KWESTIA RACJONALNOŚCI W KONTEKŚCIE ROZWOJU DUCHOWEGO (EWOLUCJI DUSZY), BADAŃ I DOŚWIADCZEŃ NIEMATERIALNYCH

Uważam się za racjonalistę* (&)
*primo: zawsze byłem nad-ambitny, choć nie zawsze wiedziałem
*secundo: a nawet megalomanem (przy kompleksie niższości).

Potocznie, i zbyt powszechnie, przyjęło się uważać – nawet przez dużą liczbę ludzi myślących – że w ogóle mówienie o jakimś świecie niematerialnym, duchu, duszy – wykracza poza racjonalizm, jest nieracjonalne, jest jakoś z racjonalizmem sprzeczne.

Gdy przyjrzymy się jednak problemowi bliżej, zadamy choćby pytanie:
– A niby dlaczego?, możemy spostrzec, jak wątłe podobne twierdzenia mają podstawy
i że w istocie rzeczy są raczej uprzedzeniem, są przesądem.

Racjonalne nie jest wykluczanie pewnej rzeczywistości z refleksji, z badań, z “traktowania jej poważnie” – tak arbitralnie jak wyklucza się duchowość
(ograniczmy się tylko do tego, skrótu myślowego – słowa ogólnego).
Skłonni do tego są ludzie, kierujący się przesądami materialnymi – nie jest to racjonalne.
Skłonni do tego są ludzie, którzy nigdy “duchowości” nie doświadczyli lub doświadczali jej rzadko – a i wtedy raczej się jej przestraszyli czy doznali pomieszania.
W obcowaniu z nią, we wglądzie, w olśnieniu, w naoczności “cudownego” (to pozytywne określenia – negatywne, częściej przez nich wybierane to: halucynacje (co nie przeczy, że istnieją i halucynacje), ogłupienie, zwidy itd. (co nie przeczy, że istnieje i ogłupienie i istnieją zwidy) czy wszelakim innym doświadczeniu duchowym – przestraszyli się głębi/czeluści i/lub swojego (często tym bardziej im obcego, im bardziej żyją iluzją obiektywnego poznania w czysto materialistycznych kategoriach) własnego wnętrza.

Światopogląd materialistyczny, to tak naprawdę, w jego prymitywnym zawężeniu, owoc dopiero XIX wieku, początków rewolucji przemysłowej, uproszczenia mentalne i psychologiczne, zły owoc, który przyniosło Oświecenie.

Domagając się wszędzie standardu “powtarzalności eksperymentu” – właściwego w dalej trwającym paradygmacie dla nauk przyrodniczych (i rzutującego na humanistykę, czego kolejnym złym owocem jest m.in. dziwny status psychologii jako nauki w ogóle i wykluczanie z akademickości niektórych, tak naprawdę bardziej wartościowych, nurtów psychologicznych) to kolejne nieporozumienie.
Metody badawcze powinny być dostosowane do przedmiotu, który badają. Tymczasem zjawiska “duchowe” właśnie tym się przeważnie charakteryzują, że są niepowtarzalne, mają przymiot indywidualności. Metoda oparta o powtarzalny eksperyment naukowy jest tutaj całkowicie chybiona i służy sceptykom jako, równie chybiony, dowód triumfu, nad zjawiskami, które ignorują (ale te zjawiska nie ignorują ich, bo i sceptycy mają problemy duchowe). Aby badać podobne zjawiska należy wypracować inne metody badawcze i być może chwila, gdy zostanie to oficjalnie zauważone i usystematyzowane jest bliska.


Co tak NAPRAWDĘ jest racjonalne pisze choćby fizyk – teoretyk, znawca fizyki kwantowej i wielowymiarowej, prof. Arkadiusz Jadczyk niejako za motto swojego blogu – bo od tego zaczął pierwszy wpis – przyjął cytat z Poppera:

“Jestem racjonalistą. To znaczy, usiłuję podkreślać wagę racjonalności u człowieka. Lecz, jak wszyscy myślący racjonaliści, nie twierdzę, że człowiek jest racjonalny. Wręcz przeciwnie, jest rzeczą oczywistą, że nawet najbardziej racjonalni ludzie są, pod wieloma względami, wielce nieracjonalni. Racjonalność nie jest cechą ludzką, nie jest też faktem o ludziach. Jest to *zadanie docelowe dla ludzi* – zadanie ciężkie. Osiągnięcie racjonalności, choćby po części, jest rzeczą trudną.

Choć nigdy nie sprzeczam się o słowa, nigdy nie definiuję słów, tutaj muszę wszakże wyjaśnić co rozumiem przez `racjonalność’. Przez racjonalność rozumiem po prostu krytyczny stosunek do problemów – gotowość uczenia się na naszych własnych błędach, oraz przyjęcie postawy świadomego doszukiwania się naszych błędów i naszych uprzedzeń.”

Ark poleca też w jednym ze swoich ostatnich wpisów dwie książki. Pierwsza aut. Rusłana Zukowca o mistykach w sufizmie. Жуковец Руслан – Великие мистики, как они есть. (w jęz. rosyjskim). A oto jej fragment:

“Ludzie żyją pragnieniami, a społeczeństwa – ideami, na których podstawie formułują konkretne pragnienia. Idee rodzą się jakby znikąd – ale czy tak jest w samej rzeczy? Twierdzę, że wszelki rozwój ludzkich społeczności jest inicjowany z góry, zaś idee przynoszą na świat ludzie, którzy stają się świadomymi lub nieświadomymi tych idei przewodnikami. Umysł człowieka działa kierowany przez nieznane,. Operując pojęciami otrzymanymi z zewnątrz i przyprawionymi własnym doświadczeniem. Gdy człowiek znajduje rozwiązanie problemu zewnętrznego, jak na przykład budowa mostu czy hangaru, do tego nie potrzebuje on ingerencji z góry.

Jednak gdy na człowieka przychodzi olśnienie, odkrywające zupełnie nową ideę, dotyczącą społeczeństwa lub kierowania życiem ludzi, to praktycznie zawsze jej pojawienie się w umyśle danego konkretnego człowieka jest inicjowane w górze. Wiedzą o tym pisarze, filozofowie i uczeni, ci którzy odkryli coś nowego. Wielu z nich mówiło o natchnieniu, lecz natchnienie nie zawsze odpowiada temu o czym ja tu piszę. Natchnienie jest wynikiem impulsu energii, impulsu popychającego człowieka do twórczości, domagającego by się w jakiś sposób wyrazić. Zwykle nie jest to połączone z owładnięciem jakimiś nowymi zdolnościami czy nowym pojmowaniem rzeczy. Natchnienie często nawiedza grafomanów i różnego rodzaju rzemieślników sztuki. Olśnienia natomiast doznają nieliczni, nawet spośród utalentowanych i twórców. I tylko poprzez olśnienie przychodzą do ludzi nowe idee, które prowadzą do zmian w życiu wielkich ludzkich społeczności.” 

Druga to “Archetypy Islamu”, Machut-Mendecka Ewa, Wyd. Eneteja 2006. A fragment z niej:

” Intuicja. Racjonalizm jest sufiemu obcy. W polu jego uwagi pozostają pozostałe orientacje, które wyraźnie się. ujawniają (niejako ze sobą “współpracują”) w czasie sufickiej drogi duchowej. Wydaje się, że najwcześniej dochodzi do głosu intuicja, i skoro wycisza się rozum, to ona daje możliwość poznawania i docierania do wiedzy. Zgodnie z koncepcją iluminizmu, jaka narosła wokół sufickich rytuałów, zaawansowany w swoich praktykach sufi potrafi tak bardzo koncentrować intuicję, że doznaje olśnienia, które – w mniemaniu mistyków islamu.jest stanem łaski, darem Boga. Te upragnione stany osiąga się dzięki nieustannym ćwiczeniom.”

& – to połączenie megalomanii i kompleksu niższości – co daje w sumie “paradoksalnego (bo nie pleromicznego) racjonalistę” jest jakąś reperkusją wcześniejszego (z epoki melancholii – ok. 2005-2008) “ironicznego idealisty” (taką postać stworzyłem, zdefiniowałem, uświęciłem i wyśmiałem np. w “Podręczniku Pseudointelektualisty”).

Please follow and like us:
error0

Kusy i pokusy (Nowy Człowiek na Nowe Czasy – odc. 17)

W bieżących dniach nie czuję się najlepiej – i raczej nie najsprawniej myślę, piszę zatem ten wpis posiłkując się tym co wcześniej sobie opracowałem – i będzie to kolejna część parafrazy “Nowego Człowieka”, tym razem z moim komentarzem i dopowiedzeniami ograniczonymi do minimum (z powodów wyżej napomkniętych).

Bezpośrednio od siebie wspomnę może tylko o tym – co wczoraj pojawiło się jako – być może – znak i pewna rada, związana z tym, jak postępować, co zrobić by te trudne dni przetrwać, jak najszybciej (ale festina lente, cierpliwość jest cnotą) je odmienić w dobre.

Znak i rada, ciekawa, bo – może i dlatego właśnie – że mi na myśl w powyższym kontekście by to nie przyszło, co jest wskazane.. A może to taki podwójny wskaźnik: że to trudne, bo przed samym mną dalej jeszcze ukryte (choć staram się siebie samego
w niczym nie okłamywać!).

To bardzo ważne – najważniejsze zgoła – nie kłamać!
Najważniejsze, podstawowe wręcz: za wszelką cenę NIE OKŁAMYWAĆ SAMEGO SIEBIE.

A oto ten znak i po(rada) – jak się okazuje, trafiona w tym choćby, że związana z tym, o czym mam teraz napisać, czyli 17 odcinkiem “NCnNC”, w którym, omawia się właśnie pokusy (tak wypadło, to pierwszy rozdział po wstępie – w oryginalnym tekście
M. Nicoll’a).

a przy znaku porada:
“We gain the strength of the temptation we resist.”
Ralph Waldo Emerson
THE MONK – [K]EY

Co się tłumaczy mniej więcej tak: “Zyskujemy siłę (moc) pokusy, której się oparliśmy (która nami nie zawładnęła)”

Idea kuszenia w ewangeliach.

Nie zawsze odpowiednio jasne rozumiane jest to, że sam Jezus musiał przejść poprzez proces wewnętrznego wzrostu i ewolucji. Nie urodził się jako doskonały.
Gdyby tak było, nie mogłyby go dotyczyć jakiekolwiek kuszenia, nie mógłby zostawiać wystawiony na próby pokuszenia, tak jak jest to opisane, nie doświadczałby też stanów ducha, aż do rozpaczy włącznie.

Niektórzy religijni ludzie popełniają błąd, myśląc, że ewangeliczny Nauczyciel miał od początku tak nadzwyczajne moce i umiejętności, że wszystko było dla niego możliwe
i łatwe. Przywołajmy tylko przykład, gdy Jezus napomyka, że wyleczenie pewnego rodzaju choroby jest trudne, zanim można tego dokonać, konieczne jest wiele modłów
i poszczenie.

Wiele istnieje punktów widzenia i opinii na temat nieskończonych zdolności i nieskończonych mocy Jezusa, tak, że niektórzy ludzie nawet spierają się, że gdyby był Synem Bożym, dlaczegóż by nie wyleczył wszelkich chorób i nie przemienił oblicza całego świata? Jest to ten sam rodzaj argumentu, który używają ludzie twierdzący,
że jeśli Bóg istnieje, dlaczego istnieją także: ból, choroby, nieszczęścia i cierpienia, wojny i tak dalej, dlaczego pozwala, by wydarzały się okropności?

W tym miejscu przygotowanego wcześniej tekstu miałem kilka uwag technicznych – notatek – do siebie – i dla siebie – pisanych skrótami myślowymi. Nie rozwinę ich jednak dziś, z powodów wyłuszczonych na wstępie tego wpisu, choć, ekhibicjonistycznie, także tych notatek nie usunę, oto one:

[Moje uwagi na ten temat i wyjaśnienia: trochę zob. do arg. Mackiego, trochę od siebie o wolności i jej absolutnym rozmiarze, ale zastanowić się – przywołać niepełną wiedzę (rezultaty karmiczne) itd. ]

Fundament takich twierdzeń, pytań i wątpliwości jest całkowicie chybiony. Sama idea znaczenia życia na Ziemi w tym przypadku nie jest zrozumiana. W rzeczy samej, chybia się także centralnej idei ewangelii, to jest: znaczenia indywidualnej ewolucji i odrodzenia się człowieka (Powtórnych, Drugich Narodzin).

Powtórzmy dla jasności: Jezus także musiał przejść przez proces wewnętrznego rozwoju i ewolucji. Jezus nie narodził się doskonały, w pełni rozwinięty byt, całkowicie zrealizowana istota. Przeciwnie – przyszedł niedoskonały na niedoskonały świat, by wypełnić pewne dawno przepowiedziane zadanie.
Ta zapowiadana wcześniej misja dotyczyła ponownego ustanowienia, przywrócenia, w tym krytycznym momencie rozwoju ludzkości, połączenia pomiędzy dwoma poziomami, w ewangelii nazywanymi „Ziemią” i „Niebem”. Musiało się to odbyć praktycznie, wpierw w nim samym, by droga pomiędzy wyższym poziomem Świata (świata duchowego, który rozciąga się i emanuje poprzez różne stopnie bytu boskiego – do bytu Absolutnego) dosięgnęła ludzkości na ziemi i by człowiek uświadomił sobie i mógł wejść na przewidzianą dla niego drogę wewnętrznego rozwoju.

[moje uwagi techniczne: M. Nicoll niestety używa tutaj dość złożonego zdania, nie wyjaśniając i nie drążąc pojęć, które używa. Dlatego spróbuję pewne rzeczy wyjaśnić w sposób, w jaki sam, po wielu latach ewolucji własnych poglądów itd.. – rozumiem tego rodzaju sformułowania i obrazy..
Nawiązać – neoplatonizm, gradacje, emanacje, kabała (naczynia (rozbite) sefiroty – /sefiry sfiry – nigdy nie pamiętam jaka jest poprawna odmiana), imiona boże – Al Arabi – ale sendo: to jak to rozumieć w tej mojej filozofii jedności Boga a jednocześnie hierarchii – też wibracje i oktawy Gurdżijewa – PRZYGOTOWAĆ. O tych różnych opcjach wspomnieć i odesłać. Swoje rozumienie wyjaśnić!]

I to by było dzisiaj, bo dzień nieznośny, na tyle. Ciąg dalszy nastąpi i będzie dalej o pokusach – to dopiero pierwsze akapity..
Dodam jeszcze kilka zdjęć..bo jak pokusy, to i Kusy (jest w tytule), czyli Sz.P. Dyjabeł,
inaczej Szatan (NNK chyba wymyślił: Szmatan?)

Tutaj to nie wiem czy ktoś skojarzy…

Więc w drugiej kolejności – bardziej ewidentny Dyabeł

Niniejszego Tasmańskiego żarłoka w czasie pożywiania się (podane przez kelnera – opiekuna w zoo) uwieczniłem podczas wizyty w jednym z ogrodów – małych zoo w Sydney (Australia), rok 2007.
(powiększenie: prawy klawisz i pokaż grafikę..)

No, ten – znów nieoczywisty. Ale diabelsko się skojarzył Arkadiuszowi Jadczykowi (choć się on nie przestraszył, to jednak tak skojarzył).
Zrobiony na parkingu przed Tesco w Rzeszowie.

A na koniec będzie zupełnie nieprzyzwoity (wiadomo, to pan zepsucia i perwersji, nie tylko seksualnych) – rozkraczony zupełnie w pozie nieeleganckiej.

A jeśli Szatan to i Piekło.
Ostatnią fotografią wspomnę – już niestety były – czas letni – gdy trzeba było gasić piekło nad dachami na blokach na przeciwko mojego okna..

Uwaga: jest to oczywiście fotografia i NIE JEST PRZEROBIONA – nic nie jest zmienione czy “domalowane”
– po prostu zastosowano odpowiednie ustawienie kontrastów i filtru)

Powyższą fotografię (jak i inne) można oglądać wygodnie w dużym formacie i powiększeniach – np. na moim strumieniu zdjęć (ad hoc) na FLICKR.
Ta powyższa jest tutaj.

W ogóle – dopóki nie zostaną ukończone (są na ukończeniu pierwsze wersje – mam nadzieję, że do końca września już ruszą) strony specjalnie poświęcone Znakom na Niebie – to dość duży wybór jest na moim FLICKR – warto przeglądać, szczególnie
dochodząc na starsze strony ( na teraz jest 39 stron – trzeba przewinąć na sam dół i jest wtedy link do następnych – i prawie 4 tyś. fotografii)
– na teraz 3,823 . Przy czym archiwum (fotografie nigdzie nie wrzucone i nawet jeszcze nie przejrzane komputerowo z braku czasu) liczy może 10 razy więcej.

Dobranoc.

Do usłyszenia niebawem.

MD

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Odcinek 15

Zaczynamy więc następną część – po wstępie – “Nowego Człowieka”,
psychologicznej interpretacji przypowieści ewangelicznych
(ich ezoterycznego, “wewnętrznego” znaczenia) pióra ucznia
G. Gurdżijewa, Maurica Nicoll’a.

Jest to parafraza – tłumaczenie niedokładne (w pewnym sensie twórcze),
z moim – raz obfitszym, raz bardziej lakonicznym, komentarzem.

Przypomnę też, że Jezus, jaki się tam (i tutaj) pojawia
– szczególnie w moim komentarzu – jest jednym z tych,
na pewno bardzo znaczącym, którzy ten Wyższy Poziom bycia osiągnęli.

)Abstrahuję tutaj w znacznej mierze od wszelkich religii i wierzeń, skupiam się na warstwie psychologicznej i praktycznego doskonalenia człowieka – jego umysłowości (jego Rozumienia – co wielokrotnie podkreśla Nicoll, człowiek jest w istocie tym, czym jest jego rozumienie), jego uczuć (w tym przede wszystkim uczuć moralnych, jego wewnętrznej etyki – która oczywiście najdonioślejsze znaczenie ma wtedy, gdy jest praktyczna, gdy przejawia się na zewnątrz).

Naszym ideałem jest człowiek – monolit, który udoskonalił swoje “Ja”, ograniczył – wyeliminował inne, współgrające w nim “osobowości” (demoniczny legion małych “ja”), czego ukoronowaniem jest osiągnięcie prawdziwego kontaktu ze swoim “Wyższym Ja” – Duszą – osiągnięcie bycia Indywidualnego (Indywidualność jest czymś więcej niż osobowość”).

Naszym ideałem jest też przeciwieństwo hipokryty – człowiek który mi osobiście, co do tej cechy, czy też więcej niż cechy – tego rysu nadającego mu czy spajającego jego Indywidualność – jest i był bliski od dawna (rysu kamiennego, ostrego – o “krystalizacji” jako swoistym udoskonaleniu osobowości pisał często prof. Arkadiusz Jadczyk. Zob. przykładowo piękny wpis blogowy “.. O tym jak znaleźć prawdziwą miłość Duszy)

Taki oto wstęp do tej dalszej części właśnie (2:03 w nocy, 12 września AD 2019) udało mi się zaimprowizować.. i na teraz, wydaje mi się, że oddaje on satysfakcjonująco to, co myślę w tym temacie.

I myślę, że tym razem – na tym wstępie, pozostanę, dodam jedynie do tego, krótkiego w treści odcinka – kilka elementów wizualnych.
Choćby – takiego oto – Jezusa..

Plakat do filmu “Stalker” Andreja Tarkowskiego
jw.
jw.
jw.

i

jw.

Please follow and like us:
error0

NCnNC – Ezoteryczna interpretacja historii budowy Wieży Babel

Powtórzmy, na czym skończyliśmy, zapowiadając przybliżenie prawdziwej
historii Wieży Babel.

mal. Pieter Bruegel de Oude

Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.


Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji.


Człowiek musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.
Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel. Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego. Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Historia Wieży Babel wydaje się bardzo dziwna i nie ma wielkiego znaczenia, jeśli odbierana jest dosłownie. Zaczyna się od tego, że kiedyś, dawno temu, pod dniach Noego i Arki, wszyscy ludzie mieli wspólny język.


„I cała Ziemia mówiła jednym językiem i jedną mową” (Ks. Rodzaju, XI, 1)

“Pomieszanie języków” mal. Gustave Doré

Wtedy, jak jest napisane, ludzie nadeszli „ze Wschodu” (co znaczy: od Prawdy).

“Wschód” kojarzony jest z Duchowością, kulturą i spuścizną niematerialną, po dziś dzień.

[Może być to rozumiane, że tam, skąd przyszli – nie musi chodzić tutaj o następstwo geograficzne, ale także czasowe czy po prostu cywilizacyjne – istniała jeszcze i była dostępna ta Prawda, o której mówimy. Może być to też rozumiane jako wskazanie o bardziej negatywnym wydźwięku – nadeszli „ze Wschodu” tj. „od Prawdy”, czyli prawdę opuścili, porzucili ją, stracili z nią kontakt].

Ludzie ze Wschodu przybyli na równiny i zaczęli rozmyślać i planować wybudowanie wieży, która mogłaby sięgnąć Nieba.
Zwróćmy uwagę na dalszy szczegółowy ciąg tej historii:

„I mieli oni cegły w miejsce skały (kamienia) i szlam (muł) zamiast zaprawy. I mówili: – Chodźmy, zbudujmy miasto i wieżę, której wierzchołek może sięgnąć nieba..”.

Nadeszli ze Wschodu i do budowy mieli tylko cegły – rzecz wytworzoną przez samego człowieka – a nie skałę czy kamień. Wschód, jak już zostało napomknięte, w odwiecznym języku reprezentuje źródło prawdy ezoterycznej. Zeszli oni na równiny
– to jest, zstąpili w dół w wyższego poziomu – mimo tego, myśleli, że są w stanie stworzyć coś należącego do tego wyższego poziomu i porządku, nie posiadając już wiedzy i materiałów, które byłyby do tego zdatne.

Tak więc zaczęli budować wieżę – to jest myśleli, że mogą, tylko z własnych idei
i umysłów – nawiązać kontakt i osiągnąć najwyższy poziom, nazywany tutaj Niebem
(i podobnie określany w Nowym Testamencie). Niebo – odnosi się zatem do wyższego poziomu człowieka, Ziemia zaś do zwyczajnego człowieka, człowieka w stanie naturalnym.

Ludzie zaczęli więc budować z tym, co sami mieli, ale wyraźnie zostało zapisane,
że w miejsce skały lub kamienia mieli tylko cegły i tylko muł zamiast solidnej zaprawy.

Wyższy poziom nie może zostać zrozumiany przez niższy. Człowiek na wyższym poziomie rozwoju nie może być zrozumiany przez tego, który trwa na niższym. Człowiek, taki jakim jest, nie może osiągnąć wyższego poziomu zanim nie wejdzie
w kontakt z wiedzą, nazywaną Prawdą, która może go do tego wyższego poziomu doprowadzić. Tak więc budowa wieży skazana była na porażkę.

W ten dziwny sposób, w jaki odwieczny język przedstawia rzeczy, wygląda to tak, jakby Bóg sprzeciwił się ludzkim planom, i zazdrośnie je pokrzyżował. Ale aby zrozumieć prawdziwe znaczenia należy patrzeć głębiej.
To człowiek popełnił błąd, nie Bóg. Człowiek próbował wznieść się wyżej dzięki swej zwyczajnej wiedzy, wytworzonej i zgromadzonej tylko przez niego samego i ta nazwana jest tutaj cegłą czy mułem (szlamem).

 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 
I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». 
A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» 
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi. 
[za Biblią Tysiąclecia]

Jest jednak bardzo trudnym to wszystko zrozumieć, gdy rzeczy bierze się dosłownie. Możemy zgodzić się z tym, że jeśli inżynier zbuduje jakąś część silnika, która jest błędnie obmierzona lub też zbudowana z niewłaściwego materiału, jego silnik nie będzie działał prawidłowo. Człowiek może wtedy powiedzieć: „To wina Boga!”. To nie tak, że Bóg reaguje – sprzeciwia się lub karze – to życzenie, prośba, zamierzenie człowieka jest wadliwe i co za tym idzie odpowiedź nie będzie taka, jakiej człowiek oczekuje. Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia. I to jest „Bóg” czy też, jeśli się woli, Wszechświat, który studiuje nauka.

 [Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia]
Dodatkowa rada od Marata Dakunina: warto o tym pamiętać, gdy np. chcemy podpowiedzi - korzystając z synchroniczności - w jakiejś ważnej życiowej sprawie.
Moim zdaniem, skonstruowanie właściwego, precyzyjnego, jednoznacznie mogącego być zrozumianym i ocenionym (gdy np. pyta się o wskazanie alternatywy) - jest kluczowe. Złe, nieprecyzyjne, mylące, dwuznaczne, wieloznacznie rozstrzygalne pytanie - a podpowiedź nie tylko będzie bezwartościowa, ale może okazać się też i szkodliwa, gdy jej zawierzymy.. i się na tym przejedziemy. A wina przecież jest od początku wtedy po naszej stronie wg. zasady Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego pytania.
Dodatkowa rada ode mnie: warto pamiętać, że należy pytać - jeśli mamy na myśli swoje "dobro" - jedynie o dobro najwyższe rozumiane jako dobro naszej Duszy (i tylko na tak rozumiane odpowiedź będzie najwyższej jakości od czynników dla nas życzliwych).
To, że dobro Duszy wcale nie oznacza to samo, co coś, co wydaje nam się w krótszym terminie dla nas przyjemniejsze, wygodniejsze lub nawet "moralnie słuszniejsze" - jest rzeczą oczywistą.
Jako ciekawostkę dodam, że pewien profesor fizyki korzysta (jedynie w poważniejszych sprawach) z podpowiedzi, która daje starożytna chińska Księga Przemian (jak wróżyć korzystająć z I-Cing opracowań powszechnie dostępnych w bród).

Niewłaściwa prośba wywołuje niewłaściwą odpowiedź.
Ale tak naprawdę nie jest to niewłaściwa odpowiedź ale dokładnie taka odpowiedź, jaka musiała paść biorąc pod uwagę daną treść i formę życzenia.
Przypowieść o Wieży Babel jest tego dobrą ilustracją.
Człowiek zaczął budować wieżę z cegieł i mułu zamiast z kamienia i zaprawy.
A Bóg odpowiedział: –
No, tak nie można.

Do usłyszenia (bardzo niedługo!).

Poczucie humoru jest boską cechą.

Please follow and like us:
error0

H20 [NCnNC cz. 8]

Ponieważ wszystkie pisma „święte”, mistyczne, zawierają zarówno dosłowne, literalne jak i głębsze, psychologiczne, znaczenia, mogą „paść”, znaleźć oddźwięk na różnych poziomach zrozumienia, w szczególności mogą zostać odebrane w podwójny sposób.

Gdyby człowiek nie był zdolny do żadnego rozwoju i potencjalnej ewolucji nie miałoby to większego sensu. To właśnie dlatego, że do takiej ewolucji człowiek jest zdolny, istnieją przypowieści. Duchowe („święte”) wyobrażenie człowieka – to jest to, co określa się jako „wewnętrzne” lub ezoteryczne – zakłada, że posiada on pewien nieużywany i nierozwinięty poziom zrozumienia i że jego prawdziwy rozwój jest ściśle związany z osiągnięciem tego wyższego poziomu.

Tak więc wszystkie pisma mistyczne, także te w formie przypowieści, posiadają podwójne znaczenie, ponieważ zawarte jest w nich znaczenie dosłowne, zaprojektowane by trafić do człowieka na ten poziom, na którym się on właśnie znajduje, lecz w tym samym czasie mające pewną zdolność (Czesław Miłosz może nazwałby to, jak i Simon Weil – o ile pamiętam – „dźwignią transcendencji”)  dosięgnięcia wyższego poziomu (i pociągnięcia w ten sposób rozumienia samego człowieka na wyższy poziom), który to wyższy poziom jest w człowieku potencjalnie obecny i niejako oczekuje na jego „wspięcie się” wyżej.

Przypowieści są formą przekazania „starożytnego” znaczenia.

[W oryginale pisze „ancient” – starożytnego, wydaje mi się jednak, że tutaj lepiej – przetłumaczyć „odwieczne”, odwiecznego znaczenia, jako uosobiające nieprzemijające, ale zapomniane prawdy]

Przypowieść w ewangeliach posługuję się pewnym odwiecznym językiem, od dawna zapomnianym. Był taki czas, gdy język przypowieści mógł być bezpośrednio zrozumiany. Ten język – język przypowieści, alegorii i cudów – jest stracony dla współczesnej ludzkości. Ale nadal istnieją źródła, które umożliwiają nam uchwycenie części tego odwiecznego znaczenia. Ponieważ celem przypowieści jest połączenie niższych i wyższych znaczeń, może być pomyślana jako most pomiędzy dwoma poziomami, przerzucony pomiędzy dosłownym a psychologicznym zrozumieniem.

Jak zobaczymy, całościowy język był kiedyś dobrze znany, ta dwoista technika była rozpoznana i pewne słowa, pojęcia i terminy były z premedytacją używane by mogły być zrozumiane w podwójnym sensie. W tym odwiecznym języku tworzone było połączenie pomiędzy wyższym a niższym znaczeniem – lub, co jest tym samym, wyższą i niższą stroną, poziomem w człowieku.

Nasze pierwotne narodziny urzeczywistniają się w ewolucji ze świata komórkowego
w organizm ludzki. Narodzić się drugi raz lub powtórnie [nie do końca pasuje tutaj „odrodzić”] oznacza ewoluować do wyższej psychologii, do wyższego możliwego poziomu zrozumienia. To jest wyższym celem człowieka, zgodnie z wszystkimi antycznymi (historycznymi) pismami, w których człowiek często przedstawiany jest, psychologicznie, jako niewzrośnięte nasiono.
Jest to wiedza ezoteryczna. Ten poziom może być osiągnięty tylko dzięki nowej wiedzy
i nowemu nauczaniu, którym towarzyszy emocjonalne zaangażowanie, „wczucie się” człowieka w nowe zagadnienia i odpowiednia praktyka. Wiedza, która przybliża człowiekowi taką możliwość nazywana jest niekiedy, w ewangeliach, Prawdą, czasami zaś Słowem.

Nie jest to jednak zwykła prawda, lub zwykła wiedza. Jest to wiedza o tym następnym kroku w rozwoju, o wyższym poziomie.

Aby poczynić pierwsze obserwacje o tym odwiecznym podwójnym języku przypowieści, zobaczmy na początku jak przedstawiana jest tam Prawda.

W tym języku przedmioty, zjawiska zewnętrzne, obserwowalne, reprezentują te psychiczne, wewnętrzne i niewidoczne. Życie zewnętrzne, rejestrowane przez normalne zmysły, jest przenoszone w inny poziom znaczeniowy.

Tak więc Prawda – nie jest jakimś widocznym przedmiotem, ale zostaje oddana, zaprezentowana poprzez takie w tym języku. Przypowieść jest pełna wizualnego obrazowania, z przedmiotami i zjawiskami w pełni postrzegalnymi zmysłowo. Jednak każdy taki obraz coś należącego do psychologicznego poziomu znaczenia, odmiennego od po prostu użytego obrazu.

W ewangeliach często używane jest słowo „woda”. Co to słowo znaczy w odwiecznym języku? W dosłownym znaczeniu tego słowa jest to oczywiście substancja fizyczna, zwana wodą. Ale psychologicznie, na wyższym poziomie znaczeniowym, sens jest odmienny.
„Woda” nie oznacza po prostu wodę.



Chrystus, mówiąc o powtórnych narodzinach do Nikodema, mówi, że człowiek musi narodzić się z wody i z ducha: „Jeśli człowiek nie narodzi się z wody i z ducha, nie może wejść do królestwa bożego.” (Jan 3;5)

Co zatem oznacza ta woda?
Musi mieć jakieś kolejne znaczenie, psychologiczne lub wyższe.
Możemy domyślać się, że „duch” oznacza, być może – wolę, lub intymną, ale najbardziej realną ludzką część. I możemy rozumieć, że narodzić się powtórnie nie oznacza oczywiście wejść na powrót do łona matki, do macicy, jak myślał Nikodem, który uosabia człowieka zdolnego jedynie do dosłownego, literalnego zrozumienia.

Cokolwiek możemy myśleć o znaczeniu „ducha”, nie możemy wyobrazić sobie, dysponując naszym zwykłym rozumieniem, co oznacza „woda” w tym antycznym (odwiecznym) podwójnym języku, w którym rzeczy i sprawy postrzegalne zmysłowo przekazują, oddają inne i specjalne znaczenia.
Nie mamy tutaj wskazówki.

Powiedzieć, że człowiek musi narodzić się na nowo z fizycznie rozumianej „wody” jest jawnym nonsensem. Co więc zatem może ta woda, psychologicznie, oznaczać?

Możemy odnaleźć, badając znaczenie innych biblijnych ustępów, co ten fizyczny obraz reprezentuje na psychologicznym poziomie znaczeniowym. Mogą być przytoczone setki przykładów. Weźmy jeden z ewangelii. Chrystus rozmawia z kobietą z Samarii przy studni i mówi jej, że mógłby jej ofiarować „żyjącą wodę/wodę życia”.

Chrystus odzywa się do niej kiedy kobieta przychodzi nabrać wody ze studni: „Każdy kto czerpie i pije tę wodę będzie znów spragniony, ale wodę, którą może zaczerpnąć u mnie (którą ja mogę mu dać do picia) ugasi na zawsze jego pragnienie, ta woda, która ja mogę dać stanie się w nim kołem wodnym (studnią – wiecznym źródłem), z którego tryska życie wieczne”. (Jan 4;13-14).

Wydaje się jasnym, że słowo „woda” zostało użyte tutaj w specjalnym sensie, należącym do odwiecznego i zapomnianego języka.

Podobnie, w Starym Testamencie, w Księdze Jeremiasza (ang. Jeremiah) jest powiedziane: „For my people have comitted two evils: they have forsaken me the fountain of living waters, and hewed them out cisterns, broken cisterns, that can hold no water” (Jeremiah, 2;13).

Czym zatem jest ta woda, żyjąca woda (woda życia)?

Jest to Prawda.

Ale oznacza to specjalny rodzaj prawdy, specjalny rodzaj i formułę wiedzy,
nazywaną „żyjącą prawdą”. Jest to „prawda żywa” ponieważ czyni człowieka żywym
w nim samym, a nie umarłym, jeśli zostanie przyswojona i zastosowana w praktyce.





W nauczaniu ezoterycznym – a więc odnoszącym się do ewolucji wewnętrznej – człowiek nazywany jest umarłym, jeśli nie wie, nie przyswoił i nie praktykuje niczego co wiąże się z tą wiedzą, z tą prawdą. Jest to wiedza, która jest prawdą tylko w odniesieniu do wyższego poziomu rozwoju, który potencjalnie oczekuje na każdego.
Jest to wiedza o tym wyższym rodzaju człowieczeństwa i drodze do niego. Odnosi się do tego, co człowiek musi wiedzieć, myśleć, odczuwać, rozumieć i czynić by osiągnąć swój następny poziom rozwoju. Nie jest to prawda zewnętrzna, dotycząca zewnętrznych przedmiotów i spraw, lecz prawda wewnętrzna, o człowieku w nim samym, jakim człowiekiem w istocie jest i w jaki sposób może siebie samego odmienić. Tak więc jest to prawda ezoteryczna (ezoteryczny oznacza wewnętrzny) lub Prawda odnosząca się do wewnętrznego rozwoju i nowej organizacji człowieka, która wiedzie do kolejnego stopnia w jego realnej ewolucji. Albowiem nikt nie może się zmienić, nikt nie może stać się inny, nikt nie może ewoluować i osiągnąć tego możliwego wyższego poziomu i, jak się mówi, odrodzić się (narodzić powtórnie), jeśli najpierw nie dowie się, nie usłyszy i nie podąży za nauczeniem, które tego dotyczy.

*

[Człowiek musi się oczywiście najpierw dowiedzieć i zidentyfikować – jaki jest. Więc warto należycie oceniać tzw. zwykłą świadomość, dzienną świadomość.. Choć ograniczona i powszednia nie może być jakimś wzgardzonym instrumentem, który gotowi jesteśmy już teraz kwestionować czy odrzucać w pogoni za oświeceniem – jest to bowiem nasze jedyne narzędzie, na którym pracujemy, nasz warsztat.
Podkreślam to, dlatego, że zbyt często spotyka się “oświeconego”, który w kategoriach zwykłej świadomości jest po prostu, mówiąc najmniej złośliwie, średnio rozgarnięty..]

Idea jest całkiem jasna. Nauczanie, które prowadzi do wyższego poziomu istnieje –
i zawsze istniało.

To nauczanie jest realną wiedzą psychologiczną dotyczącą człowieka i potencjalnego rozwoju Nowego Człowieka w nim.

Człowiek nie ma możliwości wymyślić tego sam z siebie.

Może budować cysterny, ale nie będą one zdolne pomieścić tej wody..

Ale ale – za długi już ten tekst. Dobrej Nocy!

Please follow and like us:
error0