Nowy Człowiek na Nowe Czasy – Odcinek 15

Zaczynamy więc następną część – po wstępie – “Nowego Człowieka”,
psychologicznej interpretacji przypowieści ewangelicznych
(ich ezoterycznego, “wewnętrznego” znaczenia) pióra ucznia
G. Gurdżijewa, Maurica Nicoll’a.

Jest to parafraza – tłumaczenie niedokładne (w pewnym sensie twórcze),
z moim – raz obfitszym, raz bardziej lakonicznym, komentarzem.

Przypomnę też, że Jezus, jaki się tam (i tutaj) pojawia
– szczególnie w moim komentarzu – jest jednym z tych,
na pewno bardzo znaczącym, którzy ten Wyższy Poziom bycia osiągnęli.

)Abstrahuję tutaj w znacznej mierze od wszelkich religii i wierzeń, skupiam się na warstwie psychologicznej i praktycznego doskonalenia człowieka – jego umysłowości (jego Rozumienia – co wielokrotnie podkreśla Nicoll, człowiek jest w istocie tym, czym jest jego rozumienie), jego uczuć (w tym przede wszystkim uczuć moralnych, jego wewnętrznej etyki – która oczywiście najdonioślejsze znaczenie ma wtedy, gdy jest praktyczna, gdy przejawia się na zewnątrz).

Naszym ideałem jest człowiek – monolit, który udoskonalił swoje “Ja”, ograniczył – wyeliminował inne, współgrające w nim “osobowości” (demoniczny legion małych “ja”), czego ukoronowaniem jest osiągnięcie prawdziwego kontaktu ze swoim “Wyższym Ja” – Duszą – osiągnięcie bycia Indywidualnego (Indywidualność jest czymś więcej niż osobowość”).

Naszym ideałem jest też przeciwieństwo hipokryty – człowiek który mi osobiście, co do tej cechy, czy też więcej niż cechy – tego rysu nadającego mu czy spajającego jego Indywidualność – jest i był bliski od dawna (rysu kamiennego, ostrego – o “krystalizacji” jako swoistym udoskonaleniu osobowości pisał często prof. Arkadiusz Jadczyk. Zob. przykładowo piękny wpis blogowy “.. O tym jak znaleźć prawdziwą miłość Duszy)

Taki oto wstęp do tej dalszej części właśnie (2:03 w nocy, 12 września AD 2019) udało mi się zaimprowizować.. i na teraz, wydaje mi się, że oddaje on satysfakcjonująco to, co myślę w tym temacie.

I myślę, że tym razem – na tym wstępie, pozostanę, dodam jedynie do tego, krótkiego w treści odcinka – kilka elementów wizualnych.
Choćby – takiego oto – Jezusa..

Plakat do filmu “Stalker” Andreja Tarkowskiego
jw.
jw.
jw.

i

jw.

Please follow and like us:
error0

NCnNC – cz. 14

Człowiek, który jest przywiązany do dosłownego znaczenia wyższej Prawdy może zniszczyć sam siebie. To wyjaśnia, być może, dlaczego niektórzy religijni ludzie wydają się zniszczeni przez ich kontakt w wiarą i religią i stają się przez to gorsi nawet, niźliby uczyniło ich same życie.

To być może jest także ukazane w piątym rozdziale Ewangelii Marka, o człowieku opętanym przed ducha nieczystego, który na stałe mieszkał w grobach, o którym powiedziane jest, że zawsze „ranił się o skały”.
Skały – a więc branie wyższej Prawdy w jej dosłownym znaczeniu, na niższym poziomie – raniło go i czyniło nieczystym.
I od kiedy Jezusa można uznać za reprezentację, powiedzmy – obecnie, wyższego rozumienia takiej dosłownej Prawdy, człowiek ten płacząc zwrócił się do niego: „Czegóż ode mnie chcesz”, a Jezus wezwał duchy nieczyste do wyjścia z tego człowieka. Ten człowiek oznacza to, co dany człowiek jest w stanie zrozumieć – człowiek bowiem, jak już zaznaczyliśmy, jest w zasadzie tym – czym jest jego rozumienie, jakie jest jego rozumienie.
Ale to tylko przelotny rzut okiem na ten cud – tę przypowieść.

Mowa tutaj o winnicach, skałach, wodzie, winie, dawnych czasach, ale tak naprawdę mowa o tym, co jest jak najbardziej teraźniejsze i aktualne – i o tym, co się dzieje w nas psychologicznie i w okół nas – teraz i zawsze; Jerozolima, uliczka handlowa – styczeń 2019 rok (AD) – Jerusalem

[Pamiętajmy, że dopóki człowiek nie wykształci w sobie odpowiednio silnej indywidualności, ma wielorakie osobowości – legion, które walczą w nim
i zwodzą go.]

Odnosi się do określonego stanu w jakim może znajdować się człowiek, w kontekście nauczania o wyższej prawdzie. Sednem jest tutaj to, że biorąc wyższe, psychiczne prawdy literalnie człowiek może się poranić (i oczywiście jeszcze bardziej – ranić innych), staje się nieczysty.
Jego nieczystość została z niego wyrzucona i weszła w świnie, być może będziemy mogli zrozumieć więcej z pojawiających się tutaj znaczeń.

Jerozolima, 2019 AD – Jerusalem

Jezus zawsze uosabia prawdę nie literalną i nie li rytualną, głębsze zrozumienie Prawdy. Żydzi w opowieściach ewangelicznych niekoniecznie aktualnych (ówczesnych) realnych ludzi, członków narodu, ale określony poziom zrozumienia, w którym dominuje interpretowanie wszystkiego co należy do wyższego porządku wprost, dosłownie i literalnie. Każdy kto nie potrafi za słowami dostrzec znacznie psychologicznego, jest takim Żydem.
Tak więc, mówi się niekiedy, że „Żydzi ukamieniowali Chrystusa”.

Gdy Chrystus rzekł, że „Ja i Ojciec jedno jesteśmy” , Żydzi mieli zamiar go ukamieniować, ponieważ ich literalnie nastawione umysły poczytało te słowa za bluźnierstwo. Wewnętrzne znaczenie jest takie, że ludzie rozumujący na poziomie dosłownego, rytualistycznego, zewnętrznego znaczenia „obrzucili”, ciskali te właśnie dosłowności niczym kamienie w tych, których rozumienie znajdowało się na wyższym poziomie.
Człowiek zawsze może ukamieniować innego człowieka narzucającym mu się znaczeniem bez zatrzymania się i przyzwolenia na refleksję czy odczucie na temat tego, co ktoś rzeczywiście miał na myśli.

obrazy, handel artystyczny, Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Odnieśmy się na chwilę do słowa i pojęcia wina, także używanego jako obrazujące Prawdę.  Głębiej zastanowimy się nad znaczeniem Prawdy ezoterycznej, gdy osiąga ona etap, wyższy stopień, na którym nazywana jest winem, w późniejszym czasie.
W tej chwili musimy rozeznawać, że skała (kamień) jest literalnym, dosłownym poziomem Prawdy ezoterycznej, woda odnosi się do kolejnego poziomu rozumienia tej samej Prawdy, wino zaś do najwyższego możliwego rozumienia.
W cudzie odnotowanym w drugim rozdziale Ewangelii Jana, Chrystus przemienia wodę w wino. Przy tej okazji wzmiankuje się, że polecił on sługom napełnić kamienne stągwie, kamienne zbiorniki – wodą i wtedy przemienił wodę w wino. Na przykładzie tego obrazu ukazane są trzy etapy, trzy stopnie, jaki przybierać może ludzki stosunek do Prawdy a oznacza to nic innego jak trzy rodzaje rozumienia Prawdy ezoterycznej.

Idea wina wiedzie naturalnie do idei winnic, które wino produkują. Zanim przejdziemy dalej w badaniu odwiecznego języka przypowieści, musimy przyjrzeć się znaczeniu tych winnic i spróbować odnaleźć wskazówki dotyczące ich prawdziwego znaczenia. Prawda, której cały czas próbujemy tutaj dotknąć nie jest, jak już wiemy, prawdą zwyczajną, powszednią. Jest ona jednak na ziemi zasiana. Także Chrystus nauczał tego rodzaju prawdy, w Kazaniu na Górze mówił nader otwarcie o pewnych jej aspektach, lecz głębsze znaczenia zostały ukryte i przekazane w formie przypowieści.

Powtórzmy, że człowiek nie może wymyśleć tego rodzaju prawdy – sam z siebie. Wskazaliśmy, że podobny temu, skazany na niepowodzenie wysiłek, opisany jest symbolicznie w historii budowy Wieży Babel.
Wyższa Prawda, która oznacza po prostu prawdę, która wiedzie do wyższego poziomu człowieczej auto-ewolucji, nie wrasta w normalnym życiu, lecz pochodzi od tych, którzy już osiągnęli ten wyższy poziom.

[Tutaj jeszcze raz przypomnę, że Wyższa Prawda może trafić i zostać właściwie zrozumiana tylko przez tych, którzy już jej elementy przeczuwają. Warto dodać, że przede wszystkim ( czy też może bardziej zwracać na to warto uwagę) – sercem (uczuciem) – nie tyle umysłem, intelektem.]

Ten wyższy poziom osiągnęło wielu. Niektórzy z nich, niewielu, są odnotowani w annałach zwyczajnej historii. My tutaj, ograniczmy się do Chrystusa (pisze Maurice Nicoll).
Oczywiście, być może takie – historyczne – i na pół legendarne postacie jak Budda, Lao-Tse, Sokrates..

Memy, znane postacie, plakaty, postery, rozrywka, fabryka marzeń; Jerozolima 2019 AD – Jerusalem

Chrystus wypowiedział wiele słów dotyczących ustanowienia tej nowej Prawdy na Ziemi i niekiedy używał obrazu „winnic”. Szkoła, ośrodek nauczania, bazujący na prawdzie tego rodzaju, jest określany przez niego właśnie winnicą, a celem tej winnicy jest przyniesienie, wydanie owocu. Jeśli nie obrodzi owocami, zostanie wycięta.
Chrystus także o sobie mówił jako o winie (krzewie winnym)

Ja jestem krzewem winnym , wy – latoroślami . Kto trwa we Mnie , a Ja w nim , ten przynosi owoc obfity , ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić . Ten , kto we Mnie nie trwa , zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie . I zbiera się ją , i wrzuca do ognia , i płonie . Jeżeli we Mnie trwać będziecie , a słowa moje w was , poproście , o cokolwiek chcecie , a to wam się spełni . Ojciec mój przez to dozna chwały , że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami . Jak Mnie umiłował Ojciec , tak i Ja was umiłowałem . Wytrwajcie w miłości mojej ! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania , będziecie trwać w miłości mojej , tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości . To wam powiedziałem , aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna (Jan, XV, 5-11)

Chrystus przytacza taką oto przypowieść związaną z winnicą:

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł.  Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”». (Łukasz, XIII, 6-9)

Z tego punktu widzenia człowiek przedstawiony jest jako zdolny do specjalnego wzrostu, rozwoju wewnętrznego, i winnice zostały urządzone aby uczynić tej rozwój możliwym i go wspierać. Oczywiście nie są to dosłownie winnice. Są to szkoły, miejsca
i osoby, związane z nauczaniem Wyższej Prawdy.

Czego uczą? Po pierwsze przekazują wiedzę, która, jeśli jest odpowiednio praktykowana, prowadzi do człowieka na wyższy poziom rozwoju, który jest nieodłącznie, ale jedynie potencjalnie, mu właściwy.

To czego nauczają człowieka, to to, że jest Indywidualnością, to znaczy – niepowtarzalną osobą.

Jako taki może osiągnąć wyższy poziom rozwoju mu przynależny, wyższy „stopień” samego siebie, i jest to najważniejsze i najbardziej znaczące jego zadanie życiowe, tylko taki rozwój może odpowiedzieć na jego najgłębsze pragnienia.

Rozpoczyna się od nauczania tej Prawdy i wiedzy dotyczącej i mieszczącej się w tej specjalnej prawdzie, ale prowadzi to do czegoś innego. Droga nauki i rozwoju prowadzi od Prawdy do pewnego definitywnego, stałego stanu, gdy człowiek nie działa już wyłącznie na podstawie prawdy, która zaprowadziła go na ten wyższy poziom rozwoju, ale działa naturalnie z tego poziomu, z udoskonalonego samego siebie.
Czasami nazywa się to Dobrem.
Wszelka Prawda musi w konsekwencji prowadzić do jakiegoś Dobra.
Do jakiegoś dobrostanu i dobrego w istocie działania, jako swojego głównego celu.
[Prawda, która finalnie nie przemienia się w Dobro jest bezużyteczna].

Taka jest główna idea należąca do pojęcia „winnic”. Wtedy zaczyna się produkować wino. Człowiek zaczyna działać z mocy samego Dobra, nie tylko posiłkując się czy kierując Prawdą, którą poznał i wtedy staje się Nowym Człowiekiem.

*

Tymi słowami kończy się wstęp do “Nowego Człowieka”.
Następnie przejdziemy do zagadnień bardziej szczegółówych,
poza tym – tego, czym trzeba się zająć – narasta.
Dodam tutaj jakieś ilustracje, ale w przeciągu kilku dni być może dopiero.

7 września wieczór – nadchodzi jesień – cofnijmy się teraz do początku tego wpisu, dodam kilka zdjęć.. – nadchodzi inna pora roku i trzeba zmienić sposób pracy, i pracę zefektywizować, bo na razie to nic nie ma..
Działanie w chwili, inspirowane, improwizacja, jest dobre, ale rzadko, albo tylko w pewnych cyklicznie nadchodzących porach (jak choćby pora lwów, w lecie), i takie improwizacje się sprawdzają, ale mają swoje ograniczenia i nie mogą być ciągle używane, jako jedyna forma pracy.. Niestety..,

Na inne okresy, na jesienne szarugi, na zimne mrozy, o wiele lepsza (jeśli nie jedyna) jest samodyscyplina, działanie i praca skrupulatnie wypełniająca założony wcześniej, przemyślany, mądry plan. Czy taki plan jest? No jakiś i jest.. Ale okres lata Lwów jakoś go przyćmił i muszę go sobie przypomnieć – zza blasków słońca lipcowego i sierpniowego muszę go wyciągnąć i zweryfikować, zdmuchnąć nagromadzony kurz letnich paproci i rosę.
Trzeba zmienić sposób tworzenia tego czegoś tutaj pożytecznego i zintensyfikować i to jest trudny moment, jak każdy moment, gdy się coś zmienia czy modyfikuje.. Ale oczywiście, cele pozostają te same.
Wysprzątałem chociaż jesiennie z pomocą ..
Ale.., to chyba już lepiej napisać w nowej notce, chociaż tutaj obiecałem trochę ilustracji – to ilustracje podrzucam, a z pisaniem przenoszę się na nową..

M.

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – kontynuacja omówienia psychologicznego i ezoterycznego znaczenia przypowieści w ewangeliach (NCnNC cz. 13)

Pytań i propozycji tematów do poruszenia na razie brak.
Zatem trzeba znów od siebie..

Pisanie inspirowane na bieżąco bywa dobre i płodne (i w sumie tak się głównie toczy od prawie 3 miesięcy), ale ważna też jest (często ważniejsza) praca zaplanowana. No i oczywiście samodyscyplina, której tak nie lubimy i z którą taki mamy problem (ja przynajmniej mam, a jak mam problem to i nie lubię. Lubimy rzeczy bezproblemowe, prawda? No tak.. – ale lubimy też przygody, dreszczyk emocji, prawda? No więc jak to jest? Co w końcu lubimy i co chcemy? Tego tematu tutaj nie pociągnę, ale jest ważny i w skali makro łączy się także z zagadnieniem tego, jak wygląda świat stworzony i co się w nim dzieje, jakie są w nim prawa, zasady i jak się objawiają, a także co się na bieżąco dzieje, gdy się wchodzi ze Stworzeniem w interakcje, różne; choćby zgodnie z pewnymi prawami, a czasami i niezgodnie – są wtedy różne konsekwencje. Badając to, można wnioskować, jak to wszystko działa..

I jakoś wychodzi też na to, że niedoskonałośćwprowadzenie elementu “zła” (z całym obciążeniem tego pojęcia często nie możemy sobie dać rady i wszystko mylimy, dualizujemy, lub nie, relatywizujemy – ale często źle właśnie (sic!) itd..) jest (była) konieczna, by to Wszystko, to Życie – zaistniało i – żyło –
się Działo!

[ale nie znaczy to, że należy to “zło” wybierać, w stworzeniu się poruszając]

To jest temat rzeka, teologiczny i kosmologiczny, filozoficzny, bardzo ważny i trzeba się nim zająć – ale.. No właśnie, trzeba też jednak wypełniać to, co zaplanowane.

Zatem tutaj trzynasty już odcinek rozważań, jakie sygnalizuje tytuł wpisu.
Jaka jest symbolika 13-tki? Potocznie, pechowa. Ale, jak zwykle z symboliką: niejednoznaczna, i zależy do czego się odnosi. Zwykle zaś to widzimy post factum.. choćby – dana zmiana, dany fakt zaistniały (bo czymże jest fakt? Jakąś zmianą w otaczającej rzeczywistości) – na “dobre” był, czy też “na złe”. Bywa też, że nawet po fakcie nie widzimy i nie wiemy dokładnie albo sądzimy mylnie.. Tak to już jest.
Ale..
Wiedza w prawidłowej interpretacji faktów (a czasem nawet ich przewidzeniu, wnioskowaniu ante factum, nie post tylko) nam pomaga, jeśli jest pewna, jeśli jest prawdziwa (czyli zwykle zdobyta z pewnym wysiłkiem, i z wysiłkiem zweryfikowana, bo taka wiedza, jak zasłyszana czy przeczytana na portalu plotka czy nawet “artykuł naukowy” to często więcej może zrobić szkody niż pożytku, w myśl zasady, że

ZŁA WIEDZA JEST GORSZA NIŻ ŻADNA.

Ale dobra wiedza jest dobra (sic!). Dosłownie, bo, jak też stwierdza Maurice Nicoll, uczeń Gurdżijewa, którego dzieło w tym cyklu tutaj przywołanym parafrazuję i komentuję,

“Wszelka wiedza po to tylko jest, by się (..) zamienić w Dobro”.


Warto o tym pamiętać, o tym, że widza dla samej wiedzy, mądrości dla samych mądrości są czcze.


A także, jak ponoć mawia się pomiędzy aniołami – wiedza jest dla człowieka bardzo ważna – bo zwiększa zakres przyznanej mu wolnej woli!

Przejdźmy teraz w końcu do tego 13 – tego odcinka (jak widać, a to co piszę wyżej, piszę na bieżąco, inspirowany chwilą, w otwartym oknie edycji), ociągam się, zapowiadam, gaworzę (no, ale nie bredzę i nie leję wody, tutaj się, mam nadzieję, pilnuję!) bardzo mi się coś nie chce przechodzić z tego, co “się dzieje w momencie” do “zaplanowanego i zdyscyplinowanego” .. Może także dlatego, że nie samiutki sam ja od siebie tylko wtedy mówię i piszę, tylko jakby coś słyszę i wtedy usłyszawszy układam w myśl i piszę…

Ale trzeba..

Przypominam i daję link do pierwszego odcinka NCnNC:

Odcinek 12 (tutaj) skończył się na dziwnej frazie:

„Kamień odrzucony przez budujących stał się kamieniem węgielnym” (Ks. Ps. 118,22).

To dziwna fraza. Kim są ci budowniczy? Budowniczowie czegóż to?
Tego świata – z tego świata?
Oczywistym jest, że nauczanie Chrystusa przyszło do świata zbudowanego na przemocy, świata, gdzie prawie każdy wierzył, że przemocą cokolwiek się buduje,
że przemocą można coś ulepszyć. Kiedy Chrystus zostaje nazwany skałą, kamieniem – to znaczy, że fundamentalnie rzecz biorąc, nim jest, że od skały, kamienia – zaczyna.
Ale całe jego nauczanie nastawione jest na transformację, na przemianę skały w wodę, wody zaś w wino.

Żydzi rozumieli wszystko nader dosłownie, jako skałę. Chrystus znaczenia dosłowne pogłębiał o znaczenia psychologiczne. Ukazuje to jeden z „cudów”, które tak naprawdę są cudami psychicznymi – to jest transformację znaczenia dosłownego w psychologiczne zrozumienie.

W większości “cuda” były i są cudami psychicznymi.
Ukazują transformację znaczenia dosłownego w psychologiczne zrozumienie. Człowiek zaś, który jest przywiązany do dosłownego znaczenia wyższej Prawdy może zniszczyć sam siebie. To wyjaśnia, być może, dlaczego niektórzy religijni ludzie wydają się zniszczeni przez ich kontakt z wiarą i religią i stają się przez to gorsi nawet, niźliby uczyniło ich same życie.

Kolejny wpis jeszcze dziś..

Please follow and like us:
error0

[NCnNC] Nowy Człowiek Na Nowe Czasy – Odc. 4

Powiedziane zostało ostatnio, że specjalne treści, odnoszące się do wewnętrznego rozważenia, wymagają specjalnego języka.

jasno świecić to jak jasno mówić – co lampka ma wspólnego z piórem..

Jeśli znaczenie zostałoby wyrażone literalnie, bezpośrednio – nikt by nie uwierzył, wszyscy wzięliby to za banał czy nonsens.

(Nawiasem mówiąc, kiedyś doszedłem do tego, że to, co określa się jako banał, jest po prostu najprostszą sprawdzającą się prawdą. Jednak celowo się ją tak stygmatyzuje, gdyż ta najprostsza skuteczna droga widziana jest także jako najtrudniejsza i szuka się skrótów..)

Idea nie zostałaby pojęta. I gorzej – zostałaby wyśmiana.
Wiedza wyższego rodzaju, porządku, głębsze znaczenie,
jeśli opada na dosłowny, zwykły, podstawowy poziom rozumienia,
brzmi nonsensownie lub zostanie najzupełniej błędnie odebrana i zrozumiana.
Wtedy stanie się bezużyteczna i gorzej (szkodliwa). 

Wyższe znaczenie może być przekazywane tylko tym, którzy są blisko do odebrania tego głębszego przekazu. Jest to jeden z powodów, dla których tzw. mistyczne, święte pisma – czyli te, które mają przekazać więcej niż tylko dosłowne znaczenie użytych słów – muszą wyższe znaczenia mieścić wewnątrz, dostosowanego do zewnętrznych celów „opakowania”.

różne opakowania..



Celem nie jest oszukanie czy zwiedzenie ludzi (choć tutaj fotografia przedstawia bardziej niecne przebrania i opakowania . . . . . .),
lecz zapobiegnięcie temu, by wyższe znaczenie opadło na niższy poziom rozumienia i by przez to nie zniszczona została jego subtelna istota.

Ludzie często wyobrażają sobie, że mogą pojąć i zrozumieć wszystko, jeśli tylko zostanie im to powiedziane. Jest to oczywiście nieporozumienie. Rozwój czyjegoś zrozumienia, zdolność dostrzegania subtelności, rozróżniania, jest długim procesem. Wszyscy zgodzą się z tym, że małe dzieci nie mogą być uczone o różnych sprawach życia bezpośrednio, ponieważ ich zrozumienie, ich doświadczenie, jest niewielkie. Jest też powszechnie wiadome, że wiedza o pewnych składnikach zwykłej rzeczywistości, nie może być zrozumiana bez odpowiedniego przygotowania, jak to jest choćby z wieloma dziedzinami nauki czy wiedzy technicznej. Nie jest oczywiście wystarczające dla odpowiedniego pojęcia, by po prostu komuś zostało to opowiedziane.

Celem wszystkich pism objawionych czy mistycznych jest przekazać wyższe znaczenia i głębszą wiedzę poprzez zwykły język i literalnie ujęte opowieści i informacje – jako punkt startowy.

Przypowieści mają swoje zwykłe znaczenie. Ich celem jest przekazanie czy podpowiedzenie wyższych znaczeń, używając do tego niższych – zwykłych, codziennych, w taki sposób, że słuchający czy czytający może zacząć myśleć i rozważać znaczenie autonomicznie w sobie, albo i nie.

dziecko ma prosty stosunek do świata..



Człowiek na początku rozumie dosłowne, złożone z opowiedzianych faktów, naturalne znaczenia. Aby podnieść, pogłębić zrozumienie, cokolwiek jest opowiedziane musi najpierw zostać odebrane na tym pierwszym, początkowym poziomie. Człowieka musi najpierw zatrzymać znaczenie dosłowne. Wyższe znaczenie jest celowo tak zaprojektowane, by początkowo odnaleźć się na zwykłym poziomie zrozumienia a później by podjęta została pewna praca w ludzkim wnętrzu, w jego rozumieniu, w kierunku odnalezienia poprzez zwykłe – kolejnego, głębszego poziomu rozumienia. Z tego punktu widzenia przypowieści są pewnym instrumentem służącym transformacji w odniesieniu do odbieranych znaczeń. Jak też następnie zobaczymy, instrument ten to także środek, medium, pomiędzy niższym a wyższym poziomem w rozwoju naszego zrozumienia.

Ewangelie
mówią przede wszystkim o możliwej potencjalnej ewolucji, rozwoju, zmianie
człowieka, określanej „Drugimi (Powtórnymi) Narodzinami” (jest to swoiste im i
właściwsze w tym wypadku pojęcie niż „odrodzenie” czy „rozwój” czy też modne
„oświecenie”, które to wcale nie warunkuje – co wiemy z pewnych przekazów –
także pozytywnego rozwoju etycznego). To jest ich naczelna idea.

Zacznijmy od ujęcia tej ludzkiej wewnętrznej ewolucji jako ewolucji skali i głębi ludzkiego rozumienia. Ewangelie nauczają, że człowiek żyjący na Ziemi jest w stanie podjąć określoną ewolucję wewnętrzną jeśli napotka właściwą naukę z tym związaną. Z tego powodu Chrystus powiedział:

„Ja jestem Drogą i Prawdą i życiem” (Jan 14:6)

Ta wewnętrzna ewolucja ma wymiar psychologiczny. Poszerzenie, pogłębienie, przemienienie swojego rozumienia należy do rozwoju psychicznego. Stanie się człowiekiem o większym zrozumieniu jest ewolucją psychologiczną. Leży to w sferze myśli, uczuć i zachowań – wszystkie wypływają z kształtu ludzkiego zrozumienia.

[W oryginalnym jęz., z którego czerpie ta parafraza słowa wyrażające rozumienie i zrozumienie: understanding – ma pewien dodatkowy wymiar, niesienie z sobą bardziej konkretne i uczuciowe brzmienia, niż w języku polskim. Dodaje jakby do tego, co się rozpoznaje, w sensie czystej wiedzy i informacji, pewien koloryt emocjonalny, w tym understanding pobrzmiewa bowiem także empatia – bardziej rozumiejący to także bardziej „współczujący”]

Człowiek jest tym, czym jest jego Rozumienie.
Jeśli chcemy zobaczyć, czym człowiek jest, a nie tylko, jakim się zdaje, jaki się przedstawia, powinniśmy patrzyć na poziom jego rozumienia.
Ewangelie mówią więc o realnej psychologii, opartej na nauczaniu, że człowiek, żyjący na Ziemi jest zdolny do określonej wewnętrznej ewolucji w zrozumieniu.

Dobra Nowina od początku do końca dotyczy tego możliwe rozwoju wewnętrznego człowieka. Ewangelie są niczym innym jak dokumentami, naukami psychologicznymi. Dotyczą psychicznych kwestii związanych z i warunkujących ten psychologiczny rozwój człowieka – to jest, m.in. co (jak) człowiek musi myśleć, odczuwać i czynić, aby osiągnąć nowy poziom zrozumienia.

Ewangelie nie opowiadają o wydarzeniach ze zwykłego, codziennego życia, przynajmniej nie głównie, nie to jest ich istotą.

Poddana jest idea, że człowiek, wewnętrznie, jest nasionem, które może wzrosnąć. 

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta.

Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Doszliśmy do ważnego, trudnego miejsca, ale jak na ekranowe czytanie, treść ta robi się zbyt długa, więc tutaj zrobimy krótką pauzę – by wrócić do tematu ze świeżym umysłem..

W każdym razie, jest do czego dążyć!

Drzewo przy Fundacji Elektrowni w Rybniku, tam gdzie pracowała Ewa, (c) M

Pozdrowienia!

M

Please follow and like us:
error0