Z Domu do domu

Wróciłem z Domu do domu.

kule bilardowe – bile (kadr z filmu Pomiędzy 1/2″)


No, jeszcze nie w tej największej, najważniejszej skali, wtedy napisałbym zapewne: „Wróciłem z domu do Domu”.

Teraz akurat kolejność przydania większego znaczenia (zaszczytnego – ale nie zawsze) nadałem odwrotną, gdyż wracałem z domu rodzinnego do miejsca, mieszkania, w którym obecnie sam mieszkam (dosłownie). Ten dom, gdzie dalej mieszkają Rodzice, gdzie spędziłem wiele lat, choć nie jest to dom, w którym się wychowałem – taki dom (kamienica) jest gdzie indziej i nie o nim teraz pora pisać, choć też łączy się jakoś z tematem (w inny sposób); w każdym razie nie o konkretny architektoniczny wytwór tu przede wszystkim chodzi (choć trudno zastąpić pewne ukształtowania duszy czy pamięci gdy było to w tajemniczym ogrodzie za domem etc.etc. – czymś trywialnym, więc i Miejsce ma WPŁYW)

Także wg G. Gurdżijewa na to, kim człowiek zostanie (czy “osoba” stanie się człowiekiem w pełnym znaczeniu) i jaki będzie indywidualnie, jakie ma na to szanse (lepsze lub gorsze – na stanie się prawdziwym indywidualnym człowiekiem) wpływ mają najróżniejsze obiektywne warunki początkowe: z jakimi nauczycielami i edukacją dane mu było się spotkać w najwcześniejszym okresie (to oczywiste) czy też właśnie w jakim miejscu jego charakter się kształtował, jakie wrażenia wizualne, audialne, naturalne, otaczały go w okresie dojrzewania i dorastania..

kadr z filmu “Pomiędzy 1/2”


Do głowy przychodzą choćby, nie mające nazwy, wrażenia, snujące się pomiędzy niedookreśloną świadomością historii rodziny, kraju i narodu (dziecko spogląda czasem przypadkowo na umieszczona na  ścianach portrety, czasem historyczne sztychy, obrazy religijne, w niektórych domach – jakieś symbole przeszłego statusu (herby etc.), dziecko same snuje na temat widzianego (wrażeń, impresji) swoje własne historie, domyśla się znaczeń, czasem zapyta o to rodziców lub osobę starszą, ale odpowiedź, która się zdarza, najczęściej jest zbyt skomplikowana pojęciowo czy językowo (co nie znaczy automatycznie cenna i mądra), albo nieporadna, albo precyzyjna i prawdziwa, ale dziecku nic nie mówiąca, ze względu na brak jeszcze własnych odniesień. Najlepsze może są odpowiedzi zagadkowe.., prawie każda zresztą może się taką stać – i później, jadąc dalej wśród młodocianych zabawek na drodze domysłów i zabawy w budowanie wiadomości – dziecko snuje sobie prywatne historie i fabuły, i charaktery i zdarzenia, i motywy i racje i może nawet jakieś imponderabilia i jakieś spirytualia – zainspirowane wrażeniami, tym co otacza ja w pokoju dziecięcym na ścianie, w formie i zdobieniu mebla, w przypadkowej uwadze którą usłyszało, a która jemu tylko bardzo kojarzy się z dawno nie działającym zegarem z kukułką, który wisi już tylko jako ozdoba, nie licząc czasu – czasu dlań już nieistniejącego..

z książeczki o zabawkach

Rozpisałem się – a miałem tylko napomknąć, że wróciłem z Domu do domu.

Wina rozkojarzenia, bo są pewne problemy, trudne, a także tajemnicze
i zagadkowe.
Ale przede wszystkim trudne i bolesne.
Chciałbym je móc, pomóc jakoś rozwiązać, przyczynić się do tego, by przestały zabierać osobom mi bliskim energię i narażać na zmartwienia i nerwy..

Mocne więzy, mocne i tajemnicze, łączą dzieci i rodziców.
I nawet pewne ludowe lub inne przesądy czy powiedzenia z tym związane, wiele, ma dużo racji. Nawet to, że syn może wyczuć przez ścianę i różnicę poziomów (pięter) bicie serca matki..

kadr z filmu “Pomiędzy 1/2”

Przypomniał mi się krótki film, który lubię chyba najbardziej, z tych wszystkich, które amatorsko nakręciłem w zeszłej dekadzie. Występuje w nim wiele postaci z dziecięcego pokoju – czy raczej dawnego domowego salonu. Choćby wielki czarny stół – akurat przy tym masywnym, rozkładanym stole z czarnego dębu bawiłem się jako dziecko, w jego zakamarkach pamiętam, pod blatem, chowałem różne karteczki i bardzo czekałem na Boże Narodzenie, gdzie wielka choinka (w kamienicy z wysokimi sufitami) przystrajała wszystko królewsko.
Występują w tym dziwnym filmie też inne rekwizyty kojarzone z dzieckiem, ale także z osobą już bardziej dorosłą, będącą dalej na drodze życia – dojrzewania czy dorastania.. ale do czego?

[Jedni powiedzą: do pełni człowieczeństwa, inni: do śmierci, jeszcze inni: do wiecznego powrotu.. A ja bym może powiedział o tym większym finale (w drodze do finału finałów): do kolejnej, radośnie i owocnie zakończonej zabawy, pełnej uczuć i śmiechu..(?)]

Miałem tak jako dziecko, że wydawało mi się, że wszystko żyje, posiada świadomość. Stąd też, martwiło mnie nawet, gdy – nie mówiąc o zwierzątkach (pamiętam ratowanie małej myszki, starała się mama mnie jakoś pocieszyć, myszkę próbowaliśmy karmić pipetką..) – nawet niektóre martwe rzeczy mogły wg mnie cierpieć czy „czuć się źle”.
W tym kontekście żałowałem pamiętam – na przykład – pękniętej piłki, nie dlatego, że szkoda, bo nie przyda się już do kopania, ale dlatego, że piłka jest chora a może nawet umiera.. i przeżywałem to, do pewnego stopnia.

pęknięta bombka – kadr z filmu “Pomiędzy 1/2”


W filmie (14 lat temu, 2005 r.) starałem się jakoś to pokazać – poprzez pęknięcie ozdoby choinkowej (bombki*) i jej.. pogrzeb..
Pękniętą bańkę, honorowo, na marach, niosą ołowiane żołnierzyki (żołnierzyków miałem sporo, ale ołowiane akurat to nie do końca moja epoka dzieciństwa, więc specjalnie do filmu kupiłem je wcześniej  na allegro…).

kadr z filmu “Pomiędzy 1/2”

Rodzicom jestem bardzo wdzięczny, że chyba – najpiękniej i stając dosłownie na głowie (w tamtych czasach – pierwsza połowa lat 80 w Polsce, PRL, po stanie wojennym, w sklepach nic albo jeszcze gorzej niż nic..itd.) zadbali o moją wyobraźnię – bawiłem się wszystkim i na dużą skalę, mama robiła mi kostiumy, stroje, kombinowano skądś narzędzia, makiety, rekwizyty, jakie sobie uwidziałem (a w co się nie bawiłem.. to temat na.. poświęce temu jeszcze zupełnie specjalne wspomnienie, przyjdzie na to czas) .
Sam opis tego wypełniłby księgę komponowaną wg “każdego dnia w roku”.

Tylko przykładowo – miałem rozbudowane laboratorium chemiczne (rodzice pracowali wtedy w zakładzie – pracowni badań biochemicznych), późniejsze skomplikowane aparaty użyte zostały nawet jako rekwizyty w filmie, takie jak choćby ten:
Licznik kropel,
na potrzeby metafory filmowej
i jej sekretnej historii nazwany przeze mnie “Licznikiem Łez”

kadr z filmu “Pomiędzy 1/2”


A to ten krótki, ok. 10 minutowy film, pokazywany był m.in. we Włoszech, na festiwalu “filmowej poezji”.

Ale nie film jest tutaj najważniejszy, a nawet ważny.
Ważne jest co innego.

Bardzo kocham moją Mamę i mojego Ojca i chcę żeby spotykały ich już – tysiąckrotnie zasłużone – już tylko radości i – ewentualnie – miłe niespodzianki. I tylko takie.
M.

* rozwalenie bombki – rekwizytu do filmu, na potrzeby zagrania jej “pogrzebu” – nie było przyjemne. Powinien być napis na końcu: “W tym filmie nie skrzywdzono żadnych zwierząt, ale skrzywdzono choinkową ozdobę”.

Please follow and like us:
error0

Dodaj komentarz