Tymczasowo – wątków dużo – i nie wszystkie ziemskie może nawet.

Bardzo dużo różnych tematów i wątków się ostatnio pojawiło, i się cisną, i proszą się, by je poruszyć. Większość praktyczna, życiowa, ważna, nawet bardzo ważna, i co jeszcze ważniejsze: aktualna, bardzo aktualna, a nawet przyszłościowa, rzecz można..

ale.. Jakaś hierarchię i plan trzeba wprowadzić, bo też i nie można o wszystkim na raz i o wszystkim wszystko, nigdy się tak nie udało i nie uda.

Był kiedyś w Polszcze rabbi Bunam, nazywany Mądrym, który miał plan i pomysł, by napisać książkę, w której zawrze wszystko co na temat człowieka można powiedzieć. I nazwać tę książkę chciał “Adam”.
Jednak, przemyślawszy wszystko, odstąpił od swojego zamiaru.
Zaprawdę mądry był rabbi Bunam.

Tak więc i ja, muszę wszystko przemyśleć, o czym się da pisać, a o czym się nie da, a z tego o czym się da, trzeba przemyśleć jak, i w jakiej formie, by ktokolwiek zrozumiał i jakąś korzyść odniósł.

Tak na przykład – choćby – w kwestii pisania o Pozaziemskich Cywilizacjach, to kilka dni temu zauważyłem, że istnieje choćby tak problem:

Oficjalnie przyjmuje się, że nigdy nie nastąpił kontakt ludzi 
z jakąkolwiek inteligentną cywilizacją pozaziemską (takie założenie wynika z utrzymywania, że brak jakichkolwiek przekonywujących dowodów na takie kontakty, czy to z przeszłości czy obecnie..- abstrahuję tutaj zupełnie od tego, czy jest to słuszne czy nie, nie o tym piszę).

Jeśli spojrzeć na to zagadnienie z innego punktu widzenia, można stwierdzić, że może być to twierdzenie całkowicie fałszywe.
Kontakt z różnymi inteligentnymi cywilizacjami 
(ich przedstawicielami itd.) był zawsze i jest nadal, tylko, że nie przybiera on form oficjalnie czy publicznie spodziewanych, postrzeganych czy wyobrażanych, jak taki kontakt mógłby nastąpić i wyglądać.

Dzieje się tak z różnych względów, z których bardzo istotne są choćby takie jak te, że ludzie różnią się od siebie w wielkim stopniu, zarówno intelektualnie jak też moralnie (duchowo) oraz to, jak ukształtowane są systemy społeczne i pewne społeczno-informacyjne mechanizmy i instytucje,
szczególnie te wykształcone przez XIX-wieczną 
i XX-wieczną cywilizację na Ziemi.

Tak więc, kontakt indywidualny i nieoficjalny, niepubliczny, 
miał miejsce zawsze i ma miejsce nadal, natomiast przedmiotem fascynacji tłumów czy opinii publicznej pozostaje kontakt pomiędzy ludźmi a “Obcymi” jako pewien medialny czy fabularny twór, ukształtowany na podstawie częściowo prawdziwych, częściowo celowo zmanipulowanych informacji, z jeszcze większą dozą zupełnie dowolnych domysłów, fantazji i myślenia życzeniowego.

Jest jeszcze jeden aspekt: ludzie, którzy mają najpoważniejsze i najrzetelniejsze informacje w tym zakresie, którzy są najbardziej ostrożni i sceptyczni, obiektywni i uważni w interpretacji, nie przekazują tych informacji publicznie, a nawet swoim znajomym, z bardzo prostego powodu.
Jak myślicie, jakiego?

Jak dużo tutaj jeszcze pozostaje do powiedzenia, prawda?

Oj, dużo.

Jednak jakąś kolejność i jakąś formę, choćby tymczasową, znaleźć trzeba.

A przy tym warto trzymać się – trzeba! – przyjętych na siebie zobowiązań.

Tak więc w pierwszej kolejności, wypełniając zobowiązanie, pojawi się tutaj, już za chwilę może, zobaczymy, jak mi się szybko będzie pisać..i znajdować… następny odcinek cyklu:

Nowy Człowiek na Nowe Czasy – cz. 10

A później może zahaczymy jakiś inny wątek, czy temat…

pozdrowienia od Lwów!

i sam Was pozdarwiam także

A.. kolega miły, przyjacielski, muzyk (bardzo utalentowany także tekściarz i myśliciel społeczny) – Krzysztof Rodak, był tak miły, że przesłał mi takie to oto obrazowanie na mój temat.. A że tym tematem w 10-tkę trafił, to od razu pokazuję! I dziękuję!

M

Please follow and like us:
error0

Gdy Lwa nie ma w trawie harce

Dwa tygodnie temu wybrałem się do Wiednia.

W centrum trwała akurat Parada Równości (czy też Miłości) – na bogato..

Odwiedziłem m.in. budynek Theresianum, słynnej XVIII i XIX wiecznej szkoły dla arystokracji Cesarstwa Austro-Węgierskiego, do której uczęszczał mój dziadek Antonii (ojciec ojca). Mam w planach popularyzację pewnej historii z barwnego życia dziadka, dość bogatej psychologicznie i ciekawej faktograficznie, z wątkiem relacji polsko – żydowskich (Dziadek przyczynił się do uratowania wielu żyć podczas II Wojny Światowej).
Historię tę streściłem w formie dwóch miniatur literackich, które aż się proszą formą dramaturgiczną np. o sfilmowanie. Opisałem to na prostej amatorskiej stronie i mam w planach samodzielną realizację fabularyzowanego dokumentu, jeszcze w tym roku.. w najbliższym czasie zaś umieszczę propozycję wsparcia i udziału w tym przedsięwzięciu na którymś z serwisów crowdfundingowych (słyszałem, że Patronite blokuje co bardziej oryginalne i kontrowersyjne dla pewnych gremiów realizacje).

Kto ciekaw, zapraszam do odwiedzenia – strona znajduje się pod adresem http://filosemita.pl

Wróciwszy ze stolicy Austrii, popołudniem, zauważyłem, że Ktosik (Cosik) akurat pod moim blokiem, dokładnie prawie pod moim pionem klatki i poniżej mojego balkonu, wymalował skręcając trawę taki oto znak
(słynne znaki w zbożu nazywa się najczęściej: crop circle.)

(zdjęcia lekko podkontrastowałem aby uwydatnić powstałe z pozaginanej i poskręcanej trawy zarysy)

Z tego, co słyszałem, pewne z głośnych “crop circles” są robione przez dowcipnisiów i ewidentnie są dziełem człowieka, inne zaś jednak, poza niesłychanie precyzyjną i frapująca konstrukcją, mają tą cechę, że końce pozginanego zboża wykazuje określone promieniowanie.. to już ciężej możliwe do wykonania przez zwykłych kawalarzy.
Czy ten “mój” znak w trawie (na placyku zabaw pod moimi oknami i balkonem) też promieniuje? Nie mam odpowiedniej aparatury, żeby to sprawdzić.
Zszedłem jednak zrobić też kilka fotografii z bliska.

Najlepiej jednak oglądać tę “robotę” z góry, z balkonu, na pewnym zbliżeniu, wtedy można dostrzec w całości pewien.. no tak, znak.

Coś widzicie? I co? 🙂

Ja coś widzę..
Nawet już chyba wiem mniej więcej co..
Coś takiego:

A co to takiego?
Ktoś wie?

Ja, przyznam się, od razu to nie byłem pewien – nie bardzo wiedziałem, tylko, że mi się z czymś kojarzył.

A z czym i do czego doszedłem ..
i jaki to może mieć kontekst..
O tym następnym razem, niekoniecznie jednak w następnym odcinku,
W następnym odcinku bezpośrednio po tym bowiem wypadałoby zamieścić coś z obiecanej parafrazy…

Tymczasem!

Marat Dakunin (Mateusz)

Please follow and like us:
error0