A nad nami (II) oraz praca z odroczonym wynagrodzeniem

Dziś trochę fotografii.

Ogólnie, to tyle pracy przede mną..
A sam robię.
Jakby ktoś chciał ze mną pracować, to może napisać Tutaj,
tyle, że z góry mówię, że tutaj wynagrodzenie z zasady jest płacone z opóźnieniem
(czasem dużym, za to wielkie), choć na pewne bonusy doraźne można liczyć..

Tutaj mniej więcej plan roboty, a to i tylko wirtualnie i też nie wszystko.

DAKUNIN.COM

Jutro święto chińskiej bogini księżyca, może coś przygotujemy..

Nie pamiętam czy pokazywałem tego Serafina (charakterystyczne serce i skrzydła)

Na tej stronie pisze trochę podstawowych wiadomości:


The highest Choirs of Angels who dwell closest to the Throne of God are the Seraphim, the Cherubim and the Thrones. All these holy angels are pure spirits of contemplation. Their holiness is so intense that the human mind is incapable of comprehending their levels of adoration and participation in the Divinity.
(...) And hovering above the Lord, were the Seraphim angels. Each of these beings had six wings, and with two they covered their faces, with two they covered their feet, and with the remaining two they flew” (Isaiah 6:2). In this Old Testament passage, Isaiah is clearly referring to the great Temple of Jerusalem, which is also called the First Temple, or Solomon’s Temple, which was built around the time of 960 BC. Only God can say in what order of importance the angels take. The Seraphim are included in the ranks of the company of angels, in the Celestial Hierarchy spoken of in Hebrews 12:22. Their number is considerable. The title of Seraphim is applied to those angels assigned to God’s altar and they are connected with the holiness of God. These beings also served as agents of purification for Isaiah as he began his prophetic ministry, they relate to sacrifice and cleansing and are associated with fire. They are sometimes referred to as “burning fires of love”. The Hebrew word for Seraphim means a burning that is poisonous (serpent); a seraph or symbol creature (from their copper colour); fiery serpent. One placed a hot coal against Isaiah’s lips with the words, “See, this has touched your lips; your guilt is taken away and your sin atoned for” (Isaiah 6:7). Similar to the other types of holy angels, the Seraphim are totally obedient to God. (...)
The Seraphim’s love and holiness is so great that it fills all creation in and through God. The intense love of the Seraphim protects the whole cosmos. It spills over and guards the entire world as it pours down through the lower eight Choirs of Angels. Each Seraphim reflects God in a special way, as do all angels. And yet, the Seraphim are angels of the purest and deepest created level of adoration. (...)

No i trochę z Nad Nami..

Helloou !

Poza tym, 8.8 moje urodziny w Warszawie urządził Malarz – Czarownik
(ale obecnie jest Obrażony)

Kot Czarownika
Nie pamiętam czy pokazywałem tego kota, z Safed
To jest przeróbka genialnego obrazu Malarza – Czarownika pt. (tzn przeróbka) – ZEZOWANIE PRZY BANANIE – obrazu Czarownika niestety nie mogę pokazać bez jego zgody a ma muchy w nosie (Belzebuby) i focha.
A to już coś innego…

Prawie że mi złamał serce ten Czarownik (no ale ja już umarłem i żyję Powtórnie, więc nie tak łatwo mnie połamać..).

uszanowanie dla Wieniczki Jerofiejewa

Poza tym – przypominam, że jednak Apokalipsy nie unikniemy – i się zbliża!

Albowiem: Natura oczyszcza się w Ogniu.

Apokalipsa oznacza zmianę systemu, no i dobrze, bo wreszcie trzeba powstać (powstać z kolan..;-) z tego UPADKU CZŁOWIEKA, który miał miejsce tak dawno temu (a bo ja wiem, raczej ponad 200.000 lat temu).

Trochę tekstów (miniatura – 10 stron) z tym związanych – jest tutaj:

Ale później będzie fajnie – jak wiemy z Pism – Tysiącletnie Królestwo – a od siebie dodam, że w sumie to nie znam szczegółów jak będzie, ale powinno być już wg SERVICE TO OTHERS(Służba Innym (Drugiemu, Bliźnim) a nie SERVICE TO SELF (Służba Sobie Samemu) – gdyż Ziemia przeszła na inną polaryzację
(i przechodzi na gęstość 4; ale to zależy jak się liczy).
Co za tym idzie, ludzie, którzy Zauważają Innych i Dają Im – więcej niż sobie (w znacznym stopniu, niby określa się nawet, że +50%) awansują – pozostaną tutaj. Ludzie, którzy zostają w STS (Służba Sobie – inaczej mówiąc, egoistyczne zamiatanie pod siebie, nie tylko materialne, także energii, uczuć itd.) – urodzą się ponownie już na innej planecie. Padają też takie wizje, że na “Ziemi” (ale w 3 gęstości), pod “czerwonym niebem” (popioły zalegające atmosferę?).
Ci, należący do STS, urodzą się ponownie (reinkarnują) jeśli mają dusze, a raczej jeśli mają wyższe centra, czyli nie są Portalami Organicznymi) –

[podobno Portal Organiczny – to człowiek, który:
a) nie ma wyższych centrów tj. wyższego centrum emocjonalnego (terminologia Murawiewa, Gurdżijewa) oraz wyższego centrum intelektualnego oraz
b) jeśli chodzi o centrum seksualne, ma podczepione pod “czakrę seksualną” ssanie, która odprowadza zgromadzoną energię (np. wyssaną z innego człowieka, jak np. wampirowanie energetyczne – takie tropy poddaję, bo mi się to tak kojarzy…. ). Gdzie odprowadza tę energię? Ano do tych, którzy trzymają człowieka w niewoli i się nim żywią (głównie energetycznie) od czasów Upadku Człowieka (sami zresztą ten upadek wywołali, trochę podstępnie – vide Wąż w Raju). Mowa tutaj o istotach należących do 4 STS
(4 poziom Służby Sobie). Uważają one zresztą, że mają prawo człowieka niewolić, bo sam się im wolną wolą oddał (to częściowo jest prawda, ale podstęp – przynajmniej w Sprawiedliwym prawie – UNIEWAŻNIA ZAWARTĄ UMOWĘ!).
Tak ja to – na gorąco niejako, na potrzeby skromnej notki blogowej, widzę i opisuję. Czy jestem tego wszystkiego pewien? Nie jestem. Ale dużo na to wskazuje i dużo to potwierdza. A co? No, choćby Znaki na Niebie.

Czy jestem pewien tego, co tutaj piszę? Nie nie jestem, a nawet, co do Portali Organicznych to zawsze się sprzeciwiałem takiej teorii (praktyce) ze względów empatyczno – humanistycznych
i egalitarnych. Ale jeśli i nawet, to co mój sprzeciw może?

Jeszcze raz: Zawsze mam wątpliwości – ale dużo potwierdza
to co piszę (choćby: znaki na niebie).

Źródła należy zawsze weryfikować, bezpośrednie bardziej jeszcze niż pośrednie. Bezpośrednie to takie choćby jak przekazy chanellingowe.
Polecam tylko jeden takowy ( choć np. tzw. materiał Ra ma frapujące fragmenty), mianowicie:
Cassiopaea (odbiorca: Laura Knight – Jadczyk), na ten bowiem zostałem nakierowany ponad 10 lat temu, a nawet zrobiłem honorową stronę.

Ogólnie to wg informacji Chanellingu Cassiopaea (patrz wyżej) moimi słowami – jest tak, że pewne BYTY duchowe
(6-ta gęstość, transient passengers, bardziej tradycyjnie: byty anielskie, czysta wiedza – która jest miłością) przekazują nam wartościowe informacje, i one się przemieszczają w czasoprzestrzeni kosmicznej (na Fali – Wave).
Precyzyjniejszą wiedzę i komentarze z zakresu nauk ścisłych udostępnia Arkadiusz Jadczyk, fizyk, mąż Laury, którego miałem przyjemność poznać , wraz z rzeczoną Małżonką – także osobiście i odwiedzić – wiosną 2014 r, pod Tuluzą, we Francji).


Gdy "Kasjopejanie" byli, w latach 80'tych XX w.,
w rejonie Plejad, przedstawiali się jako:

- Plejadianie (odbiorca: Barbara Marciniak).

Inicjacja kontaktu nastąpiła też z rejonu Kasjopei, 15/16 lipca 1994 r., przedstawiając się jako:
- Kasjopejanie (odbiorca: Laura Knight - Jadczyk).

Wg informacji Kasjopejan, następnym "przystankiem" miał być Lew (gwiazdozbiór.. konotacje Syriusza, Liry itd. są mi znane, ale nie mam uporządkowanej sprawdzonej wiedzy na ten temat) .
Symboliczna inicjacja kontaktu nastąpiła 15 lipca 2016 r, Źródło nazwałem:
- Lwy, a odbiorcą jest Marat Dakunin (Mateusz).

A później:

Tak ładnie – jak niżej – to może jeszcze nie będzie, ale na pewno ładniej niż teraz,
w sensie duchowym ( i uczciwiej, sprawiedliwiej, piękniej).
Poza tym, szczególik który pamiętam: ‘labilna fizykalność’ (ciało staje się – w 4 gęstości już nie więzieniem dla duszy, a domem, który można – mniej lub bardziej dowolnie – ale zmieniać, kształtować).
Dodatkowa ciekawostka z pamięci – i pewne ostrzeżenie – w 4 gęstości myślenie życzeniowe ma ten skutek, że staje się RZECZYWISTOŚCIĄ – NA TYM POZIOMIE (GĘSTOŚCI). Szybkie wnioski: – Aha, to trzeba uważać i konieczny jest wcześniejszy trening/selekcja… Inny wniosek: Pamiętajmy, że “staje się rzeczywistością…ale TYLKO dla tego samego poziomu. To przypomina informację podaną przez Kasjopejan, że 4 STS, które niewolą ludzi – popełniają błąd tego typu, że nie widzą aktualnego realnego stanu rzeczy, który jest dla nich mniej korzystny niż im się to jawi (gdyż myśleniem życzeniowym stwarzają sobie ILUZJĘ – rzeczywistość na ICH poziomie, ale już nie na innym).

Poza tym, może odwiedzę dziś lub jutro (jak przestanie padać) znajomego Ducha Jana Matejki

duch Jana Matejki

A może poznam się bliżej z pewnym Mimem z Krakowa..

Duchy Koni męczonych przez dorożkarzy na krakowskiej starówce się dopominają – będę musiał coś z tym zrobić – ale jeszcze nie wiem jak, bo ponoć nic się nie da z tym zrobić (dopiero Apokalipsa pomoże…).

No i na koniec – przypominam raz jeszcze!

Mateusz – Marat

P-@S
Planowałem – poniższe, bardzo ważne, oświadczenie, zamieścić w przyszłym tekście lub gdzieś na jednej z przygotowywanych stron, ale jednak zdecydowałem się, w pewnej skróconej formie, już tutaj, pod tym, istotnym odcinkiem BL8GA, napisać na temat taki:

Być może Kogoś zastanowi to, że podkreśliłem tutaj dwukrotnie, że NIE MAM CO DO RÓŻNYCH KWESTII PEWNOŚCI – że co do różnych informacji, tropów, symboliki, znaczeń, TOWARZYSZĄ MI WĄTPLIWOŚCI.

Musiałem tak uczynić, będąc uczciwym intelektualnie i szczerym emocjonalnie, starając się ważyć złoty środek pomiędzy precyzją, na jaką mnie obecnie stać, estetyką i formą przekazu i prostolinijnością, konieczną wysławianiu Prawdy Duchowej.

Nie chciałbym jednak, by osłabiało to wagę tego, co piszę.
Odwrotnie. To powinno przydać temu wiarygodności.

Ze swej strony staram się zachować najwyższą staranność we wszystkim, tematyka jednak w której się poruszamy jest szczególna. Szczególna nie tylko przez to, że częściowo dotyczy wydarzeń przyszłych (a możność trafnej przepowiedni jest tutaj szczególnie trudna, przywołując znane powiedzenie Nielsa Bohra..).
Nie o proroctwa tutaj chodzi, nie o strasznie i tym bardziej nie o jakieś egotyczne motywy.


[Nawiasem mówiąc jednak, Proroctwa właśnie nie są z natury swej konkretne, lecz przedstawiają wydarzenia SYMBOLICZNIE oraz nierzadko bazują na pewnym paradoksie, którego liniowe myślenie ludzkie nie jest w stanie ogarnąć.
Wystarczy wskazać tutaj 2 najbardziej znane przykłady z kultury popularnej: proroctwo – kto zabije władcę Nazguli z powieści “Władca Pierścieni” Tokiena czy choćby proroctwo o lesie podchodzącym pod zamek, co miało zwiastować upadek króla Makbeta z dramatu W. Szekspira…]

Każdy wie, że nie takie pisanie i nie takie treści przynoszą korzyść, poważanie czy inne profity. Odwrotnie: jak zostało już powiedziane 2 tyś. lat temu nie gdzie indziej, niż w ewangeliach – poruszanie się w takich treściach przynosi raczej Nienawiść ludzką (“będą was prześladować”), cenzurę (już pewne jej objawy mogę zaobserwować, choćby otrzymując komunikat, że moja treść została zgłoszona jako “obraźliwa” dla użytkowników (przy próbie dodania np. na grupy w mediach społecznościowych itp., wcześniej, nawet przy treściach o znacznie mniejszej wadze gatunkowej, zdarzały się zablokowania możliwości dodawania itd.) i.. coś, czego autor dociekający intelektualnie i nigdy nie rezygnujący z logiki, bać się może i najbardziej: śmieszności.
Dużo by o tym pisać.

Z uśmiechem przytoczyć można pewne porzekadło, nie pretendując jednak do żadnej roli: “Mistyk nie może bać się śmieszności”.

Chciałbym jednak tylko napisać jeszcze jedno o WĄTPLIWOŚCIACH; o tym ich aspekcie, który łączy się z tym, gdy zmagamy się z treściami wyjątkowo trudnymi, materiami DUCHOWYMI, mającymi charakter ponadczasowy i niematerialny, niefizyczny lub panfizyczny.
Otóż, cechą takich treści, takich przekazów, takich informacji jest to, że są w znacznej mierze NIEDOOKREŚLONE, SYMBOLICZNE, CZĘŚCIOWO METAFORYCZNE, że zostawiają odbiorcy pewną, znaczną, swobodę, że pozostawiają mu WOLNĄ WOLĘ w nadaniu ostatecznego praktycznego kształtu temu, co intuicyjnie odczuje, empatycznie wyrozumuje i sformułuje w sobie tak, by dać temu pewne praktyczne kształty.
Jest to cecha przekazu z DOBREGO ŹRÓDŁA, tego co płynie od Sił Światła, życzących nam, ludziom, naszego najwyższego duchowego dobra

(które jakże często jest zupełnie inne niż bardziej doraźnie rozumiane dobro, nie tylko materialne, nacechowane bardziej “przyjemnościami” niż “Radością”).

TO, co jest zbyt stanowczo podane, zbyt narzucające się konkretem, faktami, wymyślnymi – mającymi olśnić czy zadziwić zdarzeniami, nazwami itd. itp. – tak, że wręcz WYMUSZA na nas pewną całościową wizję, obraz i wnioski czy kierunek postępowania nawet dookreślony nominalnie – może pochodzić od sił, które wcale wolnej woli człowieka nie szanują, od sił, które – odwrotnie – w swej naturze i dążeniach mają zawłaszczanie cudzej wolności, a potem zawłaszczanie cudzej tożsamości, energii, życia, na końcu – i Duszy.

Tak ważne jest szanowanie informacyjnej Wolności człowieka – Odbiorcy.
I bardzo dużo z samego tylko tego faktu, i formy w jakiej podawanej są nam treści, można wyciągnąć wniosków..

To, co wyżej spisałem, choć dalekie od wyczerpania tego tematu i dalekie od tego, co należałoby napisać, by przedstawić wszelkie intuicje, przemyślenia i doświadczenia w tym tylko temacie, tym zagadnieniu
“PEWNOŚCI – a WĄTPLIWOŚCI”
– w tak istotnych i tak przecież, nadzwyczajnych
i niecodziennych treściach, jest jednak bardzo ważne.
Proszę mieć to na uwadze, także wtedy, gdy, Drodzy Czytelnicy, spotykacie się z różnymi przekazami, klipami, audycjami na YouTube, artykułami i innymi treściami, których morze jest w Internecie i nie tylko, a które to treści raczą Was fantastycznymi i fantazyjnymi informacjami, gdzie wymienia się rasy kosmiczne, nazywa jakichś bogów czy bogini konkretnymi imionami, podaje szczegóły na temat różnych cech, budowy futurologicznych nieznanych nam rzeczy, czy też konkretne daty, konkretne przyszłe wydarzenia..
Proszę mieć to na uwadze – w kontekście tego co piszę wyżej,

a także co w ogóle tutaj piszę i jak piszę (a także CO POKAZUJĘ) , o czym
i w jakiej formie – i wyciągnąć dla Siebie odpowiednie wnioski.
Albowiem także w tym momencie, jak w każdym innym tutaj na BL8GU niczego nie pragnę ani nie zamierzam NARZUCAĆ – a tylko przedstawić Waszemu wolnemu Duchowi, Waszemu Gorącemu Sercu i Waszemu zaostrzonemu Intelektowi – do Rozważenia i Rozsądzenia.

Co zgadza się z zaleceniem Murawiewa: sprawy serca waż rozumem, a sprawy rozumu kładź też na serce.

Przy czym – zbyt ostry nóż może już kroić tylko powietrze (Enzelberg).

Please follow and like us:
error0

Żal Mateusza Lewity

Wstęp 1

1 Ewangelie to późne dokumenty, z II wieku „naszej ery”.

2 Już nawet nie o to chodzi, że redagowane, tłumaczone,

3 przycinane, zmieniane i manipulowane.

4 Skłamane. Czasem w dobrych intencjach, czasem w złych.

5 Choć lepiej powiedzieć: czasem bez złych intencji.

6 Niby opisują fakty, które działy się.. sto lat wcześniej.

7 W II wieku pisanie różnych hagiografii

8 było rodzajem popularnej konwencji.

9 Reputacja Józefa Flawiusza, głównego świadczącego

10 o historycznym Jezusie,

11 jako historyka, jest fatalna.

12 Z terenu Izraela i Syrii nie mamy innych dokładniejszych źródeł.

13 Banalna prowincja,

14 co to kogo interesowało, Swetoniusza?

15 Józef Flawiusz taki mądry był, taki bystry, że już w wieku 14 lat (!),

16 nadstawcie uszu,

17 dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie.

18 Tak zaświadcza w swojej autobiografii.

19 Cudnie, nieprawdaż?

20 Albrecht Dürer to ładnie namalował.

21

22 Malarze znani są z tego, że pięknie malują rzeczy, które nie istnieją.

23 A może nigdy nie istniały?

24 Malarze znani są z tego, że czasem malują rzeczy, które nie istnieją.

25 Tylko się zdawały.

26 A może dopiero mają zaistnieć?

27 Artyści są znani z tego, że marzą. Znani są z wyobraźni.

28 Ale, oprócz rąk umysłu, używają serca, więc może coś widzą lepiej?

29 Bez czczej fantazji, na ostrzu jaźni, w źrenicy.

30

cyt. Franiszek z Asyżu, grafika William Blake, dot. fot. i kolaż Marat Dakunin

31 Chrystus był jeszcze mądrzejszy niż Józef Flawiusz.

32 Z ewangelii wiemy, że dyskutował w Świątyni z Uczonymi w Piśmie

33 w wieku lat 12 (!!).

34 Śpiewnie. ..

35 Ekhm.. ***

36 Flawiusze..

37 Pierwszy z nich, Wespazjan był dobrym cesarzem.

38 Niskiego pochodzenia ród sięgnął pryncypatu. Parweniusze..

39 Wespazjan za młodu trudnił się handlem mułami,

40 co byłoby nie do pomyślenia dla patrycjusza

41(co wzbudza do niego we mnie sympatię).

42 Plebejusze objęli Cesarstwo.

43 Koniolub Grubas pisał, że Imperium wcale się nie rozpadło.

44 Tytus za młodu fałszował dokumenty państwowe.

45 Niezbyt to dobry prognostyk, jak dla przyszłego władcy.

46 Tytus spalił Żydom świątynię. Zły ten Tytus

47 Ekhm.

48 JHWH . ***

49 Ale Domicjan to był już psychopata.

50 Zabijał rylcem pszczoły.

51 Brata Tytusa może otruł może nie, nie moje czasy.

52 Niemniej sprawa rogata.

53 Jak widać coś się tutaj psuje z biegiem czasu.

54 I Hezjod zaświadcza także: Złoty Wiek,

55 Później Srebrny, Brązowy czy Miedziany

56 I najgorszy Żelazny.

57 Coś tu cyklicznie kuka. Jakaś Buka. ***

58 I wtedy Bóg rzekł: 59 Kłamcy i manipulanci.

60 Zafałszowali, zepsuli.

61 A ludzie dali się zwieść.

62 Zostali zwiedzeni.

63 Trzeba to jakoś naprawić.

64 Zrobimy im dowcip.

65 I nawet te fakty, niektóre, które zmyślili, nakłamali

66 i nazwali ewangelią – uczynimy przepowiednią. . .

67 Żeby oddzielić ziarno od plew.

68 Na polach i w winnicach pana pracy dużo,

69 a robotników niewielu.

70 Smutek mnie jakowyś ogarnia,

71 Nostalgia. Mam zmienne nastroje.

72 Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

73 Ale nie jest jakoś strasznie trudno.

74 Tylko Żal aż ściska gardło.

75

Pewna czarownica z Poznania mi to wysłała i twierdzi, że to Ya.
76

77

15 lipca 2016 AD, przed 6 rano, okno 2 pokoju

1977-

Please follow and like us:
error0

Święte Światło, Psychoterapie i Tajemnica Mateusza Lewity

Zapowiadałem, że następny wpis miał się pojawić niebawem, a wychodzi to niebawem nie takie niebawem, może nawet zupełnie bawem, ale w sumie niedługo..

Dużo różnej pracy. A za 3 dni urodziny (8.8).
Jutro muszę Tacie zawieść książki Virginii Woolf.

A i niespodziewane zdarzenia.

Nawet, tak się zdarzyło, że może mogłem komuś pomóc..

Ale ta osoba, do końca chyba tej pomocy nie chce…
Pomóc komuś to najczęściej – jeśli pomoc mądra i skuteczna – się sprowadza do odpowiedniego wytłumaczenia Chorej Osobie, dlaczego i jak może sobie pomóc sama..
Różnie to z tym jest..
Przykładowo choćby w schorzeniach psychicznych (a i duchowych) notuje się większą skuteczność, gdy Pacjent ufa “lekarzowi” – choćby, wierzy (lub wie) w jakiś jego autorytet…na ten przykład choćby mniejsze powodzenie ma terapia – psychoterapia,
czy psychiatryczna osób wysoce inteligentnych – gdyż z natury rzeczy trudniej wtedy o taką relację, gdy lekarz czy terapeuta w oczywisty sposób przewyższa chorego inteligencją (lub jako taki się choremu jawi) – trudno więc o wspomniany wyżej efekt zaufania czy autorytetu.., a co za tym idzie trudniej też chorego nakłonić, przekonać czy też w ogóle ukazać mu sprawę tak, by go zmobilizować do odpowiedniego uleczenia siebie samego, choćby dając wskazówki, co należy robić, a czego unikać..

I w sumie – taki wskazówki pewnej przypadkiem do mnie piszącej (na FB) osobie dałem, starając się korzystać z całego mojego doświadczenia życiowego i choć wcale mi się nie wydawało, że cokolwiek w tak trudnej sprawie (cierpień duchowych) pomóc mogę, to okazało się, chyba, że pomóc nawet jakoś mogę czy mógłbym, ale Pacjent(Ka) wcale nie taka skłonna się do ukazanych prawideł i zasugerowanych zmian wzorców postępowania zastosować. A dlatego, że coś tam jednak za bardzo lubi i pożąda..
A w naturze tak już jest, że jak się z pożądaniem i lubieniem czegoś bardzo przesadzi, to się to odbija w drugą stronę i powoduje przykrości. Wiedzieli o tym już starożytni epikurejczycy..
Tak już jest, oj znam się ja na tym sam, aż za dobrze, święty nie jestem, a może nawet najgrzeszniejszy z grzesznych (no, może nie naj, ale bardzo grzeszny -to zresztą cecha Mateusza, że – tym się choćby i przede wszystkim od Faryzeuszy ukazanych w przypowieści z Ewangelii – różnił, że on o tym, że bardzo niedobry jest, wiedział i się tego wstydził – a oni nie wiedzili, ba – sądzili, że są bardzo dobrzy, oj, prawie, że święci..
I to byłaby jedna z ważniejszych przyczyn, dla których tak niedoskonałego człowieka jak Mateusza Praw…(pardon, Celnika) Pan Jezus wybrał. Że i takiego wśród 12 Dobrych Ludzi miał (którzy to wszyscy wcale tak doskonali nie byli, ale się starali… ba, głupi byli nawet jak but, tak, że nawet Pana Jezusa nie raz wnerwiali.. No ale cóż, jak się nie ma co się ma (tacy ludzie, no..) – to się lubi co się ma (pomyślał Pan Jezus i podrapał się w Aureolę – pewnego razu, który to nie jest wspominany w ewangeliach [a to dlatego, że mocno są one co do faktów zmanipulowane i skłamane. Co do nauk i przypowieści – mniej, ale co do faktów i toku wydarzeń i samego życia i bycia i kolei losów Pana Jezusa – to oj, aż ręka swędzi i ucho, tak są skłamane.. Będę o tym jeszcze pisał, a juści!

Taki krótki wpis, a tyle wątków się pojawiło, dygresji…
I wszystkie jakby takie – rzucone, a nie dokończone.
Jakże tak można, bałaganiarsko pisać?

Ale tematów i treści przecież takie nieprzebrane bogactwo… i wszystkie ważne.
Toteż czasem trzeba i tak napisać. A to co zaczęte, będzie gdzieniegdzie tu i ówdzie kontynuowane, więc jeśli ciekawość wzbudzona (a czasem i nerwy, a co, ja wiem, że nerwy także, bowiem treści różne takie, że człowiek przyzwyczajony do tego, jakie były i są, i gdy się zupełnie nowe na temat takich treści słyszy lub czyta, jak tutaj, twierdzenia, wtedy nie tylko oczy się szeroko mogą otworzyć ale i ręka zaswędzić, by takiego Niecnotę, co Prawdy takie głosi – nowe a nieznane (i kontrowersyjne!) – palnąć, a chociażby – jeśli palnąć nie można – bo internetowa odległość nie pozwala – wyzwać – jakimś najgorszym słowem, nie przypiął ni przyłatał choćby – Ad Personam!

Tak, tak, tyle to treści i taki tutaj w tym wpisie bałagan..

Co to za apostoł? Ano, bo poza tym, że grzesznik – to strasznie chaotyczny człowiek, czasami (nie zawsze, bo się potrafił spiąć, ale ogólnie to często taki niepozbierany i bałaganiarz). No cóż, nikt z 12-stki nie był doskonały. Ale, że aż tak – takiego? No fakt, sam muszę przyznać, że do tej pory, od Początku się głowię i dziwię i w głowę tą (wspominaną) zachodzę i wschodzę (i poprawiam aureolę, która – inaczej niż u Pana Jezusa – wcale do tej łepetyny nie pasuje, jakby, nie przymierzając, słoma z butów przeszkadzała jej się dopasować) – od samego Początku, nieustannie (jak w nowennie..a może i litanii..), do teraźniejszej, teraźniutkiej chwili, się głowię, jak takiego typka, jak Mateusz Pra (pardon, Celnik) można było pośród Dwunastu Policzyć.
Ano nic, jedyna może odpowiedź właściwa na to, że Boskie wyroki niezbadane i dla Boga nie ma nic niemożliwego, więc może i to możliwe i Prawdziwe.
Tak sobie myślę, gdy wspominam biografię i koleje życia oraz, znane mi, cnoty i niecnoty (te drugie głównie) Mateusza zwanego LEWitą.
Bo, tutaj zdradzę tajemnicę, najbieglejszemu tylko biografowi rzeczonego i historiozofowi znaną, że: wbrew utartym mniemaniom, nie dlatego tak się on zwał, że z plemienia i kasty lewitów pochodził, ale dlatego, że z Lwiego Plemienia został tutaj przysłany, aby Ludziom pomagać.
Bo Ludzi, nie wiadomo w sumie do końca czemu i za co, to Koty jednak kochają.
[a poza tym, jak już wspominałem, ale powtórzę, bo to ważne, a poza tym od tego zdania się pewna bestsellerowa Powieść rozpoczyna, że:

– Żydzi nie są żadnym narodem wybranym. Ulubioną rasą Pana Boga (i Pana Jezusa także, tylko inny podgatunek) są Koty!

A teraz trochę Świętego Światła.

SSS – Świetę Światło w Safed, mieście kabalistów (Palestyna, styczeń 2019 AD)

Acha, jeszcze jedno, tak wspobnie trochę, taki auto-komentarz, może wczesny i może mylny, ale póki co, jestem nawet z siebie (trochę) zadowolony.

van Eyck, Małżeństwo Arnolfinich, w otoce lustra Artysta zamieścił małą auto-recenzję (no i tutaj wiadomo już, że nie wczesną, ani nie mylną), która brzmi:

Najlepsze, co kiedykolwiek Namalowałem.

I mi się tak, na Teraz, wydaje.

Dobranoc i do Usłyszenia – po 8.8.

Wpis dedykuję Rodzicom i Arkowi , M

PS
Po namyśle, o 3:33 w nocy postanowiłem dodać jeszcze 2 fotografie..
Dlaczego? Dlatego, że powyższy wpis jest lekki i dużo w nim humoru (mam taką nadzieję, bo taki miał i być), ale cała tematyka (a bardzo jest aktualna i staje się, z upływem czasu, coraz aktualniejsza) jest poważna, a nawet bardzo poważna.
I chciałbym o tym z całą powagą zapewnić. MD

cloud bird snout fire – Igni Natura Renova Integra (“the whole of nature is renewed by fire”)

Ale jest Nadzieja.

“Hope” (Nadzieja), Safed – miasto kabalistów, Palestyna styczeń 2019 AD, (c) MD


Please follow and like us:
error0

[NCnNC cz. 7] Deptanie pereł


Pisze Mateusz w rozdziale 7:6:

„Nie dawajcie psom tego , co święte , i nie rzucajcie swych pereł przed świnie , by ich nie podeptały nogami , i obróciwszy się , was nie poszarpały „.

Ta zewnętrzna, niższa strona ludzkiego rozumienia, zachowuje się tutaj często jak stopa, która depcze wyższe znaczenia, nie mogąc ich pojąć na własnym poziomie. To strona człowieka, która wierzy tylko temu, co pokazać są w stanie cielesne zmysły, ta strona umysłu, która „trzyma się”, stąpa po ziemi, tak jak czynią to właśnie stopy.


Przypomina mi się tutaj utyskiwanie G. Gurdżijewa nad językiem angielskim, który nazywał małpim. Przykładowo – słowo oddające najwyższą i najczystszą część człowieka, duszę, jest niezmiernie podobne do tego, które przystaje do części najniższej i najbrudniejszej.

Zob. Soul /ang. dusza/

Soil – gleba, grunt, ziemia
– to soil – pobrudzić

Ta strona nie może otrzymać nauczania o wewnętrznej ewolucji, gdyż jest zwrócona ku wszystkiemu temu, co zewnętrzne, a nie temu, co wewnętrzne.

Ta strona nie może zatem pojąć czegoś takiego, jak powtórne narodziny.

Człowiek ma tylko jeden poród, oczywiście. Jednocześnie wszystkie (niemal) nauki ezoteryczne mówią, że jest zdolny narodzić się drugi raz, osiągnąć Drugie – Powtórne narodziny. Ale te powtórne narodziny (re-birth; odrodzenie) należą do człowieka w nim samym, prywatnego, sekretnego, wewnętrznego, nie do tego, jakim wydaje się być w życiu i jakim jawi się nawet we własnych myślach
 i wyobrażeniach; czy jest to tzw. człowiek sukcesu czy pretendujący do niego.
To drugie należy do człowieka zewnętrznego, takim jaki się przedstawia sobie lub innym lub wydaje się być, nie takim – jakim jest.

W psychologicznym nauczaniu zawartym w ewangeliach człowiek nie jest rozpatrywany jako taki, jakim się zdaje być, ale taki, jaki najgłębiej – jest.
To jeden z powodów, dla których Chrystus zaatakował Faryzeuszy. Gdyż byli głównie tym, co przedstawia się na zewnątrz; tylko powierzchniowo sprawiali wrażenie dobrych, sprawiedliwych i religijnych. Poprzez atak na faryzeuszy, atakował tę stronę człowieka, która skupia się na zewnętrznym, widocznym wrażeniu, przedstawia się tak lub inaczej, by osiągnąć jakiś zewnętrzny cel, pochwałę, lęk; tymczasem człowiek wewnętrznie może być od tego jak najbardziej odległy, nawet zepsuty. Faryzeusz, rozumiany jako figura – metafora psychologiczna, to nic innego jak ta udająca strona człowieka, która pretenduje tego, by jawić się (także, oczywiście, dla skorej do samookłamania samoświadomości człowieka, który łatwo daje się takiej zewnętrznej masce zwieźć – tym łatwiej, im dla niego to wygodniejsze) jako dobra, pełna cnót itd. Oczywiście, jest większy lub mniejszy faryzeusz w każdym człowieku i takie jest tego określenia psychologiczne znaczenie.

Wszystko, powtórzmy: bez wyjątku, powiedziane w ewangeliach, niezależnie od tego, czy zaprezentowane w formie przypowieści, cudu lub rozmowy – dialogu, ma znaczenie psychologiczne, odrywając się od dosłownego sensu użytych słów i znaczenia opowiedzianych faktów i zdarzeń. Dlatego też zdarzenia, dialogi, opowieść ewangeliczna o Chrystusie i jego krytyce oraz interakcjach z faryzeuszami odnosi się nie do tak właśnie nazwanych, określonych, historycznych przedstawicieli społeczności żydowskiej (były 3 główne „sekty”: faryzeusze, saduceusze i esseńczycy]) żyjących tak dawno temu, ale do każdego tutaj i teraz, do faryzeusza w każdym z nas. Do tej nieszczerej, ceniącej głównie zewnętrzny pozór, osobowości w nas samych, która oczywiście nie może uzyskać żadnego realnego nauczania, wiedzy psychologicznej, bez szukania w niej i przy okazji niej okazji do czegoś cenionego w zewnętrznym świecie, pochwały, nagrody.
Na ten temat będzie jeszcze powiedziane więcej.

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc 2.)

Dalej piszę, tutułem wprowadzenia:

Treści, które będą omawiane (przypowieści ewangeliczne i ich ezoteryczne znaczenie) określam jako jedne z „przekazów antycznych”, mieszczące się w czymś co można nazwać odwieczną, pradawną wiedzą, mądrością.

Może to dziwnie zabrzmieć – dla kogoś przyzwyczajonego do tradycyjnego stosunku (szczególnie u nas) do Pisma Świętego (Biblii, szczególniej Nowego Testamentu).
W środowisku, gdzie ewangelie są traktowane jako jedna z podstawowych spuścizn literackich czy duchowych (i takoż nieznanych i nierozumianych). Chciałbym podkreślić, że przynależność ta nie ma większego znaczenia. Równie głębokie prawdy, dla nas mniej dostępne z różnych przyczyn, znajdują się w przekazach innych tradycji i kultur.

Co do wiedzy dotyczącej wewnętrznego, duchowego rozwoju, wiedzy ezoterycznej – to ta Zachodnia jest jednak o wiele mniej dostępna i mniej znana niż Wschodnia. Jest tak m.in. dlatego, że musiała być głęboko ukryta przed manipulacją i zakłamaniem. I także dlatego, że manipulacji i zakłamania a także tendencji do centralizacji i podporządkowania rzeczy duchowych świeckim było na Zachodzie o wiele więcej niż na Wschodzie (choćby poszczególnym odłamom buddyzmu pozwolono się swobodnie rozwijać, podczas gdy wszelkie inne myślenie nazwano na Zachodzie herezją i tępiono).

Z drugiej strony, nie o wiarę czy naśladowanie konkretnych nazw czy postaci – tak mityczno – legendarnych jak historycznych (nawet) tu chodzi. Nie o wiarę, czczenie tego konkretnego Jezusa Chrystusa.

Chodzi i zawsze chodziło o to, by po ścieżce Prawdy dojść do Dobra.

I tylko to i ja mam na myśli: idąc zawsze za Prawdą dojdzie się do Boga.

I nie ma innej drogi do Ojca.

I taka jest też moja podstawa aksjologiczna.
Prawda i dobro – tylko w nie wierzę, to są moje aksjomaty.

Co do innych rzeczy zaś – wierzyć nie trzeba. Lepiej wiedzieć. I można.

Kto mówi zaś, że nie można lub woli wierzyć, czyni to często jedynie z lenistwa.

Czasem woli poddać się innym (autorytetom z takiego czy innego powodu), czasem wygodniej mu nie dociekać głębiej, czasem czyni to z lęku, czasem oportunistycznie.

A gdy można wiedzieć – a woli się wierzyć – rzecz to niebezpieczna.

Dlatego, m.in. całe to chrześcijaństwo zamieniło się przez wieki w swoją jedną wielką parodię – dokładne przeciwieństwo tego, czym być zaczęło i być powinno.

I co jeszcze, tak ciszej, dla wrażliwych uszu tylko, na koniec?

Fulcanelli pisze, że Mateusz oznacza: nauka. I Mateusza zadaniem było, napisać
w historii Ewangelię pierwszą, i zadaniem jego jest napisać ewangelię ostatnią.

Mateusz Lewita
Please follow and like us:
error0