino o 5.50
na 8.13 w Krakowie Głównym

Pewnemu R. download jednak C. i to np.

Walka Boskiego Bohatera z Wężem w malarstwie „fantasy”Konstantina Wasiliewa

No dobrze, tyle grypsu – kto może mieć z tego pożytek – niech zrywa.
Ja trochę notuję jako impresję też i nauki na błędach.

Kontynuujmy nasze rozważania nad prawdziwym znaczeniem psychologii przypowieści
i opowieści ewangelicznych.

Pamiętamy historię Wieży Babel.

Zajmijmy się teraz innymi przykładami użycia słowa i pojęcia „skały” (czy też kamienia), w odwiecznym języku wyrażającym prawdę o wyższym rozwoju.

Aby sięgnąć wyższego poziomu możliwego dla człowieka,
musi on wyrazić właściwe życzenie a żeby mogło to mieć miejsce musi wpierw po prostu wiedzieć o co prosić, co sobie życzyć.

Chrystus powiedział: „Proście, a będzie wam dane”.

Lecz dopóki nie wiemy czegoś o tej skale czy wodzie wiedzy rozwoju wewnętrznego, skąd możemy wiedzieć o co dokładnie się zwracać?

Chrystus nie miał na myśli próśb o rzeczy należące do zwykłego życiowego porządku, lecz te które są pomocą w rozwoju człowieka i jego rozumienia.

Tutaj jest nie bez kozery dygresja do starego wpisu DROGA DO KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO gdzie pisałem m.in. tak za Arkiem:

"Mar 11:23 Zaprawdę powiadam wam: 
Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
Mar 11:24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, 
stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie."

W przekładzie Nowego Świata brzmi to jednak inaczej:

"Mar 11:23 Zaprawdę wam mówię, że kto by rzekł tej górze: ‚Podnieś się i rzuć w morze’, a nie powątpiewał w swoim sercu, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, tak mu się spełni.
Mar 11:24 Dlatego też wam mówię: Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie, wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli."

Zasadnicza różnica jest w tym „ wierzcie, że właściwie już otrzymaliście”, którego brakuje w pierwszej wersji. A, według różnych ezoterycznych przekazów, jest to niezmiernie ważne. Gdy, na przykład, chce się być bogatym, należy wierzyć, że się już jest bogatym, no i odpowiednio do tego się zachowywać, jak na bogatego przystało, a nie na biednego. Czemu z pierwszego przekładu ten fragment wypuścili? Jakby to nie było ważne. A przecież jest niezmiernie ważne! Ktoś bezmyślny albo wredny to redagował!”. (Arkadiusz Jadczyk)



W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz..”) padają określone prośby, dotyczy to właśnie właściwego poszukiwania pomocy, zajmiemy się tym później. Przyjrzyjmy się teraz dziwnemu zdarzeniu, gdy Chrystus odmienia, nadaje nowe imię Szymonowi. Szymon oznacza „słuchanie”, lecz Chrystus nadaje mu nowe imię: Piotr (Peter), co po grecku oznacza skałę. Chrystus oczywiście reprezentuje tę Prawdę, o której cały czas mówimy. Sam siebie nazwał „Prawdą”. Mówił o wyższym poziomie ewolucji możliwym dla każdego człowieka. Nauczał środków i sposobów osiągnięcia tego poziomu. Uczył o odrodzeniu się człowieka – o drugich, czy raczej ponownych, powtórnych narodzinach. W geście nadania nowego imienia Szymonowi odnosi się do literalnego, dosłownego znaczenia nauczania. Mówi do Szymona: „Jesteś Piotrem (skałą), i na tej skale wzniosę swój kościół i bramy piekielne go nie przemogą. Dam ci klucze do królestwa niebieskiego” (Mateusz XVI, 18-19).

Szymonowi – Piotrowi dane zostały klucze do Królestwa Niebieskiego.
Niebo, jak już wspomnieliśmy, to ten wyższy poziom, którego osiągnięcie jest nieodłącznie związane z każdym człowiekiem – jest potencjalnie możliwe. Ale Chrystus daje wyłącznie Piotrowi, jak Skale, klucze. Przykazania, wyryte w kamieniu, także są takimi kluczami. Lecz, wzięte dosłownie, nie są wystarczające. Poza swoją zewnętrzną, powierzchowną formą, otwierają się na znaczenia psychologiczne. Mieszczą ważkie wewnętrzne znaczenia.
Prawda ezoteryczna w formie takiej skały, w kamieniu, nie jest wystarczająco elastyczna, by prowadzić do jakiegokolwiek realnego rozwoju wewnętrznego.
Musi zastać zrozumiana, a nie jedynie ślepo przestrzegana czy naśladowana.

W Księdze Rodzaju jest powiedziane, że Jakub odsunął kamień przykrywający wylot studni. Kamień przykrywający otwór studni oznacza, w odwiecznym języku, że dosłowne, literalnie odbierana Prawda zasłania i blokuje psychologiczne jej zrozumienie. Lecz kamień został odsunięty i woda mogła zostać zaczerpnięta. Wodą jest zatem psychologiczne zrozumienie dosłownie, zewnętrznie wyrażonej Prawdy, które określa się skałą. W ten sposób przywołany ustęp może być w całości właściwie zrozumiany

Jakub, wyruszywszy w dalszą drogę, powędrował do ziemi synów Wschodu1Tam ujrzał studnię w polu i trzy stada owiec wylegujących się wokół niej; z tej bowiem studni pojono stada. Wielki zaś kamień przykrywał jej otwór. Toteż gromadzono tu wszystkie stada i wtedy dopiero odsuwano kamień znad otworu studni, a po napojeniu owiec przesuwano go znów na dawne miejsce nad otwór studni. 

Kamień blokujący otwór studni to obraz sytuacji, gdzie ludzie przyjmowali prawdę ezoteryczną jedynie literalnie, skupiali się na słowach. Koncentrowali się na przykład na kwestiach czysto rytualnych. Dosłownie: nie zabijali, nie mordowali – nie widzieli jednak powodu by nie zabijać i nie mordować po cichu, w swoich sercach.

Chrystus we własnej osobie, który reprezentuje wewnętrzną Prawdę, lub „Drogę” lub „Życie”, lub „Świat” został nazwany „kamieniem odrzuconym przez budowniczych”.

Psalmista powiada: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps.  118,22).

To dziwna fraza.
Kim są ci budowniczy?
Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?

Itd.

Jestem jednak wyjątkowo zmęczony i przeładowany informacyjnie, więc zakończę ten odcinek na tych pytaniach..Pytania zawsze są bezpieczniejsze.
I ja pytałem,,

Aha, czasami warto pytać 2 a nawet 3 razy!

A jeśli chodzi o Najważniejsze to pytać nieustannie.

Please follow and like us:
error0

A nad Nami

Tymczasem nad nami piękne letnie niebo.

Kiedyś nawet ludzie uważali zjawiska na niebie, nawet takie ulotne jak kształty chmur i to co razem ze światłem one są w stanie wyobrazić (a człowiekowi się skojarzyć) za Znaki, za proroctwa.

Tak podaje choćby słownik:

Clouds – There are two principal aspects to cloud-symbolism: on the one
hand they are related to the symbolism of mist, signifying the intermediate world between the formal and the non-formal; and on the other hand they are associated with the ‘Upper Waters’—the realm of the antique Neptune.
The former aspect of the cloud is symbolic of forms as phenomena and appearance, always in a state of metamorphosis, which obscure the immutable quality of higher truth. The second aspect of clouds reveals their family connexion with fertility-symbolism and their analogous relationship with all that is destined to bring fecundity. Hence the fact that ancient Christian symbolism interprets the cloud as synonymous with the prophet, since prophecies are an occult source of fertilization, celestial in origin.
Hence also the conclusion of Bachelard that the cloud should be taken as a symbolic messenger.
[A Dictionary of Symbols, J.E.Cirlot, Second Edition, pp. 51-52]

Chyba każdy zrozumiał.. Toć to prosty angielski .. no i są jeszcze te automatyczne translatory. A jeśli nie, lub chciałby zapytać: zawsze można w komentarzu.

No to, skoro tak, to może jakaś Opatrzność jednak nad nami czuwa?

Czasem nawet ta opatrzność daje znać, że z Miłością coś wspólnego ma..
bo mi się tak wydaje, ale takie coś co wygląda jak Serco-Skrzydło to też tradycyjnie był znak niejakich Serafinów..

Ostatnio nawet, w tej fali upałów, które teraz trochę złagodniały, zasygnalizowano jakby, że piekło zamarza i diabeł ucieka, przed lodowym chmurek podmuchem..

zobacz w większym formacie tutaj

Na niebie też różną zwierzynę, kto chce, może wypatrzeć..

I światło w Nasze Serca wlewa ukojenie..

A ten niedobry smok, rozsiadł się na całym złocie!

zobacz większe tutaj

Ale idzie Nowe i na nowo Przychodzi:

Please follow and like us:
error0