21ogo(n)

I już (od 7 minut) 21 Października.

Jednak za bardzo się rozdrabniam, chmurkowanie temu sprzyja. Muszę zatem jednak zamknąć kwestię podstawowych (kanonicznych) albumów. Wymaga to jeszcze ode mnie ok. 2.5 dnia pracy. Ale muszę przypilnować teraz Zecera czyli Kochanego Dawida (specjalisty od cyfrowego DTP – InDesign itd. – kiedyś QuarkiExp etc.).

No dobrze, zanim w takim razie będę mógł tutaj zaprezentować kanon (czyli przegląd najważniejszych znaków od początku projektu w lipcu 2016 roku) – pokażę jeszcze, bo całkiem wyraźne, najnowsze ujęcia.

Proszę:

i – kolejne skakanie po dachach (na poniższe można kilkać i powiększać)

po pierwsze zeskok na niższy

i następne, w tym trochę ogólniejszych widoczków ..

Jeśli galeria źle działa czy coś się nie pokazuje jak powinno po kliknęciu – proszę o skarę w komentarzu.

Wszystkie obrazki można też zobaczyć większe (ok. 2000 px bok), tradycyjnie, na serwerze Pleoromy – tutaj O TUTAJ (O).

Głowa do Góry. Ogon wyprost!

Do usłyszenia (i zobaczenia).

Rady na czasy Zarazy (u-myślnej)

A więc, co robić?

Po pierwsze: nie słuchać bredni.

Oczywiście “koronawirus” istnieje, ale poza tym – reszta, to już preparowane bujdy. Mało kto wie (szkoda) jak łatwo manipulować statystyką. Mało kogo obchodzi (jeszcze większa szkoda), jak łatwo rozbudzić epidemię strachu.

Tak by the way, niektórzy to mają (tajone..) poczucie chumoru. Wszak najprościej COVID przeczytać jako skrótowiec (angielski) od COW ID czyli nie mniej ni więcej: rejestracji BYDŁA.
No, brzydko tak o społeczeństwie..

W jakim to wszystko jest celu?

M.in. w takim by upodlić i wepchnąć w zależność od państwa tych niektórych samodzielnych (np. małych przedsiębiorców). Potem kontrola nad całością społeczeństwa stanie się jeszcze łatwiejsza. Potem: beznamiętna sztuczna inteligencja i dystopia staje się .. topią. Czyli ma miejsce “tu i teraz”. Wystarczy tylko biernie poczekać.

Co do Telewizji Pleoroma – jest skromnie, 50 subskrypcji.

Spragnionym ciekawostek podrzucę taką zabawę: proszę zoczyć link do tego skromnego kanału

https://www.youtube.com/channel/UCuemRt9-fbiFVjbOXO-wILA

Ja zoczyłem już dawno. I wyszło mi, m.in.:

U C – U EM

(co, trawestując Kartezjusza wychodzi na: WIDZISZ – WIĘC JESTEŚ)

a pod koniec mamy WILA z którego już nie tak daleko do naszego..

Zamiast oglądać telewizyjne brednie radzę: zatrzymać się (a nawet cały pociąg) i przypatrzeć się chmurom.

Aha: i wystrzegać się ślepej wiary w cokolwiek.

Jak osiągnąć Szczęście?

Ano, właśnie, taki tytuł przyniósł mi ten ziąb końca września, gdy się ocknąłem, i przypomniałem sobie, na co to ja patrzyłem (gdzie się kiedyś, zapatrzyłem, patrzałem, tak, żę się zapatrzałem..było to ..takie wschodnie, pustynne miasto.. ale o tym kiedy indziej).

W każdym razie została mi udzielona pomoc i podpowiedź (tzn. taka – że zrozumiałem, co jest moim głównym przeszkodnikiem w pracy, i co za tym idzie – w osiągnięciu Szczęścia. A tak to już jest tutaj ułożone, że moje szczęście jest pozwiązane z Waszym, gdyż, Mateusz, jak to jest powiedziane: “Nie zazna szczęścia, póki nie uszczęśliwi innych”..
Taka to była łamigłówka..Nie mówię, że już od razu jest rozwiązana.. Ale dość solidny węzeł właśnie został rozsupłany.

To, co piszę, jest oczywiście dlatego i dla Tego (Kogoś), kto to Zrozumie (a jest taki Ktoś), natomiast tak ogólnie, to oznajmiam, że ziąb nadszedł, wczorajszy poniedziałek przekimałem, dziś znów rad bym się jakiejś radości chwycić i przyjemności by ku Szczęściu zdążać (mojemu, ale i Waszamu, jak wspomniane, bo tutaj akurat to się warunkuje.., więc:
Projekt 4-letni jest po półmetku finalizacji, a jak dalej pójdzie z finalizacją to się okaże.. Jak dzisiaj zasięgnę języka u zecera, tj. grafika, tj..muzyka..(tak, jest też on i muzykiem) tj. Dawida. I okaże się czy Blurb dalej tak nieprofesjonalny został i czy będziemy szukać bezpośrednio Amazonu..no, zobaczymy.
Tymczasem sygnalizuję, że działamy dalej. I będziemy tańczyć na finał finalizacji, być może, już niedługo, może nawet przed końcem pierwszej dekady Października.

tak, to jest z tym związane.

Ach, przez nie do patrzenie nie wstawiłem tutaj rozwiązania zagadki (znanej, ale trzeba było na to .. Popatrzeć..) – co najbardziej przeszkadza w pracy Mateuszowi -otóż to:

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit. Proin nibh augue, suscipit a, scelerisque sed, lacinia in, mi. Cras vel lorem. Etiam pellentesque aliquet tellus. Phasellus pharetra nulla ac diam. Quisque semper justo at risus. Donec venenatis, turpis vel hendrerit interdum, dui ligula ultricies purus, sed posuere libero dui id orci. Nam congue, pede vitae dapibus aliquet, elit magna vulputate arcu, vel tempus metus leo non est. Etiam sit amet lectus quis est congue mollis. Phasellus congue lacus eget neque. Phasellus ornare, ante vitae consectetuer consequat, purus sapien ultricies dolor, et mollis pede metus eget nisi. Praesent sodales velit quis augue. Cras suscipit, urna at aliquam rhoncus, urna quam viverra nisi, in interdum massa nibh nec erat.

czyli:

Nie ma zatem takiego człowieka, który kocha cierpienie samo w sobie, kto by do niego dążył lub chciał go doświadczyć tylko dlatego, że jest to cierpienie, a dlatego, że czasami zdarzają się takie okoliczności, w których to cierpienie może doprowadzić go do jakiejś wielkiej przyjemności. Dając przykład banalny: któż z nas kiedyś nie podejmował się trudnego wysiłku fizycznego, mając na względzie uzyskanie z tego korzyści? Kto ma jakiekolwiek prawo obwiniać człowieka, który wybiera przyjemność nie wiążącą się z przykrymi konsekwencjami, albo tego, kto unika takiego cierpienia, które nie prowadzi do przyjemności?” (Dalej: „jednocześnie potępiamy ze słusznym oburzeniem i czujemy niechęć do ludzi, którzy są tak owładnięci urokami nietrwałej przyjemności, tak zaślepieni jej pragnieniem, że nie dostrzegają, iż następstwem ich postępowania będą z pewnością cierpienie i trudności.”)

przesłane (nieświadomie, Nie-Boże) przez pewną Czarownicę z Poznania, a zachowane, bo przepowiednia przez nią jednak Prawdę rzekła.. [fragment dzieła art. to już dtcptf.]
teraz trzeba trochę Wody, by się obmyć z tego, co nieczyste (jak wyżej – choćby dlatego, że do przemycenia Prawdy przepowiedni używa się ..cz..z P..z .itd.}
I tutaj sobie przypominamy i dyscyplinujemy: Wolność, a contrario – ale także, że: nie warto rzucać pereł przed Wieprze.
Marcin mi w wytrwaniu w czystości pomoże hehe..
Pod czujnymi rozumnymi oczami Lwów
No, właśnie o to chodziło – i za tą pomoc dziękuję – temu Panu A co

No, kto zrozumiał – to zrozumiał, To i dobrze, A ja do pracy – i do finalizacji!

na ulicy w Jerozolimie, styczeń 2019, Marat Dakunin (c) fot.

A w skrócie to, co symbolizuje ułożenie palców (dłoni) Anioła (Człowieka) można określić tak:

Najpierw ROBOTA!

Później Radocha!

Pamiętaj co Pierwsze!

!

M

*

K-8-C-I K-R-8-K

Miałem wczoraj urodziny.

Ani wesołe, ani smutne, takie sobie.

Ale chmura urodzinowa się fajnie prze-chadza-ła po niebosłonie nad Wisłą i Wawelem.

Z telefonu, więc trochę rozpiętość tonalna słabsza itd. – w pełnej wielkości można zobaczyć tutaj.

I będzie też – w ramach testów sprzętu nagrywającego – krótkie wideo.

Bardzo niedługo.

Mała podpowiedź:

To zbliża się na łapkach kota! – –

Z trąbą

Przepraszam za opóźnienie – ale Grunwald już za kilka godzin..

Tymczasem.. tak się zastanawiam (a i 2 lata temu były ku temu sygnały) – że zapewne Ganesh – może jest i w zmowie z Lwami?

[dla spragnionych jakichkolwiek bardziej podpowiedzi wprost – bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że piszę tutaj tylko o Prawdziwych Konkretach – tyle, że do tej pory niezbyt wprost, to przyznaję.. – ale to konieczne było i jest..tj. nie pisanie zupełnie wprost..
Ale dla spragnionych wskazówek: a propos Ganesha choćby (a i np. Sekhmet):

  • proszę sobie sprawdzić z historii i mitologii ludzkości (w tym przypadku Wschodniej) – czy Bóg z “trąbą” (w Indiach przedstawiany jako słoń) był ludziom życzliwy i dobroczynny czy też nie .. i poszukać wizerunków Ganesha (czy Ganshy), na których obrazowanie jest takie, że trąba i to co jest na jej dole łacnie przypomina maskę gazową zakończoną rodzajem pochłaniacza. No cóż, nie wszystkim powietrze ziemskie równie dobrze służyło..
  • a np. a propos Sekhmet ( i innych “kocich” i “lwich” Bogów Egiptu) – zobaczyć też, czym się opiekowały

Dla Gości też zagadka – proszę o odp. w komentarzu (jest nagroda): Kto i gdzie wspomina o tzw. “Przedpustynnym Egipcie” (kto zna badania erozji Sfinksa wie, że był zalany, co datuje go na co najmniej 10.000 lat).

Ganesh był w zmowie z Lwami?
a to oczywiście nie jest fotografia, tylko staroegipski relief..

Ave Sekhmet!

Materiału z tej wycieczki sporo, więc podzielę wpis na 2 lub nawet 3 części.
W części pierwszej komentarza będzie nie za wiele, powtórzę też 3-4 foto, z góry, które się już pojawiły, a to dla ich urody w tym przypadku – nie dla znaczenia (bo niektóre, inne, a które to Wy już chyba wiecie, poza urodą estetyczną mają też do spełnienia pełną ważną funkcję.. symboliczną.. , czy mówiąc bardziej bezpośrednio nawet: informacyjną.

Poprzez pareidolię bowiem można także informować.


A jak informować – to także – się komunikować.


Zawędrowałem najpierw do góry, następnie w dół.
A prowadziły mnie Duchy, na co wskazywały ultrasynchroniczności i nie tylko.
Ale zacznijmy od początku..

Fotografie z tego wpisu można też obejrzeć w większej rozdzielczości tutaj.

Dobrze, że ten głaz nie na górze – albo nie na sercu..

A to obraz surrealisty Rene Magritte’a

To ulubiony obraz prof. Arkadiusza Jadczyka, którego Lwy pozdrawiają, a któremu ja jak zwykle korzystam ze sposobności, by podziękować. Tutaj od kilku lat stoi mały, historyczny raczej, ale ważny, hołd (dla grupy Cassiopaea – Laura Knight – Jadczyk i Arkadiusza Jadczyka)

Ale – a miałem iść do schroniska “Odrodzenie”
(w “Oświeceniu” już byłem i całkiem tam fajnie, powiem,
chociaż niektóre sprawy, no naprawdę..nie do uwierzenia,
a niektóre – dość smutne, ale za to ile tych radosnych!)
– rozważałem też schronisko “Samotnia” (i zejść do Karpacza).

O samotni i o odrodzeniu to ja jeszcze opowiem..

Wodospad Kamieńczyk sobie darujemy, choć zamieszczę tylko pewną buzię z koryta

Jeszcze nie wiedziałem tego dnia, że dalszy ciąg trasy został mi wymyślony zupełnie inaczej, choć mogłem to podejrzewać, gdy przesiadałem się we Wrocławiu:

Pamiętam, 17 lat temu, przykrość Ewie zrobiłem, okradli mnie w nocnym pociągu, wtedy dworzec wrocławski mnie rankiem przytłoczył. Ale skończyło się dobrze.. Czy to wszystko, co teraz nam towarzyszy się skończy dobrze? Myślę, że tak. Mam takie przeczucie. Linie czasowe są do końca otwarte, ale dużo już zrobiono, by się skończyło dobrze (a jak się skończy dobrze to się bardzo dobrze, radośnie zacznie). Ale my sami, każdy z nas, musi pracować, starać się, przyłożyć do tego, by poszło dobrze. Czekać, nic nie robić, zwalać na innych, oczekiwać zbawienia, pomocy z góry, zrobienia wszystkiego za nas – to najpewniejsza recepta aby wszystko nie poszło tak dobrze, a dla tego, kto takie rozwiązanie wybrał – poszło jak najgorzej.

Na miejsce przeznaczone (i nocleg) dotarłem już po północy.

Okazało się, że zaraz za rzeką stoją wysokie kamienice, które widziałem już wcześniej, widziałem w snach. Hmm, pewne miejsca, wydarzenia z linii czasu, którą mamy (?) podążyć śnią się nam czasem, niezbyt często, ale jednak, w takich “prekognicyjnych” bardziej niż profetycznych snach (bo co to za jasnowidzenie..). Prekognicja – poza snem – też mi się zdarzyła. I to udowodniona – dla mnie – wg krytycznych bardzo kryteriów. Może kiedyś i to opowiem.
Tych kamienic nie pokażę jednak, bo stało się rano i nie piękne kościoły w Kłodzku mnie przyciągnęły i słynna Twierdza, ale drzewo, jako pierwsze:

A przy drzewie – konar jeden.
Z czym się to mi skojarzyło? A, z kilokma rzeczami, może nawet i z pewnymi mitami. Ważniejsze często bywają pytania – nie gotowe odpowiedzi. A tam, gdzie pytać nie należy – czy nawet – nie wolno – najpewniej tylko dlatego to, że coś śmierdzi – i dlatego jest kryte.
pareidolia?
ratusz w Kłodzku

Lwy, już takie są, że za drobne niegrzeczności się nie obrażają. Za grubsze też raczej nie.
Jakie jeszcze są Lwy?
Są czułe, kochające, ale i niecierpliwe, pośpieszne, czasem coś za szybko zrobią czy nazwą i przez to, zdarza się, skrzywdzą. Zapalczywe, szybko gasną. Kreatywne, ale na krótką metę.
Muszą pracować nad swoją wolą.
Blisko im do Źródła. Chcą się zaprzyjaźnić z minerałem, ptakiem, dzrzewem. Złego – nie chcą pamiętać. Zgryźliwe – potrafią być, złośliwe – nigdy.
Nieznoszą niesprawiedliwości i kłamstwa. Gdy walczą – to raczej tylko w obronie słabszego.
Przez to, że nienawidzą przemocy (i drapieżnictwa się wyrzekły) oraz równe miejsce – jeśli nawet nie prymat – przyznają elementowi kobiecemu – popadają niekiedy w kłopoty.
Jednak nie na długo, obronią je bowiem Ptaki, a może bywa i nikiedy tak, że i same Źródło..
Jeśli to możliwe – tak wiele wymyka mi się jeszcze rozumieniu.

Lwy podróżują w Czasie.
Dusza wielowymiarowa – nazywana bywa kocią.
Jak już kiedyś pisałem – potrafią też niektóre koty skakać w tzw. bardo – co się łączy oczywiście z podróżowaniem w Czasie.
Ale idolatrii Lwy nie lubią.

Lwy uważają, że jedyny prawdziwy autorytet powinien się opierać na:

a) skali (rozpiętości) Świadomośći

b) stopniu udoskonalenia Sumienia.

I taka jest też Lwia propozycja dla Ludzi.

Ludzie dawno dawno temu, gdy Upadli, tę regułę zarzucili, przez co teraz, od dawna, jak widać, jest generalnie burdel.

Cześć druga niebawem.

Marat (Mateusz) Lewita*, Przedstawicielstwo Lwów

*trochę już było wyjaśnione,
ale wyjaśnienie się powtórzy,
żeby w głowy zapadło..

Pierścień Marata Dakunina oraz Działo się i Będzie się dziać – Zapraszam na ciekawe FOTO!

Witam więc, jak zapowiadałem, po długiej przerwie.
Pracuję teraz nad kilkoma rzeczami, postanowiłem, że ogólne blogowanie zostanie tutaj,
a jakby ktoś chciał się rozejrzeć trochę szerzej, to tutaj jest tzw. Webring – czyli Pierścień,
który pokazuje także otoczenie.. – czyli czego można się mniej więcej spodziewać w najbliższym czasie po kimś, kto się nazwał Marat Dakunin..

Webring Marata Dakunina https://dakunin.com

Miałem w pierwszej kolejności pokazać w jakie ciekawe rejony mnie Lwy kochane zaciągnęły na przełomie Wiosny i Lata tego to znamiennego roku 2020 (w którym to trochę się działo, jak wszyscy wiemy, a dziać się będzie jeszcze więcej.. i tak już na jakiś czas zostanie..) – to pokażę jednak później, gdyż wiedziony pewnymi zbiegami okoliczności i znakami (jak zawsze to u mnie), choćby także opadłym piórkiem,

postanowiłem, że muszę dłużej popracować (popisać) nad pewnymi sprawami (także z wdzięczności, bo taki Piękny Rower od Lwów dostałem – no to jak się nie odwdzięczyć?)

No to się idę odwdzięczać, co nie znaczy wdzięczyć – wdzięczyć się nie będę, gdybym się wdzięczył to pewnie by to było tzw. popularne..
Ale, prawda się nie potrzebuje wdzięczyć.. Z drugiej strony, kto ją chce, też się sam musi postarać, coś w sobie przełamać, choćby pewne ograniczenia czy konstrukcje sprowadzone “do czegoś nie widzenia”. .

Będę ja i o tym jeszcze i pisał i mówił, może w formie.. bo ja wiem, specjalistą nie jestem, ale jakichś pogadanek – warsztatów (może wizualnych także, w internecie) – może kilka osób by to interesowało.. A co? Ano to, jak zobaczyć trochę więcej i nie tylko to, co wszyscy widzą..

Może to być w najbliższym czasie pożyteczne, oj może..

Bo, jak wszyscy wiemy, trochę się działo..
A będzie się jeszcze więcej dziać..

I nawet nie tylko na buzię, ale jakby i na mózg, tak w środku, maska jakaś może i była założona (a może i jest)? I co to oznacza?

Niektórzy coś na ten temat, w mediach, tych takich niezależnych (niby) w Internecie, mówią, ale..co się tam mówi.. wszystko wręcz..a wtedy to jakby zgoła nic – bo jak popuścić wodze fantazji za bardzo to nic Prawdy z tego się uratować nie da.

A właśnie jej nam trzeba najbardziej, Prawdy!

Prawda?

PS

Tutaj poniżej daję jeszcze link – można sobie obejrzeć bardzo ciekawe fotografie z ostatnich dni – jak myślicie, co one przedstawiają, czy coś tam się wyłania (kontrasty i opracowanie foto po to jest takie, żeby podkreślić co tam może być widoczne, ale nic nie zmienić, oczywiście) – co to może sugerować? Czy ktoś lub coś chce nam coś przekazać? Co? Kto?
I tak dalej..
Warto się nad tym zastanowić..
A i ja będę o tym pisał..

pozdrawiam i ciepło : )

Marat – Mateusz

CIEKAWE FOTOGRAFIE – format ok. 2000 px

TUTAJ WIĘKSZY FORMAT – oryginalny (może się długo ładować)

Zimowy powrót Lwa

Istnieje opowieść o trzech rodzajach godnej śmierci do wyboru:
– jedna jest jak śmierć małego dziecka, które jest wolne od namiętności i pamięci tego świata, bo jeszcze nie zdążyło go poznać;
– druga jak smierć żebraka, który nic nie posiada i niczego zatem nie będzie mu żal opuścić;
– trzecia – to śmierć Lwa, który samotnie udaje się w błyszczące śniegi by umrzeć.

***

Mamy zatem śniegi: a jak śniegi – to zimę. Choć oczywiście klimat jest taki, choćby w Polsce, że zima jest, słońca nie ma, ponuro i bieli śniegu też nie ma (który bywa lepszy niż szarówa, gdy Słońce odbija się w śnieżynkach).

Czas wrócić do regularnego pisania tutaj (podczas gdy trwa praca nad większymi całościami, które powoli będą się pojawiać na wiosnę..). Z kilku przyczyn trwała ta przerwa, ale szczerze muszę wyznać, że z ogólnego bezwładu. Skala i jakość inspiracji bezpośredniej była tak duża pod Słońcem letnich miesięcy ostatniego roku, że przejście do szarej końcówki października, listopada i dalszych zimowych miesięcy odbiło się na mnie jakby epizodem depresyjnego nawrotu, gdy każdy dzień i każda czynność stają się wyzwaniem i trzeba walczyć z życiem (oraz walczyć o siły życiowe).
Czy jedna piszę to, bo mogę uznać, że należy pracować (i przekazywać to, co się ma, to, co się ma bowiem, jeśli jest wartościowe, powinno się dzielić z Innymi – inaczej trafiamy na jakąś lewą ścieżkę..) tylko gdy bezproblemową jest inspiracja i wszystko nas motywuje?
Nie – muszę bowiem ćwiczyć (samo)dyscyplinę.
Niezależnie od tego czym się głównie zajmujemy i jak bardzo twórczy czy bazujący na okresach wzmożonego natchnienia i intuicji jest nasz proces, bardziej kreatywny niż odtwórczy (tak musi być gdy Źródło takiej wiedzy jest wyższego poziomu – jeśli to wiarygodne i dobrze życzące nam źródło, to zawsze przekazuje one minimum, bacząc by resztę zostawić dla naszego własnego wysiłku, który jest niezbędny dla naszego rozwoju; dając gotowce wyrządziłoby się człowiekowi niedźwiedzią przysługę) –
to powinno obowiązywać powiedzenie Arka (prof. Arkadiusza Jadczyka):

Praca wynikająca z inspiracji, działanie “w chwili”, spontaniczne, improwizacja – bardzo się sprawdza!
Ale rzadko!
Na co dzień sprawdza się samodyscyplina!

Także z powodu Arka postanowiłem (i tak późnawo) wznowić regularne i częste tutaj widoczne wysiłki (czyli posty, za którymi nierzadko stoi jednak solidniejszy wysiłek), gdyż dowiedziałem się, że końcem grudnia zapadł na dość poważny wirus, związany z sercem (nie słyszałem wcześniej dużo o tego rodzaju chorobach wirusowych). I choć wydaje się, że już wydobrzał, to pomyślałem sobie – a nuż przypadkiem zaglądnie tutaj, zoczy jak tutaj cienko z regularnością od środka jesieni po zimę (cały styczeń pusty!) i pomyśli coś nie najlepszego o mojej dyscyplinie, a jeśli gorzej: zmartwi się.
A pewnych ludzi nie wolno nam martwić, każdy z nas wie – jeśli pomyśli (i poczuje) chwilę – których, dla siebie z pewnych powodów ważnych..

Moje głowne Źródło – Lwy (choć 2 kategorie, jak to odbieram i widzę, są w tym zbiorze, o czym kiedyś wpomnę więcej) tak silnie związane jest z propagacją Słońca, że okresy gdzie dominują odwrotne “klimaty” mogą być dla rodzinnie powiązanych odbiorców trudne, uniemożliwiające stworzenie czegoś dobrej jakości mocą inspiracji, ale nie uniemożliwiają one codziennej samodycypliny i wykonywania tych czynności, które bazują na wysiłku, na trudzie, zmuszeniu się (choćby: archiwizacja, kwerenda, czynności bardziej techniczne, często “lwiej rodzinie” niezbyt miłe, gdyż nie przepadają lwy za powszedniością i “szarą robotą”..
Oby to co piszę towarzyszyło mi w praktyce przez najbliższe miesiące, do początków lata!
A tak w ogóle, Gurdżijew utrzymywał, że w ogóle liczy się tylko wysiłek i robota, która przychodzi z trudnością (jako m.in. świadczące, że przełamujemy to wszystko, co jako mechaniczne, zepsute lub rozstrojone składa się na psychologię przeciętnego człowieka). Ark też tak sądzi.
Ja kiedyś uważałem inaczej, z pewnych wzgledów (bo pewne realnie wartościowe osiągnięcia przychodziły mi zbyt łatwo i zamiast z tego brać większą siłę do tym bardziej koniecznej dyscypliny czyniłem sobie z tego wymówkę dla spraw i rodzaju czynności, które bynajmniej łatwo i automatycznie mi już nie przychodziły.

A w drugiej części tego “zimowego powrotu Lwa” opiszę pewną figurkę.

Oto ona:


prehistoryczna (ok. 40.000 lat temu) rzeźba z kości słoniowej, która została odkryta w Hohlenstein-Stadel 

Tutaj (klik – na wiki) możemy sobie poczytać bardziej oficjalnie (i jak teraz coraz częściej
bywa – im oficalniej – tym mniej prawdziwie ..) na temat tego znaleziska.
Tutaj znalazłem nawet klip na temat tej rzeźby:

A to już komentarz pewnej autorki (z lwiej rodziny, także), który w ostatnich dniach czytałem.
Oddaję zatem głos Murry Hope:

W opisie specjalistów (muzealnym) zwróciłam uwagę na sformułowanie podkreślające, że głowa w tym przypadku jest nieproporcjonalnie mała do wydłużonego, smukłego ciała w pionie. Jeśli ktokolwiek z moich czytelników trzyma koty, sugeruję, by przyjrzeli się kotu i zwrócili uwagę na proporcje wielkości jego głowy do całego, rozciągniętego ciała, gdy kot wesprze się (lub się go w ten sposób postawi, co nieraz ktoś robi, ..dla humoru..) na swoich tylnych nogach.
Zobaczcie także na formację i strukturę nóg, gdy kot jest w wyprostowanej pozycji i myślę, że podobnie jak ja dostrzeżecie, że figurka nie bardzo wydaje się zatem odnosić do jakiejś “kobiety – szamanki”, jak się popularnie przypuszcza, ale do całkowicie “kociej” istoty, która nauczyła się przyjmować pozycję wyprostowaną na dwóch nogach, tak jak robimy to my, ludzie.

Do zobaczenia wkrótce,

Marat Dakunin