KWESTIA RACJONALNOŚCI W KONTEKŚCIE ROZWOJU DUCHOWEGO (EWOLUCJI DUSZY), BADAŃ I DOŚWIADCZEŃ NIEMATERIALNYCH

Uważam się za racjonalistę* (&)
*primo: zawsze byłem nad-ambitny, choć nie zawsze wiedziałem
*secundo: a nawet megalomanem (przy kompleksie niższości).

Potocznie, i zbyt powszechnie, przyjęło się uważać – nawet przez dużą liczbę ludzi myślących – że w ogóle mówienie o jakimś świecie niematerialnym, duchu, duszy – wykracza poza racjonalizm, jest nieracjonalne, jest jakoś z racjonalizmem sprzeczne.

Gdy przyjrzymy się jednak problemowi bliżej, zadamy choćby pytanie:
– A niby dlaczego?, możemy spostrzec, jak wątłe podobne twierdzenia mają podstawy
i że w istocie rzeczy są raczej uprzedzeniem, są przesądem.

Racjonalne nie jest wykluczanie pewnej rzeczywistości z refleksji, z badań, z “traktowania jej poważnie” – tak arbitralnie jak wyklucza się duchowość
(ograniczmy się tylko do tego, skrótu myślowego – słowa ogólnego).
Skłonni do tego są ludzie, kierujący się przesądami materialnymi – nie jest to racjonalne.
Skłonni do tego są ludzie, którzy nigdy “duchowości” nie doświadczyli lub doświadczali jej rzadko – a i wtedy raczej się jej przestraszyli czy doznali pomieszania.
W obcowaniu z nią, we wglądzie, w olśnieniu, w naoczności “cudownego” (to pozytywne określenia – negatywne, częściej przez nich wybierane to: halucynacje (co nie przeczy, że istnieją i halucynacje), ogłupienie, zwidy itd. (co nie przeczy, że istnieje i ogłupienie i istnieją zwidy) czy wszelakim innym doświadczeniu duchowym – przestraszyli się głębi/czeluści i/lub swojego (często tym bardziej im obcego, im bardziej żyją iluzją obiektywnego poznania w czysto materialistycznych kategoriach) własnego wnętrza.

Światopogląd materialistyczny, to tak naprawdę, w jego prymitywnym zawężeniu, owoc dopiero XIX wieku, początków rewolucji przemysłowej, uproszczenia mentalne i psychologiczne, zły owoc, który przyniosło Oświecenie.

Domagając się wszędzie standardu “powtarzalności eksperymentu” – właściwego w dalej trwającym paradygmacie dla nauk przyrodniczych (i rzutującego na humanistykę, czego kolejnym złym owocem jest m.in. dziwny status psychologii jako nauki w ogóle i wykluczanie z akademickości niektórych, tak naprawdę bardziej wartościowych, nurtów psychologicznych) to kolejne nieporozumienie.
Metody badawcze powinny być dostosowane do przedmiotu, który badają. Tymczasem zjawiska “duchowe” właśnie tym się przeważnie charakteryzują, że są niepowtarzalne, mają przymiot indywidualności. Metoda oparta o powtarzalny eksperyment naukowy jest tutaj całkowicie chybiona i służy sceptykom jako, równie chybiony, dowód triumfu, nad zjawiskami, które ignorują (ale te zjawiska nie ignorują ich, bo i sceptycy mają problemy duchowe). Aby badać podobne zjawiska należy wypracować inne metody badawcze i być może chwila, gdy zostanie to oficjalnie zauważone i usystematyzowane jest bliska.


Co tak NAPRAWDĘ jest racjonalne pisze choćby fizyk – teoretyk, znawca fizyki kwantowej i wielowymiarowej, prof. Arkadiusz Jadczyk niejako za motto swojego blogu – bo od tego zaczął pierwszy wpis – przyjął cytat z Poppera:

“Jestem racjonalistą. To znaczy, usiłuję podkreślać wagę racjonalności u człowieka. Lecz, jak wszyscy myślący racjonaliści, nie twierdzę, że człowiek jest racjonalny. Wręcz przeciwnie, jest rzeczą oczywistą, że nawet najbardziej racjonalni ludzie są, pod wieloma względami, wielce nieracjonalni. Racjonalność nie jest cechą ludzką, nie jest też faktem o ludziach. Jest to *zadanie docelowe dla ludzi* – zadanie ciężkie. Osiągnięcie racjonalności, choćby po części, jest rzeczą trudną.

Choć nigdy nie sprzeczam się o słowa, nigdy nie definiuję słów, tutaj muszę wszakże wyjaśnić co rozumiem przez `racjonalność’. Przez racjonalność rozumiem po prostu krytyczny stosunek do problemów – gotowość uczenia się na naszych własnych błędach, oraz przyjęcie postawy świadomego doszukiwania się naszych błędów i naszych uprzedzeń.”

Ark poleca też w jednym ze swoich ostatnich wpisów dwie książki. Pierwsza aut. Rusłana Zukowca o mistykach w sufizmie. Жуковец Руслан – Великие мистики, как они есть. (w jęz. rosyjskim). A oto jej fragment:

“Ludzie żyją pragnieniami, a społeczeństwa – ideami, na których podstawie formułują konkretne pragnienia. Idee rodzą się jakby znikąd – ale czy tak jest w samej rzeczy? Twierdzę, że wszelki rozwój ludzkich społeczności jest inicjowany z góry, zaś idee przynoszą na świat ludzie, którzy stają się świadomymi lub nieświadomymi tych idei przewodnikami. Umysł człowieka działa kierowany przez nieznane,. Operując pojęciami otrzymanymi z zewnątrz i przyprawionymi własnym doświadczeniem. Gdy człowiek znajduje rozwiązanie problemu zewnętrznego, jak na przykład budowa mostu czy hangaru, do tego nie potrzebuje on ingerencji z góry.

Jednak gdy na człowieka przychodzi olśnienie, odkrywające zupełnie nową ideę, dotyczącą społeczeństwa lub kierowania życiem ludzi, to praktycznie zawsze jej pojawienie się w umyśle danego konkretnego człowieka jest inicjowane w górze. Wiedzą o tym pisarze, filozofowie i uczeni, ci którzy odkryli coś nowego. Wielu z nich mówiło o natchnieniu, lecz natchnienie nie zawsze odpowiada temu o czym ja tu piszę. Natchnienie jest wynikiem impulsu energii, impulsu popychającego człowieka do twórczości, domagającego by się w jakiś sposób wyrazić. Zwykle nie jest to połączone z owładnięciem jakimiś nowymi zdolnościami czy nowym pojmowaniem rzeczy. Natchnienie często nawiedza grafomanów i różnego rodzaju rzemieślników sztuki. Olśnienia natomiast doznają nieliczni, nawet spośród utalentowanych i twórców. I tylko poprzez olśnienie przychodzą do ludzi nowe idee, które prowadzą do zmian w życiu wielkich ludzkich społeczności.” 

Druga to “Archetypy Islamu”, Machut-Mendecka Ewa, Wyd. Eneteja 2006. A fragment z niej:

” Intuicja. Racjonalizm jest sufiemu obcy. W polu jego uwagi pozostają pozostałe orientacje, które wyraźnie się. ujawniają (niejako ze sobą “współpracują”) w czasie sufickiej drogi duchowej. Wydaje się, że najwcześniej dochodzi do głosu intuicja, i skoro wycisza się rozum, to ona daje możliwość poznawania i docierania do wiedzy. Zgodnie z koncepcją iluminizmu, jaka narosła wokół sufickich rytuałów, zaawansowany w swoich praktykach sufi potrafi tak bardzo koncentrować intuicję, że doznaje olśnienia, które – w mniemaniu mistyków islamu.jest stanem łaski, darem Boga. Te upragnione stany osiąga się dzięki nieustannym ćwiczeniom.”

& – to połączenie megalomanii i kompleksu niższości – co daje w sumie “paradoksalnego (bo nie pleromicznego) racjonalistę” jest jakąś reperkusją wcześniejszego (z epoki melancholii – ok. 2005-2008) “ironicznego idealisty” (taką postać stworzyłem, zdefiniowałem, uświęciłem i wyśmiałem np. w “Podręczniku Pseudointelektualisty”).

Please follow and like us:
error0

NCnNC – cz. 14

Człowiek, który jest przywiązany do dosłownego znaczenia wyższej Prawdy może zniszczyć sam siebie. To wyjaśnia, być może, dlaczego niektórzy religijni ludzie wydają się zniszczeni przez ich kontakt w wiarą i religią i stają się przez to gorsi nawet, niźliby uczyniło ich same życie.

To być może jest także ukazane w piątym rozdziale Ewangelii Marka, o człowieku opętanym przed ducha nieczystego, który na stałe mieszkał w grobach, o którym powiedziane jest, że zawsze „ranił się o skały”.
Skały – a więc branie wyższej Prawdy w jej dosłownym znaczeniu, na niższym poziomie – raniło go i czyniło nieczystym.
I od kiedy Jezusa można uznać za reprezentację, powiedzmy – obecnie, wyższego rozumienia takiej dosłownej Prawdy, człowiek ten płacząc zwrócił się do niego: „Czegóż ode mnie chcesz”, a Jezus wezwał duchy nieczyste do wyjścia z tego człowieka. Ten człowiek oznacza to, co dany człowiek jest w stanie zrozumieć – człowiek bowiem, jak już zaznaczyliśmy, jest w zasadzie tym – czym jest jego rozumienie, jakie jest jego rozumienie.
Ale to tylko przelotny rzut okiem na ten cud – tę przypowieść.

Mowa tutaj o winnicach, skałach, wodzie, winie, dawnych czasach, ale tak naprawdę mowa o tym, co jest jak najbardziej teraźniejsze i aktualne – i o tym, co się dzieje w nas psychologicznie i w okół nas – teraz i zawsze; Jerozolima, uliczka handlowa – styczeń 2019 rok (AD) – Jerusalem

[Pamiętajmy, że dopóki człowiek nie wykształci w sobie odpowiednio silnej indywidualności, ma wielorakie osobowości – legion, które walczą w nim
i zwodzą go.]

Odnosi się do określonego stanu w jakim może znajdować się człowiek, w kontekście nauczania o wyższej prawdzie. Sednem jest tutaj to, że biorąc wyższe, psychiczne prawdy literalnie człowiek może się poranić (i oczywiście jeszcze bardziej – ranić innych), staje się nieczysty.
Jego nieczystość została z niego wyrzucona i weszła w świnie, być może będziemy mogli zrozumieć więcej z pojawiających się tutaj znaczeń.

Jerozolima, 2019 AD – Jerusalem

Jezus zawsze uosabia prawdę nie literalną i nie li rytualną, głębsze zrozumienie Prawdy. Żydzi w opowieściach ewangelicznych niekoniecznie aktualnych (ówczesnych) realnych ludzi, członków narodu, ale określony poziom zrozumienia, w którym dominuje interpretowanie wszystkiego co należy do wyższego porządku wprost, dosłownie i literalnie. Każdy kto nie potrafi za słowami dostrzec znacznie psychologicznego, jest takim Żydem.
Tak więc, mówi się niekiedy, że „Żydzi ukamieniowali Chrystusa”.

Gdy Chrystus rzekł, że „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” , Żydzi mieli zamiar go ukamieniować, ponieważ ich literalnie nastawione umysły poczytało te słowa za bluźnierstwo. Wewnętrzne znaczenie jest takie, że ludzie rozumujący na poziomie dosłownego, rytualistycznego, zewnętrznego znaczenia „obrzucili”, ciskali te właśnie dosłowności niczym kamienie w tych, których rozumienie znajdowało się na wyższym poziomie.
Człowiek zawsze może ukamieniować innego człowieka narzucającym mu się znaczeniem bez zatrzymania się i przyzwolenia na refleksję czy odczucie na temat tego, co ktoś rzeczywiście miał na myśli.

obrazy, handel artystyczny, Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Odnieśmy się na chwilę do słowa i pojęcia wina, także używanego jako obrazujące Prawdę.  Głębiej zastanowimy się nad znaczeniem Prawdy ezoterycznej, gdy osiąga ona etap, wyższy stopień, na którym nazywana jest winem, w późniejszym czasie.
W tej chwili musimy rozeznawać, że skała (kamień) jest literalnym, dosłownym poziomem Prawdy ezoterycznej, woda odnosi się do kolejnego poziomu rozumienia tej samej Prawdy, wino zaś do najwyższego możliwego rozumienia.
W cudzie odnotowanym w drugim rozdziale Ewangelii Jana, Chrystus przemienia wodę w wino. Przy tej okazji wzmiankuje się, że polecił on sługom napełnić kamienne stągwie, kamienne zbiorniki – wodą i wtedy przemienił wodę w wino. Na przykładzie tego obrazu ukazane są trzy etapy, trzy stopnie, jaki przybierać może ludzki stosunek do Prawdy a oznacza to nic innego jak trzy rodzaje rozumienia Prawdy ezoterycznej.

Idea wina wiedzie naturalnie do idei winnic, które wino produkują. Zanim przejdziemy dalej w badaniu odwiecznego języka przypowieści, musimy przyjrzeć się znaczeniu tych winnic i spróbować odnaleźć wskazówki dotyczące ich prawdziwego znaczenia. Prawda, której cały czas próbujemy tutaj dotknąć nie jest, jak już wiemy, prawdą zwyczajną, powszednią. Jest ona jednak na ziemi zasiana. Także Chrystus nauczał tego rodzaju prawdy, w Kazaniu na Górze mówił nader otwarcie o pewnych jej aspektach, lecz głębsze znaczenia zostały ukryte i przekazane w formie przypowieści.

Powtórzmy, że człowiek nie może wymyśleć tego rodzaju prawdy – sam z siebie. Wskazaliśmy, że podobny temu, skazany na niepowodzenie wysiłek, opisany jest symbolicznie w historii budowy Wieży Babel.
Wyższa Prawda, która oznacza po prostu prawdę, która wiedzie do wyższego poziomu człowieczej auto-ewolucji, nie wrasta w normalnym życiu, lecz pochodzi od tych, którzy już osiągnęli ten wyższy poziom.

[Tutaj jeszcze raz przypomnę, że Wyższa Prawda może trafić i zostać właściwie zrozumiana tylko przez tych, którzy już jej elementy przeczuwają. Warto dodać, że przede wszystkim ( czy też może bardziej zwracać na to warto uwagę) – sercem (uczuciem) – nie tyle umysłem, intelektem.]

Ten wyższy poziom osiągnęło wielu. Niektórzy z nich, niewielu, są odnotowani w annałach zwyczajnej historii. My tutaj, ograniczmy się do Chrystusa (pisze Maurice Nicoll).
Oczywiście, być może takie – historyczne – i na pół legendarne postacie jak Budda, Lao-Tse, Sokrates..

Memy, znane postacie, plakaty, postery, rozrywka, fabryka marzeń; Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Chrystus wypowiedział wiele słów dotyczących ustanowienia tej nowej Prawdy na Ziemi i niekiedy używał obrazu „winnic”. Szkoła, ośrodek nauczania, bazujący na prawdzie tego rodzaju, jest określany przez niego właśnie winnicą, a celem tej winnicy jest przyniesienie, wydanie owocu. Jeśli nie obrodzi owocami, zostanie wycięta.
Chrystus także o sobie mówił jako o winie (krzewie winnym)

Ja jestem krzewem winnym , wy – latoroślami . Kto trwa we Mnie , a Ja w nim , ten przynosi owoc obfity , ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić . Ten , kto we Mnie nie trwa , zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie . I zbiera się ją , i wrzuca do ognia , i płonie . Jeżeli we Mnie trwać będziecie , a słowa moje w was , poproście , o cokolwiek chcecie , a to wam się spełni . Ojciec mój przez to dozna chwały , że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami . Jak Mnie umiłował Ojciec , tak i Ja was umiłowałem . Wytrwajcie w miłości mojej ! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania , będziecie trwać w miłości mojej , tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości . To wam powiedziałem , aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (Jan, XV, 5-11)

Chrystus przytacza taką oto przypowieść związaną z winnicą:

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.  Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”». (Łukasz, XIII, 6-9)

Z tego punktu widzenia człowiek przedstawiony jest jako zdolny do specjalnego wzrostu, rozwoju wewnętrznego, i winnice zostały urządzone aby uczynić tej rozwój możliwym i go wspierać. Oczywiście nie są to dosłownie winnice. Są to szkoły, miejsca
i osoby, związane z nauczaniem Wyższej Prawdy.

Czego uczą? Po pierwsze przekazują wiedzę, która, jeśli jest odpowiednio praktykowana, prowadzi do człowieka na wyższy poziom rozwoju, który jest nieodłącznie, ale jedynie potencjalnie, mu właściwy.

To czego nauczają człowieka, to to, że jest Indywidualnością, to znaczy – niepowtarzalną osobą.

Jako taki może osiągnąć wyższy poziom rozwoju mu przynależny, wyższy „stopień” samego siebie, i jest to najważniejsze i najbardziej znaczące jego zadanie życiowe, tylko taki rozwój może odpowiedzieć na jego najgłębsze pragnienia.

Rozpoczyna się od nauczania tej Prawdy i wiedzy dotyczącej i mieszczącej się w tej specjalnej prawdzie, ale prowadzi to do czegoś innego. Droga nauki i rozwoju prowadzi od Prawdy do pewnego definitywnego, stałego stanu, gdy człowiek nie działa już wyłącznie na podstawie prawdy, która zaprowadziła go na ten wyższy poziom rozwoju, ale działa naturalnie z tego poziomu, z udoskonalonego samego siebie.
Czasami nazywa się to Dobrem.
Wszelka Prawda musi w konsekwencji prowadzić do jakiegoś Dobra.
Do jakiegoś dobrostanu i dobrego w istocie działania, jako swojego głównego celu.
[Prawda, która finalnie nie przemienia się w Dobro jest bezużyteczna].

Taka jest główna idea należąca do pojęcia „winnic”. Wtedy zaczyna się produkować wino. Człowiek zaczyna działać z mocy samego Dobra, nie tylko posiłkując się czy kierując Prawdą, którą poznał i wtedy staje się Nowym Człowiekiem.

*

Tymi słowami kończy się wstęp do “Nowego Człowieka”.
Następnie przejdziemy do zagadnień bardziej szczegółówych,
poza tym – tego, czym trzeba się zająć – narasta.
Dodam tutaj jakieś ilustracje, ale w przeciągu kilku dni być może dopiero.

7 września wieczór – nadchodzi jesień – cofnijmy się teraz do początku tego wpisu, dodam kilka zdjęć.. – nadchodzi inna pora roku i trzeba zmienić sposób pracy, i pracę zefektywizować, bo na razie to nic nie ma..
Działanie w chwili, inspirowane, improwizacja, jest dobre, ale rzadko, albo tylko w pewnych cyklicznie nadchodzących porach (jak choćby pora lwów, w lecie), i takie improwizacje się sprawdzają, ale mają swoje ograniczenia i nie mogą być ciągle używane, jako jedyna forma pracy.. Niestety..,

Na inne okresy, na jesienne szarugi, na zimne mrozy, o wiele lepsza (jeśli nie jedyna) jest samodyscyplina, działanie i praca skrupulatnie wypełniająca założony wcześniej, przemyślany, mądry plan. Czy taki plan jest? No jakiś i jest.. Ale okres lata Lwów jakoś go przyćmił i muszę go sobie przypomnieć – zza blasków słońca lipcowego i sierpniowego muszę go wyciągnąć i zweryfikować, zdmuchnąć nagromadzony kurz letnich paproci i rosę.
Trzeba zmienić sposób tworzenia tego czegoś tutaj pożytecznego i zintensyfikować i to jest trudny moment, jak każdy moment, gdy się coś zmienia czy modyfikuje.. Ale oczywiście, cele pozostają te same.
Wysprzątałem chociaż jesiennie z pomocą ..
Ale.., to chyba już lepiej napisać w nowej notce, chociaż tutaj obiecałem trochę ilustracji – to ilustracje podrzucam, a z pisaniem przenoszę się na nową..

M.

Please follow and like us:
error0

Po powrocie z Pragi – Dźwięk, Światło i Morze Tematów

Wróciłem już kilka dni temu, ale..
nie mogłem jakoś nic tutaj – na bl8gu ogólnym, napisać.
Nie dlatego, że tematów brak, przeciwnie – nadmiar.
A dodatkowo – bardzo ważnych. I nie wiadomo do końca które najważniejsze, a te
ważne też nie wiem do końca jak przedstawić, by były jako tako zrozumiałe, nie tylko
dla mnie (a część nawet dla mnie nie jest jeszcze zupełnie zrozumiała, niejako się dopiero poczyna rozumieć..rozkminiać. Przeżyte, zobaczone, uwidziane, unaocznione – analizować, wnioskować, układać w myśli.

A i jeszcze tego się dowiedziałem, że być może dżwięk nawet wyprzedzał światło!

O co tutaj chodzi? Zgoła nie o proste fizyczne relacje, bo wiadomo, że najpierw jest błysk, a potem dźwięczy grzmot. Chodzi raczej o to, że: wibracja, i wypowiedział On: SŁOWO - i stało się: ŚWIATŁO! 

Coś mi się przypomina, że o Śpiewającym Słońcu – to nawet z dekadę temu coś pisałem (tak oto po raz kolejny widzę, że wszystko, czym się kiedyś zajmowałem, nawet ubocznie i przypadkowo, rzecz można, służyć ma temu, czym się zająć mam – w życiu – najważniejszym – .. i już się zajmuję…
Tak pisałem – o Zasadzie Twórczości.


I jakże o wszystkim wszystko pisać i od razu?
Nie da się tak.

Dlatego, witając się (jeśli ktoś tutaj w ogóle zagląda) zaznaczam, że jestem, i będę, i myślę, co by tutaj pożytecznego przedstawić..Ale muszę trochę wszystko uporządkować..Poza tym – przecież tyle samoistnych spraw czeka – poza tym to ogólnym tutaj gdybaniem i przestawianiem.

W każdym razie – teraz przyśpieszę, i pewne tematy, nie wiem czy najważniejsze, ale te, które może bardziej rozumiem, czy też wydaje mi się, że wiem – jak spróbować przedstawić – zasygnalizuję.

Bo ktoś mi zarzucił, pewien Filozof, że zmieścić oceanu w łyżce nie można.
Ano, nie można.
Ale ja i co innego nie robię, tylko prawie całe życie szukam odpowiedniej łyżki.
I z tego labiryntu przecież trzeba wyjść, ważniejsze to nawet by wyjść i zanieść Ludziom – to co się w Sercu jego znalazło, zabiwszy Minotaura, co samo to zabicie i walka z Minotaurem niczym jest w skali trudności, można powiedzieć, w porównaniu do tego, jak trudno teraz iść drogą powrotną, tym labiryntem, by Ludziom coś pożytecznego zanieść..

Czy jak ten filozof się był wyraził, częściowo i słusznie chyba, że nie ma dalej mostów między Atenami a Jerozolimą..
No to trzeba te mosty zbudować.
I to takie bardziej stałe, nie tylko takie tymczasowe, jakie armia idąca cudze tereny podbijać buduje, żeby przejść przez rozlewiska, a później za sobą ściąga.
Takie mosty to my pamiętamy.. i nie o takie mi chodzi.

M

Grafik więcej dodam do tego wpisu w następnych godzinach (upał w Krakowie niemiłosierny).
A następne wpisy jeszcze dziś się może uka.. zamieszczę.

Pracownia Alchemika

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – cz. 9

Kontynuujemy tam, gdzie zakończyliśmy w części 8.

Tam, gdzie nie ma (dostępu do) Prawdy należącej do tego porządku, stan człowieka niekiedy przyrównywany jest i nazywany jako taki, gdy jest się „spragnionym”.

„Biedny i potrzebujący szukają wody i nie mogą jej odnaleźć, i ich języki usychają z pragnienia” (Izajasz, XLI, 17).

Lub, gdy ludzie podążają za złą, wykrzywioną prawdą niekiedy czynione jest porównanie do picia gorzkiej wody, lub niezdatnej do picia, zatrutej wody.

Zastosujmy teraz to wyobrażenie wody, oznaczającej Prawdę, w odwiecznym języku, do jednego z powiedzeń Chrystusa, i odnajdźmy jakie jest jego psychologiczne znaczenie, w odróżnieniu od dosłownego.

Chrystus powiedział: „ Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mateusz, 10; 42).

Tutaj osoba myśląca w duchu dosłowności może sądzić, że wszystko, co jest potrzebne, to podać kubek zimnej wody dziecku. Lecz jeśli woda oznacza Prawdę, to fraza ta odnosi się do przekazywania wiedzy, słów prawdy, każdemu, bez znaczenia na pozycję czy status.

A „ci mali” tutaj nie oznaczają dzieci (w Grece), lecz osobę „małą” w swoim rozumieniu, nie mającą głębszej, prawdziwej wiedzy.
Odnotujmy też, że aby otrzymać Prawdę, umysł musi być jak kubek, który jest zdolny pomieścić to, co ma zostać wlane. Tak więc, człowiek musi być gotów i chętny do przyjęcia nauczania, by jego umysł był jak kubek na wodę.

Maurice Nicoll podsumowuje tutaj, że powiedzenie zatem odnosi się do właściwości zarówno podającego wodę jak i ją otrzymującego. Natomiast chciałbym wskazać, że ukształtowanie naczynia, jako zdolnego pomieścić (i przenieść, z miejsca na miejsca,
od kogoś, do kogoś innego) wodę, nie musi odnosić się tylko do tego, kto ma otrzymać. Pilnować, by naczynie do przekazania wody było do tego zdatne powinien także ten, który wodę spragnionemu podaje. Wskazuje to na to, że nie jest bez znaczenia i po stronie podającego wodę, tak jak każdą treść, informację, czy coś użytecznego, leży staranie, by uczynić w odpowiedni sposób, w odpowiedniej formie, formie która nadaje się do danego celu i jednocześnie spowoduje, że zawartość bez uszczerbku trafi do nowej osoby. Dbanie o odpowiednie „ukształtowanie kubka” to dbanie o to, by mówiący czy piszący mógł trafić do słuchającego czy czytającego. To przywiązywanie należytej wagi do tego, by uczynić ze swej strony wszystko co można, bez zdeformowania samego przekazu (zatrucia wody), by napicie się wody przez drugą osobę nie było trudniejsze, niż być musi.
Staram się o to dbać, w różny sposób. Czy mi wychodzi, nie jestem pewien.


To wszystko nie może być logicznie wyrażone, ale może zostać psychologicznie zrozumiane. I to właśnie jest główną intencją odwiecznego języka, który zaczęliśmy poznawać.

Myślałem, że dzisiejszy odcinek pozostanie bez ilustracji, ale na niebie pojawiła się wesoła parka, więc daję.. i jeszcze jednego, znajomego.

Please follow and like us:
error0