Żal Mateusza Lewity

Wstęp 1

1 Ewangelie to późne dokumenty, z II wieku „naszej ery”.

2 Już nawet nie o to chodzi, że redagowane, tłumaczone,

3 przycinane, zmieniane i manipulowane.

4 Skłamane. Czasem w dobrych intencjach, czasem w złych.

5 Choć lepiej powiedzieć: czasem bez złych intencji.

6 Niby opisują fakty, które działy się.. sto lat wcześniej.

7 W II wieku pisanie różnych hagiografii

8 było rodzajem popularnej konwencji.

9 Reputacja Józefa Flawiusza, głównego świadczącego

10 o historycznym Jezusie,

11 jako historyka, jest fatalna.

12 Z terenu Izraela i Syrii nie mamy innych dokładniejszych źródeł.

13 Banalna prowincja,

14 co to kogo interesowało, Swetoniusza?

15 Józef Flawiusz taki mądry był, taki bystry, że już w wieku 14 lat (!),

16 nadstawcie uszu,

17 dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie.

18 Tak zaświadcza w swojej autobiografii.

19 Cudnie, nieprawdaż?

20 Albrecht Dürer to ładnie namalował.

21

22 Malarze znani są z tego, że pięknie malują rzeczy, które nie istnieją.

23 A może nigdy nie istniały?

24 Malarze znani są z tego, że czasem malują rzeczy, które nie istnieją.

25 Tylko się zdawały.

26 A może dopiero mają zaistnieć?

27 Artyści są znani z tego, że marzą. Znani są z wyobraźni.

28 Ale, oprócz rąk umysłu, używają serca, więc może coś widzą lepiej?

29 Bez czczej fantazji, na ostrzu jaźni, w źrenicy.

30

cyt. Franiszek z Asyżu, grafika William Blake, dot. fot. i kolaż Marat Dakunin

31 Chrystus był jeszcze mądrzejszy niż Józef Flawiusz.

32 Z ewangelii wiemy, że dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie

33 w wieku lat 12 (!!).

34 Śpiewnie. ..

35 Ekhm.. ***

36 Flawiusze..

37 Pierwszy z nich, Wespazjan był dobrym cesarzem.

38 Niskiego pochodzenia ród sięgnął pryncypatu. Parweniusze..

39 Wespazjan za młodu trudnił się handlem mułami,

40 co byłoby nie do pomyślenia dla patrycjusza

41(co wzbudza do niego we mnie sympatię).

42 Plebejusze objęli Cesarstwo.

43 Koniolub Grubas pisał, że Imperium wcale się nie rozpadło.

44 Tytus za młodu fałszował dokumenty państwowe.

45 Niezbyt to dobry prognostyk, jak dla przyszłego władcy.

46 Tytus spalił Żydom świątynię. Zły ten Tytus

47 Ekhm.

48 JHWH . ***

49 Ale Domicjan to był już psychopata.

50 Zabijał rylcem pszczoły.

51 Brata Tytusa może otruł może nie, nie moje czasy.

52 Niemniej sprawa rogata.

53 Jak widać coś się tutaj psuje z biegiem czasu.

54 I Hezjod zaświadcza także: Złoty Wiek,

55 Później Srebrny, Brązowy czy Miedziany

56 I najgorszy Żelazny.

57 Coś tu cyklicznie kuka. Jakaś Buka. ***

58 I wtedy Bóg rzekł: 59 Kłamcy i manipulanci.

60 Zafałszowali, zepsuli.

61 A ludzie dali się zwieść.

62 Zostali zwiedzeni.

63 Trzeba to jakoś naprawić.

64 Zrobimy im dowcip.

65 I nawet te fakty, niektóre, które zmyślili, nakłamali

66 i nazwali ewangelią – uczynimy przepowiednią. . .

67 Żeby oddzielić ziarno od plew.

68 Na polach i w winnicach pana pracy dużo,

69 a robotników niewielu.

70 Smutek mnie jakowyś ogarnia,

71 Nostalgia. Mam zmienne nastroje.

72 Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

73 Ale nie jest jakoś strasznie trudno.

74 Tylko Żal aż ściska gardło.

75

Pewna czarownica z Poznania mi to wysłała i twierdzi, że to Ya.
76

77

15 lipca 2016 AD, przed 6 rano, okno 2 pokoju

1977-

Please follow and like us:
error0

10.8.5.4.3.1.2 (NCnNCz cz. Zapomniałem która chyba 12)

Niestety jeden wpis musiałem skasować i mała zmiana planów.
Może kiedyś o tym coś napiszę, do tego wpisu dodam wizualia później, jestem w biegu w sumie w drodze, choć jednak w domu..

Nieprzyzwoicie Szczery Pelikan którego nikt nie chce – i zatrzymują się na Małym Kamieniu czyli Czerwonym Lwie

Z Warszawy przyjechałem pendolino o 5.50
na 8.13 w Krakowie Głównym

Pewnemu R. download jednak C. i to np.

Walka Boskiego Bohatera z Wężem w malarstwie „fantasy”Konstantina Wasiliewa

No dobrze, tyle grypsu – kto może mieć z tego pożytek – niech zrywa.
Ja trochę notuję jako impresję też i nauki na błędach.

Kontynuujmy nasze rozważania nad prawdziwym znaczeniem psychologii przypowieści
i opowieści ewangelicznych.

Pamiętamy historię Wieży Babel.

Zajmijmy się teraz innymi przykładami użycia słowa i pojęcia „skały” (czy też kamienia), w odwiecznym języku wyrażającym prawdę o wyższym rozwoju.

Aby sięgnąć wyższego poziomu możliwego dla człowieka,
musi on wyrazić właściwe życzenie a żeby mogło to mieć miejsce musi wpierw po prostu wiedzieć o co prosić, co sobie życzyć.

Chrystus powiedział: „Proście, a będzie wam dane”.

Lecz dopóki nie wiemy czegoś o tej skale czy wodzie wiedzy rozwoju wewnętrznego, skąd możemy wiedzieć o co dokładnie się zwracać?

Chrystus nie miał na myśli próśb o rzeczy należące do zwykłego życiowego porządku, lecz te które są pomocą w rozwoju człowieka i jego rozumienia.

Tutaj jest nie bez kozery dygresja do starego wpisu DROGA DO KRÓLESTWA NIEBIESKIEGO gdzie pisałem m.in. tak za Arkiem:

"Mar 11:23 Zaprawdę powiadam wam: 
Kto powie tej górze: "Podnieś się i rzuć się w morze", a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.
Mar 11:24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, 
stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie."

W przekładzie Nowego Świata brzmi to jednak inaczej:

"Mar 11:23 Zaprawdę wam mówię, że kto by rzekł tej górze: ‚Podnieś się i rzuć w morze’, a nie powątpiewał w swoim sercu, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, tak mu się spełni.
Mar 11:24 Dlatego też wam mówię: Wszystko, o co się modlicie i o co prosicie, wierzcie, że właściwie już otrzymaliście, a będziecie to mieli."

Zasadnicza różnica jest w tym „ wierzcie, że właściwie już otrzymaliście”, którego brakuje w pierwszej wersji. A, według różnych ezoterycznych przekazów, jest to niezmiernie ważne. Gdy, na przykład, chce się być bogatym, należy wierzyć, że się już jest bogatym, no i odpowiednio do tego się zachowywać, jak na bogatego przystało, a nie na biednego. Czemu z pierwszego przekładu ten fragment wypuścili? Jakby to nie było ważne. A przecież jest niezmiernie ważne! Ktoś bezmyślny albo wredny to redagował!”. (Arkadiusz Jadczyk)



W Modlitwie Pańskiej („Ojcze nasz..”) padają określone prośby, dotyczy to właśnie właściwego poszukiwania pomocy, zajmiemy się tym później. Przyjrzyjmy się teraz dziwnemu zdarzeniu, gdy Chrystus odmienia, nadaje nowe imię Szymonowi. Szymon oznacza „słuchanie”, lecz Chrystus nadaje mu nowe imię: Piotr (Peter), co po grecku oznacza skałę. Chrystus oczywiście reprezentuje tę Prawdę, o której cały czas mówimy. Sam siebie nazwał „Prawdą”. Mówił o wyższym poziomie ewolucji możliwym dla każdego człowieka. Nauczał środków i sposobów osiągnięcia tego poziomu. Uczył o odrodzeniu się człowieka – o drugich, czy raczej ponownych, powtórnych narodzinach. W geście nadania nowego imienia Szymonowi odnosi się do literalnego, dosłownego znaczenia nauczania. Mówi do Szymona: „Jesteś Piotrem (skałą), i na tej skale wzniosę swój kościół i bramy piekielne go nie przemogą. Dam ci klucze do królestwa niebieskiego” (Mateusz XVI, 18-19).

Szymonowi – Piotrowi dane zostały klucze do Królestwa Niebieskiego.
Niebo, jak już wspomnieliśmy, to ten wyższy poziom, którego osiągnięcie jest nieodłącznie związane z każdym człowiekiem – jest potencjalnie możliwe. Ale Chrystus daje wyłącznie Piotrowi, jak Skale, klucze. Przykazania, wyryte w kamieniu, także są takimi kluczami. Lecz, wzięte dosłownie, nie są wystarczające. Poza swoją zewnętrzną, powierzchowną formą, otwierają się na znaczenia psychologiczne. Mieszczą ważkie wewnętrzne znaczenia.
Prawda ezoteryczna w formie takiej skały, w kamieniu, nie jest wystarczająco elastyczna, by prowadzić do jakiegokolwiek realnego rozwoju wewnętrznego.
Musi zastać zrozumiana, a nie jedynie ślepo przestrzegana czy naśladowana.

W Księdze Rodzaju jest powiedziane, że Jakub odsunął kamień przykrywający wylot studni. Kamień przykrywający otwór studni oznacza, w odwiecznym języku, że dosłowne, literalnie odbierana Prawda zasłania i blokuje psychologiczne jej zrozumienie. Lecz kamień został odsunięty i woda mogła zostać zaczerpnięta. Wodą jest zatem psychologiczne zrozumienie dosłownie, zewnętrznie wyrażonej Prawdy, które określa się skałą. W ten sposób przywołany ustęp może być w całości właściwie zrozumiany

Jakub, wyruszywszy w dalszą drogę, powędrował do ziemi synów Wschodu1Tam ujrzał studnię w polu i trzy stada owiec wylegujących się wokół niej; z tej bowiem studni pojono stada. Wielki zaś kamień przykrywał jej otwór. Toteż gromadzono tu wszystkie stada i wtedy dopiero odsuwano kamień znad otworu studni, a po napojeniu owiec przesuwano go znów na dawne miejsce nad otwór studni. 

Kamień blokujący otwór studni to obraz sytuacji, gdzie ludzie przyjmowali prawdę ezoteryczną jedynie literalnie, skupiali się na słowach. Koncentrowali się na przykład na kwestiach czysto rytualnych. Dosłownie: nie zabijali, nie mordowali – nie widzieli jednak powodu by nie zabijać i nie mordować po cichu, w swoich sercach.

Chrystus we własnej osobie, który reprezentuje wewnętrzną Prawdę, lub „Drogę” lub „Życie”, lub „Świat” został nazwany „kamieniem odrzuconym przez budowniczych”.

Psalmista powiada: „Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps.  118,22).

To dziwna fraza.
Kim są ci budowniczy?
Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?

Itd.

Jestem jednak wyjątkowo zmęczony i przeładowany informacyjnie, więc zakończę ten odcinek na tych pytaniach..Pytania zawsze są bezpieczniejsze.
I ja pytałem,,

Aha, czasami warto pytać 2 a nawet 3 razy!

A jeśli chodzi o Najważniejsze to pytać nieustannie.

Please follow and like us:
error0

Święte Światło, Psychoterapie i Tajemnica Mateusza Lewity

Zapowiadałem, że następny wpis miał się pojawić niebawem, a wychodzi to niebawem nie takie niebawem, może nawet zupełnie bawem, ale w sumie niedługo..

Dużo różnej pracy. A za 3 dni urodziny (8.8).
Jutro muszę Tacie zawieść książki Virginii Woolf.

A i niespodziewane zdarzenia.

Nawet, tak się zdarzyło, że może mogłem komuś pomóc..

Ale ta osoba, do końca chyba tej pomocy nie chce…
Pomóc komuś to najczęściej – jeśli pomoc mądra i skuteczna – się sprowadza do odpowiedniego wytłumaczenia Chorej Osobie, dlaczego i jak może sobie pomóc sama..
Różnie to z tym jest..
Przykładowo choćby w schorzeniach psychicznych (a i duchowych) notuje się większą skuteczność, gdy Pacjent ufa “lekarzowi” – choćby, wierzy (lub wie) w jakiś jego autorytet…na ten przykład choćby mniejsze powodzenie ma terapia – psychoterapia,
czy psychiatryczna osób wysoce inteligentnych – gdyż z natury rzeczy trudniej wtedy o taką relację, gdy lekarz czy terapeuta w oczywisty sposób przewyższa chorego inteligencją (lub jako taki się choremu jawi) – trudno więc o wspomniany wyżej efekt zaufania czy autorytetu.., a co za tym idzie trudniej też chorego nakłonić, przekonać czy też w ogóle ukazać mu sprawę tak, by go zmobilizować do odpowiedniego uleczenia siebie samego, choćby dając wskazówki, co należy robić, a czego unikać..

I w sumie – taki wskazówki pewnej przypadkiem do mnie piszącej (na FB) osobie dałem, starając się korzystać z całego mojego doświadczenia życiowego i choć wcale mi się nie wydawało, że cokolwiek w tak trudnej sprawie (cierpień duchowych) pomóc mogę, to okazało się, chyba, że pomóc nawet jakoś mogę czy mógłbym, ale Pacjent(Ka) wcale nie taka skłonna się do ukazanych prawideł i zasugerowanych zmian wzorców postępowania zastosować. A dlatego, że coś tam jednak za bardzo lubi i pożąda..
A w naturze tak już jest, że jak się z pożądaniem i lubieniem czegoś bardzo przesadzi, to się to odbija w drugą stronę i powoduje przykrości. Wiedzieli o tym już starożytni epikurejczycy..
Tak już jest, oj znam się ja na tym sam, aż za dobrze, święty nie jestem, a może nawet najgrzeszniejszy z grzesznych (no, może nie naj, ale bardzo grzeszny -to zresztą cecha Mateusza, że – tym się choćby i przede wszystkim od Faryzeuszy ukazanych w przypowieści z Ewangelii – różnił, że on o tym, że bardzo niedobry jest, wiedział i się tego wstydził – a oni nie wiedzili, ba – sądzili, że są bardzo dobrzy, oj, prawie, że święci..
I to byłaby jedna z ważniejszych przyczyn, dla których tak niedoskonałego człowieka jak Mateusza Praw…(pardon, Celnika) Pan Jezus wybrał. Że i takiego wśród 12 Dobrych Ludzi miał (którzy to wszyscy wcale tak doskonali nie byli, ale się starali… ba, głupi byli nawet jak but, tak, że nawet Pana Jezusa nie raz wnerwiali.. No ale cóż, jak się nie ma co się ma (tacy ludzie, no..) – to się lubi co się ma (pomyślał Pan Jezus i podrapał się w Aureolę – pewnego razu, który to nie jest wspominany w ewangeliach [a to dlatego, że mocno są one co do faktów zmanipulowane i skłamane. Co do nauk i przypowieści – mniej, ale co do faktów i toku wydarzeń i samego życia i bycia i kolei losów Pana Jezusa – to oj, aż ręka swędzi i ucho, tak są skłamane.. Będę o tym jeszcze pisał, a juści!

Taki krótki wpis, a tyle wątków się pojawiło, dygresji…
I wszystkie jakby takie – rzucone, a nie dokończone.
Jakże tak można, bałaganiarsko pisać?

Ale tematów i treści przecież takie nieprzebrane bogactwo… i wszystkie ważne.
Toteż czasem trzeba i tak napisać. A to co zaczęte, będzie gdzieniegdzie tu i ówdzie kontynuowane, więc jeśli ciekawość wzbudzona (a czasem i nerwy, a co, ja wiem, że nerwy także, bowiem treści różne takie, że człowiek przyzwyczajony do tego, jakie były i są, i gdy się zupełnie nowe na temat takich treści słyszy lub czyta, jak tutaj, twierdzenia, wtedy nie tylko oczy się szeroko mogą otworzyć ale i ręka zaswędzić, by takiego Niecnotę, co Prawdy takie głosi – nowe a nieznane (i kontrowersyjne!) – palnąć, a chociażby – jeśli palnąć nie można – bo internetowa odległość nie pozwala – wyzwać – jakimś najgorszym słowem, nie przypiął ni przyłatał choćby – Ad Personam!

Tak, tak, tyle to treści i taki tutaj w tym wpisie bałagan..

Co to za apostoł? Ano, bo poza tym, że grzesznik – to strasznie chaotyczny człowiek, czasami (nie zawsze, bo się potrafił spiąć, ale ogólnie to często taki niepozbierany i bałaganiarz). No cóż, nikt z 12-stki nie był doskonały. Ale, że aż tak – takiego? No fakt, sam muszę przyznać, że do tej pory, od Początku się głowię i dziwię i w głowę tą (wspominaną) zachodzę i wschodzę (i poprawiam aureolę, która – inaczej niż u Pana Jezusa – wcale do tej łepetyny nie pasuje, jakby, nie przymierzając, słoma z butów przeszkadzała jej się dopasować) – od samego Początku, nieustannie (jak w nowennie..a może i litanii..), do teraźniejszej, teraźniutkiej chwili, się głowię, jak takiego typka, jak Mateusz Pra (pardon, Celnik) można było pośród Dwunastu Policzyć.
Ano nic, jedyna może odpowiedź właściwa na to, że Boskie wyroki niezbadane i dla Boga nie ma nic niemożliwego, więc może i to możliwe i Prawdziwe.
Tak sobie myślę, gdy wspominam biografię i koleje życia oraz, znane mi, cnoty i niecnoty (te drugie głównie) Mateusza zwanego LEWitą.
Bo, tutaj zdradzę tajemnicę, najbieglejszemu tylko biografowi rzeczonego i historiozofowi znaną, że: wbrew utartym mniemaniom, nie dlatego tak się on zwał, że z plemienia i kasty lewitów pochodził, ale dlatego, że z Lwiego Plemienia został tutaj przysłany, aby Ludziom pomagać.
Bo Ludzi, nie wiadomo w sumie do końca czemu i za co, to Koty jednak kochają.
[a poza tym, jak już wspominałem, ale powtórzę, bo to ważne, a poza tym od tego zdania się pewna bestsellerowa Powieść rozpoczyna, że:

– Żydzi nie są żadnym narodem wybranym. Ulubioną rasą Pana Boga (i Pana Jezusa także, tylko inny podgatunek) są Koty!

A teraz trochę Świętego Światła.

SSS – Świetę Światło w Safed, mieście kabalistów (Palestyna, styczeń 2019 AD)

Acha, jeszcze jedno, tak wspobnie trochę, taki auto-komentarz, może wczesny i może mylny, ale póki co, jestem nawet z siebie (trochę) zadowolony.

van Eyck, Małżeństwo Arnolfinich, w otoce lustra Artysta zamieścił małą auto-recenzję (no i tutaj wiadomo już, że nie wczesną, ani nie mylną), która brzmi:

Najlepsze, co kiedykolwiek Namalowałem.

I mi się tak, na Teraz, wydaje.

Dobranoc i do Usłyszenia – po 8.8.

Wpis dedykuję Rodzicom i Arkowi , M

PS
Po namyśle, o 3:33 w nocy postanowiłem dodać jeszcze 2 fotografie..
Dlaczego? Dlatego, że powyższy wpis jest lekki i dużo w nim humoru (mam taką nadzieję, bo taki miał i być), ale cała tematyka (a bardzo jest aktualna i staje się, z upływem czasu, coraz aktualniejsza) jest poważna, a nawet bardzo poważna.
I chciałbym o tym z całą powagą zapewnić. MD

cloud bird snout fire – Igni Natura Renova Integra (“the whole of nature is renewed by fire”)

Ale jest Nadzieja.

“Hope” (Nadzieja), Safed – miasto kabalistów, Palestyna styczeń 2019 AD, (c) MD


Please follow and like us:
error0

NCnNC – Ezoteryczna interpretacja historii budowy Wieży Babel

Powtórzmy, na czym skończyliśmy, zapowiadając przybliżenie prawdziwej
historii Wieży Babel.

mal. Pieter Bruegel de Oude

Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.


Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji.


Człowiek musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.
Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel. Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego. Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Historia Wieży Babel wydaje się bardzo dziwna i nie ma wielkiego znaczenia, jeśli odbierana jest dosłownie. Zaczyna się od tego, że kiedyś, dawno temu, pod dniach Noego i Arki, wszyscy ludzie mieli wspólny język.


„I cała Ziemia mówiła jednym językiem i jedną mową” (Ks. Rodzaju, XI, 1)

“Pomieszanie języków” mal. Gustave Doré

Wtedy, jak jest napisane, ludzie nadeszli „ze Wschodu” (co znaczy: od Prawdy).

“Wschód” kojarzony jest z Duchowością, kulturą i spuścizną niematerialną, po dziś dzień.

[Może być to rozumiane, że tam, skąd przyszli – nie musi chodzić tutaj o następstwo geograficzne, ale także czasowe czy po prostu cywilizacyjne – istniała jeszcze i była dostępna ta Prawda, o której mówimy. Może być to też rozumiane jako wskazanie o bardziej negatywnym wydźwięku – nadeszli „ze Wschodu” tj. „od Prawdy”, czyli prawdę opuścili, porzucili ją, stracili z nią kontakt].

Ludzie ze Wschodu przybyli na równiny i zaczęli rozmyślać i planować wybudowanie wieży, która mogłaby sięgnąć Nieba.
Zwróćmy uwagę na dalszy szczegółowy ciąg tej historii:

„I mieli oni cegły w miejsce skały (kamienia) i szlam (muł) zamiast zaprawy. I mówili: – Chodźmy, zbudujmy miasto i wieżę, której wierzchołek może sięgnąć nieba..”.

Nadeszli ze Wschodu i do budowy mieli tylko cegły – rzecz wytworzoną przez samego człowieka – a nie skałę czy kamień. Wschód, jak już zostało napomknięte, w odwiecznym języku reprezentuje źródło prawdy ezoterycznej. Zeszli oni na równiny
– to jest, zstąpili w dół w wyższego poziomu – mimo tego, myśleli, że są w stanie stworzyć coś należącego do tego wyższego poziomu i porządku, nie posiadając już wiedzy i materiałów, które byłyby do tego zdatne.

Tak więc zaczęli budować wieżę – to jest myśleli, że mogą, tylko z własnych idei
i umysłów – nawiązać kontakt i osiągnąć najwyższy poziom, nazywany tutaj Niebem
(i podobnie określany w Nowym Testamencie). Niebo – odnosi się zatem do wyższego poziomu człowieka, Ziemia zaś do zwyczajnego człowieka, człowieka w stanie naturalnym.

Ludzie zaczęli więc budować z tym, co sami mieli, ale wyraźnie zostało zapisane,
że w miejsce skały lub kamienia mieli tylko cegły i tylko muł zamiast solidnej zaprawy.

Wyższy poziom nie może zostać zrozumiany przez niższy. Człowiek na wyższym poziomie rozwoju nie może być zrozumiany przez tego, który trwa na niższym. Człowiek, taki jakim jest, nie może osiągnąć wyższego poziomu zanim nie wejdzie
w kontakt z wiedzą, nazywaną Prawdą, która może go do tego wyższego poziomu doprowadzić. Tak więc budowa wieży skazana była na porażkę.

W ten dziwny sposób, w jaki odwieczny język przedstawia rzeczy, wygląda to tak, jakby Bóg sprzeciwił się ludzkim planom, i zazdrośnie je pokrzyżował. Ale aby zrozumieć prawdziwe znaczenia należy patrzeć głębiej.
To człowiek popełnił błąd, nie Bóg. Człowiek próbował wznieść się wyżej dzięki swej zwyczajnej wiedzy, wytworzonej i zgromadzonej tylko przez niego samego i ta nazwana jest tutaj cegłą czy mułem (szlamem).

 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 
I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». 
A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» 
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi. 
[za Biblią Tysiąclecia]

Jest jednak bardzo trudnym to wszystko zrozumieć, gdy rzeczy bierze się dosłownie. Możemy zgodzić się z tym, że jeśli inżynier zbuduje jakąś część silnika, która jest błędnie obmierzona lub też zbudowana z niewłaściwego materiału, jego silnik nie będzie działał prawidłowo. Człowiek może wtedy powiedzieć: „To wina Boga!”. To nie tak, że Bóg reaguje – sprzeciwia się lub karze – to życzenie, prośba, zamierzenie człowieka jest wadliwe i co za tym idzie odpowiedź nie będzie taka, jakiej człowiek oczekuje. Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia. I to jest „Bóg” czy też, jeśli się woli, Wszechświat, który studiuje nauka.

 [Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia]
Dodatkowa rada od Marata Dakunina: warto o tym pamiętać, gdy np. chcemy podpowiedzi - korzystając z synchroniczności - w jakiejś ważnej życiowej sprawie.
Moim zdaniem, skonstruowanie właściwego, precyzyjnego, jednoznacznie mogącego być zrozumianym i ocenionym (gdy np. pyta się o wskazanie alternatywy) - jest kluczowe. Złe, nieprecyzyjne, mylące, dwuznaczne, wieloznacznie rozstrzygalne pytanie - a podpowiedź nie tylko będzie bezwartościowa, ale może okazać się też i szkodliwa, gdy jej zawierzymy.. i się na tym przejedziemy. A wina przecież jest od początku wtedy po naszej stronie wg. zasady Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego pytania.
Dodatkowa rada ode mnie: warto pamiętać, że należy pytać - jeśli mamy na myśli swoje "dobro" - jedynie o dobro najwyższe rozumiane jako dobro naszej Duszy (i tylko na tak rozumiane odpowiedź będzie najwyższej jakości od czynników dla nas życzliwych).
To, że dobro Duszy wcale nie oznacza to samo, co coś, co wydaje nam się w krótszym terminie dla nas przyjemniejsze, wygodniejsze lub nawet "moralnie słuszniejsze" - jest rzeczą oczywistą.
Jako ciekawostkę dodam, że pewien profesor fizyki korzysta (jedynie w poważniejszych sprawach) z podpowiedzi, która daje starożytna chińska Księga Przemian (jak wróżyć korzystająć z I-Cing opracowań powszechnie dostępnych w bród).

Niewłaściwa prośba wywołuje niewłaściwą odpowiedź.
Ale tak naprawdę nie jest to niewłaściwa odpowiedź ale dokładnie taka odpowiedź, jaka musiała paść biorąc pod uwagę daną treść i formę życzenia.
Przypowieść o Wieży Babel jest tego dobrą ilustracją.
Człowiek zaczął budować wieżę z cegieł i mułu zamiast z kamienia i zaprawy.
A Bóg odpowiedział: –
No, tak nie można.

Do usłyszenia (bardzo niedługo!).

Poczucie humoru jest boską cechą.

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Odc. 10

Zapowiadałem, że obowiązek każe (ale to jest taki obowiązek, który jest zgodny z prawdziwym “Ja”, więc się go raźno wykonuje, a nie pozornie..) przedstawić następną cześć z naszego omówienia psychologicznego znaczenia przypowieści ewangelicznych, więc to czynię.

Na określenie Prawdy w pismach ezoterycznych zawartych w Starym i Nowym Testamencie stosowane są różne słowa. Poprzednio było dużo na temat “wody”. „Woda” nie jest jedynym rodzajem obrazowania reprezentującego ten rodzaj prawdy, jaki nas interesuje. W odwiecznym języku także „skała” i „wino” oznaczają tego rodzaju Prawdę, ale w innej skali znaczeniowej.

Skała (kamień, ang. stone) ma oddawać najbardziej zewnętrzny i literalny rodzaj prawdy ezoterycznej. To pojęcie mówi o Prawdzie w jej najmniej elastycznej formie. Przykładowo, przykazania zostały zapisany na kamiennych tablicach.
Musimy zrozumieć, że prawda o możliwym rozwoju człowieka musi oprzeć się na odpowiednio solidnych i trwałych podstawach, przynajmniej dla tych, którzy są niezdolni do dostrzeżenia jakiegokolwiek głębszego znaczenia.

Omówimy pokrótce niezwykłą historię Wieży Babel, zapisaną w Księdze Rodzaju. Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.
Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji. Musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym
i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.

Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel.
Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego.
Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Skały na Półwyspie Synaj (fot. jak zawsze tutaj – Marat Dakunin)

Tym sposobem zapowiedziałem, że będziemy się teraz zajmować, i to dość szczegółowo Wieżą Babel.
Pomyśli ktoś: oj, przecież wszystko już na ten temat chyba powiedziano, a i wymalowano! (wszystkim chyba kojarzy się znane arcydzieło malarstwa malarza B. – i to, jak on tę wieżę przedstawił, często mamy przed oczami).
A może jednak nie wszystko – i nie to, co może się przydać, co nie utraciło aktualności?
Więc opowiemy historię tej wieży raz jeszcze..


W następnym odcinku, a może i dwóch.

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – cz. 9

Kontynuujemy tam, gdzie zakończyliśmy w części 8.

Tam, gdzie nie ma (dostępu do) Prawdy należącej do tego porządku, stan człowieka niekiedy przyrównywany jest i nazywany jako taki, gdy jest się „spragnionym”.

„Biedny i potrzebujący szukają wody i nie mogą jej odnaleźć, i ich języki usychają z pragnienia” (Izajasz, XLI, 17).

Lub, gdy ludzie podążają za złą, wykrzywioną prawdą niekiedy czynione jest porównanie do picia gorzkiej wody, lub niezdatnej do picia, zatrutej wody.

Zastosujmy teraz to wyobrażenie wody, oznaczającej Prawdę, w odwiecznym języku, do jednego z powiedzeń Chrystusa, i odnajdźmy jakie jest jego psychologiczne znaczenie, w odróżnieniu od dosłownego.

Chrystus powiedział: „ Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mateusz, 10; 42).

Tutaj osoba myśląca w duchu dosłowności może sądzić, że wszystko, co jest potrzebne, to podać kubek zimnej wody dziecku. Lecz jeśli woda oznacza Prawdę, to fraza ta odnosi się do przekazywania wiedzy, słów prawdy, każdemu, bez znaczenia na pozycję czy status.

A „ci mali” tutaj nie oznaczają dzieci (w Grece), lecz osobę „małą” w swoim rozumieniu, nie mającą głębszej, prawdziwej wiedzy.
Odnotujmy też, że aby otrzymać Prawdę, umysł musi być jak kubek, który jest zdolny pomieścić to, co ma zostać wlane. Tak więc, człowiek musi być gotów i chętny do przyjęcia nauczania, by jego umysł był jak kubek na wodę.

Maurice Nicoll podsumowuje tutaj, że powiedzenie zatem odnosi się do właściwości zarówno podającego wodę jak i ją otrzymującego. Natomiast chciałbym wskazać, że ukształtowanie naczynia, jako zdolnego pomieścić (i przenieść, z miejsca na miejsca,
od kogoś, do kogoś innego) wodę, nie musi odnosić się tylko do tego, kto ma otrzymać. Pilnować, by naczynie do przekazania wody było do tego zdatne powinien także ten, który wodę spragnionemu podaje. Wskazuje to na to, że nie jest bez znaczenia i po stronie podającego wodę, tak jak każdą treść, informację, czy coś użytecznego, leży staranie, by uczynić w odpowiedni sposób, w odpowiedniej formie, formie która nadaje się do danego celu i jednocześnie spowoduje, że zawartość bez uszczerbku trafi do nowej osoby. Dbanie o odpowiednie „ukształtowanie kubka” to dbanie o to, by mówiący czy piszący mógł trafić do słuchającego czy czytającego. To przywiązywanie należytej wagi do tego, by uczynić ze swej strony wszystko co można, bez zdeformowania samego przekazu (zatrucia wody), by napicie się wody przez drugą osobę nie było trudniejsze, niż być musi.
Staram się o to dbać, w różny sposób. Czy mi wychodzi, nie jestem pewien.


To wszystko nie może być logicznie wyrażone, ale może zostać psychologicznie zrozumiane. I to właśnie jest główną intencją odwiecznego języka, który zaczęliśmy poznawać.

Myślałem, że dzisiejszy odcinek pozostanie bez ilustracji, ale na niebie pojawiła się wesoła parka, więc daję.. i jeszcze jednego, znajomego.

Please follow and like us:
error0

H20 [NCnNC cz. 8]

Ponieważ wszystkie pisma „święte”, mistyczne, zawierają zarówno dosłowne, literalne jak i głębsze, psychologiczne, znaczenia, mogą „paść”, znaleźć oddźwięk na różnych poziomach zrozumienia, w szczególności mogą zostać odebrane w podwójny sposób.

Gdyby człowiek nie był zdolny do żadnego rozwoju i potencjalnej ewolucji nie miałoby to większego sensu. To właśnie dlatego, że do takiej ewolucji człowiek jest zdolny, istnieją przypowieści. Duchowe („święte”) wyobrażenie człowieka – to jest to, co określa się jako „wewnętrzne” lub ezoteryczne – zakłada, że posiada on pewien nieużywany i nierozwinięty poziom zrozumienia i że jego prawdziwy rozwój jest ściśle związany z osiągnięciem tego wyższego poziomu.

Tak więc wszystkie pisma mistyczne, także te w formie przypowieści, posiadają podwójne znaczenie, ponieważ zawarte jest w nich znaczenie dosłowne, zaprojektowane by trafić do człowieka na ten poziom, na którym się on właśnie znajduje, lecz w tym samym czasie mające pewną zdolność (Czesław Miłosz może nazwałby to, jak i Simon Weil – o ile pamiętam – „dźwignią transcendencji”)  dosięgnięcia wyższego poziomu (i pociągnięcia w ten sposób rozumienia samego człowieka na wyższy poziom), który to wyższy poziom jest w człowieku potencjalnie obecny i niejako oczekuje na jego „wspięcie się” wyżej.

Przypowieści są formą przekazania „starożytnego” znaczenia.

[W oryginale pisze „ancient” – starożytnego, wydaje mi się jednak, że tutaj lepiej – przetłumaczyć „odwieczne”, odwiecznego znaczenia, jako uosobiające nieprzemijające, ale zapomniane prawdy]

Przypowieść w ewangeliach posługuję się pewnym odwiecznym językiem, od dawna zapomnianym. Był taki czas, gdy język przypowieści mógł być bezpośrednio zrozumiany. Ten język – język przypowieści, alegorii i cudów – jest stracony dla współczesnej ludzkości. Ale nadal istnieją źródła, które umożliwiają nam uchwycenie części tego odwiecznego znaczenia. Ponieważ celem przypowieści jest połączenie niższych i wyższych znaczeń, może być pomyślana jako most pomiędzy dwoma poziomami, przerzucony pomiędzy dosłownym a psychologicznym zrozumieniem.

Jak zobaczymy, całościowy język był kiedyś dobrze znany, ta dwoista technika była rozpoznana i pewne słowa, pojęcia i terminy były z premedytacją używane by mogły być zrozumiane w podwójnym sensie. W tym odwiecznym języku tworzone było połączenie pomiędzy wyższym a niższym znaczeniem – lub, co jest tym samym, wyższą i niższą stroną, poziomem w człowieku.

Nasze pierwotne narodziny urzeczywistniają się w ewolucji ze świata komórkowego
w organizm ludzki. Narodzić się drugi raz lub powtórnie [nie do końca pasuje tutaj „odrodzić”] oznacza ewoluować do wyższej psychologii, do wyższego możliwego poziomu zrozumienia. To jest wyższym celem człowieka, zgodnie z wszystkimi antycznymi (historycznymi) pismami, w których człowiek często przedstawiany jest, psychologicznie, jako niewzrośnięte nasiono.
Jest to wiedza ezoteryczna. Ten poziom może być osiągnięty tylko dzięki nowej wiedzy
i nowemu nauczaniu, którym towarzyszy emocjonalne zaangażowanie, „wczucie się” człowieka w nowe zagadnienia i odpowiednia praktyka. Wiedza, która przybliża człowiekowi taką możliwość nazywana jest niekiedy, w ewangeliach, Prawdą, czasami zaś Słowem.

Nie jest to jednak zwykła prawda, lub zwykła wiedza. Jest to wiedza o tym następnym kroku w rozwoju, o wyższym poziomie.

Aby poczynić pierwsze obserwacje o tym odwiecznym podwójnym języku przypowieści, zobaczmy na początku jak przedstawiana jest tam Prawda.

W tym języku przedmioty, zjawiska zewnętrzne, obserwowalne, reprezentują te psychiczne, wewnętrzne i niewidoczne. Życie zewnętrzne, rejestrowane przez normalne zmysły, jest przenoszone w inny poziom znaczeniowy.

Tak więc Prawda – nie jest jakimś widocznym przedmiotem, ale zostaje oddana, zaprezentowana poprzez takie w tym języku. Przypowieść jest pełna wizualnego obrazowania, z przedmiotami i zjawiskami w pełni postrzegalnymi zmysłowo. Jednak każdy taki obraz coś należącego do psychologicznego poziomu znaczenia, odmiennego od po prostu użytego obrazu.

W ewangeliach często używane jest słowo „woda”. Co to słowo znaczy w odwiecznym języku? W dosłownym znaczeniu tego słowa jest to oczywiście substancja fizyczna, zwana wodą. Ale psychologicznie, na wyższym poziomie znaczeniowym, sens jest odmienny.
„Woda” nie oznacza po prostu wodę.



Chrystus, mówiąc o powtórnych narodzinach do Nikodema, mówi, że człowiek musi narodzić się z wody i z ducha: „Jeśli człowiek nie narodzi się z wody i z ducha, nie może wejść do królestwa bożego.” (Jan 3;5)

Co zatem oznacza ta woda?
Musi mieć jakieś kolejne znaczenie, psychologiczne lub wyższe.
Możemy domyślać się, że „duch” oznacza, być może – wolę, lub intymną, ale najbardziej realną ludzką część. I możemy rozumieć, że narodzić się powtórnie nie oznacza oczywiście wejść na powrót do łona matki, do macicy, jak myślał Nikodem, który uosabia człowieka zdolnego jedynie do dosłownego, literalnego zrozumienia.

Cokolwiek możemy myśleć o znaczeniu „ducha”, nie możemy wyobrazić sobie, dysponując naszym zwykłym rozumieniem, co oznacza „woda” w tym antycznym (odwiecznym) podwójnym języku, w którym rzeczy i sprawy postrzegalne zmysłowo przekazują, oddają inne i specjalne znaczenia.
Nie mamy tutaj wskazówki.

Powiedzieć, że człowiek musi narodzić się na nowo z fizycznie rozumianej „wody” jest jawnym nonsensem. Co więc zatem może ta woda, psychologicznie, oznaczać?

Możemy odnaleźć, badając znaczenie innych biblijnych ustępów, co ten fizyczny obraz reprezentuje na psychologicznym poziomie znaczeniowym. Mogą być przytoczone setki przykładów. Weźmy jeden z ewangelii. Chrystus rozmawia z kobietą z Samarii przy studni i mówi jej, że mógłby jej ofiarować „żyjącą wodę/wodę życia”.

Chrystus odzywa się do niej kiedy kobieta przychodzi nabrać wody ze studni: „Każdy kto czerpie i pije tę wodę będzie znów spragniony, ale wodę, którą może zaczerpnąć u mnie (którą ja mogę mu dać do picia) ugasi na zawsze jego pragnienie, ta woda, która ja mogę dać stanie się w nim kołem wodnym (studnią – wiecznym źródłem), z którego tryska życie wieczne”. (Jan 4;13-14).

Wydaje się jasnym, że słowo „woda” zostało użyte tutaj w specjalnym sensie, należącym do odwiecznego i zapomnianego języka.

Podobnie, w Starym Testamencie, w Księdze Jeremiasza (ang. Jeremiah) jest powiedziane: „For my people have comitted two evils: they have forsaken me the fountain of living waters, and hewed them out cisterns, broken cisterns, that can hold no water” (Jeremiah, 2;13).

Czym zatem jest ta woda, żyjąca woda (woda życia)?

Jest to Prawda.

Ale oznacza to specjalny rodzaj prawdy, specjalny rodzaj i formułę wiedzy,
nazywaną „żyjącą prawdą”. Jest to „prawda żywa” ponieważ czyni człowieka żywym
w nim samym, a nie umarłym, jeśli zostanie przyswojona i zastosowana w praktyce.





W nauczaniu ezoterycznym – a więc odnoszącym się do ewolucji wewnętrznej – człowiek nazywany jest umarłym, jeśli nie wie, nie przyswoił i nie praktykuje niczego co wiąże się z tą wiedzą, z tą prawdą. Jest to wiedza, która jest prawdą tylko w odniesieniu do wyższego poziomu rozwoju, który potencjalnie oczekuje na każdego.
Jest to wiedza o tym wyższym rodzaju człowieczeństwa i drodze do niego. Odnosi się do tego, co człowiek musi wiedzieć, myśleć, odczuwać, rozumieć i czynić by osiągnąć swój następny poziom rozwoju. Nie jest to prawda zewnętrzna, dotycząca zewnętrznych przedmiotów i spraw, lecz prawda wewnętrzna, o człowieku w nim samym, jakim człowiekiem w istocie jest i w jaki sposób może siebie samego odmienić. Tak więc jest to prawda ezoteryczna (ezoteryczny oznacza wewnętrzny) lub Prawda odnosząca się do wewnętrznego rozwoju i nowej organizacji człowieka, która wiedzie do kolejnego stopnia w jego realnej ewolucji. Albowiem nikt nie może się zmienić, nikt nie może stać się inny, nikt nie może ewoluować i osiągnąć tego możliwego wyższego poziomu i, jak się mówi, odrodzić się (narodzić powtórnie), jeśli najpierw nie dowie się, nie usłyszy i nie podąży za nauczeniem, które tego dotyczy.

*

[Człowiek musi się oczywiście najpierw dowiedzieć i zidentyfikować – jaki jest. Więc warto należycie oceniać tzw. zwykłą świadomość, dzienną świadomość.. Choć ograniczona i powszednia nie może być jakimś wzgardzonym instrumentem, który gotowi jesteśmy już teraz kwestionować czy odrzucać w pogoni za oświeceniem – jest to bowiem nasze jedyne narzędzie, na którym pracujemy, nasz warsztat.
Podkreślam to, dlatego, że zbyt często spotyka się “oświeconego”, który w kategoriach zwykłej świadomości jest po prostu, mówiąc najmniej złośliwie, średnio rozgarnięty..]

Idea jest całkiem jasna. Nauczanie, które prowadzi do wyższego poziomu istnieje –
i zawsze istniało.

To nauczanie jest realną wiedzą psychologiczną dotyczącą człowieka i potencjalnego rozwoju Nowego Człowieka w nim.

Człowiek nie ma możliwości wymyślić tego sam z siebie.

Może budować cysterny, ale nie będą one zdolne pomieścić tej wody..

Ale ale – za długi już ten tekst. Dobrej Nocy!

Please follow and like us:
error0

[NCnNC cz. 7] Deptanie pereł


Pisze Mateusz w rozdziale 7:6:

„Nie dawajcie psom tego , co święte , i nie rzucajcie swych pereł przed świnie , by ich nie podeptały nogami , i obróciwszy się , was nie poszarpały „.

Ta zewnętrzna, niższa strona ludzkiego rozumienia, zachowuje się tutaj często jak stopa, która depcze wyższe znaczenia, nie mogąc ich pojąć na własnym poziomie. To strona człowieka, która wierzy tylko temu, co pokazać są w stanie cielesne zmysły, ta strona umysłu, która „trzyma się”, stąpa po ziemi, tak jak czynią to właśnie stopy.


Przypomina mi się tutaj utyskiwanie G. Gurdżijewa nad językiem angielskim, który nazywał małpim. Przykładowo – słowo oddające najwyższą i najczystszą część człowieka, duszę, jest niezmiernie podobne do tego, które przystaje do części najniższej i najbrudniejszej.

Zob. Soul /ang. dusza/

Soil – gleba, grunt, ziemia
– to soil – pobrudzić

Ta strona nie może otrzymać nauczania o wewnętrznej ewolucji, gdyż jest zwrócona ku wszystkiemu temu, co zewnętrzne, a nie temu, co wewnętrzne.

Ta strona nie może zatem pojąć czegoś takiego, jak powtórne narodziny.

Człowiek ma tylko jeden poród, oczywiście. Jednocześnie wszystkie (niemal) nauki ezoteryczne mówią, że jest zdolny narodzić się drugi raz, osiągnąć Drugie – Powtórne narodziny. Ale te powtórne narodziny (re-birth; odrodzenie) należą do człowieka w nim samym, prywatnego, sekretnego, wewnętrznego, nie do tego, jakim wydaje się być w życiu i jakim jawi się nawet we własnych myślach
 i wyobrażeniach; czy jest to tzw. człowiek sukcesu czy pretendujący do niego.
To drugie należy do człowieka zewnętrznego, takim jaki się przedstawia sobie lub innym lub wydaje się być, nie takim – jakim jest.

W psychologicznym nauczaniu zawartym w ewangeliach człowiek nie jest rozpatrywany jako taki, jakim się zdaje być, ale taki, jaki najgłębiej – jest.
To jeden z powodów, dla których Chrystus zaatakował Faryzeuszy. Gdyż byli głównie tym, co przedstawia się na zewnątrz; tylko powierzchniowo sprawiali wrażenie dobrych, sprawiedliwych i religijnych. Poprzez atak na faryzeuszy, atakował tę stronę człowieka, która skupia się na zewnętrznym, widocznym wrażeniu, przedstawia się tak lub inaczej, by osiągnąć jakiś zewnętrzny cel, pochwałę, lęk; tymczasem człowiek wewnętrznie może być od tego jak najbardziej odległy, nawet zepsuty. Faryzeusz, rozumiany jako figura – metafora psychologiczna, to nic innego jak ta udająca strona człowieka, która pretenduje tego, by jawić się (także, oczywiście, dla skorej do samookłamania samoświadomości człowieka, który łatwo daje się takiej zewnętrznej masce zwieźć – tym łatwiej, im dla niego to wygodniejsze) jako dobra, pełna cnót itd. Oczywiście, jest większy lub mniejszy faryzeusz w każdym człowieku i takie jest tego określenia psychologiczne znaczenie.

Wszystko, powtórzmy: bez wyjątku, powiedziane w ewangeliach, niezależnie od tego, czy zaprezentowane w formie przypowieści, cudu lub rozmowy – dialogu, ma znaczenie psychologiczne, odrywając się od dosłownego sensu użytych słów i znaczenia opowiedzianych faktów i zdarzeń. Dlatego też zdarzenia, dialogi, opowieść ewangeliczna o Chrystusie i jego krytyce oraz interakcjach z faryzeuszami odnosi się nie do tak właśnie nazwanych, określonych, historycznych przedstawicieli społeczności żydowskiej (były 3 główne „sekty”: faryzeusze, saduceusze i esseńczycy]) żyjących tak dawno temu, ale do każdego tutaj i teraz, do faryzeusza w każdym z nas. Do tej nieszczerej, ceniącej głównie zewnętrzny pozór, osobowości w nas samych, która oczywiście nie może uzyskać żadnego realnego nauczania, wiedzy psychologicznej, bez szukania w niej i przy okazji niej okazji do czegoś cenionego w zewnętrznym świecie, pochwały, nagrody.
Na ten temat będzie jeszcze powiedziane więcej.

Please follow and like us:
error0

[NCnNC cz. 6] O wewnętrznej i zewnętrznej stronie człowieka

Człowiek musi zacząć rozumieć sam z siebie, „dla siebie samego”, zanim zdobędzie dostęp do głębi nauczania ewangelii.

Ponownie jednak nasuwają się wątpliwości: dlaczego jednak nie przekazać tego bardziej wprost? Dochodzimy do kolejnego pytania: Dlaczego to wyższe znaczenie nie może być przekazane bardziej bezpośrednio i jednoznacznie?
W jakim celu to skrywanie znaczeń, te historyjki i bajki? Dlaczego forma przypowieści? – itd.

Każdy z nas posiada swoją „zewnętrzną” stronę, która rozwinęła się poprzez udział w życiu, doświadczenia życiowe i kontakt z innymi. Posiada też stronę wewnętrzną, która pozostaje zagadkowa, niepewna, nierozwinięta. Nauczanie o Powtórnych Narodzinach i wewnętrznej ewolucji powinno paść, dotrzeć nie tylko do tej zewnętrznej strony, rozwiniętej i ukazywanej w codziennym życiu. Niektórzy ludzie dochodzą do etapu, gdy zdają sobie sprawę, że takie życie i jego zewnętrzne, powszednie cele ich nie satysfakcjonuje, gdzie sami z siebie, indywidualnie zaczynają spoglądać w nowych kierunkach i szukać odmiennych celów, zanim zetkną się z jakąkolwiek wiedzą czy nauczaniem, podobnym do tego przekazywanego w ewangeliach. Zewnętrzna strona człowieka jest zorganizowana przez okoliczności codziennego życia i jego wymogi, dopasowana do pozycji społecznej i indywidualnych możliwości. W pewnym sensie jest sztuczna, jest czymś nabytym. Tymczasem to właśnie wewnętrzna, niezorganizowana strona człowieka, ma możliwość ewolucji i wzrostu, tak jak dzieje się to w przypadku nasiona, z samej siebie.

Z tego powodu nauka o wewnętrznej ewolucji musi posiadać taką formę, aby nie padła (nie dotarła) jedynie na tę zewnętrzną ludzką stronę. W pierwszym rzędzie – na początek – musi trafić do strony zewnętrznej, np. jako historia odnosząca się do zwyczajnych, życiowych okoliczności, faktów i zdarzeń. Nauka taka powinna jednak być zdolna do penetrowania w głąb, głębiej – by dotrzeć i przebudzić w człowieku tę wewnętrzną, niezorganizowaną stronę.
Człowiek rozwija się wewnętrznie poprzez swoje głębsze refleksje, nie zaś przy udziale strony kontrolowanej przez zewnętrzne życie i pod jego wpływem ukształtowanej. Człowiek ewoluuje poprzez ducha swoje indywidualnego zrozumienia, utożsamienie się i zgodę na to, co rozpoznaje jako prawdziwe. Psychologiczne znaczenie względnie fragmentarycznych nauk, zawartych w ewangeliach, odnosi się do wewnętrznej strony każdego człowieka. Gdy ktoś pojmie, że człowiek może ewoluować tylko przez rozwój swojego indywidualnego, a co za tym idzie, wewnętrznego zrozumienia, będzie mógł zauważyć, że gdyby prawda nauczania o znaczeniu ewolucji wewnętrznej padła i znalazła oddźwięk na zewnętrznej stronie człowieka byłaby bezużyteczna lub wydać by się mogła zgoła absurdalna, nonsensowna.
W samej rzeczy, ta nauka może zawsze być wypaczona i zniszczona, gdy padnie, zostanie odniesiona, do niewłaściwego „miejsca” w człowieku – na przykład jego strony handlowej, biznesowej, związanej z zewnętrznie postrzeganymi zyskami i stratami.

Do tematu wewnętrznej i zewnętrznej strony nawiązuje esej, który napisałem rok temu – mówi się tam o wpływach “A” i wpływach “B” oraz o tym, że pewni ludzie przyciągają innych i nawzajem siebie znajdują..
Myślę, że to bardzo ciekawe. A tym ciekawsze, że sprawdzone!

Więc zapraszam także tutaj:

Please follow and like us:
error0

Pytania, Prawda i racja.. [Nowy Człowiek na Nowe Czasy – NCnNC – odc. 5]

Napisałem na końcu ostatniego odcinka:

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta. Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Myślącemu czytelnikowi nasuwa się tutaj, jak i mi się nasuwało, w dawniejszych latach i później, właściwie i nadal, wiele ważkich pytań.

Pytania te związane są z kwestiami podstawowymi: z całym kształtem i zasadami tego, co Stworzone, ze Stwórcą (Bogiem, Źródłem czy jakkolwiek by je/go nazwać), z tym jaki jest (jeśli ktoś dopuszcza się, a uważam, że do pewnego stopnia jest to uprawnione, antropomorfizacji; „Na Boży obraz i podobieństwo”, „Jako na Górze tak i na Dole”), jakie są zasady, reguły, prawa przenikające Rzeczywistość (i czy rzeczywistość to to co widzimy, a może żyjemy bardziej w czymś iluzorycznym, jak gra komputerowa czy hologram – po to by się czegoś nauczyć, do czegoś dojrzeć, bo człowiek najszybciej i najlepiej uczy się właśnie gdy zaangażowany jest w rodzaj gry, a gra taka jak życie jest przecież dość angażująca).. Nasuwają się pytania związane z naturą takich pojęć i takich naszych przeczuć i odczuć wewnętrznych, jak „dobro”, „sprawiedliwość”, ale także „kara”, „grzech” (błąd), czy „zło”.

Nie sposób na te wszelkie takie pytania odpowiedzieć tutaj. Być może (na pewno) są jednak dobrym tematem rozmów – takich, które prowadzi się już bezpośrednio, w zaprzyjaźnionym gronie, a jeśli nie, to – najlepiej – w gronie ludzi którzy wiedzą, że inny też może mieć racje i dopuszczają zmianę swoim zapatrywań, wśród ludzi którzy chcą się ciągle uczyć, którzy wiedzą, że warto żyć tak, jakby miało się nazajutrz umrzeć, a uczyć warto się tak, jakby się miało żyć wiecznie.

Na pewne z tych pytań jednak na tym blogu odpowiemy, czy też raczej: postaram się odpowiedzieć. Bardziej od siebie nawet, i ze swojego doświadczenia życiowego niż posiłkując się tekstem „Nowy Człowiek” Maurice’a Nicolla. Ten bowiem raczej nie trudzi się (zapewne słusznie) próbą rozwiązywania takich wątpliwości, wychodzi bowiem zapewne z założenia, że jego czytelnik takie kwestie już sobie jakoś prywatnie zagospodarował i wie, co warto, nie roztrząsa postmodernistycznie pewnych „oczywistości serca” i sięga po jego tekst, mając już jakieś wspólne z autorem „rozumienie rzeczy”.

Ja jednak, na pewne takie fundamentalne pytania i wątpliwości w toku wpisów na tym blogu będę starał się, jakkolwiek ułomnie, próbować nakreślić pewne możliwe do zaakceptowania tezy a nawet „odpowiedzi”, sądzę bowiem, że Czytelnik, który tutaj zagląda, może tego potrzebować, że może być to mu pomocne.
Jest w tym też oczywiście i niebezpieczeństwo, bo kto prezentuje jakieś swoje tezy i opinie, jakkolwiek dobrze nie uzasadniane, wystawia się na naturalną dla każdego człowieka mającego jeszcze ego (a kto go jeszcze, choćby zredukowanego, nie ma? – nie byłby już taki człowiek człowiekiem..), potrzebę polemiki. Gdy pokusą do tego jest próżność lub chęć powodowania konfliktu, wtedy najgorzej, ale bywa też, że rezultat jest bardzo cenny – i z dyskusji rodzi się wartość dodana, wiedza i Prawda pewniejsza, współdzielona. Oby tak było i to bardzo by mi się podobało, i po to oczywiście pod każdym wpisem tutaj przewidziane jest miejsce na komentarze.

Na koniec może, o Prawdzie i jej posiadaniu (ten tryb językowy, taki właścicielski już jest podejrzany – jak.. choćby pewne nazwy – kto np. nazwie się „Prawo i Sprawiedliwość” czy nie ma choćby poświadomej potrzeby zawłaszczenia prawa i sprawiedliwości dla siebie, pryncypialnie i stronniczo, tak, że innym już ni prawa ni sprawiedliwości wtedy nie staje?), opowiem dowcip, znany, ale może ktoś nie słyszał.

Mówi oto pewien Żyd:

– 50 % racji, jeśli kto ma tyle, to bardzo dobrze, to wspaniale, tylko Bogu dziękować i się kłaniać…;

– a 60 % racji.. – tyle, to już cud najprawdziwszy, że o więcej nie wolno wręcz prosić!

– a 70 % racji..to podejrzane.. to naprawdę podejrzane i zaufać trudno;

– 100 % racji! ??? Kto mówi, że ma rację na 100 procent ten zbój i oszust i diabeł wcielony! Uczciwy człowiek od takiego ucieka.

Tymczasem,

M.

Please follow and like us:
error0