NCnNC – Ezoteryczna interpretacja historii budowy Wieży Babel

Powtórzmy, na czym skończyliśmy, zapowiadając przybliżenie prawdziwej
historii Wieży Babel.

mal. Pieter Bruegel de Oude

Centralna idea tej opowieści odnosi się do ludzi próbujących, za pomocą swoich zwyczajnych środków rozumienia, wiedzy – osiągnąć jakiś wyższy poziom. Takie jest znaczenie tej wieży, która została wybudowana przez ludzi.


Z tego jednak, co zostało do tej pory powiedziane, że aby osiągnąć wyższy poziom rozwoju, tak przez pojedynczego człowieka osobiście, jak przez rodzaj ludzki, ludzkość, określona wyższa wiedza, nauczanie na ten temat musi być znane i odpowiednio stosowane. Człowiek nie może po prostu, sam z siebie, przydać sobie tego duchowego wzrostu przez to, że użyje zwykłych, dostępnych mu i nie mających zakorzenienia gdzieś wyżej środków. To nie może zaprowadzić go na wyższy stopień ewolucji.


Człowiek musi zastosować się do określonego nauczania. Jego wysiłki muszą oprzeć się o tę Prawdę, o której tutaj mówimy i ta specjalna wiedza lub Prawda (ezoteryczna), na najniższym i najbardziej podstawowym poziomie jej zrozumienia, określana jest „skałą”.
Jak zobaczymy, to nie jest materiał, z którego budowana była Wieża Babel. Nie była to bynajmniej skała, ani kamień, lecz wyraźnie powiedziane jest, że użyto zupełnie czegoś innego. Czegoś, co nie pochodziło z wyższego poziomu, nie pochodziło od tych, którzy już na tym poziomie są lub byli.

Historia Wieży Babel wydaje się bardzo dziwna i nie ma wielkiego znaczenia, jeśli odbierana jest dosłownie. Zaczyna się od tego, że kiedyś, dawno temu, pod dniach Noego i Arki, wszyscy ludzie mieli wspólny język.


„I cała Ziemia mówiła jednym językiem i jedną mową” (Ks. Rodzaju, XI, 1)

“Pomieszanie języków” mal. Gustave Doré

Wtedy, jak jest napisane, ludzie nadeszli „ze Wschodu” (co znaczy: od Prawdy).

“Wschód” kojarzony jest z Duchowością, kulturą i spuścizną niematerialną, po dziś dzień.

[Może być to rozumiane, że tam, skąd przyszli – nie musi chodzić tutaj o następstwo geograficzne, ale także czasowe czy po prostu cywilizacyjne – istniała jeszcze i była dostępna ta Prawda, o której mówimy. Może być to też rozumiane jako wskazanie o bardziej negatywnym wydźwięku – nadeszli „ze Wschodu” tj. „od Prawdy”, czyli prawdę opuścili, porzucili ją, stracili z nią kontakt].

Ludzie ze Wschodu przybyli na równiny i zaczęli rozmyślać i planować wybudowanie wieży, która mogłaby sięgnąć Nieba.
Zwróćmy uwagę na dalszy szczegółowy ciąg tej historii:

„I mieli oni cegły w miejsce skały (kamienia) i szlam (muł) zamiast zaprawy. I mówili: – Chodźmy, zbudujmy miasto i wieżę, której wierzchołek może sięgnąć nieba..”.

Nadeszli ze Wschodu i do budowy mieli tylko cegły – rzecz wytworzoną przez samego człowieka – a nie skałę czy kamień. Wschód, jak już zostało napomknięte, w odwiecznym języku reprezentuje źródło prawdy ezoterycznej. Zeszli oni na równiny
– to jest, zstąpili w dół w wyższego poziomu – mimo tego, myśleli, że są w stanie stworzyć coś należącego do tego wyższego poziomu i porządku, nie posiadając już wiedzy i materiałów, które byłyby do tego zdatne.

Tak więc zaczęli budować wieżę – to jest myśleli, że mogą, tylko z własnych idei
i umysłów – nawiązać kontakt i osiągnąć najwyższy poziom, nazywany tutaj Niebem
(i podobnie określany w Nowym Testamencie). Niebo – odnosi się zatem do wyższego poziomu człowieka, Ziemia zaś do zwyczajnego człowieka, człowieka w stanie naturalnym.

Ludzie zaczęli więc budować z tym, co sami mieli, ale wyraźnie zostało zapisane,
że w miejsce skały lub kamienia mieli tylko cegły i tylko muł zamiast solidnej zaprawy.

Wyższy poziom nie może zostać zrozumiany przez niższy. Człowiek na wyższym poziomie rozwoju nie może być zrozumiany przez tego, który trwa na niższym. Człowiek, taki jakim jest, nie może osiągnąć wyższego poziomu zanim nie wejdzie
w kontakt z wiedzą, nazywaną Prawdą, która może go do tego wyższego poziomu doprowadzić. Tak więc budowa wieży skazana była na porażkę.

W ten dziwny sposób, w jaki odwieczny język przedstawia rzeczy, wygląda to tak, jakby Bóg sprzeciwił się ludzkim planom, i zazdrośnie je pokrzyżował. Ale aby zrozumieć prawdziwe znaczenia należy patrzeć głębiej.
To człowiek popełnił błąd, nie Bóg. Człowiek próbował wznieść się wyżej dzięki swej zwyczajnej wiedzy, wytworzonej i zgromadzonej tylko przez niego samego i ta nazwana jest tutaj cegłą czy mułem (szlamem).

 Mieszkańcy całej ziemi mieli jedną mowę, czyli jednakowe słowa. A gdy wędrowali ze wschodu, napotkali równinę w kraju Szinear i tam zamieszkali. 
I mówili jeden do drugiego: «Chodźcie, wyrabiajmy cegłę i wypalmy ją w ogniu». A gdy już mieli cegłę zamiast kamieni i smołę zamiast zaprawy murarskiej, rzekli: «Chodźcie, zbudujemy sobie miasto i wieżę, której wierzchołek będzie sięgał nieba, i w ten sposób uczynimy sobie znak, abyśmy się nie rozproszyli po całej ziemi». 
A Pan zstąpił z nieba, by zobaczyć to miasto i wieżę, które budowali ludzie, i rzekł: «Są oni jednym ludem i wszyscy mają jedną mowę, i to jest przyczyną, że zaczęli budować. A zatem w przyszłości nic nie będzie dla nich niemożliwe, cokolwiek zamierzą uczynić. Zejdźmy więc i pomieszajmy tam ich język, aby jeden nie rozumiał drugiego!» 
W ten sposób Pan rozproszył ich stamtąd po całej powierzchni ziemi, i tak nie dokończyli budowy tego miasta. Dlatego to nazwano je Babel, tam bowiem Pan pomieszał mowę mieszkańców całej ziemi2. Stamtąd też Pan rozproszył ich po całej powierzchni ziemi. 
[za Biblią Tysiąclecia]

Jest jednak bardzo trudnym to wszystko zrozumieć, gdy rzeczy bierze się dosłownie. Możemy zgodzić się z tym, że jeśli inżynier zbuduje jakąś część silnika, która jest błędnie obmierzona lub też zbudowana z niewłaściwego materiału, jego silnik nie będzie działał prawidłowo. Człowiek może wtedy powiedzieć: „To wina Boga!”. To nie tak, że Bóg reaguje – sprzeciwia się lub karze – to życzenie, prośba, zamierzenie człowieka jest wadliwe i co za tym idzie odpowiedź nie będzie taka, jakiej człowiek oczekuje. Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia. I to jest „Bóg” czy też, jeśli się woli, Wszechświat, który studiuje nauka.

 [Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego życzenia]
Dodatkowa rada od Marata Dakunina: warto o tym pamiętać, gdy np. chcemy podpowiedzi - korzystając z synchroniczności - w jakiejś ważnej życiowej sprawie.
Moim zdaniem, skonstruowanie właściwego, precyzyjnego, jednoznacznie mogącego być zrozumianym i ocenionym (gdy np. pyta się o wskazanie alternatywy) - jest kluczowe. Złe, nieprecyzyjne, mylące, dwuznaczne, wieloznacznie rozstrzygalne pytanie - a podpowiedź nie tylko będzie bezwartościowa, ale może okazać się też i szkodliwa, gdy jej zawierzymy.. i się na tym przejedziemy. A wina przecież jest od początku wtedy po naszej stronie wg. zasady Odpowiedź następuje zgodnie z jakością przedstawionego pytania.
Dodatkowa rada ode mnie: warto pamiętać, że należy pytać - jeśli mamy na myśli swoje "dobro" - jedynie o dobro najwyższe rozumiane jako dobro naszej Duszy (i tylko na tak rozumiane odpowiedź będzie najwyższej jakości od czynników dla nas życzliwych).
To, że dobro Duszy wcale nie oznacza to samo, co coś, co wydaje nam się w krótszym terminie dla nas przyjemniejsze, wygodniejsze lub nawet "moralnie słuszniejsze" - jest rzeczą oczywistą.
Jako ciekawostkę dodam, że pewien profesor fizyki korzysta (jedynie w poważniejszych sprawach) z podpowiedzi, która daje starożytna chińska Księga Przemian (jak wróżyć korzystająć z I-Cing opracowań powszechnie dostępnych w bród).

Niewłaściwa prośba wywołuje niewłaściwą odpowiedź.
Ale tak naprawdę nie jest to niewłaściwa odpowiedź ale dokładnie taka odpowiedź, jaka musiała paść biorąc pod uwagę daną treść i formę życzenia.
Przypowieść o Wieży Babel jest tego dobrą ilustracją.
Człowiek zaczął budować wieżę z cegieł i mułu zamiast z kamienia i zaprawy.
A Bóg odpowiedział: –
No, tak nie można.

Do usłyszenia (bardzo niedługo!).

Poczucie humoru jest boską cechą.

Please follow and like us:
error0

H20 [NCnNC cz. 8]

Ponieważ wszystkie pisma „święte”, mistyczne, zawierają zarówno dosłowne, literalne jak i głębsze, psychologiczne, znaczenia, mogą „paść”, znaleźć oddźwięk na różnych poziomach zrozumienia, w szczególności mogą zostać odebrane w podwójny sposób.

Gdyby człowiek nie był zdolny do żadnego rozwoju i potencjalnej ewolucji nie miałoby to większego sensu. To właśnie dlatego, że do takiej ewolucji człowiek jest zdolny, istnieją przypowieści. Duchowe („święte”) wyobrażenie człowieka – to jest to, co określa się jako „wewnętrzne” lub ezoteryczne – zakłada, że posiada on pewien nieużywany i nierozwinięty poziom zrozumienia i że jego prawdziwy rozwój jest ściśle związany z osiągnięciem tego wyższego poziomu.

Tak więc wszystkie pisma mistyczne, także te w formie przypowieści, posiadają podwójne znaczenie, ponieważ zawarte jest w nich znaczenie dosłowne, zaprojektowane by trafić do człowieka na ten poziom, na którym się on właśnie znajduje, lecz w tym samym czasie mające pewną zdolność (Czesław Miłosz może nazwałby to, jak i Simon Weil – o ile pamiętam – „dźwignią transcendencji”)  dosięgnięcia wyższego poziomu (i pociągnięcia w ten sposób rozumienia samego człowieka na wyższy poziom), który to wyższy poziom jest w człowieku potencjalnie obecny i niejako oczekuje na jego „wspięcie się” wyżej.

Przypowieści są formą przekazania „starożytnego” znaczenia.

[W oryginale pisze „ancient” – starożytnego, wydaje mi się jednak, że tutaj lepiej – przetłumaczyć „odwieczne”, odwiecznego znaczenia, jako uosobiające nieprzemijające, ale zapomniane prawdy]

Przypowieść w ewangeliach posługuję się pewnym odwiecznym językiem, od dawna zapomnianym. Był taki czas, gdy język przypowieści mógł być bezpośrednio zrozumiany. Ten język – język przypowieści, alegorii i cudów – jest stracony dla współczesnej ludzkości. Ale nadal istnieją źródła, które umożliwiają nam uchwycenie części tego odwiecznego znaczenia. Ponieważ celem przypowieści jest połączenie niższych i wyższych znaczeń, może być pomyślana jako most pomiędzy dwoma poziomami, przerzucony pomiędzy dosłownym a psychologicznym zrozumieniem.

Jak zobaczymy, całościowy język był kiedyś dobrze znany, ta dwoista technika była rozpoznana i pewne słowa, pojęcia i terminy były z premedytacją używane by mogły być zrozumiane w podwójnym sensie. W tym odwiecznym języku tworzone było połączenie pomiędzy wyższym a niższym znaczeniem – lub, co jest tym samym, wyższą i niższą stroną, poziomem w człowieku.

Nasze pierwotne narodziny urzeczywistniają się w ewolucji ze świata komórkowego
w organizm ludzki. Narodzić się drugi raz lub powtórnie [nie do końca pasuje tutaj „odrodzić”] oznacza ewoluować do wyższej psychologii, do wyższego możliwego poziomu zrozumienia. To jest wyższym celem człowieka, zgodnie z wszystkimi antycznymi (historycznymi) pismami, w których człowiek często przedstawiany jest, psychologicznie, jako niewzrośnięte nasiono.
Jest to wiedza ezoteryczna. Ten poziom może być osiągnięty tylko dzięki nowej wiedzy
i nowemu nauczaniu, którym towarzyszy emocjonalne zaangażowanie, „wczucie się” człowieka w nowe zagadnienia i odpowiednia praktyka. Wiedza, która przybliża człowiekowi taką możliwość nazywana jest niekiedy, w ewangeliach, Prawdą, czasami zaś Słowem.

Nie jest to jednak zwykła prawda, lub zwykła wiedza. Jest to wiedza o tym następnym kroku w rozwoju, o wyższym poziomie.

Aby poczynić pierwsze obserwacje o tym odwiecznym podwójnym języku przypowieści, zobaczmy na początku jak przedstawiana jest tam Prawda.

W tym języku przedmioty, zjawiska zewnętrzne, obserwowalne, reprezentują te psychiczne, wewnętrzne i niewidoczne. Życie zewnętrzne, rejestrowane przez normalne zmysły, jest przenoszone w inny poziom znaczeniowy.

Tak więc Prawda – nie jest jakimś widocznym przedmiotem, ale zostaje oddana, zaprezentowana poprzez takie w tym języku. Przypowieść jest pełna wizualnego obrazowania, z przedmiotami i zjawiskami w pełni postrzegalnymi zmysłowo. Jednak każdy taki obraz coś należącego do psychologicznego poziomu znaczenia, odmiennego od po prostu użytego obrazu.

W ewangeliach często używane jest słowo „woda”. Co to słowo znaczy w odwiecznym języku? W dosłownym znaczeniu tego słowa jest to oczywiście substancja fizyczna, zwana wodą. Ale psychologicznie, na wyższym poziomie znaczeniowym, sens jest odmienny.
„Woda” nie oznacza po prostu wodę.



Chrystus, mówiąc o powtórnych narodzinach do Nikodema, mówi, że człowiek musi narodzić się z wody i z ducha: „Jeśli człowiek nie narodzi się z wody i z ducha, nie może wejść do królestwa bożego.” (Jan 3;5)

Co zatem oznacza ta woda?
Musi mieć jakieś kolejne znaczenie, psychologiczne lub wyższe.
Możemy domyślać się, że „duch” oznacza, być może – wolę, lub intymną, ale najbardziej realną ludzką część. I możemy rozumieć, że narodzić się powtórnie nie oznacza oczywiście wejść na powrót do łona matki, do macicy, jak myślał Nikodem, który uosabia człowieka zdolnego jedynie do dosłownego, literalnego zrozumienia.

Cokolwiek możemy myśleć o znaczeniu „ducha”, nie możemy wyobrazić sobie, dysponując naszym zwykłym rozumieniem, co oznacza „woda” w tym antycznym (odwiecznym) podwójnym języku, w którym rzeczy i sprawy postrzegalne zmysłowo przekazują, oddają inne i specjalne znaczenia.
Nie mamy tutaj wskazówki.

Powiedzieć, że człowiek musi narodzić się na nowo z fizycznie rozumianej „wody” jest jawnym nonsensem. Co więc zatem może ta woda, psychologicznie, oznaczać?

Możemy odnaleźć, badając znaczenie innych biblijnych ustępów, co ten fizyczny obraz reprezentuje na psychologicznym poziomie znaczeniowym. Mogą być przytoczone setki przykładów. Weźmy jeden z ewangelii. Chrystus rozmawia z kobietą z Samarii przy studni i mówi jej, że mógłby jej ofiarować „żyjącą wodę/wodę życia”.

Chrystus odzywa się do niej kiedy kobieta przychodzi nabrać wody ze studni: „Każdy kto czerpie i pije tę wodę będzie znów spragniony, ale wodę, którą może zaczerpnąć u mnie (którą ja mogę mu dać do picia) ugasi na zawsze jego pragnienie, ta woda, która ja mogę dać stanie się w nim kołem wodnym (studnią – wiecznym źródłem), z którego tryska życie wieczne”. (Jan 4;13-14).

Wydaje się jasnym, że słowo „woda” zostało użyte tutaj w specjalnym sensie, należącym do odwiecznego i zapomnianego języka.

Podobnie, w Starym Testamencie, w Księdze Jeremiasza (ang. Jeremiah) jest powiedziane: „For my people have comitted two evils: they have forsaken me the fountain of living waters, and hewed them out cisterns, broken cisterns, that can hold no water” (Jeremiah, 2;13).

Czym zatem jest ta woda, żyjąca woda (woda życia)?

Jest to Prawda.

Ale oznacza to specjalny rodzaj prawdy, specjalny rodzaj i formułę wiedzy,
nazywaną „żyjącą prawdą”. Jest to „prawda żywa” ponieważ czyni człowieka żywym
w nim samym, a nie umarłym, jeśli zostanie przyswojona i zastosowana w praktyce.





W nauczaniu ezoterycznym – a więc odnoszącym się do ewolucji wewnętrznej – człowiek nazywany jest umarłym, jeśli nie wie, nie przyswoił i nie praktykuje niczego co wiąże się z tą wiedzą, z tą prawdą. Jest to wiedza, która jest prawdą tylko w odniesieniu do wyższego poziomu rozwoju, który potencjalnie oczekuje na każdego.
Jest to wiedza o tym wyższym rodzaju człowieczeństwa i drodze do niego. Odnosi się do tego, co człowiek musi wiedzieć, myśleć, odczuwać, rozumieć i czynić by osiągnąć swój następny poziom rozwoju. Nie jest to prawda zewnętrzna, dotycząca zewnętrznych przedmiotów i spraw, lecz prawda wewnętrzna, o człowieku w nim samym, jakim człowiekiem w istocie jest i w jaki sposób może siebie samego odmienić. Tak więc jest to prawda ezoteryczna (ezoteryczny oznacza wewnętrzny) lub Prawda odnosząca się do wewnętrznego rozwoju i nowej organizacji człowieka, która wiedzie do kolejnego stopnia w jego realnej ewolucji. Albowiem nikt nie może się zmienić, nikt nie może stać się inny, nikt nie może ewoluować i osiągnąć tego możliwego wyższego poziomu i, jak się mówi, odrodzić się (narodzić powtórnie), jeśli najpierw nie dowie się, nie usłyszy i nie podąży za nauczeniem, które tego dotyczy.

*

[Człowiek musi się oczywiście najpierw dowiedzieć i zidentyfikować – jaki jest. Więc warto należycie oceniać tzw. zwykłą świadomość, dzienną świadomość.. Choć ograniczona i powszednia nie może być jakimś wzgardzonym instrumentem, który gotowi jesteśmy już teraz kwestionować czy odrzucać w pogoni za oświeceniem – jest to bowiem nasze jedyne narzędzie, na którym pracujemy, nasz warsztat.
Podkreślam to, dlatego, że zbyt często spotyka się “oświeconego”, który w kategoriach zwykłej świadomości jest po prostu, mówiąc najmniej złośliwie, średnio rozgarnięty..]

Idea jest całkiem jasna. Nauczanie, które prowadzi do wyższego poziomu istnieje –
i zawsze istniało.

To nauczanie jest realną wiedzą psychologiczną dotyczącą człowieka i potencjalnego rozwoju Nowego Człowieka w nim.

Człowiek nie ma możliwości wymyślić tego sam z siebie.

Może budować cysterny, ale nie będą one zdolne pomieścić tej wody..

Ale ale – za długi już ten tekst. Dobrej Nocy!

Please follow and like us:
error0

[NCnNC cz. 7] Deptanie pereł


Pisze Mateusz w rozdziale 7:6:

„Nie dawajcie psom tego , co święte , i nie rzucajcie swych pereł przed świnie , by ich nie podeptały nogami , i obróciwszy się , was nie poszarpały „.

Ta zewnętrzna, niższa strona ludzkiego rozumienia, zachowuje się tutaj często jak stopa, która depcze wyższe znaczenia, nie mogąc ich pojąć na własnym poziomie. To strona człowieka, która wierzy tylko temu, co pokazać są w stanie cielesne zmysły, ta strona umysłu, która „trzyma się”, stąpa po ziemi, tak jak czynią to właśnie stopy.


Przypomina mi się tutaj utyskiwanie G. Gurdżijewa nad językiem angielskim, który nazywał małpim. Przykładowo – słowo oddające najwyższą i najczystszą część człowieka, duszę, jest niezmiernie podobne do tego, które przystaje do części najniższej i najbrudniejszej.

Zob. Soul /ang. dusza/

Soil – gleba, grunt, ziemia
– to soil – pobrudzić

Ta strona nie może otrzymać nauczania o wewnętrznej ewolucji, gdyż jest zwrócona ku wszystkiemu temu, co zewnętrzne, a nie temu, co wewnętrzne.

Ta strona nie może zatem pojąć czegoś takiego, jak powtórne narodziny.

Człowiek ma tylko jeden poród, oczywiście. Jednocześnie wszystkie (niemal) nauki ezoteryczne mówią, że jest zdolny narodzić się drugi raz, osiągnąć Drugie – Powtórne narodziny. Ale te powtórne narodziny (re-birth; odrodzenie) należą do człowieka w nim samym, prywatnego, sekretnego, wewnętrznego, nie do tego, jakim wydaje się być w życiu i jakim jawi się nawet we własnych myślach
 i wyobrażeniach; czy jest to tzw. człowiek sukcesu czy pretendujący do niego.
To drugie należy do człowieka zewnętrznego, takim jaki się przedstawia sobie lub innym lub wydaje się być, nie takim – jakim jest.

W psychologicznym nauczaniu zawartym w ewangeliach człowiek nie jest rozpatrywany jako taki, jakim się zdaje być, ale taki, jaki najgłębiej – jest.
To jeden z powodów, dla których Chrystus zaatakował Faryzeuszy. Gdyż byli głównie tym, co przedstawia się na zewnątrz; tylko powierzchniowo sprawiali wrażenie dobrych, sprawiedliwych i religijnych. Poprzez atak na faryzeuszy, atakował tę stronę człowieka, która skupia się na zewnętrznym, widocznym wrażeniu, przedstawia się tak lub inaczej, by osiągnąć jakiś zewnętrzny cel, pochwałę, lęk; tymczasem człowiek wewnętrznie może być od tego jak najbardziej odległy, nawet zepsuty. Faryzeusz, rozumiany jako figura – metafora psychologiczna, to nic innego jak ta udająca strona człowieka, która pretenduje tego, by jawić się (także, oczywiście, dla skorej do samookłamania samoświadomości człowieka, który łatwo daje się takiej zewnętrznej masce zwieźć – tym łatwiej, im dla niego to wygodniejsze) jako dobra, pełna cnót itd. Oczywiście, jest większy lub mniejszy faryzeusz w każdym człowieku i takie jest tego określenia psychologiczne znaczenie.

Wszystko, powtórzmy: bez wyjątku, powiedziane w ewangeliach, niezależnie od tego, czy zaprezentowane w formie przypowieści, cudu lub rozmowy – dialogu, ma znaczenie psychologiczne, odrywając się od dosłownego sensu użytych słów i znaczenia opowiedzianych faktów i zdarzeń. Dlatego też zdarzenia, dialogi, opowieść ewangeliczna o Chrystusie i jego krytyce oraz interakcjach z faryzeuszami odnosi się nie do tak właśnie nazwanych, określonych, historycznych przedstawicieli społeczności żydowskiej (były 3 główne „sekty”: faryzeusze, saduceusze i esseńczycy]) żyjących tak dawno temu, ale do każdego tutaj i teraz, do faryzeusza w każdym z nas. Do tej nieszczerej, ceniącej głównie zewnętrzny pozór, osobowości w nas samych, która oczywiście nie może uzyskać żadnego realnego nauczania, wiedzy psychologicznej, bez szukania w niej i przy okazji niej okazji do czegoś cenionego w zewnętrznym świecie, pochwały, nagrody.
Na ten temat będzie jeszcze powiedziane więcej.

Please follow and like us:
error0

[NCnNC cz. 6] O wewnętrznej i zewnętrznej stronie człowieka

Człowiek musi zacząć rozumieć sam z siebie, „dla siebie samego”, zanim zdobędzie dostęp do głębi nauczania ewangelii.

Ponownie jednak nasuwają się wątpliwości: dlaczego jednak nie przekazać tego bardziej wprost? Dochodzimy do kolejnego pytania: Dlaczego to wyższe znaczenie nie może być przekazane bardziej bezpośrednio i jednoznacznie?
W jakim celu to skrywanie znaczeń, te historyjki i bajki? Dlaczego forma przypowieści? – itd.

Każdy z nas posiada swoją „zewnętrzną” stronę, która rozwinęła się poprzez udział w życiu, doświadczenia życiowe i kontakt z innymi. Posiada też stronę wewnętrzną, która pozostaje zagadkowa, niepewna, nierozwinięta. Nauczanie o Powtórnych Narodzinach i wewnętrznej ewolucji powinno paść, dotrzeć nie tylko do tej zewnętrznej strony, rozwiniętej i ukazywanej w codziennym życiu. Niektórzy ludzie dochodzą do etapu, gdy zdają sobie sprawę, że takie życie i jego zewnętrzne, powszednie cele ich nie satysfakcjonuje, gdzie sami z siebie, indywidualnie zaczynają spoglądać w nowych kierunkach i szukać odmiennych celów, zanim zetkną się z jakąkolwiek wiedzą czy nauczaniem, podobnym do tego przekazywanego w ewangeliach. Zewnętrzna strona człowieka jest zorganizowana przez okoliczności codziennego życia i jego wymogi, dopasowana do pozycji społecznej i indywidualnych możliwości. W pewnym sensie jest sztuczna, jest czymś nabytym. Tymczasem to właśnie wewnętrzna, niezorganizowana strona człowieka, ma możliwość ewolucji i wzrostu, tak jak dzieje się to w przypadku nasiona, z samej siebie.

Z tego powodu nauka o wewnętrznej ewolucji musi posiadać taką formę, aby nie padła (nie dotarła) jedynie na tę zewnętrzną ludzką stronę. W pierwszym rzędzie – na początek – musi trafić do strony zewnętrznej, np. jako historia odnosząca się do zwyczajnych, życiowych okoliczności, faktów i zdarzeń. Nauka taka powinna jednak być zdolna do penetrowania w głąb, głębiej – by dotrzeć i przebudzić w człowieku tę wewnętrzną, niezorganizowaną stronę.
Człowiek rozwija się wewnętrznie poprzez swoje głębsze refleksje, nie zaś przy udziale strony kontrolowanej przez zewnętrzne życie i pod jego wpływem ukształtowanej. Człowiek ewoluuje poprzez ducha swoje indywidualnego zrozumienia, utożsamienie się i zgodę na to, co rozpoznaje jako prawdziwe. Psychologiczne znaczenie względnie fragmentarycznych nauk, zawartych w ewangeliach, odnosi się do wewnętrznej strony każdego człowieka. Gdy ktoś pojmie, że człowiek może ewoluować tylko przez rozwój swojego indywidualnego, a co za tym idzie, wewnętrznego zrozumienia, będzie mógł zauważyć, że gdyby prawda nauczania o znaczeniu ewolucji wewnętrznej padła i znalazła oddźwięk na zewnętrznej stronie człowieka byłaby bezużyteczna lub wydać by się mogła zgoła absurdalna, nonsensowna.
W samej rzeczy, ta nauka może zawsze być wypaczona i zniszczona, gdy padnie, zostanie odniesiona, do niewłaściwego „miejsca” w człowieku – na przykład jego strony handlowej, biznesowej, związanej z zewnętrznie postrzeganymi zyskami i stratami.

Do tematu wewnętrznej i zewnętrznej strony nawiązuje esej, który napisałem rok temu – mówi się tam o wpływach “A” i wpływach “B” oraz o tym, że pewni ludzie przyciągają innych i nawzajem siebie znajdują..
Myślę, że to bardzo ciekawe. A tym ciekawsze, że sprawdzone!

Więc zapraszam także tutaj:

Please follow and like us:
error0

[NCnNC] Nowy Człowiek Na Nowe Czasy – Odc. 4

Powiedziane zostało ostatnio, że specjalne treści, odnoszące się do wewnętrznego rozważenia, wymagają specjalnego języka.

jasno świecić to jak jasno mówić – co lampka ma wspólnego z piórem..

Jeśli znaczenie zostałoby wyrażone literalnie, bezpośrednio – nikt by nie uwierzył, wszyscy wzięliby to za banał czy nonsens.

(Nawiasem mówiąc, kiedyś doszedłem do tego, że to, co określa się jako banał, jest po prostu najprostszą sprawdzającą się prawdą. Jednak celowo się ją tak stygmatyzuje, gdyż ta najprostsza skuteczna droga widziana jest także jako najtrudniejsza i szuka się skrótów..)

Idea nie zostałaby pojęta. I gorzej – zostałaby wyśmiana.
Wiedza wyższego rodzaju, porządku, głębsze znaczenie,
jeśli opada na dosłowny, zwykły, podstawowy poziom rozumienia,
brzmi nonsensownie lub zostanie najzupełniej błędnie odebrana i zrozumiana.
Wtedy stanie się bezużyteczna i gorzej (szkodliwa). 

Wyższe znaczenie może być przekazywane tylko tym, którzy są blisko do odebrania tego głębszego przekazu. Jest to jeden z powodów, dla których tzw. mistyczne, święte pisma – czyli te, które mają przekazać więcej niż tylko dosłowne znaczenie użytych słów – muszą wyższe znaczenia mieścić wewnątrz, dostosowanego do zewnętrznych celów „opakowania”.

różne opakowania..



Celem nie jest oszukanie czy zwiedzenie ludzi (choć tutaj fotografia przedstawia bardziej niecne przebrania i opakowania . . . . . .),
lecz zapobiegnięcie temu, by wyższe znaczenie opadło na niższy poziom rozumienia i by przez to nie zniszczona została jego subtelna istota.

Ludzie często wyobrażają sobie, że mogą pojąć i zrozumieć wszystko, jeśli tylko zostanie im to powiedziane. Jest to oczywiście nieporozumienie. Rozwój czyjegoś zrozumienia, zdolność dostrzegania subtelności, rozróżniania, jest długim procesem. Wszyscy zgodzą się z tym, że małe dzieci nie mogą być uczone o różnych sprawach życia bezpośrednio, ponieważ ich zrozumienie, ich doświadczenie, jest niewielkie. Jest też powszechnie wiadome, że wiedza o pewnych składnikach zwykłej rzeczywistości, nie może być zrozumiana bez odpowiedniego przygotowania, jak to jest choćby z wieloma dziedzinami nauki czy wiedzy technicznej. Nie jest oczywiście wystarczające dla odpowiedniego pojęcia, by po prostu komuś zostało to opowiedziane.

Celem wszystkich pism objawionych czy mistycznych jest przekazać wyższe znaczenia i głębszą wiedzę poprzez zwykły język i literalnie ujęte opowieści i informacje – jako punkt startowy.

Przypowieści mają swoje zwykłe znaczenie. Ich celem jest przekazanie czy podpowiedzenie wyższych znaczeń, używając do tego niższych – zwykłych, codziennych, w taki sposób, że słuchający czy czytający może zacząć myśleć i rozważać znaczenie autonomicznie w sobie, albo i nie.

dziecko ma prosty stosunek do świata..



Człowiek na początku rozumie dosłowne, złożone z opowiedzianych faktów, naturalne znaczenia. Aby podnieść, pogłębić zrozumienie, cokolwiek jest opowiedziane musi najpierw zostać odebrane na tym pierwszym, początkowym poziomie. Człowieka musi najpierw zatrzymać znaczenie dosłowne. Wyższe znaczenie jest celowo tak zaprojektowane, by początkowo odnaleźć się na zwykłym poziomie zrozumienia a później by podjęta została pewna praca w ludzkim wnętrzu, w jego rozumieniu, w kierunku odnalezienia poprzez zwykłe – kolejnego, głębszego poziomu rozumienia. Z tego punktu widzenia przypowieści są pewnym instrumentem służącym transformacji w odniesieniu do odbieranych znaczeń. Jak też następnie zobaczymy, instrument ten to także środek, medium, pomiędzy niższym a wyższym poziomem w rozwoju naszego zrozumienia.

Ewangelie
mówią przede wszystkim o możliwej potencjalnej ewolucji, rozwoju, zmianie
człowieka, określanej „Drugimi (Powtórnymi) Narodzinami” (jest to swoiste im i
właściwsze w tym wypadku pojęcie niż „odrodzenie” czy „rozwój” czy też modne
„oświecenie”, które to wcale nie warunkuje – co wiemy z pewnych przekazów –
także pozytywnego rozwoju etycznego). To jest ich naczelna idea.

Zacznijmy od ujęcia tej ludzkiej wewnętrznej ewolucji jako ewolucji skali i głębi ludzkiego rozumienia. Ewangelie nauczają, że człowiek żyjący na Ziemi jest w stanie podjąć określoną ewolucję wewnętrzną jeśli napotka właściwą naukę z tym związaną. Z tego powodu Chrystus powiedział:

„Ja jestem Drogą i Prawdą i życiem” (Jan 14:6)

Ta wewnętrzna ewolucja ma wymiar psychologiczny. Poszerzenie, pogłębienie, przemienienie swojego rozumienia należy do rozwoju psychicznego. Stanie się człowiekiem o większym zrozumieniu jest ewolucją psychologiczną. Leży to w sferze myśli, uczuć i zachowań – wszystkie wypływają z kształtu ludzkiego zrozumienia.

[W oryginalnym jęz., z którego czerpie ta parafraza słowa wyrażające rozumienie i zrozumienie: understanding – ma pewien dodatkowy wymiar, niesienie z sobą bardziej konkretne i uczuciowe brzmienia, niż w języku polskim. Dodaje jakby do tego, co się rozpoznaje, w sensie czystej wiedzy i informacji, pewien koloryt emocjonalny, w tym understanding pobrzmiewa bowiem także empatia – bardziej rozumiejący to także bardziej „współczujący”]

Człowiek jest tym, czym jest jego Rozumienie.
Jeśli chcemy zobaczyć, czym człowiek jest, a nie tylko, jakim się zdaje, jaki się przedstawia, powinniśmy patrzyć na poziom jego rozumienia.
Ewangelie mówią więc o realnej psychologii, opartej na nauczaniu, że człowiek, żyjący na Ziemi jest zdolny do określonej wewnętrznej ewolucji w zrozumieniu.

Dobra Nowina od początku do końca dotyczy tego możliwe rozwoju wewnętrznego człowieka. Ewangelie są niczym innym jak dokumentami, naukami psychologicznymi. Dotyczą psychicznych kwestii związanych z i warunkujących ten psychologiczny rozwój człowieka – to jest, m.in. co (jak) człowiek musi myśleć, odczuwać i czynić, aby osiągnąć nowy poziom zrozumienia.

Ewangelie nie opowiadają o wydarzeniach ze zwykłego, codziennego życia, przynajmniej nie głównie, nie to jest ich istotą.

Poddana jest idea, że człowiek, wewnętrznie, jest nasionem, które może wzrosnąć. 

Taki, jaki jest – w stanie początkowym – człowiek jest niekompletny, niedokończony. Człowiek może przyczynić się do swojej wewnętrznej ewolucji – indywidualnie. Jeśli nie ma potrzeby tego uczynić, jeśli sobie tego nie życzy – nie musi. Wtedy jest nazywany trawą (plewami) – która pali się, jako bezużyteczną. To jest – zarówno ostrzeżenie jak i zachęta.

Ale ta nauka nie można być przekazana bezpośrednio czy też pod zewnętrznym przymusem
(choć tyle razy próbowano ją przekazywać przymusowo, przez tych oczywiście, którzy sami nic nie zrozumieli, zrozumieli totalnie na opak – skutki przecież, były odwrotne).

Doszliśmy do ważnego, trudnego miejsca, ale jak na ekranowe czytanie, treść ta robi się zbyt długa, więc tutaj zrobimy krótką pauzę – by wrócić do tematu ze świeżym umysłem..

W każdym razie, jest do czego dążyć!

Drzewo przy Fundacji Elektrowni w Rybniku, tam gdzie pracowała Ewa, (c) M

Pozdrowienia!

M

Please follow and like us:
error0

A nad Nami

Tymczasem nad nami piękne letnie niebo.

Kiedyś nawet ludzie uważali zjawiska na niebie, nawet takie ulotne jak kształty chmur i to co razem ze światłem one są w stanie wyobrazić (a człowiekowi się skojarzyć) za Znaki, za proroctwa.

Tak podaje choćby słownik:

Clouds – There are two principal aspects to cloud-symbolism: on the one
hand they are related to the symbolism of mist, signifying the intermediate world between the formal and the non-formal; and on the other hand they are associated with the ‘Upper Waters’—the realm of the antique Neptune.
The former aspect of the cloud is symbolic of forms as phenomena and appearance, always in a state of metamorphosis, which obscure the immutable quality of higher truth. The second aspect of clouds reveals their family connexion with fertility-symbolism and their analogous relationship with all that is destined to bring fecundity. Hence the fact that ancient Christian symbolism interprets the cloud as synonymous with the prophet, since prophecies are an occult source of fertilization, celestial in origin.
Hence also the conclusion of Bachelard that the cloud should be taken as a symbolic messenger.
[A Dictionary of Symbols, J.E.Cirlot, Second Edition, pp. 51-52]

Chyba każdy zrozumiał.. Toć to prosty angielski .. no i są jeszcze te automatyczne translatory. A jeśli nie, lub chciałby zapytać: zawsze można w komentarzu.

No to, skoro tak, to może jakaś Opatrzność jednak nad nami czuwa?

Czasem nawet ta opatrzność daje znać, że z Miłością coś wspólnego ma..
bo mi się tak wydaje, ale takie coś co wygląda jak Serco-Skrzydło to też tradycyjnie był znak niejakich Serafinów..

Ostatnio nawet, w tej fali upałów, które teraz trochę złagodniały, zasygnalizowano jakby, że piekło zamarza i diabeł ucieka, przed lodowym chmurek podmuchem..

zobacz w większym formacie tutaj

Na niebie też różną zwierzynę, kto chce, może wypatrzeć..

I światło w Nasze Serca wlewa ukojenie..

A ten niedobry smok, rozsiadł się na całym złocie!

zobacz większe tutaj

Ale idzie Nowe i na nowo Przychodzi:

Please follow and like us:
error0

Ukryte znaczenia – Nowy Człowiek na Nowe Czasy (odc. 3)

Powiedzmy trochę o języku przypowieści.

Wszystkie pisma mistyczne posiadają zarówno zewnętrzne jak wewnętrzne znaczenie. Ukryte za dosłownym, literowym znaczeniem kryje się kolejne znaczenie, inny rodzaj informacji i wiedzy. Zgodnie z bardzo starą Tradycją człowiek kiedyś miał kiedyś bezpośredni kontakt z tą „wewnętrzną”, ukrytą w środku wiedzą.

[o tym jak poprawnie należy rozumieć pewne terminy, choćby takie jak „ezoteryczny” itp. można przeczytać w syntetycznych ujęciach np. tutaj:

uwaga – najlepiej kliknąć prawym klawiszem myszki i otworzyć w nowym oknie – podaję kilka linków do wpisów z poprzedniego roku:

oraz ogólniej:

W Starym Testamencie jest wiele historii niosących tę inną wiedzę, znaczenie całkiem odmienne od literalnego. Historia budowy arki i potopu, budowy wieży Babel, Jakuba i Ezawa i wiele innych zawiera wewnętrzne psychologiczne znaczenie oddalone od znaczenia dosłownego. W Nowym Testamencie, Ewangeliach, podobnie używane są przypowieści.

W ewangeliach pojawia się wiele przypowieści. Tak jak się przedstawiają w dosłownym, literalnym znaczeniu, odnoszą się do winnic, gospodarzy, sług, nierozważnych synów, do oleju, wody i wina, do nasion, siewcy i żyznej lub nieurodzajnej gleby i wielu innych rzeczy.
Język parabol jest trudny do zrozumienia na pierwszy rzut oka, czysto gramatycznie, tak jak to jest generalnie z językiem wszystkich pism mistycznych. Traktując je dosłownie, zarówno Stary jak i Nowy Testament pełne są sprzeczności, często o okrutnym i odpychającym wydźwięku.

Nastręcza się pytanie: dlaczego, te tak zwane mistyczne, święte pisma, posługują się taką zwodniczą formą? Dlaczego znaczenie nie jest wyrażone jasno i dosłownie? Jeśli w historii Jakuba wypierającego się Ezawa czy też wieży Babel czy arki Noego, mającej trzy piętra i pływającej po wodach gdy potop zalał Ziemię, niekoniecznie to, co dosłowne jest prawdziwe lecz ma całkiem odmienne wewnętrzne znaczenie, czemuż nie zostało ono przekazane w zupełnie ewidentny sposób? Dlaczego w Nowym Testamencie znów posłużono się formą przypowieści o podwójnym znaczeniu?

Dlaczego wprost nie zostało powiedziane to co miało być powiedziane?
Ktoś zadający takie pytania słusznie może dojść do wniosku, że tak zwane pisma objawione, święte, mistyczne, nie są niczym innym jak rozmyślnym rodzajem zafałszowania czy oszustwa.

Ideą stojąca za wszystkimi mistycznymi przekazami
jest przekazanie pewnego ważniejszego, wyższego znaczenia,
poprzez dosłowne i mogące być także odczytane literalnie konstrukcje,
Prawdy,
która musi być rozważona przez człowieka Wewnętrznie.

To wyższe, ukryte, wewnętrzne, czasem nazywane ezoterycznym,
znaczenie, wyrażone słownie i obrazowo, może być pojęte tylko poprzez odpowiednie zrozumienie i tutaj właśnie leży trudność w odpowiednim odebraniu wyższego znaczenia przez człowieka.

Literalny poziom zrozumienia nie jest najlepiej dostosowany do uzmysłowienia sobie i przeżycia  znaczeń psychologicznych.
Rozumieć literalnie, jest jedną rzeczą. Pojmować psychologicznie, drugą.
Przytoczmy w tym miejscu tylko kilka przykładów.

Przykazanie mówi: „Nie zabijaj”. Tak to brzmi dosłownie. Ale znaczenie psychologiczne to „nie będziesz zabijał nawet w swoim sercu”, takie psychologiczne rozszerzenie znaczenia występuję w Księdze Kapłańskiej. Dosłowne znaczenie kolejnego przykazania „Nie będziesz kradł” jest oczywiste, lecz jego znaczenie psychologiczne o wiele głębsze. Kraść, przyjmować postawę złodzieja, to także sądzić, że wszystko czynimy tylko z siebie samych, naszymi własnymi siłami i mocą, że coś może po prostu do nas naturalnie należeć, podczas gdy tak naprawdę nie wiemy kim naprawdę jesteśmy, jak w istocie myślimy i czujemy czy też jak realnie przedstawiają się nasze czyny, często będące jedynie złudzeniem czynienia czegoś z własnej woli. Zachowujemy się jak złodziej, gdy zakładamy, że pewne rzeczy są nam dane na wyłączność, gdy przypisujemy wszystko do siebie. Jest to związane z naszym podejściem, nastawieniem wewnętrznym.

Jeśli człowiekowi zostałoby to powiedziane bezpośrednio, nie zrozumiałby. Dlatego znaczenie jest ukryte pod powierzchnią.

Pora już późna, więc można szeptem dodać:

“Niech nie ustaje szukać, ten kto szuka,
aż znajdzie, a gdy znajdzie ogarnie go zdumienie,
a zdumiawszy się zakróluje, a zakrólowawszy spocznie.”

Poniższy obrazek można obejrzeć większy klikając np.
tutaj lub tutaj:

rozmowy talkings
rozmowy..

Please follow and like us:
error0

Nowy Człowiek na Nowe Czasy (Odc 2.)

Dalej piszę, tutułem wprowadzenia:

Treści, które będą omawiane (przypowieści ewangeliczne i ich ezoteryczne znaczenie) określam jako jedne z „przekazów antycznych”, mieszczące się w czymś co można nazwać odwieczną, pradawną wiedzą, mądrością.

Może to dziwnie zabrzmieć – dla kogoś przyzwyczajonego do tradycyjnego stosunku (szczególnie u nas) do Pisma Świętego (Biblii, szczególniej Nowego Testamentu).
W środowisku, gdzie ewangelie są traktowane jako jedna z podstawowych spuścizn literackich czy duchowych (i takoż nieznanych i nierozumianych). Chciałbym podkreślić, że przynależność ta nie ma większego znaczenia. Równie głębokie prawdy, dla nas mniej dostępne z różnych przyczyn, znajdują się w przekazach innych tradycji i kultur.

Co do wiedzy dotyczącej wewnętrznego, duchowego rozwoju, wiedzy ezoterycznej – to ta Zachodnia jest jednak o wiele mniej dostępna i mniej znana niż Wschodnia. Jest tak m.in. dlatego, że musiała być głęboko ukryta przed manipulacją i zakłamaniem. I także dlatego, że manipulacji i zakłamania a także tendencji do centralizacji i podporządkowania rzeczy duchowych świeckim było na Zachodzie o wiele więcej niż na Wschodzie (choćby poszczególnym odłamom buddyzmu pozwolono się swobodnie rozwijać, podczas gdy wszelkie inne myślenie nazwano na Zachodzie herezją i tępiono).

Z drugiej strony, nie o wiarę czy naśladowanie konkretnych nazw czy postaci – tak mityczno – legendarnych jak historycznych (nawet) tu chodzi. Nie o wiarę, czczenie tego konkretnego Jezusa Chrystusa.

Chodzi i zawsze chodziło o to, by po ścieżce Prawdy dojść do Dobra.

I tylko to i ja mam na myśli: idąc zawsze za Prawdą dojdzie się do Boga.

I nie ma innej drogi do Ojca.

I taka jest też moja podstawa aksjologiczna.
Prawda i dobro – tylko w nie wierzę, to są moje aksjomaty.

Co do innych rzeczy zaś – wierzyć nie trzeba. Lepiej wiedzieć. I można.

Kto mówi zaś, że nie można lub woli wierzyć, czyni to często jedynie z lenistwa.

Czasem woli poddać się innym (autorytetom z takiego czy innego powodu), czasem wygodniej mu nie dociekać głębiej, czasem czyni to z lęku, czasem oportunistycznie.

A gdy można wiedzieć – a woli się wierzyć – rzecz to niebezpieczna.

Dlatego, m.in. całe to chrześcijaństwo zamieniło się przez wieki w swoją jedną wielką parodię – dokładne przeciwieństwo tego, czym być zaczęło i być powinno.

I co jeszcze, tak ciszej, dla wrażliwych uszu tylko, na koniec?

Fulcanelli pisze, że Mateusz oznacza: nauka. I Mateusza zadaniem było, napisać
w historii Ewangelię pierwszą, i zadaniem jego jest napisać ewangelię ostatnią.

Mateusz Lewita
Please follow and like us:
error0