A nad Nami

Tymczasem nad nami piękne letnie niebo.

Kiedyś nawet ludzie uważali zjawiska na niebie, nawet takie ulotne jak kształty chmur i to co razem ze światłem one są w stanie wyobrazić (a człowiekowi się skojarzyć) za Znaki, za proroctwa.

Tak podaje choćby słownik:

Clouds – There are two principal aspects to cloud-symbolism: on the one
hand they are related to the symbolism of mist, signifying the intermediate world between the formal and the non-formal; and on the other hand they are associated with the ‘Upper Waters’—the realm of the antique Neptune.
The former aspect of the cloud is symbolic of forms as phenomena and appearance, always in a state of metamorphosis, which obscure the immutable quality of higher truth. The second aspect of clouds reveals their family connexion with fertility-symbolism and their analogous relationship with all that is destined to bring fecundity. Hence the fact that ancient Christian symbolism interprets the cloud as synonymous with the prophet, since prophecies are an occult source of fertilization, celestial in origin.
Hence also the conclusion of Bachelard that the cloud should be taken as a symbolic messenger.
[A Dictionary of Symbols, J.E.Cirlot, Second Edition, pp. 51-52]

Chyba każdy zrozumiał.. Toć to prosty angielski .. no i są jeszcze te automatyczne translatory. A jeśli nie, lub chciałby zapytać: zawsze można w komentarzu.

No to, skoro tak, to może jakaś Opatrzność jednak nad nami czuwa?

Czasem nawet ta opatrzność daje znać, że z Miłością coś wspólnego ma..
bo mi się tak wydaje, ale takie coś co wygląda jak Serco-Skrzydło to też tradycyjnie był znak niejakich Serafinów..

Ostatnio nawet, w tej fali upałów, które teraz trochę złagodniały, zasygnalizowano jakby, że piekło zamarza i diabeł ucieka, przed lodowym chmurek podmuchem..

zobacz w większym formacie tutaj

Na niebie też różną zwierzynę, kto chce, może wypatrzeć..

I światło w Nasze Serca wlewa ukojenie..

A ten niedobry smok, rozsiadł się na całym złocie!

zobacz większe tutaj

Ale idzie Nowe i na nowo Przychodzi:

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc 2.)

Dalej piszę, tutułem wprowadzenia:

Treści, które będą omawiane (przypowieści ewangeliczne i ich ezoteryczne znaczenie) określam jako jedne z „przekazów antycznych”, mieszczące się w czymś co można nazwać odwieczną, pradawną wiedzą, mądrością.

Może to dziwnie zabrzmieć – dla kogoś przyzwyczajonego do tradycyjnego stosunku (szczególnie u nas) do Pisma Świętego (Biblii, szczególniej Nowego Testamentu).
W środowisku, gdzie ewangelie są traktowane jako jedna z podstawowych spuścizn literackich czy duchowych (i takoż nieznanych i nierozumianych). Chciałbym podkreślić, że przynależność ta nie ma większego znaczenia. Równie głębokie prawdy, dla nas mniej dostępne z różnych przyczyn, znajdują się w przekazach innych tradycji i kultur.

Co do wiedzy dotyczącej wewnętrznego, duchowego rozwoju, wiedzy ezoterycznej – to ta Zachodnia jest jednak o wiele mniej dostępna i mniej znana niż Wschodnia. Jest tak m.in. dlatego, że musiała być głęboko ukryta przed manipulacją i zakłamaniem. I także dlatego, że manipulacji i zakłamania a także tendencji do centralizacji i podporządkowania rzeczy duchowych świeckim było na Zachodzie o wiele więcej niż na Wschodzie (choćby poszczególnym odłamom buddyzmu pozwolono się swobodnie rozwijać, podczas gdy wszelkie inne myślenie nazwano na Zachodzie herezją i tępiono).

Z drugiej strony, nie o wiarę czy naśladowanie konkretnych nazw czy postaci – tak mityczno – legendarnych jak historycznych (nawet) tu chodzi. Nie o wiarę, czczenie tego konkretnego Jezusa Chrystusa.

Chodzi i zawsze chodziło o to, by po ścieżce Prawdy dojść do Dobra.

I tylko to i ja mam na myśli: idąc zawsze za Prawdą dojdzie się do Boga.

I nie ma innej drogi do Ojca.

I taka jest też moja podstawa aksjologiczna.
Prawda i dobro – tylko w nie wierzę, to są moje aksjomaty.

Co do innych rzeczy zaś – wierzyć nie trzeba. Lepiej wiedzieć. I można.

Kto mówi zaś, że nie można lub woli wierzyć, czyni to często jedynie z lenistwa.

Czasem woli poddać się innym (autorytetom z takiego czy innego powodu), czasem wygodniej mu nie dociekać głębiej, czasem czyni to z lęku, czasem oportunistycznie.

A gdy można wiedzieć – a woli się wierzyć – rzecz to niebezpieczna.

Dlatego, m.in. całe to chrześcijaństwo zamieniło się przez wieki w swoją jedną wielką parodię – dokładne przeciwieństwo tego, czym być zaczęło i być powinno.

I co jeszcze, tak ciszej, dla wrażliwych uszu tylko, na koniec?

Fulcanelli pisze, że Mateusz oznacza: nauka. I Mateusza zadaniem było, napisać
w historii Ewangelię pierwszą, i zadaniem jego jest napisać ewangelię ostatnią.

Mateusz Lewita
Please follow and like us:
error0