Różne rodzaje pokarmu

Pokazując migawkę ze spaceru z gadolągiem, chciałem się już pożegnać (owocnego weekendu!), ale po namyśle, wstawiłem jeszcze trochę ostatnich okruchów..

A tak, bo wrażenia, w tym przede wszystkim wizualne, wzrokowe, są rodzajem pokarmu, który do życia jes potrzebny (i mądrze to zauważył G. Gurdżijew). Poza oddechem i pokarmem, który zwyczajnie nazywamy pokarmem ..
I dużo zależy od tego, jakiej jakości pokarm spożywamy.

Jak ktoś lubi krwiste..

No tak, jest to rodzaj diety, żywić się czyimś negatywnymi emocjami, takimi jak: lęk, strach, nienawiść.. brr..

Ma to pewne swoje dalsze konsekwencje..

Przypomnę może trochę starszych obrazków..

ten bardzo stary, z początków..
te pierwsze mają różną jakość, wahałem się, które umieszczać w przeglądzie – albumie ogólnym..póki co albumy stoją przed złożeniem, pierwszy ODOP jest, ogólny – z którego bardzo wiele się można dowiedzieć – robi się dalej, bo jest pewna przeszkoda.. – a tutaj test strony gdzie można będzie kupić wersje cyfrowe (ebooki, photobooki) – https://press.pleoroma.com
i ten stary, ale bardzo zacny.. (c) Marat Dakunin PLEOROMA 2016-2020

Ten przypomninałem nie tak dawno, jeszcze pod koniec lata, pisząc, że niekoniecznie ludzie są jedynie konsumentami w całym tym cyklu Natury..

łańcuch pokarmowy
starawy, Rzeszów
w każdym razie najgorsza postawa – jaka może być – to włożyć głowę w piasek, jak Struś, i oczekiwać, że będzie bezpiecznie..

Bo nie będzie.

No, na pewno – nie jest mądrze ignorować to, co daje się zauważyć.
Choć są siły, które bardzo, bardzo do tego zachęcają. Do ignorowania.. swojego dobra, bezpieczeństwa. W zamian za to, można tańczyć, można pracować, można covidiować..

i

tylko, żeby komuś się nie ubzdurzyło, że ta Konfedracja to jest jakaś polityczna reprezentacja, której można zaufać – nic z tych rzeczy!!!

No i tak dalej.. Miłego weekendu!

zachęcam by sobie obrazki obejrzeć większe – a nawet bardzo duże

Wszystkie obrazki można większe zobaczyć, tutaj,

a portret Pani sklepowej z bliska – Tutaj.

Trzymajcie się, mali przedsiębiorcy!

Do usłyszenia!

Ave Sekhmet!

Materiału z tej wycieczki sporo, więc podzielę wpis na 2 lub nawet 3 części.
W części pierwszej komentarza będzie nie za wiele, powtórzę też 3-4 foto, z góry, które się już pojawiły, a to dla ich urody w tym przypadku – nie dla znaczenia (bo niektóre, inne, a które to Wy już chyba wiecie, poza urodą estetyczną mają też do spełnienia pełną ważną funkcję.. symboliczną.. , czy mówiąc bardziej bezpośrednio nawet: informacyjną.

Poprzez pareidolię bowiem można także informować.


A jak informować – to także – się komunikować.


Zawędrowałem najpierw do góry, następnie w dół.
A prowadziły mnie Duchy, na co wskazywały ultrasynchroniczności i nie tylko.
Ale zacznijmy od początku..

Fotografie z tego wpisu można też obejrzeć w większej rozdzielczości tutaj.

Dobrze, że ten głaz nie na górze – albo nie na sercu..

A to obraz surrealisty Rene Magritte’a

To ulubiony obraz prof. Arkadiusza Jadczyka, którego Lwy pozdrawiają, a któremu ja jak zwykle korzystam ze sposobności, by podziękować. Tutaj od kilku lat stoi mały, historyczny raczej, ale ważny, hołd (dla grupy Cassiopaea – Laura Knight – Jadczyk i Arkadiusza Jadczyka)

Ale – a miałem iść do schroniska “Odrodzenie”
(w “Oświeceniu” już byłem i całkiem tam fajnie, powiem,
chociaż niektóre sprawy, no naprawdę..nie do uwierzenia,
a niektóre – dość smutne, ale za to ile tych radosnych!)
– rozważałem też schronisko “Samotnia” (i zejść do Karpacza).

O samotni i o odrodzeniu to ja jeszcze opowiem..

Wodospad Kamieńczyk sobie darujemy, choć zamieszczę tylko pewną buzię z koryta

Jeszcze nie wiedziałem tego dnia, że dalszy ciąg trasy został mi wymyślony zupełnie inaczej, choć mogłem to podejrzewać, gdy przesiadałem się we Wrocławiu:

Pamiętam, 17 lat temu, przykrość Ewie zrobiłem, okradli mnie w nocnym pociągu, wtedy dworzec wrocławski mnie rankiem przytłoczył. Ale skończyło się dobrze.. Czy to wszystko, co teraz nam towarzyszy się skończy dobrze? Myślę, że tak. Mam takie przeczucie. Linie czasowe są do końca otwarte, ale dużo już zrobiono, by się skończyło dobrze (a jak się skończy dobrze to się bardzo dobrze, radośnie zacznie). Ale my sami, każdy z nas, musi pracować, starać się, przyłożyć do tego, by poszło dobrze. Czekać, nic nie robić, zwalać na innych, oczekiwać zbawienia, pomocy z góry, zrobienia wszystkiego za nas – to najpewniejsza recepta aby wszystko nie poszło tak dobrze, a dla tego, kto takie rozwiązanie wybrał – poszło jak najgorzej.

Na miejsce przeznaczone (i nocleg) dotarłem już po północy.

Okazało się, że zaraz za rzeką stoją wysokie kamienice, które widziałem już wcześniej, widziałem w snach. Hmm, pewne miejsca, wydarzenia z linii czasu, którą mamy (?) podążyć śnią się nam czasem, niezbyt często, ale jednak, w takich “prekognicyjnych” bardziej niż profetycznych snach (bo co to za jasnowidzenie..). Prekognicja – poza snem – też mi się zdarzyła. I to udowodniona – dla mnie – wg krytycznych bardzo kryteriów. Może kiedyś i to opowiem.
Tych kamienic nie pokażę jednak, bo stało się rano i nie piękne kościoły w Kłodzku mnie przyciągnęły i słynna Twierdza, ale drzewo, jako pierwsze:

A przy drzewie – konar jeden.
Z czym się to mi skojarzyło? A, z kilokma rzeczami, może nawet i z pewnymi mitami. Ważniejsze często bywają pytania – nie gotowe odpowiedzi. A tam, gdzie pytać nie należy – czy nawet – nie wolno – najpewniej tylko dlatego to, że coś śmierdzi – i dlatego jest kryte.
pareidolia?
ratusz w Kłodzku

Lwy, już takie są, że za drobne niegrzeczności się nie obrażają. Za grubsze też raczej nie.
Jakie jeszcze są Lwy?
Są czułe, kochające, ale i niecierpliwe, pośpieszne, czasem coś za szybko zrobią czy nazwą i przez to, zdarza się, skrzywdzą. Zapalczywe, szybko gasną. Kreatywne, ale na krótką metę.
Muszą pracować nad swoją wolą.
Blisko im do Źródła. Chcą się zaprzyjaźnić z minerałem, ptakiem, dzrzewem. Złego – nie chcą pamiętać. Zgryźliwe – potrafią być, złośliwe – nigdy.
Nieznoszą niesprawiedliwości i kłamstwa. Gdy walczą – to raczej tylko w obronie słabszego.
Przez to, że nienawidzą przemocy (i drapieżnictwa się wyrzekły) oraz równe miejsce – jeśli nawet nie prymat – przyznają elementowi kobiecemu – popadają niekiedy w kłopoty.
Jednak nie na długo, obronią je bowiem Ptaki, a może bywa i nikiedy tak, że i same Źródło..
Jeśli to możliwe – tak wiele wymyka mi się jeszcze rozumieniu.

Lwy podróżują w Czasie.
Dusza wielowymiarowa – nazywana bywa kocią.
Jak już kiedyś pisałem – potrafią też niektóre koty skakać w tzw. bardo – co się łączy oczywiście z podróżowaniem w Czasie.
Ale idolatrii Lwy nie lubią.

Lwy uważają, że jedyny prawdziwy autorytet powinien się opierać na:

a) skali (rozpiętości) Świadomośći

b) stopniu udoskonalenia Sumienia.

I taka jest też Lwia propozycja dla Ludzi.

Ludzie dawno dawno temu, gdy Upadli, tę regułę zarzucili, przez co teraz, od dawna, jak widać, jest generalnie burdel.

Cześć druga niebawem.

Marat (Mateusz) Lewita*, Przedstawicielstwo Lwów

*trochę już było wyjaśnione,
ale wyjaśnienie się powtórzy,
żeby w głowy zapadło..

KWESTIA RACJONALNOŚCI W KONTEKŚCIE ROZWOJU DUCHOWEGO (EWOLUCJI DUSZY), BADAŃ I DOŚWIADCZEŃ NIEMATERIALNYCH


Potocznie, i zbyt powszechnie, przyjęło się uważać – nawet przez dużą liczbę ludzi myślących – że w ogóle mówienie o jakimś świecie niematerialnym, duchu, duszy – wykracza poza racjonalizm, jest nieracjonalne, jest jakoś z racjonalizmem sprzeczne

Gdy przyjrzymy się jednak problemowi bliżej, zadamy choćby pytanie:
– A niby dlaczego?, możemy spostrzec, jak wątłe podobne twierdzenia mają podstawy
i że w istocie rzeczy są raczej uprzedzeniem, są przesądem.

Racjonalne nie jest wykluczanie pewnej rzeczywistości z refleksji, z badań, z “traktowania jej poważnie” – tak arbitralnie jak wyklucza się duchowość
(ograniczmy się tylko do tego, skrótu myślowego – słowa ogólnego).
Skłonni do tego są ludzie, kierujący się przesądami materialnymi – nie jest to racjonalne.
Skłonni do tego są ludzie, którzy nigdy “duchowości” nie doświadczyli lub doświadczali jej rzadko – a i wtedy raczej się jej przestraszyli czy doznali pomieszania.
W obcowaniu z nią, we wglądzie, w olśnieniu, w naoczności “cudownego” (to pozytywne określenia – negatywne, częściej przez nich wybierane to: halucynacje (co nie przeczy, że istnieją i halucynacje), ogłupienie, zwidy itd. (co nie przeczy, że istnieje i ogłupienie i istnieją zwidy) czy wszelakim innym doświadczeniu duchowym – przestraszyli się głębi/czeluści i/lub swojego (często tym bardziej im obcego, im bardziej żyją iluzją obiektywnego poznania w czysto materialistycznych kategoriach) własnego wnętrza.

Światopogląd materialistyczny, to tak naprawdę, w jego prymitywnym zawężeniu, owoc dopiero XIX wieku, początków rewolucji przemysłowej, uproszczenia mentalne i psychologiczne, zły owoc, który przyniosło Oświecenie.

Domagając się wszędzie standardu “powtarzalności eksperymentu” – właściwego w dalej trwającym paradygmacie dla nauk przyrodniczych (i rzutującego na humanistykę, czego kolejnym złym owocem jest m.in. dziwny status psychologii jako nauki w ogóle i wykluczanie z akademickości niektórych, tak naprawdę bardziej wartościowych, nurtów psychologicznych) to kolejne nieporozumienie.
Metody badawcze powinny być dostosowane do przedmiotu, który badają. Tymczasem zjawiska “duchowe” właśnie tym się przeważnie charakteryzują, że są niepowtarzalne, mają przymiot indywidualności. Metoda oparta o powtarzalny eksperyment naukowy jest tutaj całkowicie chybiona i służy sceptykom jako, równie chybiony, dowód triumfu, nad zjawiskami, które ignorują (ale te zjawiska nie ignorują ich, bo i sceptycy mają problemy duchowe). Aby badać podobne zjawiska należy wypracować inne metody badawcze i być może chwila, gdy zostanie to oficjalnie zauważone i usystematyzowane jest bliska.


Co tak NAPRAWDĘ jest racjonalne pisze choćby fizyk – teoretyk, znawca fizyki kwantowej i wielowymiarowej, prof. Arkadiusz Jadczyk niejako za motto swojego blogu – bo od tego zaczął pierwszy wpis – przyjął cytat z Poppera:

“Jestem racjonalistą. To znaczy, usiłuję podkreślać wagę racjonalności u człowieka. Lecz, jak wszyscy myślący racjonaliści, nie twierdzę, że człowiek jest racjonalny. Wręcz przeciwnie, jest rzeczą oczywistą, że nawet najbardziej racjonalni ludzie są, pod wieloma względami, wielce nieracjonalni. Racjonalność nie jest cechą ludzką, nie jest też faktem o ludziach. Jest to *zadanie docelowe dla ludzi* – zadanie ciężkie. Osiągnięcie racjonalności, choćby po części, jest rzeczą trudną.

Choć nigdy nie sprzeczam się o słowa, nigdy nie definiuję słów, tutaj muszę wszakże wyjaśnić co rozumiem przez `racjonalność’. Przez racjonalność rozumiem po prostu krytyczny stosunek do problemów – gotowość uczenia się na naszych własnych błędach, oraz przyjęcie postawy świadomego doszukiwania się naszych błędów i naszych uprzedzeń.”

Ark poleca też w jednym ze swoich ostatnich wpisów dwie książki. Pierwsza aut. Rusłana Zukowca o mistykach w sufizmie. Жуковец Руслан – Великие мистики, как они есть. (w jęz. rosyjskim). A oto jej fragment:

“Ludzie żyją pragnieniami, a społeczeństwa – ideami, na których podstawie formułują konkretne pragnienia. Idee rodzą się jakby znikąd – ale czy tak jest w samej rzeczy? Twierdzę, że wszelki rozwój ludzkich społeczności jest inicjowany z góry, zaś idee przynoszą na świat ludzie, którzy stają się świadomymi lub nieświadomymi tych idei przewodnikami. Umysł człowieka działa kierowany przez nieznane,. Operując pojęciami otrzymanymi z zewnątrz i przyprawionymi własnym doświadczeniem. Gdy człowiek znajduje rozwiązanie problemu zewnętrznego, jak na przykład budowa mostu czy hangaru, do tego nie potrzebuje on ingerencji z góry.

Jednak gdy na człowieka przychodzi olśnienie, odkrywające zupełnie nową ideę, dotyczącą społeczeństwa lub kierowania życiem ludzi, to praktycznie zawsze jej pojawienie się w umyśle danego konkretnego człowieka jest inicjowane w górze. Wiedzą o tym pisarze, filozofowie i uczeni, ci którzy odkryli coś nowego. Wielu z nich mówiło o natchnieniu, lecz natchnienie nie zawsze odpowiada temu o czym ja tu piszę. Natchnienie jest wynikiem impulsu energii, impulsu popychającego człowieka do twórczości, domagającego by się w jakiś sposób wyrazić. Zwykle nie jest to połączone z owładnięciem jakimiś nowymi zdolnościami czy nowym pojmowaniem rzeczy. Natchnienie często nawiedza grafomanów i różnego rodzaju rzemieślników sztuki. Olśnienia natomiast doznają nieliczni, nawet spośród utalentowanych i twórców. I tylko poprzez olśnienie przychodzą do ludzi nowe idee, które prowadzą do zmian w życiu wielkich ludzkich społeczności.” 

Druga to “Archetypy Islamu”, Machut-Mendecka Ewa, Wyd. Eneteja 2006. A fragment z niej:

” Intuicja. Racjonalizm jest sufiemu obcy. W polu jego uwagi pozostają pozostałe orientacje, które wyraźnie się. ujawniają (niejako ze sobą “współpracują”) w czasie sufickiej drogi duchowej. Wydaje się, że najwcześniej dochodzi do głosu intuicja, i skoro wycisza się rozum, to ona daje możliwość poznawania i docierania do wiedzy. Zgodnie z koncepcją iluminizmu, jaka narosła wokół sufickich rytuałów, zaawansowany w swoich praktykach sufi potrafi tak bardzo koncentrować intuicję, że doznaje olśnienia, które – w mniemaniu mistyków islamu.jest stanem łaski, darem Boga. Te upragnione stany osiąga się dzięki nieustannym ćwiczeniom.”

Zaćmienie umysłowe i mary przeszłości oraz Spektralna Teoria Boga, Duszy i Świadomości

Tak, te Mary to się tutaj nieprzypadkowo pojawiły..
Ale nie będę tutaj pisał o Mary, Marry Lou.

Skończył się sierpień i przestało mi się w miaro jasno myśleć i celować.

I co jeszcze?
Ano, zbyt kontemplacyjne mam w takich okresach podejście do Wszystkiego –
a za mało aktywne.
Chcę (muszę – skasowane po namyśle) się poprawić! (dopisane 21.09. a poprzednie bluźnierstwo skasowane)

To co było, jest i będzie – i że trzeba (należy) aktualizować potencjalne.
Ku najwyższemu Dobru Wszystkiego.

obraz olejny, chyba 1997 rok


Może nie jest to, aż tak, że ktoś mi w głowie zdalnie grzebie i nie tylko myśli moje – znając – odpowiednie podrzuca, ale i odpowiednie nastroje wywołuje, jak tutaj – w syntetycznej telepatii :

Masakra, nie?
A przecież wypowiadający się jest dość wiarygodny..
Poza tym pasuje mi to z doświadczeń osobistych, do tematu mar.. (czy też Marry).

Nie wiem czy do końca słusznie robię, ale może z tego jakiś pożytek będzie i ktoś się zacuka albo się komuś coś skojarzy..
W każdym razie w latach 2013-2014 miałem dość znaczne zaćmienie umysłowe (i nie tylko) i zacząłem konstruować (przemyśliwać) oraz notować m.in. taką teoryjkę, którą nazwałem “SPEKTRALNĄ TEORIĄ BOGA, DUSZY i ŚWIADOMOŚCI”.
Miałem to udoskonalić, poprawić błędy i literówki, rozwiązać kilka istniejących tam niewyjaśnionych dylematów i ogólnie rozszerzyć. Jeszcze nawet w 2016 roku się zastanawiałem, czy do tego nie wrócić. W końcu jednak zdecydowałem, że choć pewne przesłanki były słuszne a nawet prawdziwe, to całościowo ta teoryjka szła w złym kierunku i poza tym szkodliwym.
Będąc wynikiem zaćmienia umysłowego.
Ale, teraz tak pomyślałem, warto to, z odpowiednim oczywiście zastrzeżeniem i przestrogą, przypomnieć, w tym kontekście, że teraz pewne ślady zaćmienia umysłowego się pojawiają, po tym lecie.. Muszę sobie z nimi jakoś poradzić.

Tak więc, może się to przyda choćby do tego, by prześledzić pewnego rodzaju skrzywienia ..
Nie poprawiona, z literówkami i ogólnie wstyd pokazywać, ale z wszystkimi tymi zastrzeżeniami pewne dwa, trzy akapity może tam warte są przypomnienia, w tym ogólnym pomieszaniu. Można zobaczyć np. tutaj TEORIA SPEKTRALNA NOTATKI i WYKRES- PDF

tak, żeby coś przeczytać, można zobaczyć – prawy przycisk – pokaż grafikę

Lub też ten schemat większy czytelny można zobaczyć tutaj.

Szukałem takiej ładnej okładki spektralnej, którą kiedyś zrobiłem, ale
nie znalazłem, jak znajdę, to wrzucę, domeny gdzie się pisało (Np. portal
liternet.pl – nie działają).

A teraz to wrześniowe, przedjesienne, pomieszanie mi po przebudzeniu się z mary sennej, takie podsunęło myśli:

Dusza istnieje na wszystkich (7) poziomach istnienia,
natomiast to, co przeżywam teraz jako wcielenie jest określonym wycinkiem spektrum świadomości.

Stąd też istnieje możliwość (pewna i pod pewnymi warunkami)
kontaktu – w dół i w górę (rozmowa z naturą, łączność
z aniołami, Źródłem).

Nastręczało się pytanie: Dlaczego jestem tu gdzie jestem i widzę to, co widzę,
wiem i doświadczam tego, co wiem i doświadczam – czyli
pytanie o to, dlaczego jestem akurat w danym wycinku spektrum
i ten przeżywam?

Zróbmy eksperyment myślowy i przyjmijmy, że to, kim jestem, i jaki jestem, jest tym aspektem (tymi aspektami) duszy, które muszą się jeszcze doskonalić.

I na teraz, w tym przed-jesiennym pomieszaniu, to mi wychodzi, że głównie chodzi o to:
– pomieszanie (praca nad koncentracją na celach), dyscyplina
– lenistwo, rozproszenie
– eliminacja podrzucanych negatywnych schematów myślowych i …nastroju (łatwo powiedzieć!)
– ze sferą obsesyjną (uczuciową) mniej – ale może ktoś bardziej nad tym powinien się skupić?
No bo, w sumie, piszę – dla siebie też, ale nie tylko..

Poza tym, polecam posłuchać to tutaj:

Facet poza fajną ironią i ładnym tłumaczeniem dualizmu (początek)
interesująco odpowiada na mój stary dylemat: co na poziomie gdzie
nie istnieje czas (czas jest iluzją) porządkuje rozwój/ewolucję:;odpowiada na to prosto ;
jest to po prostu przyrost wiedzy (rozumienia) .
Nie wpadłem na to wtedy.
Ten materiał można uznać za naprawdę pożyteczny, tak mi się wydaje, wg mojej wiedzy.

Dodaję jeszcze taki tekst: skądś go sobie skopiowałem (?) i zapisałem w notatniku, można powiedzieć, że koresponduje w pewnych aspektach z tym, co piszę wyżej, ale ZA NIC NIE MOGĘ SOBIE PRZYPOMNIEĆ – co gdzie jak – sprawdzałem w google i też jakoś nie wychodzi. Wrzucę go jednak, dla eksperymentu:

To konkretne "Ja" które podróżuje teraz…nawiązanie:
Dusza jest owocem z którego wzrasta Nasienie Świadomości. Inaczej dusza która sie rozwija zgodnie z Boskim Planem Stworzenia staje się dojrzała. I juz dojrzała dusza nie wciela się cała w Materię a jedynie wciela swój aspekt ten który jeszcze wymaga pracy. Ma to tez role ochronną czyli to co duszy niedojrzałej zapewnia właśnie portal organiczny ( Para Rodzicielska).

Można to też inaczej nieco wyjaśnić, po prostu eksperymenty genetyczne mogą stworzyc ciało ale nie stworzą duszy bo dusza jest ZRODZONA a nie stworzona i cała ta historia grzechu pierworodnych sprowadza się do zablokowania portali z duszami inaczej KRADZIEZY DUSZ BOGA.

Jeśli ciało powstało z powodu ducha, to cud; jeśli duch dla ciała, to jest cud cudów. Ale dziwię się temu: jak tak wielkie bogactwo zamieszkało w tej nędzy...

Zrozumiałam także, że gadzie istoty są ważną cechą oraz częścią Planu Najwyższego. Wykonują swoją rolę w specyficzny sposób. Są inteligentne, sprytne, wyślizgujące się, jak na węże przystało, skore do manipulowania tymi, którzy się ich zabobonnie boją, lub wierzą w nie jak w potężne, straszliwe, wszechmocne bóstwa. W ten sposób utrzymują w świecie lęków i samopotępienia mnóstwo duchów zbrodniarzy, samobójców, ofiar nie potrafiących przebaczyć swoim katom… są niejako dozorcami piekła

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Odcinek 15

Zaczynamy więc następną część – po wstępie – “Nowego Człowieka”,
psychologicznej interpretacji przypowieści ewangelicznych
(ich ezoterycznego, “wewnętrznego” znaczenia) pióra ucznia
G. Gurdżijewa, Maurica Nicoll’a.

Jest to parafraza – tłumaczenie niedokładne (w pewnym sensie twórcze),
z moim – raz obfitszym, raz bardziej lakonicznym, komentarzem.

Przypomnę też, że Jezus, jaki się tam (i tutaj) pojawia
– szczególnie w moim komentarzu – jest jednym z tych,
na pewno bardzo znaczącym, którzy ten Wyższy Poziom bycia osiągnęli.

)Abstrahuję tutaj w znacznej mierze od wszelkich religii i wierzeń, skupiam się na warstwie psychologicznej i praktycznego doskonalenia człowieka – jego umysłowości (jego Rozumienia – co wielokrotnie podkreśla Nicoll, człowiek jest w istocie tym, czym jest jego rozumienie), jego uczuć (w tym przede wszystkim uczuć moralnych, jego wewnętrznej etyki – która oczywiście najdonioślejsze znaczenie ma wtedy, gdy jest praktyczna, gdy przejawia się na zewnątrz).

Naszym ideałem jest człowiek – monolit, który udoskonalił swoje “Ja”, ograniczył – wyeliminował inne, współgrające w nim “osobowości” (demoniczny legion małych “ja”), czego ukoronowaniem jest osiągnięcie prawdziwego kontaktu ze swoim “Wyższym Ja” – Duszą – osiągnięcie bycia Indywidualnego (Indywidualność jest czymś więcej niż osobowość”).

Naszym ideałem jest też przeciwieństwo hipokryty – człowiek który mi osobiście, co do tej cechy, czy też więcej niż cechy – tego rysu nadającego mu czy spajającego jego Indywidualność – jest i był bliski od dawna (rysu kamiennego, ostrego – o “krystalizacji” jako swoistym udoskonaleniu osobowości pisał często prof. Arkadiusz Jadczyk. Zob. przykładowo piękny wpis blogowy “.. O tym jak znaleźć prawdziwą miłość Duszy)

Taki oto wstęp do tej dalszej części właśnie (2:03 w nocy, 12 września AD 2019) udało mi się zaimprowizować.. i na teraz, wydaje mi się, że oddaje on satysfakcjonująco to, co myślę w tym temacie.

I myślę, że tym razem – na tym wstępie, pozostanę, dodam jedynie do tego, krótkiego w treści odcinka – kilka elementów wizualnych.
Choćby – takiego oto – Jezusa..

Plakat do filmu “Stalker” Andreja Tarkowskiego
jw.
jw.
jw.

i

jw.

A nad nami (II) oraz praca z odroczonym wynagrodzeniem

Dziś trochę fotografii.

Ogólnie, to tyle pracy przede mną..
A sam robię.
Jakby ktoś chciał ze mną pracować, to może napisać Tutaj,
tyle, że z góry mówię, że tutaj wynagrodzenie z zasady jest płacone z opóźnieniem
(czasem dużym, za to wielkie), choć na pewne bonusy doraźne można liczyć..

Tutaj mniej więcej plan roboty, a to i tylko wirtualnie i też nie wszystko.

DAKUNIN.COM

Jutro święto chińskiej bogini księżyca, może coś przygotujemy..

Nie pamiętam czy pokazywałem tego Serafina (charakterystyczne serce i skrzydła)

Na tej stronie pisze trochę podstawowych wiadomości:


The highest Choirs of Angels who dwell closest to the Throne of God are the Seraphim, the Cherubim and the Thrones. All these holy angels are pure spirits of contemplation. Their holiness is so intense that the human mind is incapable of comprehending their levels of adoration and participation in the Divinity.
(...) And hovering above the Lord, were the Seraphim angels. Each of these beings had six wings, and with two they covered their faces, with two they covered their feet, and with the remaining two they flew” (Isaiah 6:2). In this Old Testament passage, Isaiah is clearly referring to the great Temple of Jerusalem, which is also called the First Temple, or Solomon’s Temple, which was built around the time of 960 BC. Only God can say in what order of importance the angels take. The Seraphim are included in the ranks of the company of angels, in the Celestial Hierarchy spoken of in Hebrews 12:22. Their number is considerable. The title of Seraphim is applied to those angels assigned to God’s altar and they are connected with the holiness of God. These beings also served as agents of purification for Isaiah as he began his prophetic ministry, they relate to sacrifice and cleansing and are associated with fire. They are sometimes referred to as “burning fires of love”. The Hebrew word for Seraphim means a burning that is poisonous (serpent); a seraph or symbol creature (from their copper colour); fiery serpent. One placed a hot coal against Isaiah’s lips with the words, “See, this has touched your lips; your guilt is taken away and your sin atoned for” (Isaiah 6:7). Similar to the other types of holy angels, the Seraphim are totally obedient to God. (...)
The Seraphim’s love and holiness is so great that it fills all creation in and through God. The intense love of the Seraphim protects the whole cosmos. It spills over and guards the entire world as it pours down through the lower eight Choirs of Angels. Each Seraphim reflects God in a special way, as do all angels. And yet, the Seraphim are angels of the purest and deepest created level of adoration. (...)

No i trochę z Nad Nami..

Helloou !

Poza tym, 8.8 moje urodziny w Warszawie urządził Malarz – Czarownik
(ale obecnie jest Obrażony)

Kot Czarownika
Nie pamiętam czy pokazywałem tego kota, z Safed
To jest przeróbka genialnego obrazu Malarza – Czarownika pt. (tzn przeróbka) – ZEZOWANIE PRZY BANANIE – obrazu Czarownika niestety nie mogę pokazać bez jego zgody a ma muchy w nosie (Belzebuby) i focha.
A to już coś innego…

Prawie że mi złamał serce ten Czarownik (no ale ja już umarłem i żyję Powtórnie, więc nie tak łatwo mnie połamać..).

uszanowanie dla Wieniczki Jerofiejewa

Poza tym – przypominam, że jednak Apokalipsy nie unikniemy – i się zbliża!

Albowiem: Natura oczyszcza się w Ogniu.

Apokalipsa oznacza zmianę systemu, no i dobrze, bo wreszcie trzeba powstać (powstać z kolan..;-) z tego UPADKU CZŁOWIEKA, który miał miejsce tak dawno temu (a bo ja wiem, raczej ponad 200.000 lat temu).

Trochę tekstów (miniatura – 10 stron) z tym związanych – jest tutaj:

Ale później będzie fajnie – jak wiemy z Pism – Tysiącletnie Królestwo – a od siebie dodam, że w sumie to nie znam szczegółów jak będzie, ale powinno być już wg SERVICE TO OTHERS(Służba Innym (Drugiemu, Bliźnim) a nie SERVICE TO SELF (Służba Sobie Samemu) – gdyż Ziemia przeszła na inną polaryzację
(i przechodzi na gęstość 4; ale to zależy jak się liczy).
Co za tym idzie, ludzie, którzy Zauważają Innych i Dają Im – więcej niż sobie (w znacznym stopniu, niby określa się nawet, że +50%) awansują – pozostaną tutaj. Ludzie, którzy zostają w STS (Służba Sobie – inaczej mówiąc, egoistyczne zamiatanie pod siebie, nie tylko materialne, także energii, uczuć itd.) – urodzą się ponownie już na innej planecie. Padają też takie wizje, że na “Ziemi” (ale w 3 gęstości), pod “czerwonym niebem” (popioły zalegające atmosferę?).
Ci, należący do STS, urodzą się ponownie (reinkarnują) jeśli mają dusze, a raczej jeśli mają wyższe centra, czyli nie są Portalami Organicznymi) –

[podobno Portal Organiczny – to człowiek, który:
a) nie ma wyższych centrów tj. wyższego centrum emocjonalnego (terminologia Murawiewa, Gurdżijewa) oraz wyższego centrum intelektualnego oraz
b) jeśli chodzi o centrum seksualne, ma podczepione pod “czakrę seksualną” ssanie, która odprowadza zgromadzoną energię (np. wyssaną z innego człowieka, jak np. wampirowanie energetyczne – takie tropy poddaję, bo mi się to tak kojarzy…. ). Gdzie odprowadza tę energię? Ano do tych, którzy trzymają człowieka w niewoli i się nim żywią (głównie energetycznie) od czasów Upadku Człowieka (sami zresztą ten upadek wywołali, trochę podstępnie – vide Wąż w Raju). Mowa tutaj o istotach należących do 4 STS
(4 poziom Służby Sobie). Uważają one zresztą, że mają prawo człowieka niewolić, bo sam się im wolną wolą oddał (to częściowo jest prawda, ale podstęp – przynajmniej w Sprawiedliwym prawie – UNIEWAŻNIA ZAWARTĄ UMOWĘ!).
Tak ja to – na gorąco niejako, na potrzeby skromnej notki blogowej, widzę i opisuję. Czy jestem tego wszystkiego pewien? Nie jestem. Ale dużo na to wskazuje i dużo to potwierdza. A co? No, choćby Znaki na Niebie.

Czy jestem pewien tego, co tutaj piszę? Nie nie jestem, a nawet, co do Portali Organicznych to zawsze się sprzeciwiałem takiej teorii (praktyce) ze względów empatyczno – humanistycznych
i egalitarnych. Ale jeśli i nawet, to co mój sprzeciw może?

Jeszcze raz: Zawsze mam wątpliwości – ale dużo potwierdza
to co piszę (choćby: znaki na niebie).

Źródła należy zawsze weryfikować, bezpośrednie bardziej jeszcze niż pośrednie. Bezpośrednie to takie choćby jak przekazy chanellingowe.
Polecam tylko jeden takowy ( choć np. tzw. materiał Ra ma frapujące fragmenty), mianowicie:
Cassiopaea (odbiorca: Laura Knight – Jadczyk), na ten bowiem zostałem nakierowany ponad 10 lat temu, a nawet zrobiłem honorową stronę.

Ogólnie to wg informacji Chanellingu Cassiopaea (patrz wyżej) moimi słowami – jest tak, że pewne BYTY duchowe
(6-ta gęstość, transient passengers, bardziej tradycyjnie: byty anielskie, czysta wiedza – która jest miłością) przekazują nam wartościowe informacje, i one się przemieszczają w czasoprzestrzeni kosmicznej (na Fali – Wave).
Precyzyjniejszą wiedzę i komentarze z zakresu nauk ścisłych udostępnia Arkadiusz Jadczyk, fizyk, mąż Laury, którego miałem przyjemność poznać , wraz z rzeczoną Małżonką – także osobiście i odwiedzić – wiosną 2014 r, pod Tuluzą, we Francji).


Gdy "Kasjopejanie" byli, w latach 80'tych XX w.,
w rejonie Plejad, przedstawiali się jako:

- Plejadianie (odbiorca: Barbara Marciniak).

Inicjacja kontaktu nastąpiła też z rejonu Kasjopei, 15/16 lipca 1994 r., przedstawiając się jako:
- Kasjopejanie (odbiorca: Laura Knight - Jadczyk).

Wg informacji Kasjopejan, następnym "przystankiem" miał być Lew (gwiazdozbiór.. konotacje Syriusza, Liry itd. są mi znane, ale nie mam uporządkowanej sprawdzonej wiedzy na ten temat) .
Symboliczna inicjacja kontaktu nastąpiła 15 lipca 2016 r, Źródło nazwałem:
- Lwy, a odbiorcą jest Marat Dakunin (Mateusz).

A później:

Tak ładnie – jak niżej – to może jeszcze nie będzie, ale na pewno ładniej niż teraz,
w sensie duchowym ( i uczciwiej, sprawiedliwiej, piękniej).
Poza tym, szczególik który pamiętam: ‘labilna fizykalność’ (ciało staje się – w 4 gęstości już nie więzieniem dla duszy, a domem, który można – mniej lub bardziej dowolnie – ale zmieniać, kształtować).
Dodatkowa ciekawostka z pamięci – i pewne ostrzeżenie – w 4 gęstości myślenie życzeniowe ma ten skutek, że staje się RZECZYWISTOŚCIĄ – NA TYM POZIOMIE (GĘSTOŚCI). Szybkie wnioski: – Aha, to trzeba uważać i konieczny jest wcześniejszy trening/selekcja… Inny wniosek: Pamiętajmy, że “staje się rzeczywistością…ale TYLKO dla tego samego poziomu. To przypomina informację podaną przez Kasjopejan, że 4 STS, które niewolą ludzi – popełniają błąd tego typu, że nie widzą aktualnego realnego stanu rzeczy, który jest dla nich mniej korzystny niż im się to jawi (gdyż myśleniem życzeniowym stwarzają sobie ILUZJĘ – rzeczywistość na ICH poziomie, ale już nie na innym).

Poza tym, może odwiedzę dziś lub jutro (jak przestanie padać) znajomego Ducha Jana Matejki

duch Jana Matejki

A może poznam się bliżej z pewnym Mimem z Krakowa..

Duchy Koni męczonych przez dorożkarzy na krakowskiej starówce się dopominają – będę musiał coś z tym zrobić – ale jeszcze nie wiem jak, bo ponoć nic się nie da z tym zrobić (dopiero Apokalipsa pomoże…).

No i na koniec – przypominam raz jeszcze!

Mateusz – Marat

P-@S
Planowałem – poniższe, bardzo ważne, oświadczenie, zamieścić w przyszłym tekście lub gdzieś na jednej z przygotowywanych stron, ale jednak zdecydowałem się, w pewnej skróconej formie, już tutaj, pod tym, istotnym odcinkiem BL8GA, napisać na temat taki:

Być może Kogoś zastanowi to, że podkreśliłem tutaj dwukrotnie, że NIE MAM CO DO RÓŻNYCH KWESTII PEWNOŚCI – że co do różnych informacji, tropów, symboliki, znaczeń, TOWARZYSZĄ MI WĄTPLIWOŚCI.

Musiałem tak uczynić, będąc uczciwym intelektualnie i szczerym emocjonalnie, starając się ważyć złoty środek pomiędzy precyzją, na jaką mnie obecnie stać, estetyką i formą przekazu i prostolinijnością, konieczną wysławianiu Prawdy Duchowej.

Nie chciałbym jednak, by osłabiało to wagę tego, co piszę.
Odwrotnie. To powinno przydać temu wiarygodności.

Ze swej strony staram się zachować najwyższą staranność we wszystkim, tematyka jednak w której się poruszamy jest szczególna. Szczególna nie tylko przez to, że częściowo dotyczy wydarzeń przyszłych (a możność trafnej przepowiedni jest tutaj szczególnie trudna, przywołując znane powiedzenie Nielsa Bohra..).
Nie o proroctwa tutaj chodzi, nie o strasznie i tym bardziej nie o jakieś egotyczne motywy.


[Nawiasem mówiąc jednak, Proroctwa właśnie nie są z natury swej konkretne, lecz przedstawiają wydarzenia SYMBOLICZNIE oraz nierzadko bazują na pewnym paradoksie, którego liniowe myślenie ludzkie nie jest w stanie ogarnąć.
Wystarczy wskazać tutaj 2 najbardziej znane przykłady z kultury popularnej: proroctwo – kto zabije władcę Nazguli z powieści “Władca Pierścieni” Tokiena czy choćby proroctwo o lesie podchodzącym pod zamek, co miało zwiastować upadek króla Makbeta z dramatu W. Szekspira…]

Każdy wie, że nie takie pisanie i nie takie treści przynoszą korzyść, poważanie czy inne profity. Odwrotnie: jak zostało już powiedziane 2 tyś. lat temu nie gdzie indziej, niż w ewangeliach – poruszanie się w takich treściach przynosi raczej Nienawiść ludzką (“będą was prześladować”), cenzurę (już pewne jej objawy mogę zaobserwować, choćby otrzymując komunikat, że moja treść została zgłoszona jako “obraźliwa” dla użytkowników (przy próbie dodania np. na grupy w mediach społecznościowych itp., wcześniej, nawet przy treściach o znacznie mniejszej wadze gatunkowej, zdarzały się zablokowania możliwości dodawania itd.) i.. coś, czego autor dociekający intelektualnie i nigdy nie rezygnujący z logiki, bać się może i najbardziej: śmieszności.
Dużo by o tym pisać.

Z uśmiechem przytoczyć można pewne porzekadło, nie pretendując jednak do żadnej roli: “Mistyk nie może bać się śmieszności”.

Chciałbym jednak tylko napisać jeszcze jedno o WĄTPLIWOŚCIACH; o tym ich aspekcie, który łączy się z tym, gdy zmagamy się z treściami wyjątkowo trudnymi, materiami DUCHOWYMI, mającymi charakter ponadczasowy i niematerialny, niefizyczny lub panfizyczny.
Otóż, cechą takich treści, takich przekazów, takich informacji jest to, że są w znacznej mierze NIEDOOKREŚLONE, SYMBOLICZNE, CZĘŚCIOWO METAFORYCZNE, że zostawiają odbiorcy pewną, znaczną, swobodę, że pozostawiają mu WOLNĄ WOLĘ w nadaniu ostatecznego praktycznego kształtu temu, co intuicyjnie odczuje, empatycznie wyrozumuje i sformułuje w sobie tak, by dać temu pewne praktyczne kształty.
Jest to cecha przekazu z DOBREGO ŹRÓDŁA, tego co płynie od Sił Światła, życzących nam, ludziom, naszego najwyższego duchowego dobra

(które jakże często jest zupełnie inne niż bardziej doraźnie rozumiane dobro, nie tylko materialne, nacechowane bardziej “przyjemnościami” niż “Radością”).

TO, co jest zbyt stanowczo podane, zbyt narzucające się konkretem, faktami, wymyślnymi – mającymi olśnić czy zadziwić zdarzeniami, nazwami itd. itp. – tak, że wręcz WYMUSZA na nas pewną całościową wizję, obraz i wnioski czy kierunek postępowania nawet dookreślony nominalnie – może pochodzić od sił, które wcale wolnej woli człowieka nie szanują, od sił, które – odwrotnie – w swej naturze i dążeniach mają zawłaszczanie cudzej wolności, a potem zawłaszczanie cudzej tożsamości, energii, życia, na końcu – i Duszy.

Tak ważne jest szanowanie informacyjnej Wolności człowieka – Odbiorcy.
I bardzo dużo z samego tylko tego faktu, i formy w jakiej podawanej są nam treści, można wyciągnąć wniosków..

To, co wyżej spisałem, choć dalekie od wyczerpania tego tematu i dalekie od tego, co należałoby napisać, by przedstawić wszelkie intuicje, przemyślenia i doświadczenia w tym tylko temacie, tym zagadnieniu
“PEWNOŚCI – a WĄTPLIWOŚCI”
– w tak istotnych i tak przecież, nadzwyczajnych
i niecodziennych treściach, jest jednak bardzo ważne.
Proszę mieć to na uwadze, także wtedy, gdy, Drodzy Czytelnicy, spotykacie się z różnymi przekazami, klipami, audycjami na YouTube, artykułami i innymi treściami, których morze jest w Internecie i nie tylko, a które to treści raczą Was fantastycznymi i fantazyjnymi informacjami, gdzie wymienia się rasy kosmiczne, nazywa jakichś bogów czy bogini konkretnymi imionami, podaje szczegóły na temat różnych cech, budowy futurologicznych nieznanych nam rzeczy, czy też konkretne daty, konkretne przyszłe wydarzenia..
Proszę mieć to na uwadze – w kontekście tego co piszę wyżej,

a także co w ogóle tutaj piszę i jak piszę (a także CO POKAZUJĘ) , o czym
i w jakiej formie – i wyciągnąć dla Siebie odpowiednie wnioski.
Albowiem także w tym momencie, jak w każdym innym tutaj na BL8GU niczego nie pragnę ani nie zamierzam NARZUCAĆ – a tylko przedstawić Waszemu wolnemu Duchowi, Waszemu Gorącemu Sercu i Waszemu zaostrzonemu Intelektowi – do Rozważenia i Rozsądzenia.

Co zgadza się z zaleceniem Murawiewa: sprawy serca waż rozumem, a sprawy rozumu kładź też na serce.

Przy czym – zbyt ostry nóż może już kroić tylko powietrze (Enzelberg).